Wiosenne zakupy do szafy i do domu :)

Wiosenne zakupy do szafy i do domu :)

Wiosna zawsze wiąże się u mnie (u Was pewnie też) z zakupem kilku nowych ubrań, butów, czegoś w lżejszej i wiosennej kolorystyce do domu. No bo kto odmówi sobie nowych sandałków albo sukienki kiedy wychodzi słońce i robi się tak przyjemnie :) Nowe poszewki na poduszki dekoracyjne, jakiś wazon. Skoro ciepło to i zacznie się rower, bieganie, więc może pora na zakup legginsów? U mnie zaczęło się od zakupów do domu, a teraz rozglądam się właśnie m.in. za nowymi butami do biegania i treningów. Moje wysłużyły się przez 3 lata, co i tak uważam za mega kawał czasu. Poniżej kilka linków z pięknymi sportowymi butami ze sklepu https://1but.pl/ między którymi się waham. Może ktoś z Was mi pomoże :). Asortyment z dużej mierze sportowy, ale nie tylko. Dla mnie wiosna w sumie przebiega zawsze pod hasłem sport, dlatego czegoś takiego szukałam. Wracając do butów, do biegania wybrałam kilka pastelowych modeli i teraz podejmij człowieku decyzję, które!

https://1but.pl/reebok/sublite-xt-cushion-greymelonwhitepew-bs8710

https://1but.pl/nike/air-max-90-ultra-20-869950001

https://1but.pl/nike/wmns-dart-12-831535007

https://1but.pl/nike/lunar-flash-580397016

https://1but.pl/adidas/galaxy-3-w-bb4366

Poza tym chcę też przejrzeć sandałki, a kilka ciekawych par już wpadło mi w oko. Bieganie jest jednak priorytetem i sandałki muszą chwilę poczekać. Kolejny zakup, który jest dużym wyzwaniem co roku to okulary przeciwsłoneczne. Dopasować do mnie cokolwiek to koszmar. Potrzebuję w dodatku mocno przyciemniających a nie takich, które praktycznie nie robią różnicy. 

Co do zakupów do domu, te już za mną, bo wczoraj odwiedziłam Ikeę i też skończyło się z pełnym wózkiem. Postawiłam w tym roku na blady błękit w połączeniu ze złotem. Błękitna pościel i pudełka, a złote ramki, świeczniki czy kopuła na pędzle, którą w końcu dorwałam!




Dobrze było na chwilę w temacie zakupów odetchnąć od wszystkiego, co związane z weselem, ale... :) Temat grzebyka do włosów też się za mną ciągnął długo przez to, że nie mogłam znaleźć nic co byłoby małe (90% ozdób to ponad 10 cm, a więc większe niż moja głowa), delikatne i niezbyt błyszczące. Jeśli już coś było małe to całe z niskiej jakości błyskotek. Okropieństwa. Przez to, że będę miała proste włosy nie wchodziły w grę żadne druciane ozdoby, które obecnie królują na Pinterest, dlatego potrzebowałam małego grzebyka. Po przebrnięciu przez wszystko, co możliwe w końcu znalazłam coś nie aż tak błyszczącego i małego. Nie jest to ideał, ale przynajmniej spełnia większość oczekiwań.


I co myślicie? Jakie są Wasze plany zakupowe na najbliższy czas?
beGLOSSY Marzec 2018 Jestem Kobietą + prezent od Vichy

beGLOSSY Marzec 2018 Jestem Kobietą + prezent od Vichy

Można było się spodziewać, że nazwa beGLOSSY w marcu będzie nawiązywać do Dnia Kobiet, bo tematyka przecież zawsze jest kobieca. W zasadzie co miesiąc otwieranie pudełka, pociągnięcie z wstążkę i uchylenie bibułki, aby zobaczyć co kryje się wewnątrz, jest jakby prezentem na Dzień Kobiet. Z beGLOSSY mam go 12 razy w roku ;). Wpis trochę opóźniony, ale szkolenia, choroba i oczywiście niezmiennie temat ślubu, trochę blokują mnie czasowo. W końcu jednak się udało, więc zerknijcie jaka wersja trafiła się mnie.


