Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Organique. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Organique. Pokaż wszystkie posty
Organique Naturals Anti-age - maska do włosów z olejem z pestek winogron

Organique Naturals Anti-age - maska do włosów z olejem z pestek winogron

Któregoś razu na zakupach...i to zakupach, podczas których kompletowałam zestaw kosmetyków dla Męża, przypadkiem dobrałam dla siebie maseczkę :) Już od bardzo dawna nie miałam kosmetyków Organique, a zawsze robiły na mnie duże wrażenie, szczególnie te do pielęgnacji ciała. Chciałam więc spróbować jak sprawdzają się na włosach, które w coraz większej części są u mnie naturalne i wciąż czekam aż kiedyś całe będą już moje, a nie farbowane. Wybrałam sobie wersję z olejem z pestek winogron, która wg opisu przeznaczona jest do włosów zniszczonych, suchych i farbowanych. Działać powinna nawilżająco i wygładzająco. Więcej szczegółów dalej. 


O produkcie:
Informacja ze strony producenta

Hair Mask Naturals Anti Age to intensywnie pielęgnująca maska do włosów pachnąca dojrzałymi winogronami, przeznaczona do włosów suchych, zniszczonych i farbowanych. Maska nie obciąża włosów, które po jej zastosowaniu stają się gładkie, miękkie i błyszczące.
W skład maski wchodzą naturalne oleje roślinne: olej z pestek winogron oraz olej arganowy, które odbudowują strukturę włosa, odżywiając je od środka pozostawiając zdrowe, lśniące pasma. 
Dodatkowo maska wzbogacona została o jedwab oraz ekstrakt z perły, które wygładzają włosy, ają odwodnieniu oraz zabezpieczają przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. 
Skład:
AQUA, CETEARYL ALCOHOL, CETRIMONIUM CHLORIDE, GLYCERIN, HYDROLYZED SILK, ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL, VITIS VINIFERA (GRAPE) SEED OIL, PEARL POWDER, MARIS SALT, PANTHENOL, PHENOXYETHANOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, PARFUM, CITRAL, CITRONELLOL, LIMONENE, LINALOOL.

Od czwartego miejsca rozpoczynają się składniki aktywne wspomniane na opakowaniu. 

Uwielbiam takie opakowania w przypadku maseczek i odżywek, ponieważ nie muszę naciskać twardej butelki, która po pierwsze może łatwo wyślizgnąć się z ręki, a po drugie powoduje, że do końca nie wydobędzie się produktu. Słoiczek to coś zarówno praktycznego, jak i estetycznego. Jego pojemność to 200 ml, a więc dość standardowo.


Konsystencja jest bardziej jak maska niż odżywka, choć trzymając produkt na włosach 2-3 minuty możemy traktować to jako użycie odżywki. Jeśli chcemy potrzymać jak maskę, warto zaczekać 10-15 minut. Przyjemna, gęsta, kremowa maseczka dobrze rozprowadza się po pasmach włosów. 


Już po spłukaniu wody, wyraźnie czuć wygładzenie struktury włosów pod palcami. Łatwo można je przeczesać i palcami i szczotką. Przed suszeniem są dobrze przygotowane. Po zastosowaniu maseczki Organique nawet nie muszę czasem ich suszyć, bo są sypkie i dobrze wyglądają, co w przypadku innych kosmetyków nie ma racji bytu. Wyschnięte samoistnie są suche i sianowate, a po maseczce Anti-age delikatne i miękkie. Generalnie suche wyraźnie zyskują blask i zdrowy wygląd. A co najlepsze - pachną bosko. Poruszenie głową powoduje, że zapach się rozchodzi wokół i naprawdę da się wyczuć, że włosy pachną cudownie. Przebija zdecydowanie zapach olejku z pestek winogron. Nie spodziewałam się, że aż tak będę zadowolona z efektu. Już dawno nie czułam się tak jakby włosy w dotyku były jak naturalne, a nie farbowane. Zdecydowanie mogę polecić maseczkę i warto wydać na nią te 50 zł. 


Jest też wydajna, bo po 2 miesiącach mam ponad połowę. 

Dostępna w stacjonarnyh sklepach Organique oraz w sklepie internetowym tutaj.




