Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Liferia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Liferia. Pokaż wszystkie posty
Liferia kwiecień 2017 Hello Sunshine

Liferia kwiecień 2017 Hello Sunshine

Kolejna Liferia, u mnie niestety prezentowana później niż u pozostałych. Po okresie wakacyjno-wyjazdowym, na pewno się poprawię i będę publikować wpisy od razu. W edycji Hello Sunshine pozytywne wrażenie wywiera już sama karta produktowa o pozytywnych, wiosennych kolorach. Co jest w środku pewnie już wiecie, ale co myślę na temat zawartości- tym chętnie się z Wami podzielę.


Kwietniowy box to 5 produktów, w tym, 4 pełnowymiarowe. Jest to pielęgnacja ciała, twarzy oraz kolorówka.


1. Cosnature - Naturalny odżywczy balsam do ciała z olejkiem z dzikiej róży

Produkt pełnowymiarowy

21 zł/200 ml


Uważam, że balsam przede wszystkim wyglądem butelki pięknie pasuje do Liferii :). Wizualnie bardzo zachęca do użytkowania. Na pewno ładnie pachnie i ze względu na to, że marka nie jest mi znana, chętnie zabiorę się za testy. Zabieram go ze sobą na urlop. Podoba mi się jego skład i myślę, że naprawde może to być coś dobrego. 


2. Bio Oleo Cosmetics - Olejek Roll-on- słodki migdał

Produkt pełnowymiarowy

60 zł/15 ml

Znam doskonale markę Bio Oleo, ponieważ jakiś czas temu mogłam wypróbować kilka wyrobów, m.in. masło shea, olejek marula w postaci Roll-On (jego recenzja). Tym bardziej cieszę się z kolejnego produktu, bo są to oleje w 100% naturalne, o cennym działaniu dla skóry. W Liferii poza słodkim migdałem znalazły się też wersje awokado oraz argan, ale chyba ten mi odpowiada najbardziej. Roll-on to bardzo fajna forma aplikacji, umożliwiająca przyjemny masaż.


3. NSPA - Serum rozświetlające 

Produkt pełnowymiarowy

30 zł/50 ml

Kolejny produkt, który widzę pierwszy raz na oczy, co w pierwszej chwili zawsze mnie bardzo cieszy. Latem lubię produkty rozświetlające, dlatego myślę, że może to być coś ciekawego. Obawiam się trochę reakcji skóry ze względu na ciężki i silikonowy skład, ale przetestuję to się przekonam. 


4.  Neauty Minerals - Róż mineralny Rhubarb Wine

Produkt pełnowymiarowy

20 zł/ 2g

Róż ma delikatnie różowy kolor, dość uniwersalny, więc myślę, że i dla mnie będzie dobry. Nie jestem wyjątkową miłośniczką mineralnych kosmetyków, a z różami mam największy problem w testowaniu. Jeden używam około rok, a każdy kolejny oddaję. Sobie zostawiam 3, aby mieć wybór w kolorystyce.


5. Earthinicity Minerals - Bronzer Sunkissed Shimme

Próbka- około 13 zł

Drugi minerał w pudełku, tym razem wersja mini. Akurat z tą marką już miałam możliwość zapoznania i wrażenia były jak najbardziej dobre. Bronzer to kosmetyk, którego w makijażu używam najrzadziej. Prawie nigdy :) Ten już w pudełeczku prezentuje się bardzo ładnie i widać, że jest rozświetlający.


Cena pudełka w subskrypcji: 59 zł
Cena pojedynczego pudełka: 69 zł
Wartość kosmetyków: około 144 zł
Moja ocena: 4/6

Tak właśnie wypełnione było wydanie kwietniowe boxu Liferia. Co myślę? Bardzo fajny skład wiosenno-letni. Kosmetyki lekkie, rozświetlające, zróżnicowane, część bardzo naturalna. Na pewno składem zawodzi i rozczarowuje serum rozświetlające pełne silikonów, ale pozostałe produkty zapowiadają się świetnie. Ze względu na to, że raczej wolałabym inną kolorówkę, pudełko trafia w moje potrzeby w 50%. Pielęgnacja na tak, kolorówka raczej średnio. Chciałabym w kolejnych pudełkach zobaczyć kosmetyki do włosów, a tak naprawdę nawet pudełko tematyczne byłoby super. Najmocniejszy punkt pudełka: BioOleo olej migdałowy, najsłabszy punkt: NSPA - ze względu na skład. Zeszła edycja była zdecydowanie bardziej dla mnie, ale już ciekawi mnie kolejna odsłona. 