Tym razem 5 produktów, z czego 4 to pielęgnacja, a 1 lakier, który jak zwykle powędruje do osoby zajmującej się moimi paznokciami :) 

1. Botame Body- borówkowy krem do rąk

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 9,99 zł/ 30 ml

Kieszonkowa wersja kremu, idealna do torebki rozmiarów klubowych :) Zdecydowanie się przyda, bo zaczyna się wiosna i planuję częściej być na mieście nocami! Do małej torebki nie chce się zmieścić nawet tangle teezer, więc mały krem jest zawsze dodatkowym miejscem. Pachnie zjawiskowo, więc wiem, że inne wersje też będę miała bez wątpienia. Myślę, że kokosową kupię żeby wrzucić do ślubnego Emergency Basket <3


2. Vichy Aqualia Thermal- krem do twarzy

Produkt miniaturowy
Cena: 80 zł/50 ml
Około 20 zł za 15 ml

Bardzo lubię kremy Vichy, więc i teraz ucieszyła mnie ta miniatura. Seria Idealia i Normaderm już dawno testowana, a nie przypominam sobie żebym miała Aqualia Thermal. Chętnie wypróbuję.

Recenzja szamponu i maski do włosów suchych od Vichy --> Klik.
Recenzja genialnego płynu do demakijażu Vichy --> Klik


Próbka boostera Vichy Mineral 89 była genialną zapowiedzią do tego co było potem :)


3. Evree Instant Help- multifunkcyjny balsam

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 16,99 zł 

Lubię takie maluchy i zazwyczaj są to cienie lub balsamy do ust. Tym razem mamy coś ciekawego, bo balsam jest do każdej partii ciała i ma naturalny skład. Są w nim oleje, masła i wosk. U mnie na pewno przyda się do ust, ale też na łokcie, które się bardzo wysuszają.


4. Mincer Pharma BotoliftX- serum do twarzy

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 45 zł/30 ml

Z pozoru, gdybym oceniała po opakowaniu i miała oszacować cenę, powiedziałabym więcej. O produkcie świadczy działanie, więc zobaczymy. Wiosną (a już jutro ma nadejść!) lubię produkty lekkie, świeże i takie serum zdecydowanie wpisuje się w tę konwencję. Odstawiam wtedy tłustsze kremy. Nie znam marki Mincer Pharma i podejdę do tego jak do czystej karty, bo na opinię trafiałam raczej nieprzychylne. 



5. Neonail- lakier hybrydowy Agitated Ocean

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 28 zł

Lakierów nigdy za wiele. Bardzo żałuję, że nie trafiła mi się lila lub fiolet, bo przez mój motyw ślubny obecnie dużo rzeczy mam w tym kolorze. O paznokciach na ten dzień też z początku myślałam fioletowych. Kolor, który dostałam i tak jest bardzo ciekawy i wyrazisty. 



Paczka od beGLOSSY tym razem była ogromna. Zapakowana po mistrzowsku! 2 pudełka jedno na drugim robiły wrażenie. Poza regularnym pudełkiem znalazł się osobno zapakowany prezent marki Vichy. Przepiękne serum Vichy Mineral 89. Wygląda cudnie, aż chce się na nie patrzeć. Na marginesie, zauważyłam, że kolor lakieru Neonail to dosłownie dół buteleczki Vichy. Produkt brzmi interesująco po przeczytaniu opisu i obietnic producenta. Mam duży dylemat, bo waham się między czterema bardzo ciekawymi produktami do twarzy. Na 1,5 miesiąca przed ślubem nie chcę ryzykować wysypem, zapchaniem i wolałabym nie eksperymentować. Chcę po prostu wybrać jeden produkt i systematycznie go stosować, ale nie wiem zupełnie który :D Skończyłam mojego ulubieńca Bandi i mam ten super dylemat. Może będzie to właśnie Vichy. 