Organique Sea Essence- oczyszczający peeling solny do ciała

Organique Sea Essence- oczyszczający peeling solny do ciała

beGLOSSY dostarczyło mi bardzo dużo rewelacyjnych kosmetyków, o których chętnie piszę i dzielę się opinią o ich działaniu. Ostatnio zamieściłam na blogu wpis dotyczący mojej listy faworytów, a na niej znalazł się m.in. właśnie dzisiejszy bohater. Czym zasłużył na takie miano? Jeśli chcecie zobaczyć jakie były pozostałe wyróżnione przeze mnie produkty, wpis znajdziecie tutaj.


Sea Essence to linia kosmetyków Organique, która ma działanie oczyszczające, detoksykujące. Zawiera 3 podstawowe kosmetyki: żel pod prysznic, krem do ciała i peeling, czyli dzisiejszy bohater. Polecane jest stosowanie całej terapii w 3 krokach, czyli wykonanie peelingu skóry, kąpiel oraz wsmarowanie kremu. 

O produkcie:

Peeling solny do ciała polecany szczególnie dla skóry zmęczonej, pozbawionej energii, wymagającej rewitalizacji i poprawy nawilżenia.
Kryształki soli i drobinki alg skutecznie złuszczają zrogowaciały naskórek. Ekstrakty pochodzenia morskiego chronią i pielęgnują skórę, a witamina E zawarta w peelingu działa silnie przeciwstarzeniowo.

Skład:
SODIUM CHLORIDE, AQUA, GLYCERIN, CRITHMUM MARITIMUM EXTRACT, UNDARIA PINNATIFIDA EXTRACT, LITHOTHAMNIUM CALCAREUM POWDER, LACTOSE, MICROCRYSTALLINE CELLULOSE, TOCOPHERYL ACETATE, PROPYLENE GLYCOL, XANTHAN GUM, PARFUM, SODIUM BENZOATE, POTASSIUM SORBATE, PHENOXYETHANOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, CI 77007.


Peeling ma bardzo ładne opakowanie, które kolorystycznie zdecydowanie kojarzy się z morzem. Słoiczek jest plastikowy, lekki i płaski. Konsystencja peelingu przyjemnie żelowa, odpowiednio gęsta, a same drobinki małe, ale wystarczająco mocne, aby dobrze złuszczyć martwy naskórek. Wykonywanie masażu jest bardzo przyjemne, a produkt przylega do skóry i nie spada natychmiast do wanny. Bardzo mnie cieszy, że nie jest tłusty. Skóra jest po kąpieli gładka i świeża, nie lepi się, a dno prysznica nie jest niebezpiecznie śliskie. 


Kwestię zapachu pozostawiłam sobie na sam koniec, bo poza cudownym działaniem oczyszczającym i wygładzającym, to dla mnie największy plus Sea Essence. Świeży, relaksujący, przenosi moją wyobraźnię nad morze. Niesamowicie aromatyczny, intensywny i tak naprawdę pachnie jak perfumy. Polecam jeśli będziecie obok sklepu Organique chociaż sprawdzić!

Cena: 59,90 zł/200 ml


To bez dwóch zdań jeden z moich top 3 peelingów. Za takie kosmetyki uwielbiam beGLOSSY. Jeśli chcecie przypomnieć sobie co jeszcze, poza Sea Essence, znalazło się w majowym Sekrecie Piękna, zapraszam tutaj.


beGLOSSY maj 2017 Sekret Piękna

beGLOSSY maj 2017 Sekret Piękna

Majowe beGLOSSY pokazuję Wam z opóźnieniem, ale mam nadzieję, że część z Was zajrzy mimo znanej już oficjalnie zawartości. Odebrałam pudełko Sekret Piękna dopiero po powrocie z krótkiego urlopu (ten właściwy i 2 tygodnie na Krecie już niebawem <3) i od razu rozpakowałam, aby przejrzeć. Z edycji My Way, która była w pięknej kosmetyczne, byłam zadowolona w 100%. Jak jest tym razem? 