Liferię możecie kupić w tym miejscu.

Jak Wam się podoba Hello Sunshine?

Liferia So Pretty marzec 2017

Liferia So Pretty marzec 2017

Śmiało mogę powiedzieć, że Liferia Box od pewnego czasu nie ma sobie równych pod względem zawartości. Konkurencja jest naprawdę duża, ale różnorodność i nieznane marki, które trafiają do różowego pudełeczka wciąż mnie zaskakują. Liferia na pewno wciąż ma do nadrobienia w kwestii wyróżnienia się designem, spójnością tematyczną boxu, kart z listą kosmetyków oraz innych czynników. Pod względem jakości kosmetyków- super! Zauważyłam też zależność, że każde kolejne pudełko póki co jest coraz lepsze. Edycja So Pretty potwierdza ten fakt. 


W marcowym wydaniu, które dotarło jakimś dziwnym trafem w połowie kwietnia, znalazło się 5 produktów, z czego 2 to pełnowymiarowe kosmetyki polskich marek, 2 to kosmetyki miniaturowe luksusowych marek z Anglii i Izraela oraz 1 gadżet angielski. Brzmi dobrze i ciekawie!


1.  APPLE&BEARS- LUKSUSOWY ŻEL POD PRYSZNIC GREJPFRUT I WODOROSTY 
Anglia

Wersja miniaturowa:

50 ml/ ok. 20 zł
300 ml/102 zł
500 ml/128 zł

Powtarzam się, ale lepsza luksusowa miniatura niż pełnowymiarowe zwyklaki. Pierwszy raz widzę markę Apple&Bears, ale już jestem zachwycona. Śliczna buteleczka, piękny zapach i bardzo wysoka cena regularnych produktów. Ponad 100 zł za butelkę żelu? Jestem ciekawa czy są tego warte. Ma bardzo ciekawy skład bez SLS, za to m.in. z wodorostami. Postaram się chociaż króciutko zrecenzować jego właściwości po użyciu.


2. AHAVA- NAWILŻAJĄCY KREM NA DZIEŃ DO CERY NORMALNEJ I SUCHEJ
Izrael

Wersja miniaturowa

15 ml/ok. 40 zł

Luksusowy krem nawilżający na dzień, marka z wyższej półki, nie jest dostępna wszędzie. Nie miałam okazji testować. Lepiej się nie da! Liferia w tym miesiącu spełnia zawartością wszystkie moje oczekiwania <3


3. BALNEOKOSMETYKI- PŁYN MICELARNY DO CERY NORMALNEJ I WRAŻLIWEJ
Polska

Produkt pełnowymiarowy

250 ml/29 zł

Lubię tę firmę odkąd moje serce skradł malinowy krem do rąk, który był po prostu obłędny (recenzja kremu) biosiarczkowy żel oczyszczający do mycia twarzy (recenzja żelu) i biosiarczkowy krem usuwający niedoskonałości. Każdy z tych kosmetyków natychmiast stawał się moim faworytem, dlatego bardzo mnie ucieszył widok kolejnego. Cieszę się też, że jest to taki, którego jeszcze nie próbowałam. Mam nadzieję, że nie będzie podrażniał i piekł, ponieważ mam wrażliwe oczy i nie każdy, nawet dobry jakościowo, kosmetyk jest dla mnie ok. 


4. NATURALIS- TONIK WIESIOŁKOWY
Polska

Wersja pełnowymiarowa

200 ml/15 zł

Bardzo ciekawa sprawa. Zajrzałam na chwilę na stronę internetową firmy i okazuje się, że robią kosmetyki naturalne na bazie wiesiołka i aronii. Jest też linia Sensitive dla cery wrażliwej i atopowej. Coś, co nie jest drogie, ale widzę potencjał. Jestem ciekawa jak się sprawdzi.