Prezent jak najbardziej udany! BeGLOSSY w innych wersjach miało np. pomadkę ochronną Enilome (firmę bardzo lubię za krem do rąk), zamiast serum Mincer Pharma był booster Schwarzkopf, pojawił się też wspaniały scrub Body Boom i chyba jego żałuję najbardziej. Mimo to uważam moją wersję za ciekawą. Użyję wszystkiego. W następnym boxie chciałabym, aby pojawił się długo wyczekiwany przeze mnie tusz do rzęs jakiejś ciekawej marki. Pomadek nie brakuje i pojawiają się często, brązowe kredki też. 

Pudełko jak zawsze do kupienia na stronie beGLOSSY.

Wartość pudełka to około 120 zł.

Co myślicie?


Moja ocena: 5/6


BioOleo olejk ze słodkich migdałów

BioOleo olejk ze słodkich migdałów

Dziś krótko i na temat jeden z ulubionych przeze mnie ostatnio. Olejkowa pielęgnacja, tym razem w wersji migdałowej. Wśród moich olejków naturalnych uzbierała się pokaźna kolekcja, bo na półce stoi też marula, makadamia, jojoba, arganowy i migdałowy z magnolią. Generalnie każdy olejek ma oczywiście cenne właściwości i jest dla cery dobroczynny, ale to, który będzie najlepszy, jest moim zdaniem kwestią porównania na własnej cerze. Jest to kwestia tak indywidualna, że trzeba przetestować po kolei. Możliwe, że dla kogoś jeden z olejków będzie wyróżniał się bardzo na plus a któryś wcale nie da efektu. U mnie jest z kolei tak, że każdy działa tak samo i nie jestem w stanie dostrzec między nimi różnicy w niczym poza nutami zapachowymi. Każdy olejek dostarcza dużo przyjemności, każdy nawilża, chroni skórę przed czynnikami zewnętrznymi, starzeniem, regeneruje, ujędrnia i wzmacnia. Niektóre działają trochę bardziej antybakteryjnie, przeciwzapalnie. Dobre dla włosów, skóry twarzy i ciała oraz paznokci. 100% natury, 100% bezpieczeństwa i spokoju.


Składniki aktywne: kwas oleinowy, kwas linolowy, witaminy A,B1, B2, B6, D i E.
Działanie:
  • łagodzi podrażnienia i uruchamia procesy odbudowy zewnętrznych warstw skóry,
  • nawilża nawet bardzo przesuszoną skórę,
  • sprzyja redukcji zmarszczek spowodowanych suchością skóry,
  • chroni skórę przed działaniem szkodliwych czynników zewnętrznych,
  • wzmacnia kondycję paznokci.


Wszystkie olejki Biooleo są w buteleczkach z pipetą, niektóre także w formie roll-on, którą fajnie można wymasować twarz, w szczególności obszar pod oczami. Kosztują 59-65 zł/30 ml lub 69-79 zł/50 ml.

Kupić je można na stronie BioOleo.

Dermedic Tolerans - żel- syndet do mycia skóry nadwrażliwej

Dermedic Tolerans - żel- syndet do mycia skóry nadwrażliwej

Niedawno przedstawiałam pierwszy produkt Dermedic z linii Tolerans, dedykowany cerze nadwrażliwej i skłonnej do podrażnień. Poczytać o emulsji micelarnej możecie w tym miejscu. Dziś chciałabym zatrzymać się na chwilę przy żelu do mycia twarzy.


Składniki aktywne: Arlatone Duo, Neutrazen™, Alantoina, D-Panthenol, Olej migdałowy, Dub Diol, Gliceryna

  • Oczyszcza bez ryzyka podrażnień
  • Nie wysusza skóry jak inne środki myjące
  • Wyjątkowo przyjemna, kremowa formuła
  • Nie zawiera mydła, SLS i SLES
  • Hypoalergiczny



Żel umieszczono w bardzo solidnej, sztywnej butelce zakończonej pompką. W przypadku tego rodzaju produktu jest to wygodne i dobre rozwiązanie. Nie lubię pompek w balsamach, ale żel jak najbardziej. Zapach jest neutralny, w ogóle nie drażni. Sama konsystencja zwyczajna, typowa. Po umyciu, skóra na twarzy jest oczyszczona, gładka i świeża. Nie odczuwam ściągnięcia, suchości. Oczywiście i tak po umyciu stosuję tonik i krem, ale cera jest tak przyjemna w dotyku, że obeszłoby się bez czegokolwiek. Bardzo ważne jest dla mnie, że żel-syndet działa łagodząco na wszelkie podrażnienia. Używam już ponad miesiąc i zużycia prawie nie czuć. Myślę, że na 3 miesiące spokojnie wystarczy.