1. Organique Sea Essence- oczyszczający peeling solny do ciała 

Produkt pełnowymiarowy

59,90 zł/ 200 ml

Jak zwykle produkt Organique jest najmocniejszym punktem pudełka. Genialnie, że po raz kolejny jest coś tej marki. Cieszy mnie, że to produkt do pielęgnacji ciała. Pachnie obłędnie i już czuję, że będzie świetny. Sam peeling zrobił ogromny plus dla beGLOSSY.


2. Vianek- normalizujący peeling do twarzy z ekstraktem z szałwii i spiruliną

Produkt pełnowymiarowy

18,99 zł/75 ml

Tym razem peeling, ale do twarzy. Też się bardzo z tego cieszę, a tym lepiej, że jest to naturalny produkt bardzo dobrej marki. Uwielbiam tonik-mgiełkę Vianek oraz peeling w innej wersji, dlatego i ten będzie prawdopodobnie dobry. Kolejny plus pod każdym względem. Pełnowymiarowy, naturalny, przydatny, interesujący. 



3. SheFoot- kuracja wzmacniająca odżywianie paznokci, skórek i skóry stóp

Produkt pełnowymiarowy

29,90 zł/szt.


Zadbane ciało, skóra twarzy, a więc i stopy po peelingu należałoby wysmarować. Produktów do stóp mam w domu nadmiar zarówno z zestawu Gehwol, jak i z pozostałych boxów. Nie nadążam ze zużywaniem. Kuracja od SheFoot jest jednak na tyle interesująca i wygląda zachęcająco, że odstawiam na razie pozostałe, licząc że ten kosmetyk będzie bardziej skutecznie i szybko działał. Bardzo podoba mi się opakowanie. Jeszcze nie miałam przyjemności z produktami SheFoot, a marka jest zdecydowanie wyspecjalizowana w pielęgnacji stóp. Podobają mi się ich plastry i pewnie zdecyduję się na zakup.


4. NIVEA - Jedwabisty mus do mycia ciała pod prysznic- rabarbar i malina

Produkt pełnowymiarowy

13,99 zł/200 ml

Kiedy pianki Nivea dopiero weszły na rynek i pojawiły się w sklepach, inna wersja również znalazła się w beGLOSSY. Wtedy zakochałam się w tej formie kosmetyku do mycia ciała. To dużo przyjemniejsze niż jakikolwiek żel lub olejek. Właśnie dlatego mimo że to znowu pianka Nivea, mega ucieszyło mnie, że jest w środku. Gdybym jej nie lubiła, może niezbyt ucieszyłby mnie fakt, że znowu produkt Nivea. Marka chce zaprezentować nowy, malinowy zapach, co jest zrozumiałe. Ja natychmiast zaczęłam jej używać i mówiąc szczerze w kolejnych boxach chętnie próbowałabym kolejne wersje, jeśli pojawią się nowe ;)



5. Uriage- dermatologiczny żel do mycia twarzy i ciała

Produkt miniaturowy

53,00 zł/400 ml

Dla odmiany od produktów pełnowymiarowych, jest też miniaturka. Uriage to świetne kosmetyki z wyższej półki i chciałabym któregoś razu znaleźć w beGLOSSY jeden pełnowymiarowy. Żel do twarzy na pewno się przyda, a jeśli się spodoba miniatura, zawsze można trafić na jakąś promocję i kupić większą butelkę.


6. Exclusive Cosmetics- maska hialuronowa w płatku fizelinowym z ekstraktem z kiełków pszenicy

Produkt pełnowymiarowy

9,99 zł/sztuka

Ta firma jest mi kompletnie nieznana. Być może gdzieś ją widywałam, ale nigdy nie korzystałam i nie kupowałam ich produktów. Jak zawsze jednorazową maseczkę uważam za coś, co warto umieszczać w takich boxach, ponieważ mają one fajne działanie, a warto stosować je często. Dzięki beGLOSSY mam okazję próbować wielu rodzajów i potem przy samodzielnym zakupie wiem które są dobre. Jestem ciekawa czy ta się czymś wyróżni.


Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Drugie pudełko z rzędu jest rewelacyjne. W sumie to nawet lepsze. Zauważam nawet pewnie punkty wspólne. W kosmetyczce My Way znalazły się produkty Organique, Biolaven (naturalny), maseczka do twarzy i Nivea pod prysznic. Sekret Piękna również stawia na Organique, Vianek (naturalny), maseczkę do twarzy i znowu Nivea do mycia. Dla mnie podobne, ale lepsze, stąd ocena 6. Zróżnicowanie pod względem przeznaczenia- możemy zadbać o twarz, ciało i stopy. Zarówno w tej, jak i poprzedniej edycji zabrakło mi czegoś do makijażu. Podejrzewam, że produkt do opalania z filtrem będzie w czerwcu lub lipcu, a też szkoda, że nie już teraz. Miałabym co zabrać ze sobą do Grecji :) Mimo tego że nie ma kolorówki, zawartość trafiona idealnie w moje potrzeby i gust. Są produkty z wyższej półki, naturalne i nowości.

Ocena: 6/6
Wartość pudełka: około 135 zł - podobnie jak poprzednio

Swoje beGLOSSY, jeśli spodobała się Wam zawartość, możecie zamówić w tym miejscu, na stronie beGLOSSY. Jeśli nie kupujecie pudełek i uważacie, że lepiej samemu wybrać produkty niż czekać na nieznaną zawartość, to w tym przypadku widzicie, że nie bierzecie kota w worku, a pudełko jest genialne :) 

Organique- Care Ritual- masło do ciała czarna orchidea

Organique- Care Ritual- masło do ciała czarna orchidea

Organique to jedna z moich ulubionych marek kosmetyków do pielęgnacji ciała i twarzy. Poznałam ich produkty już kilka lat temu, za sprawą boxów kosmetycznych. Kiedy Organique pojawia się w beGLOSSY, pudełko jest udane- nie ważne jakie są pozostałe produkty. W najnowszej edycji My Way - zawartość tutaj- znalazł się krem upiększający- Nude Beauty Balm. Rewelacja, że znowu, po miesiącu przerwy, pod czarną bibułką pojawił się kosmetyk tej marki. Dziś opowiem o maśle Czarna Orchidea z lutowego beGLOSSY Bliżej Natury. Całe pudełko było tak udane jak to cudo. Przetestowałam, zakochałam się i szybko zużyłam. Od razu zdradziłam, że skradło mi serce, ale szczegóły dalej.


Od producenta:

Rytuał Czarna Orchidea to kosmetyki, które powstały z miłości do pielęgnacji oraz pięknych momentów. Produkty, które są bardzo lubiane w naszej ofercie – balsam z masłem Shea, kula do kąpieli, mydło glicerynowe i olej do kąpieli i masażu – pojawiły się w nowej, zmysłowej odsłonie, idealnie wpisującej się w walentynkowy klimat.

Wyróżnia je zniewalający, sensualny zapach, który długo utrzymuje się na skórze i z powodzeniem mógłby zastąpić eleganckie perfumy. Rytuał Czarna Orchidea umili wieczorną pielęgnację zarówno Paniom jak i Panom.

Skład:

BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA BUTTER), CERA ALBA (BEESWAX), CETEARYL ALCOHOL, GLYCINE SOJA (SOYBEAN) OIL, PERSEA GRATISSIMA (AVOCADO) OIL, VITIS VINIFERA (GRAPE) SEED OIL, PARFUM, TOCOPHEROL (MIXED), BETA-SITOSTEROL, SQUALENE, APLHA-ISOMETHYL IONONE, BENZYL SALICYLATE, CINNAMYL ALCOHOL, CITRONELLOL, COUMARIN, GERANIOL, HYDROXYCITRONELLAL, LIMONENE, LINALOOL.

Skład super, jak to Organique. Pierwsze miejsca to składniki aktywne, czyli masło shea, wosk pszczeli, olej sojowy, olej awokado, olej z pestek winogron. Same nawilżające,odżywcze właściwości pochodzące z natury.