5. THE VINTAGE COSMETICS- PĘSETA
Anglia

40 zł/1 szt.

To lubię. Jak w pudełku pojawia się pędzel, gąbeczka, Glov, kosmetyczka lub nawet pęseta. Gadżet to genialny dodatek do kosmetyków. Oby częściej i naprawdę czekam na 1 lub 2 pędzle ciekawej firmy. Do boxów Liferia trafiły piękne pęsety firmy The Vintage Cosmetics, którą na pewno wyróżniają pięknie kwieciste opakowania. Pęsety były w dwóch wersjach kolorystycznych- różowej oraz złotej. Widać od razu, że jest niesamowicie solidna i starannie wykonana. 



Wartość produktów: około 144 zł (w lutym było to 160 zł)
Cena pudełka: 59 zł w subskrypcji, 69 zł pojedyncza sztuka

Liferia jest dostępna tutaj.

Ocena: 6/6

Czy Wam też się tak podoba jak mnie?



Liferia box luty 2017

Liferia box luty 2017

Luty był wyjątkowy pod względem zawartości boxów kosmetycznych. Nawet jak zerknęłam na te, których nie posiadam, każda firma niewątpliwie postarała się o dobór kosmetyków. Liferia ani trochę nie odstaje i po rozpakowaniu, byłam zachwycona. Zobaczcie jakie perełki kryły się pod bibułką.


Zanim przejdę do listy kosmetyków, chciałabym zauważyć,że bardzo fajną i ciekawą dla mnie sprawą jest wstawienie na karcie z produktami wskazówek. Tym razem możemy poczytać o pielęgnacji włosów.

Zawartość:

5 kosmetyków, z których 4 są pełnowymiarowe.

1. Wax- odżywka z kolagenem- Anglia

21 zł/200 ml

Dla mnie odżywka lub maska do włosów w pudełku to zawsze idealny strzał. Jaka by nie była, zużyję i będę szczęśliwa, że coś mogę dodać lub nie do mojej listy kosmetyków, które dobrze działają na typ włosów, który mam.


2. Pose- ochronny krem do twarzy- USA

92 zł/50 ml

Pose <3 Już sam wygląd opakowania jest atutem tego kremu. Kiedyś widziałam tę markę w boxie innej firmy i żałowałam, że nie mogłam go kupić. Nareszcie poznam jego działanie. Wyglądem ozdabia moją łazienkę. W ofercie Pose są też kremu do twarzy ziołowy, poprawiający strukturę, odmładzający i najdroższy- wygładzający zmarszczki. Zastanawia mnie trochę różnica między odmładzającym a wygładzającym zmarszczki, ale to szczegół :). 


3. Pierre Rene- pomadka do ust- Polska

17 zł

Pomadka to tak samo temat, którego nigdy nie mam dość. Mam ich 40 a zawsze może być więcej, prawda? Tej firmy jeszcze w moich organizerach nie było, więc bardzo się cieszę. Kolor trafiony perfekcyjnie, a opakowanie czarne z połyskiem wygląda super. Pomadka jest nawilżająca.




4. Termissa- woda termalna- Polska (Podhale)

19 zł/ 150 ml

Odwiedziny strony internetowej firmy Termissa przyniosły mi zaciekawienie firmą. Termissa to linia kosmetyków do ciała, twarzy i włosów, które bazują na wodzie termalnej z Podhala. Szkoda, że akurat woda termalna, a nie krem lub żel do mycia twarzy, bo wtedy lepiej mogłabym ich poznać. Woda termalna zawsze przydaje mi się latem.


5. Earthnicity- jedwabny puder wykończeniowy rozświetlający- Anglia

12 zł/0.5 g

Maluszka zużyję pewnie dość szybko, ale lubię czasem zastosować do makijażu coś innego niż moje sprawdzone, stałe punkty. 