Więcej o nim na stronie Dermedic. A żel kupicie w cenie 30 zł/200 ml. Przy jego wydajności i bezpieczeństwie, jakie gwarantuje, nie jest to cena wygórowana.


Jestem pewna, że jeśli borykacie się z objawami cery nadwrażliwej, skłonnej do podrażnień, zmian trądzikowych, żel-dyndet od Dermedic zadziała łagodząco i zapewni bezpieczną, kojącą pielęgnację. Myślę, że warto spróbować, bo cała linia Tolerans jest pod względem składu doskonale dobrana dla wrażliwców.


ShinyBox Love - luty 2018

ShinyBox Love - luty 2018

Kolejne pudełko ShinyBox już u mnie.Pierwsze w 2018 roku. Zdążyłam nawet rozpocząć testowanie kilku produktów. Czy tego boxa mogę zaliczyć do trafionych? Zapraszam dalej.

 
Cheers - naturalna witamima C

Cheers - naturalna witamima C




Witamina C- prosta sprawa. Każdy chyba od małego zna, wie na co, po co w czym ją znaleźć (choć niektórzy błędnie myślą, że najwięcej jej w cytrynie). Już dawno temu udało mi się odkryć, że dużo więcej jej w brokułach, brukselce, jarmużu czy żółtej papryce, dzikiej róży :) Zawsze jednak wspierałam się różnymi kapsułkami- rozpuszczalnymi w wodzie lub takimi do połykania. Próbuję wciąż nowych. Teraz, zakładając, że witamina C pomaga w prawidłowej produkcji kolagenu w celu zapewnienia prawidłowego funkcjonowania chrząstek, kości, naczyń krwionośnych, dziąseł i zębów- jest ona dla mnie chyba najważniejszą witaminą przy moich słabych chrząstkach i problemach z kolanami. 


Witamina C od Cheers jest całkiem naturalna i nie zawiera barwników i konserwantów. Jest to produkt odpowiedni dla wegan i wegetarian, nie zawiera alergenów i glutenu. Zawiera  z kolei bioflawonoidy, kwas elagowy, selen.

Skład:

Ekstrakt z owoców dzikiej róży (Rosa canina L.) [70% witaminy C]; otoczka kapsułki – hydroksypropylometyloceluloza; ekstrakt z owoców gorzkiej pomarańczy (Citrus aurantium L.) [40% witaminy C]; ekstrakt z owoców aceroli (Malpighia punicifolia L.) [25% witaminy C]; ekstrakt z owoców pomarańczy słodkiej (Citrus sinensis L.) [60% bioflawonoidów cytrusowych]; ekstrakt z nasion granatu właściwego (Punica granatum) [40% kwasu elagowego]; mąka ryżowa; drożdże wzbogacone w selen (Saccharomyces cerevisiae).



Rekomendowana dawka to 3 kapsułki dziennie do posiłku. Nie są one bardzo duże, więc nie mam problemu z ich przełykaniem, na co jestem dość wrażliwa. 



Więcej witamin znajdziecie na stronie Cheers Premium Health&Care.
Pudełeczko zawierające 90 kapsułek kosztuje 119 zł. 


Cena za witaminy nie jest najniższa, ale poparta tym, co mamy w środku. Obecnie dla mnie najważniejsze jest mocne zadbanie o siebie nie tylko od zewnątrz, nie tylko przez odżywki do rzęs, peeling kawitacyjny i zabiegi pielęgnujące, ale też od wewnątrz. Oprócz treningów i picia wody możemy wspierać się dodatkowo, co ja robię regularnie.

A jak jest z Wami?