Szata graficzna jest piękna i przede wszystkim idealnie dopasowana do zapachu i opisu serii Black Orchid. Już kolorystyka etykiety oddaje zmysłowość kryjącą się w balsamie. Po odkręceniu plastikowego słoiczka, do nosa dostaje się niesamowity aromat. Naprawdę opis producenta odzwierciedla się w rzeczywistości w 100%. Zapach sensualny i tak intensywny, że po wsmarowaniu w skórę, unosi się w całym mieszkaniu. Po użyciu przed snem, skóra pachnie rano tak samo mocno. Trwałość jest wyjątkowa i zasługuje na słowa uznania. Zgadzam się też, że balsam może zastąpić perfumy. Myślę, że nawet powinien, bo pachnie tak intensywnie, że użycie perfum mogłoby się kłócić z tym aromatem, który sam w sobie stanowi już o wartości produktu. Za sam zapach kupiłabym go ponownie. Poza tym. w konsystencji balsam to tak naprawdę gęste, zbite masło, które dopiero w kontakcie z ciepłem skóry, roztapia się i zamienia w olejek. Wtedy czuć wyraźnie zawartość olejów awokado, sojowego i z pestek winogron.


 Skóra jest po masażu tłustawa i błyszcząca. Na pewno nie jest to kosmetyk do stosowania rano, przed ubraniem się. Koniecznie polecam stosować na noc, ponieważ należy do tłuściochów i wolno się wchłania. Ewentualnie można pięknie nabłyszczyć nim nogi jeśli będzie można już chodzić w sukienkach letnich. Właściwości nawilżające są niezaprzeczalne, o czym świadczy sama etykieta ze składem. Skóra rano, po nocy z Orchideą, jest nawilżona, miękka i gładka. Rewelacja. Jestem zauroczona. W miesiącach letnich chętnie zobaczyłabym w beGLOSSY coś z serii owocowych, o świeżym zapachu. Poniżej jeszcze zdjęcie, na którym widać wyraźnie, że jest to konsystencja czystego masła shea. Nie wiem skąd nazwa balsam, ale niech będzie :) Dla mnie to masło, które jest perfekcyjne,


Cena: 37,90 zł/100 ml, 66,90 zł/200 ml

Seria Czarna Orchidea składa się z balsamu z masłem shea, kuli do kąpieli, mydła i oleju do kąpieli. 

Dostępność: sklepy stacjonarne oraz internetowy Organique

Po wypróbowaniu masła chętnie zaopatrzyłabym się w pozostałe składowe linii Black Orchid. 


Jakie produkty Organique znacie?

Pamiętajcie, że kolejne beGLOSSY już dostępne na stronie. 



beGLOSSY luty 2017 Bliżej Natury

beGLOSSY luty 2017 Bliżej Natury

Następne beGLOSSy u mnie. Myślałam, że już nic mnie nie zaskoczy, a poziom pudełek z ostatniego pół roku był dość wyrównany. Tym razem jestem autentycznie szczęśliwa, a nie tylko mile zaskoczona. Uważam ten zestaw za najlepszy od początku beGLOSSY i mój faworyt został przebity. Kosmetyki naturalne- to temat przewodni. Koniecznie odkryjcie ze mną zawartość beGLOSSY Bliżej Natury.


Na początku zobaczcie najlepsze...2 wielkie prezenty dla Ambasadorek beGLOSSY, rewelacyjnej marki, o świetnych właściwościach, które były w kartonie poza pudelkiem beGLOSSY. Dlatego już kiedy zobaczyłam kuriera w drzwiach, rozmiar kartonu mnie zdziwił i coś się nie zgadzało. Masło do ciała i maska do ciała z minerałami z Morza Martwego. Już nie mogę doczekać się tej pielęgnacji. 


Poza prezentami box zawiera 5 produktów i 1 prezent. 3 kosmetyki są pełnowymiarowe. 

1. See See- masło do ciała

44 zł/250 zł

Produkt pełnowymiarowy


2. See See- maska do ciała

19 zł/500 ml



3. Vianek- tonik mgiełka do twarzy

18,99 zł/150 ml

Produkt pełnowymiarowy

Vianek <3 Znam już krem do twarzy i peeling, więc wiem, że kosmetyki Vianek to cudo. Moja cera bardzo dobrze na nie reaguje, a zapachy i opakowania są śliczne. Cieszę się z tej marki w pudełku, a akurat tonik Sylveco mi się kończy, więc przyda się następca.