Plusy pudełka to na pewno zróżnicowanie produktów. Jest coś do twarzy, włosów i do makijażu. Żadna z firm jeszcze u mnie nie gościła, więc próbowanie czegoś nieznanego też jest dużo lepsze niż ponowne zużywanie znanych rzeczy. Dla mnie trochę za małe zróżnicowanie regionalne, mamy tu 2 produkty rodzime i 2 angielskie. 

Pudełko możecie zamówić na stronie Liferia, gdzie w subskrypcji kosztuje 59 zł, pojedyncza sztuka 69 zł a w pakietach wychodzi najtaniej. 

Co myślicie o kosmetykach z lutowego Liferia?
Świąteczny Liferia Box grudzień 2016

Świąteczny Liferia Box grudzień 2016

Pod koniec grudnia dotarło do mnie trzecie, tym razem świąteczne pudełko Liferia. Do tej pory każdy kosmetyk, który znalazłam w środku, okazał się bardzo dobrej lub przynajmniej dobrej jakości. Żaden nie został odłożony z etykietką bubla. Zachęcam żebyście zobaczyli jakim pudełkiem Liferia weszła na polski rynek. Post z zawartością pierwszego boxa znajdziecie tutaj. A na świąteczne dary zapraszam już dziś.


Jedyne co mi się nie zgadza w tym wydaniu, przy moim estetycznym zmyśle, to kolorystyka. Pudełko niezmiennie pozostało ciemnoróżowe. Karty z opisem kosmetyków i życzeniami są jednak czerwone, co kompletnie się ze sobą nie dogaduje :) Detale, ale bardzo ważne akurat dla mnie. W pudełku znajduje się 7 kosmetyków, z których większość jest do pielęgnacji twarzy. Po grudniu będzie ona więc na pewno dobrze zadbana i promienna. A co konkretnie jest w środku?


1. Mizon- wygładzający żel z aloesem do mycia twarzy- Korea

50 ml/37 zł

"Ten uniwersalny kosmetyk nawilży i ujędrni Twoją skórę dzięki dużej zawartości soku z aloesu z wyspy Jeju. Wchłania się błyskawicznie, nie pozostawiając po sobie lepiej warstwy. Oprócz aloesu, którego jest w żelu aż 90%, zawiera też kwas hialuronowy, trehaloze, beta-glukan, wyciąg z szarotki oraz lilii. W swoim składzie nie ma żadnych parabenów i kolorantów. Można go stosować do twarzy, ale nadaje się także do ciała i włosów!"


Produkty do mycia twarzy, które obchodzą się z nią delikatnie i nie podrażniają, są u mnie zawsze mile widziane. Coś, czego kompletnie nie znam i nigdy nie widziałam, jeszcze chętniej. Podejrzewam, że jeśli interesujecie się pielęgnacją koreanek, co jest teraz dość popularne, kosmetyk ten jest Wam znany. Ja jestem całkowicie poza tematem, dlatego z dużym entuzjazmem zacznę odkrywać azjatyckie wynalazki :)

2. Mizon Vita Lemon- peeling enzymatyczny- saszetka

3. Mizon Dust Clean Up- maska głęboko oczyszczająca- 1 sztuka

Kolejne odkrycia ze wschodu, co bardzo mnie cieszy. Akurat te produkty zużyłam od razu, więc mogę powiedzieć Wam od razu, że są rewelacyjne. Peeling dobrze oczyścił skórę i wygładził, pozbywając się martwego naskórka. W dotyku cera była po jego użyciu jak nowa. Maska z kolei odrobinę na mnie za duża, ale działanie miała zaskakujące. Po nałożeniu na buzię, była jedynie lekko pokryta przyjemną pianką, która z każdą minutą narastała i narastała. Na końcu była tak wielka i obfita, że zaczęła wchodzić mi do oczu i ust, więc musiałam pobiec i zdjąć ją wcześniej. Piana po prostu była olbrzymia. Dość długo ją zmywałam, ale efekt był cudowny. Gładka i miękka cera, bez jakichkolwiek zanieczyszczeń. Na drugi dzień rano była jasna i promienna. Składniki zawarte w obu produktach nie wywołały żadnych wyprysków.