Nowość- Dermedic Tolerans- fizjologiczna emulsja micelarna

Nowość- Dermedic Tolerans- fizjologiczna emulsja micelarna

Wraz z końcem stycznia w mojej pielęgnacji pojawiły się kosmetyki Dermedic, do których wróciłam po przerwie. Wspominałam je bardzo pozytywnie i wszystkie moje recenzje były dobre, bo każdy kosmetyk dawał zadowalające efekty. Teraz na stronie spodobały mi się i zaciekawiły nowości z linii Tolerans, dedykowanej dla skóry nadwrażliwej, skłonnej do podrażnień. Koncentrat balsamu Hydrain3 Hialuro do skóry suchej doskonale już znam, dlatego chcąc zapewnić skórze całego ciała mega mocne nawilżenie po zimie, świadomie zdecydowałam się właśnie na niego. Dwa pozostałe produkty widoczne na zdjęciu poniżej, są dla mnie nowością. 


Składniki aktywne: Gliceryna, Betaina, Beta-glukan, Alantoina, D-Panthenol
  • Do mycia zarówno z użyciem wody, jak i bez
  • Skutecznie usuwa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia
  • Utrzymuje właściwy poziom nawilżenia skóry
  • Łagodzi podrażnienia, nie wywołuje uczucia ściągnięcia ani wysuszenia
  • Utrzymuje fizjologiczną równowagę skóry i pielęgnuje jej naturalną barierę ochroną

Razem z kosmetykami w paczce znalazłam całkiem ładną zawieszkę do kluczy :) Emulsja bardzo podoba mi się chociażby za opakowanie. Uwielbiam fioletowy, więc tubka wyjątkowo mi się spodobała. Jest też wygodna, miękka i bardzo łatwo wydobywa się z niej żel.


Bardzo ważne jest to, że skład dobrany jest odpowiednio do stosowania przez osoby o cerze wyjątkowo wrażliwej, nadreaktywnej. Na pewno stworzony został dla tych, którzy mają problemy z dobraniem odpowiednich kosmetyków pielęgnacyjnych. Jeśli poszukiwania wywołują już u Was nerwy, a wysypki czy podrażnienia wciąż są, myślę, że warto będzie dać szansę linii Tolerans.


Sama nigdy nie zidentyfikowałam nigdy jaka jest moja skóra. Na pewno kapryśna, bo raz sucha, raz tłusta, z tendencją do podrażnień, zaskórników i wyprysków. Reaguję bardzo mocno na wszelkie kremy, toniki i żele, bo natychmiast dostrzegam zmiany na cerze. Produkty do demakijażu wywołują u mnie największą irytację kiedy rozmazują makijaż zamiast go usuwać i spędzam na demakijażu więcej niż minutę. Do tej pory sprawdziły się u mnie maksymalnie 3 produkty, z czego jeden był olejkiem. Emulsji jeszcze nie stosowałam, ale wskakuje na miejsce nr 1. Nie przypuszczałam, że swój hit 2018 odkryję już na samym początku roku. Emulsję można stosować z wodą, tak jak zwykły żel do mycia twarzy lub bez wody, na wacik i jedziemy.  Na początku trzymałam się sposobu pierwszego i było całkiem ok. Potem próba bez wody spowodowała, że już przy tym zostałam. Zmywanie tuszu, kredki, cieni i całego makijażu jest w końcu błyskawiczne. Wszystko od razu się rozpuszcza i co najważniejsze, schodzi z wacikiem, a nie pozostawia smug pod oczami. Zaczęłam dzięki niej zużywać mniej płatków kosmetycznych. Poza tym, że skuteczna, jest też wydajna. 3 krople na 3 płatkach zmywają mi całkowicie nawet mocniejszy makijaż wyjściowy. Oczywiście żadnych podrażnień, a za to uczucie ulgi i świeżości. Fizjologiczna emulsja jest bezzapachowa i ma konsystencję żelu. 


Tuba o pojemności 200 ml kosztuje 30 zł i wystarcza na 2 miesiące. Za tak genialne działanie i szybkie pozbywanie się makijażu zapłaciłabym i więcej. Naprawdę warto. Produkt przyjemny w użytkowaniu.


Znacie linię Tolerans od Dermedic? Co u Was sprawdza się w demakijażu najlepiej?