4. Organique- balsam do ciała z masłem shea Rytuał Czarna Orchidea

34,90 zł/100 ml

Produkt pełnowymiarowy

Co mogę powiedzieć. Jeśli znacie Organique, wiecie jaki to poziom i jaka jakość kosmetyków. Już od wielu miesięcy czekałam na ich wytwór w boxie i w sumie ostatnio jakieś 2 lata temu coś się trafiło, ale kiedy zamawiałam boxy innej firmy. Mega dobrze, że jest tu masło, które swoją drogą pachnie GENIALNIE. Jak cudowne perfumy. Tak doskonały produkt zostawiam sobie do użytku na wyjątkowe okazje.


5. Nacomi- naturalny peeling cukrowy do ciała- kawowy

16,50/100 ml

Produkt pełnowymiarowy

Z Nacomi miałam już masło z olejkiem pomarańczowym i tego aromatu i połysku na skórze nie zapomnę. Wtedy miałam chyba najlepsze nogi w swoim życiu ;). Marka oferująca całkiem naturalne, pięknie pachnące produkty. Uwielbiam i od dawna chciałabym mieć okazję do kupienia musów. Borówkowy lub ciasteczkowy! Może kiedyś się uda.


6. Farmona Nivelazione- dermatologiczny krem do rąk i paznokci

6,50/75 ml

Produkt miniaturowy

Niewielkie kremy do rąk to najlepsze, co może być. Zawsze są lżejsze niż te duże, a do torebki nadają się idealnie. Po zimie mam mocno przesuszoną skórę, więc może w końcu coś zadziała.



7 i 8.L'Oreal Skin Expert- Maska Czysta Glinka- oczyszczająco matująca i detoksykująco rozświetlająca.

Próbki.

9. Uriage- krem Eau Thermale

75 zł/40 ml

Produkt miniaturowy


Podsumować mogę tak. Co miesiąc zawartość pudełek jest ciekawa i zróżnicowana, czasem z pewnymi minusami i brakami. Tym razem, pewnie z uwagi na ukochane marki i naturalne kosmetyki, pudełko jest wymarzone. Jeśli cokolwiek bym zmieniła to dodałabym oczywiście coś z kolorówki, ale w zeszłym miesiącu był cudowny tusz do rzęs Collistar, który stał się moim ulubieńcem i nie oczekuję, że będzie tak co miesiąc. Lubię jednak gdy choć jedna rzecz do makijażu jest w środku beGLOSSY. Marki Vianek, Organique czy Nacomi to moi faworyci na rynku, więc nie ma o czym mówić. Chciałabym częściej znaleźć coś naturalnego w boxach. Myślę, że w tym miesiącu ciężko będzie znaleźć Klientki narzekające na zawartość, bo jest obiektywnie po prostu świetna.

Ocena: 6/6

Kupić możecie tę oraz poprzednie wersje na stronie internetowej beGLOSSY.


I co myślicie o lutowym boxie?

Denko lutowe/Ania

Denko lutowe/Ania

Hej ;]

Dziś pokażę Wam moje zużycia lutego. Są co prawda sporo spóźnione, bo niedługo marzec dobiegnie końca, ale lepiej późno niż wcale. Skromne bo skromne, ale jest :). Tym razem produktów zużytych jest 11, a w marcu zapowiada się jeszcze mniej. 


Kosmetyczne hity 2014- pielęgnacja/Ania

Kosmetyczne hity 2014- pielęgnacja/Ania

Hej :]

Pod koniec roku często dokonujemy podsumowań i różnych zestawień. Dla Was, ale też dla samej siebie postanowiłam przejrzeć wszystkie posty, które napisałam w 2014 roku i spośród nich wybrać kosmetyczne hity. Produkty znajdujące się w tym zestawieniu to absolutne skarby w swojej kategorii i bez wahania mogę Wam polecić ich wypróbowanie. Tym razem ograniczam się do pielęgnacji ciałam twarzy i włosów, natomiast niebawem opublikuję również hity wśród produktów kolorowych. Zapraszam :)


Kosmetyczna wishlista/Ania

Kosmetyczna wishlista/Ania

Hej ;]

Na dzisiaj przygotowałam listę produktów, które od pewnego czasu bardzo mnie interesują i bardzo chciałabym, aby znalazły się w moim posiadaniu :). Oczywiście chciałabym, aby możliwe było kupno wszystkich, ale zbliżające się święta i poszukiwanie prezentów dla bliskich trochę odsuwa w czasie zakupienie któregokolwiek. Póki co bacznie wypatruję promocji i czekam na jakąś okazję, bo nie są to niestety najtańsze kosmetyki. Zobaczcie co kryje moja wishlista.