4. Tołpa Dermo Face Physio- żel do demakijażu oczu- Polska

150 ml/ 21 zł

Dzięki temu produktowi możesz zmyć makijaż i usunąć zanieczyszczenia. Żel ma fizjologiczne pH, więc bez obaw możesz stosować go nawet do demakijażu oczu. Łagodzi podrażnienia, odświeża i regeneruje skórę. Nie znajdziesz w składzie żelu: alergenów, sztucznych barwników, PEG-ów, SLS-ów ani silikonów. Jest to produkt hipoalergiczny i nadaje się nawet do bardzo wrażliwej skóry. 

Bardzo polubiłam każdy kosmetyk Tołpy, z którym kiedykolwiek miałam do czynienia. Z moich doświadczeń wynika, że zawsze są to bardzo delikatne, subtelnie pachnące i skuteczne produkty. Zarówno do ciała, jak i do twarzy. Są dostępne we wszystkich drogeriach stacjonarnych i bardzo łatwo możemy je dostać. Do demakijażu próbowałam już naprawdę chyba wszystkiego, ale najbardziej lubię płyny micelarne i olejki. Mleczka, żele i Glov stawiam za nimi. Największym hitem wszechświata jest w demakijażu olejek Go Cranberry, NOVA Kosmetyki. 


5. Avena- regenerujący krem do ciała z ekstraktem ze śluzu ślimaka- Hiszpania

200 ml/17 zł

Ten hiszpański krem skrywa w sobie dwa składniki o niesamowitym działaniu: kolagen i śluz ślimaka. Po zastosowaniu produktu zauważysz, że przebarwienia bledną, zmarszczki się wygładzą, a blizny zauważalnie zmniejszą. Kolagen wnika w głębsze warstwy naskórka i dogłębnie nawilża skórę, czyniąc ją gładką i miękką.


Kremu używam też już 2 tygodnie i stał się moim hitem od pierwszego użycia. Spełnia wszystkie wymagania, jakie stawiam produktom do nawilżania skóry. Jest lekki, nietłusty, ale doskonale i trwale nawilża. Posmarowana skóra jest wciąż gładka i lekko nabłyszczona nawet po 5-6 godzinach. Pachnie delikatnie, szybko się wchłania, nie lepi i nie jest tłusty. Bardzo, ale to bardzo go polecam jeśli zawsze coś Wam przeszkadza w balsamach lub masłach do ciała. Za taką cenę to po prostu ideał.


6. VG Professional- róż prasowany- Hiszpania

76 zł

Ostatnio w pudełku znalazł się prasowany puder tej samej marki, ale jako jedyny nie zrobił na mnie wrażenia. Róż ma trochę za ciemne kolory. Z tej pozycji jestem najmniej zadowolona, a pozostałe trafione idealnie.


Całą zawartość oceniam bardzo dobrze. Marki są mi nieznane. Przeważ pielęgnacja twarzy, Korea i Hiszpania. Jedyne, co dobrze znam to Tołpa, ale są to kosmetyki jakościowo świetne. Poza różem, wszystko znajdzie u mnie zastosowanie. Myślę, że chciałabym jednak w kolejnych pudełkach znajdować kosmetyki Niemieckie, Duńskie lub coś z krajów skandynawskich :) Bardzo ciekawią mnie ich wyroby.

Ocena: 8/10

Liferia - nowy beautybox na polskim rynku. Czym się wyróżnia?

Liferia - nowy beautybox na polskim rynku. Czym się wyróżnia?

Pewnie większość z Was, jeśli nie każdy, zna co najmniej kilka boxów kosmetycznych funkcjonujących na naszym rynku. Bez dłuższego zastanowienia potrafię wymienić 6 nazw. Idea i forma sprzedaży kosmetyków w postaci pudełek subskrypcyjnych zyskała w Polsce aprobatę i cieszy się zainteresowaniem, dlatego pojawiają się kolejne marki. Aby zyskać swoje grono klientek i przekonać do siebie, powinny jednak czymś się wyróżniać. Co czyni pudełko Liferia, które przywędrowało do nas z Ukrainy wyjątkowym? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć niżej. Zapraszam na prezentację zawartości pierwszej polskiej edycji.


Copyright © 2016 Good to try! , Blogger