beGLOSSY Sweet Love luty 2018

beGLOSSY Sweet Love luty 2018

Luty to zdecydowanie miesiąc serduszek. Wszechobecne serduszkowe gadżety, kubki, poduszki, kartki i zniżki walentynkowe opanowują świat jeszcze zanim luty się rozpocznie. Osobiście, czuję się tym przytłoczona i poiryowana. Za dużo tego wszystkiego. Całe życie rozrywkowe/gastronomiczne/zakupowe kręci się wokół tego, przez co samo święto, do którego nic nie mam, traci swój urok. W każdym razie beGLOSSY jak zwykle swoją grafiką świetnie podkreśla tematykę, co bardzo mi się podoba. Tym razem pod czerwona bibułką zobaczyłam 5 produktów pełnowymiarowych, 1 miniaturkę. Poniżej zawartość.



1. Aeternum - odżywczy balsam do dłoni luksusowy

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 49 zł/100 ml

Nie bez powodu na 1 miejscu, bo to zdecydowany hit pudełka. Pierwszy raz widzę na oczy, już samo opakowanie sugeruje wyższą jakość produktu. Śliczne, bladoróżowe, z delikatnym shimmerem. Nie mogę się doczekać spróbowania jakie są efekty, bo zapowiada się obiecująco.


2. Aussie - intensywna odżywka 3 Minute Miracle 

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 24,99 zł/250 ml 

Aussie jak Aussie. Z 6 lat temu odżywka zrobiła na mnie duże wrażenie swoim słodkim zapachem, ale teraz niezbyt przepadam za ich produktami. Dopiero recenzowałam odżywkę z tej samej linii (ale nie 3 minute) Aussie Miracle Nourish. Zużyję, ale nie jestem zachwycona. Obecnie jestem wierna kosmetykom do włosów od Natura Siberica.


3. Luba City Detox Formula- chusteczki do demakijażu 

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 5,89 zł/ 15 szt.

Jestem ogromną wielbicielką chusteczek do demakijażu i to moja ulubiona, zaraz po olejkach, forma pozbywania się make upu. Ciekawe czy tej firmy będą skuteczne i nie pozostawią smug pod oczami.


4. MIYO Lip Me Lipstick

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 12,99 zł/4.8 g

Szminka MIYO zachwyciła mnie przede wszystkim tym, że jest szminką (kocham poznawać kolejne marki i dokładać do moich 3 organizerów nowe kolory) a po drugie swoim opakowaniem. Popularne połączenie czarnego ze złotym, ale to jest wyjątkowe. No i detal, ale usta i serca powodują, że nawet produkt w beGLOSSY wpisuje się w walentynkowy klimat. Mój kolor to no.27 Nicole. Jest to średni, zgaszony róż. Idealny. Na stronie MIYO więcej kolorów. Są nazwane imionami :) Wszystkie kolory mi się podobają.


5. Pierre Rene Professional - Brow Liner

Produkt pełnowymiarowyCena: 19,99 zł/1,19 g 

Ten produkt pomimo tego, że wygląda ciekawie, jest jedynym, którego nie będę używać. Po pierwsze ze względu na zbyt jasny odcień, po drugie- nie lubię kredek. Do brwi namiętnie stosuję od lat cień Golden Rose oraz paletkę dwóch cieni od L'Oreal. W międzyczasie wpadało mi z kilkanaście innych kredek lub pisaków, ale pozostanę tylko przy cieniach. Dają najlepszy efekt.


6. Uriage Rosaline - krem kojący

Produkt miniaturowy 
Cena: 65 zł/40  ml
Cena miniatury: około 5 zł/3 ml


O miniaturze tak maleńkiej pewnie się nie wypowiem, ale lubię testować produkty Uriage.

Wartość pudełka: około 117 zł

Tym razem wartość pudełka jest już znacznie lepsza niż ostatnio i zawartość, moim zdaniem, również atrakcyjniejsza. Wśród produktów z Begin with skin brakowało "tego czegoś". Z chęcią używam produktów, ale tym razem kolor szminki i całkiem nieznany, luksusowy krem do rąk wywołały jednak ten efekt wow, który przekłada się na ocenę końcową. Mimo tego, że produkty są dostępne w drogeriach, nie jest to jednak coś tak pospolitego jak Nivea czy Eveline. Zróżnicowanie jest, bo mamy kolorówkę i pielęgnację. Grafika wyjątkowa <3 Oceniam na piąteczkę. Dla szóstki potrzebna byłaby odżywka z wyższej półki, a nie Aussie :)


Moja ocena: 5/6


Swoje beGLOSSY możesz zamówić tutaj.