Całkiem spore majowe denko/A.

Całkiem spore majowe denko/A.

Hej ;]

Dziś kolej na zużycia ostatniego miesiąca. Część była zużywana też w kwietniu, więc powiedzmy, że to półtoramiesięczne denko. Pojawiło się w nim sporo produktów, z których części bardzo nie chciałam kończyć. Są tu perełki, z którymi trudno mi było się rozstać :( Zapraszam.


Denko +30 - styczeń/luty

Denko +30 - styczeń/luty

Hej !

No kochani, tym razem udało mi się wykończyć sporo produktów. Zużycia są co prawda ze stycznia i lutego, ale tak naprawdę 20 dni przebywałam poza domem, więc właściwie można powiedzieć, że pod względem ilości dni to jeden miesiąc. Zapraszam na zdenkowanych ;]


TOP 5, czyli 5 najczęściej czytanych postów- luty

TOP 5, czyli 5 najczęściej czytanych postów- luty

Hej kochani :) 

Najkrótszy miesiąc w roku już się skończył. Przed nami marzec, początek wiosny, Dzień Kobiet :D Jak co miesiąc chciałybyśmy dla podsumowania pokazać Wam które posty cieszyły się największym zainteresowaniem. Jeśli któregoś nie mieliście okazji przeczytać, a interesuje Was zawartość to zapraszamy serdecznie. 

1. Lovebox - ShinyBox luty



2. Organique basic cleaner- tonik



3. Spotkanie blogerek w Szczecinie



4. Czekoladowa tarta musowa z orzechami



5. Yves Rocher- serum zwężające pory do cery tłustej



To nasz top piątka. Który post był dla Was najciekawszy? 


Moje kosmetyki do pielęgnacji twarzy/Ania

Moje kosmetyki do pielęgnacji twarzy/Ania

Hej :)

Pora na małą odskocznię od recenzji wybranych produktów :) W ślad za Natalią, która pokazała już Wam swój pielęgnacyjny rytuał tutaj, chciałabym dziś zaprezentować to, co obecnie stosuję w wieczornej pielęgnacji. twarzy. O porannej pisać nie będę, ponieważ ogranicza się do minimum w postaci żelu oraz toniku. Pod koniec dnia jest ona dużo bardziej rozbudowana, o czym za moment się przekonacie. Mam nadzieję, że jakoś uda Wam się przebrnąć przez dość dużą liczbę zdjęć :) Zapraszam.


Kosmetyki, których używam na dzień dzisiejszy są jedynymi z najlepszych, jakie miałam do tej pory. Część z nich to prezenty, część nagrody, a część jak pewnie się domyślacie to po prostu moje zakupy. Od razu zaznaczę, że to nie jest wszystko. Produkty ze zdjęcia to te, które zdołałam zabrać ze sobą, ponieważ przebywam teraz poza miejscem zamieszkania. Mam tego trochę więcej, a brakuje tu głównie peelingu, maski BingoSpa, kremu do twarzy Clarena i wielu zamienników. Zdarza mi się bowiem, że równocześnie stosuję 2 żele do twarzy czy maski, ale z oczywistych względów na wyjazd zabrałam po jednym egzemplarzu.  




Po zbiorowym przeglądzie chciałabym pokazać Wam każdy produkt z osobna. Zacznę od samego początku, czyli od demakijażu. Każdy produkt opiszę w telegraficznym skrócie, ponieważ zdecydowana większość nie była przeze mnie recenzowana. Więcej o każdym z osobna już niebawem, obiecuję :)

1. La roche Posay - płyn micelarny fizjologiczne PH

To moja pierwsza butelka, którą dorwałam na promocji w cenie 38 zł. Przed tym płynem stosowałam Dermikę, BeBeauty, Bourjois i Biodermę. Dwa pierwsze powodowały łzawienie i szczypanie, dwa kolejne były dobre. La Roche Posay jest najdroższy, ale też najlepszy, bez dwóch zdań. Wybrałam wersję dla skóry wrażliwej w nadziei, by nie podrażniał i nie szczypał i tak właśnie jest. Dobrze oczyszcza i pięknie pachnie, co jest dodatkowym atutem. Stosuję go wyłącznie do demakijażu oczu mimo tego, że przeznaczony jest też do twarzy i ust. Powód jest prozaiczny- ze względu na cenę wolę zostawić go dla oczu, aby mieć go dłużej. Dla twarzy przeznaczyłam produkt drugi.