Joanna sensual- krem do rąk kozie mleko

Joanna sensual- krem do rąk kozie mleko

Zima jest najbardziej odpowiednią porą do tego, aby testować skuteczność kremów do rąk, naprawdę...to, co teraz dzieje się ze skórą moich dłoni przez nieustające mrozy, jest smutne i bolesne. Dosłownie BOLESNE, bo niestety na palcach mam pęknięcia, które szczypią. Nie pomagają nawet 2 pary rękawiczek, bo dłonie mam po prostu bardzo delikatne. Kremy są w stanie złagodzić pieczenie i ból dzięki nawilżeniu i nadaniu skórze elastyczności. Dziś kilka słów o produkcie Joanna, który dedykowany jest dla suchych i zniszczonych dłoni, czytaj moich.


Skład:


Warto zwrócić uwagę, że w takiej cenie rzadko dostajemy kremy naładowane składnikami naturalnymi i zazwyczaj jest tam jedynie gliceryna i parafina. Tutaj na drugim miejscu mamy masło shea, a zaraz także olejek migdałowy. Dalej też wosk pszczeli i ekstrakt z mleka koziego.

Konsystencja jest klasyczna, nic się tu nie wyróżnia. Zapach nie jest tak intensywny jak się spodziewałam, bo przywykłam do koziego mleka w wykonaniu Ziaji. Tutaj mamy delikatny aromat i jak dla mnie jest on zbyt lekki. Lubię intensywne zapachy, a ten po prostu niczym się nie wyróżnia. Bardzo ważną dla mnie rzeczą jest to, że nie jest to tłuścioch, przyklejający się do wszystkiego, czego się dotknę. Szybko się wchłania, ale pozostawia po sobie ślad w postaci miękkiej, gładkiej skóry i przede wszystkim UCZUCIE ULGI :). Nie zauważyłam jakiegoś działania regenerującego, które przyspieszyłoby proces gojenia, ale jako doraźny nawilżacz jest w porządku. Trzeba go stosować po każdym umyciu rąk, bo niestety uczucie miękkości znika całkowicie. Całkiem uczciwie przyznam, że za proponowana cenę nie spodziewałam się wcale więcej, a nawet nie spodziewałam się, że będzie tak dobrze.


Krem jest dostępny w drogeriach, ale też wielu sklepach internetowych, w tym w Sklepie Joanna. Kosztuje naprawdę grosze, bo wszędzie jest to niecałe 5 zł. Uważam, że kosmetyk za taką cenę dający zadowalające rezultaty jest godny polecenia. Nie każdy lubi wydać 50 zł na krem Organique czy Balneokosmetyki żeby mieć coś mega wyjątkowego, więc jeśli oszczędzacie i lubicie zwyklaki w pielęgnacji, jest to coś dla Was.


Moja ocena: 4/6

Naprawdę całkiem przyjemny krem w BARDZO przystępnej cenie.



Dermedic olejowy syndet do demakijażu

Dermedic olejowy syndet do demakijażu


Po przeczytaniu książki "Sekrety urody Koreanek" chciałam całkowicie zrewolucjonizować swoją pielęgnacje. Zaczęło się bardzo przyjemnie - od zakupów. Przecież tyle kosmetyków musiałam kupić, by móc wprowadzić zmiany w życie. No i zaczęło się. Wieczorne rytuały, niezwykle przyjemne i kojące. Jednak, kiedy każda chwila wieczorem gdy córcia śpi jest na wagę złota, stanie w łazience i skrupulatne realizowanie poszczególnych punktów szybko mnie znudziło. Znalazłam jednak złoty środek dla swojej skóry.


beGLOSSY Sweet Love luty 2018

beGLOSSY Sweet Love luty 2018

Luty to zdecydowanie miesiąc serduszek. Wszechobecne serduszkowe gadżety, kubki, poduszki, kartki i zniżki walentynkowe opanowują świat jeszcze zanim luty się rozpocznie. Osobiście, czuję się tym przytłoczona i poiryowana. Za dużo tego wszystkiego. Całe życie rozrywkowe/gastronomiczne/zakupowe kręci się wokół tego, przez co samo święto, do którego nic nie mam, traci swój urok. W każdym razie beGLOSSY jak zwykle swoją grafiką świetnie podkreśla tematykę, co bardzo mi się podoba. Tym razem pod czerwona bibułką zobaczyłam 5 produktów pełnowymiarowych, 1 miniaturkę. Poniżej zawartość.