2. Douglas- tonik/lotion oczyszczający

Produkt spełnia 2 funkcje, ponieważ służy do demakijażu i tonizuje. Producent pisze, że po zmyciu makijażu z jego pomocą nie ma konieczności mycia twarzy wodą, ale dla mnie jest to niezbędne. Tonik pozostawia posmak i wg mnie nie oczyszcza na tyle, bym mogła odpuścić dalsze etapy. Zmywa podkład dobrze, ale nie pozostawia uczucia świeżości jak żel do twarzy. Używam go tylko do demakijażu, a tonik zdecydowanie oddzielnie. 

3. Bioderma Sebium- antybakteryjny żel do mycia

Świetny produkt. Po demakijażu oczu i twarzy używam teraz właśnie jego. Nie mam mu nic do zarzucenia. W kolejce następny czeka żel od Iwostin Purritin. 


4. Organique- łagodzący tonik

Tonik znalazłam w grudniowym ShinyBox. Użyłam go dopiero kilka razy, ale darzę wielką sympatią. Dopiero po jego użyciu odczuwam na twarzy świeżość. Bardzo się cieszę, że go mam. Recenzja wkrótce. 


5. Dermedic- peeling enzymatyczny

Peeling enzymatyczny wykonuję raz na tydzień lub rzadziej. Wygrałam go w konkursie i bardzo się cieszę, bo świetnie wygładza skórę. Dotychczas używałam tylko peelingów mechanicznych, ale ten wygładza dużo lepiej i genialnie radzi sobie z martwymi komórkami skóry. Dla skóry wrażliwej jest idealny. 


6. Dermedic- maska nawadniająca

Taką nawadniającą bombę serwuję sobie raz na 2 tygodnie. Po niej wygładzenia i nawilżenie osiąga poziom hard :D Skóra miękka, dobrze nawilżona i gładka jak lodowisko. Super sprawa, naprawdę polecam, szczególnie osobom z cerą odwodnioną.


7. Bioliq- krem nawilżający pod oczy 25 +

Produkt, który wskoczył na miejsce mojego ulubieńca od Lirene. Używam codziennie i muszę przyznać, że jest dobry. Nawilża okolice oczu lepiej niż wyżej wspomniany odpowiednik. Przyjechał do mnie w styczniowym ShinyBox'ie


8. La roche posay Effaclar K- krem odnawiający przeciw niedoskonałościom

Na podróż zabrałam miniaturkę. Stosuję go na blizny po niedoskonałościach i bardzo go lubię. Świetnie przyspiesza gojenie i zasychanie zmian trądzikowych, które czasem mi się niestety przytrafiają. Na co dzień stosuję krem Clarena pochłaniający sebum, ale nie wzięłam go ze sobą. Do recenzji zapraszam tutaj. 


9. Magiclash- odżywka do rzęs

Wygrałam ją na fanpage'u Dystrybutor- sklep. Obecnie jest już końcówka i następcą będzie krem Belcils- krem witalizujący z pantenolem.


10. Nivea- karmelowe masełko do ust

NA sam koniec, kiedy skóra jest już czysta i nawilżona, a rzęsy sobie rosną (:D), wsmarowuję w usta pięknie pachnące masełko. Lubię mieć nawilżone usta nie tylko w dzień, kiedy zazwyczaj po paru minutach je zlizuję. W nocy mają szansę nacieszyć się masełkiem nieco dłużej. Więcej o masełku w tym miejscu.


Po tym wszystkim pozostaje jeszcze wsmarowanie balsamów i maseł w całe ciało :) Ale twarzy daję już spokój to tym wszystkim przez co przechodzi :)

Jak wygląda Wasza pielęgnacja? Macie wśród swoich kosmetyków któryś z powyższych?

Copyright © 2016 Good to try! , Blogger