1. Aeternum - odżywczy balsam do dłoni luksusowy

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 49 zł/100 ml

Nie bez powodu na 1 miejscu, bo to zdecydowany hit pudełka. Pierwszy raz widzę na oczy, już samo opakowanie sugeruje wyższą jakość produktu. Śliczne, bladoróżowe, z delikatnym shimmerem. Nie mogę się doczekać spróbowania jakie są efekty, bo zapowiada się obiecująco.


2. Aussie - intensywna odżywka 3 Minute Miracle 

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 24,99 zł/250 ml 

Aussie jak Aussie. Z 6 lat temu odżywka zrobiła na mnie duże wrażenie swoim słodkim zapachem, ale teraz niezbyt przepadam za ich produktami. Dopiero recenzowałam odżywkę z tej samej linii (ale nie 3 minute) Aussie Miracle Nourish. Zużyję, ale nie jestem zachwycona. Obecnie jestem wierna kosmetykom do włosów od Natura Siberica.


3. Luba City Detox Formula- chusteczki do demakijażu 

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 5,89 zł/ 15 szt.

Jestem ogromną wielbicielką chusteczek do demakijażu i to moja ulubiona, zaraz po olejkach, forma pozbywania się make upu. Ciekawe czy tej firmy będą skuteczne i nie pozostawią smug pod oczami.


4. MIYO Lip Me Lipstick

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 12,99 zł/4.8 g

Szminka MIYO zachwyciła mnie przede wszystkim tym, że jest szminką (kocham poznawać kolejne marki i dokładać do moich 3 organizerów nowe kolory) a po drugie swoim opakowaniem. Popularne połączenie czarnego ze złotym, ale to jest wyjątkowe. No i detal, ale usta i serca powodują, że nawet produkt w beGLOSSY wpisuje się w walentynkowy klimat. Mój kolor to no.27 Nicole. Jest to średni, zgaszony róż. Idealny. Na stronie MIYO więcej kolorów. Są nazwane imionami :) Wszystkie kolory mi się podobają.


5. Pierre Rene Professional - Brow Liner

Produkt pełnowymiarowyCena: 19,99 zł/1,19 g 

Ten produkt pomimo tego, że wygląda ciekawie, jest jedynym, którego nie będę używać. Po pierwsze ze względu na zbyt jasny odcień, po drugie- nie lubię kredek. Do brwi namiętnie stosuję od lat cień Golden Rose oraz paletkę dwóch cieni od L'Oreal. W międzyczasie wpadało mi z kilkanaście innych kredek lub pisaków, ale pozostanę tylko przy cieniach. Dają najlepszy efekt.


6. Uriage Rosaline - krem kojący

Produkt miniaturowy 
Cena: 65 zł/40  ml
Cena miniatury: około 5 zł/3 ml


O miniaturze tak maleńkiej pewnie się nie wypowiem, ale lubię testować produkty Uriage.

Wartość pudełka: około 117 zł

Tym razem wartość pudełka jest już znacznie lepsza niż ostatnio i zawartość, moim zdaniem, również atrakcyjniejsza. Wśród produktów z Begin with skin brakowało "tego czegoś". Z chęcią używam produktów, ale tym razem kolor szminki i całkiem nieznany, luksusowy krem do rąk wywołały jednak ten efekt wow, który przekłada się na ocenę końcową. Mimo tego, że produkty są dostępne w drogeriach, nie jest to jednak coś tak pospolitego jak Nivea czy Eveline. Zróżnicowanie jest, bo mamy kolorówkę i pielęgnację. Grafika wyjątkowa <3 Oceniam na piąteczkę. Dla szóstki potrzebna byłaby odżywka z wyższej półki, a nie Aussie :)


Moja ocena: 5/6


Swoje beGLOSSY możesz zamówić tutaj.


Copyright © 2016 Good to try ! , Blogger