NutreeVEG- wegański suplement diety

NutreeVEG- wegański suplement diety

Nie od dziś wiadomo, że osoby, które nie spożywają mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego, mają smaczne i zdrowe alternatywy. Jest ich coraz więcej, a sam weganizm jako filozofia i styl życia zyskują na popularności. Podziwiam osoby, które są w tym autentyczne i trzymają się tego z wewnętrznych pobudek, a nie podążając za trendem. Sama nie potrafiłabym wyrzec się mięsa z prostej przyczyny- uwielbiam je. Tak samo nabiał, sery i inne produkty. Coraz częściej jednak sięgam po produkty wegański, które też mi smakują. Kiedyś nie wyobrażałam sobie, że burger wegański może być dobry, a teraz jestem regularnym bywalcem łódzkich knajp takich jak Papuvege czy Korzenie. To samo z pizzą, która nie ma mięsa, sera - wegańska pizza to brzmi jak oksymoron, a mimo to, jest pyszna. Od pewnego czasu coraz więcej produktów zamieniam na te zdrowe alternatywy o prostym składzie. Witaminy i suplementy też towarzyszą mi już od lat, a ostatnio miałam możliwość zażywać suplementu wegańskiego...nie wiedziałam nawet niedawno, że takie istnieją. Dziś kilka słów o nim.


Poniżej skład kapsułek:


O tym jak cenne są witamina D3, K2 i B12 nie będę pisać, bo na pewno każdy z Was ma tego świadomość, a jeśli nie to wszędzie dostępne są informację. Moim celem nie jest wklejanie tu informacji dostępnych w internecie. Nutreelab stworzyło pierwszy na świecie wegański produkt, który dostarcza tak istotne witaminy. NutreeVEG to suplement stworzony w Polsce, a sprawa jest świeża, bo zarejestrowany przez Vegan Society został w ubiegłym roku. Daje to jednak weganom i wegetarianom gwarancję, że jest to produkt odpowiedni dla nich. Kapsułki są nieduże, nie ma trudności w ich przełykaniu. Zażywam jedną dziennie. Trudno mówić o efektach po użyciu jednego opakowania, ale zamierzam to kontynuować, bo wychodzę z założenia, że warto pomagać organizmowi poprzez dostarczanie cennych składników, których może brakować w diecie.


NutreeVEG dostępny jest w aptekach internetowych w cenie 35-40 zł. Jedno opakowanie wystarcza na 2 miesiące.


Zażywacie suplementy diety?






GlySkinCare- tonik do twarzy w mgiełce

GlySkinCare- tonik do twarzy w mgiełce

Kosmetyki GlySkinCare testuję już od dawna. Próbowałam zestawów do włosów w wersji kokosowej, makadamia i arganowej. Z produktów z zawartością kwasu glikolowego, opisywałam m.in. balsam do ciała i płyn do mycia twarzy. Dziś pora na tonik w bardzo przyjemnej do użytkowania formie, czyli mgiełce. Uwielbiam spryskiwać się tonikiem i najczęściej sięgam właśnie po takie produkty. Daje to dużo fajniejszy efekt odświeżenia niż przecieranie cery płatkiem kosmetycznym.


Tonik przeznaczony jest do wszystkich typów cery, do pielęgnacji porannej i wieczornej. Jego zadaniem jest oczyszczanie, odświeżanie i przywracanie naturalnego pH skóry. Można go używać z pomocą wacika, ale ja lubię się spryskać i pozostawić do wchłonięcia.

Skład:


Butelka poza tym, że estetyczna, w bardzo lubianym przeze mnie kolorze (w dodatku teraz Ultra Violet to kolor roku 2018 Pantone :D) jest też wygodna i praktyczna. Tonik jest bezzapachowy. Po spryskaniu przynosi ukojenie, uspokaja cerę w przypadku niedoskonałości i orzeźwia. Dobrze przygotowuje do wchłonięcia kremu. Nie wywołał u mnie żadnych niepożądanych efektów. Wspiera doskonale pielęgnację. Mogę go polecić jako uzupełnienie do stosowania wraz z płynem do mycia i kremem kolagenowym ze złotem. Cena jest przyzwoita, a wydajność ogromna. Używałam go chyba ponad 4 miesiące i wręcz nie mogłam wykończyć. 


Tonik dostępny jest w sklepie internetowym admed24.

Cena: 22,00 zł/200 ml

Znacie kosmetyki GlySkinCare?

Nivelazione - dermatologiczny krem regenerujący do rąk

Nivelazione - dermatologiczny krem regenerujący do rąk

Kremy do rąk to coś, czego zawsze mam w nadmiarze- w każdej torebce, w szufladzie biurka w pracy, w łazience, sypialni. Zawsze potrzebne. Przerobiłam ich dziesiątki. Są takie, których nigdy nie zapomnę, a są (większość) zwykłe, przeciętne. Do tych geniuszy wszechczasów zaliczam cukrowy krem Phenome oraz malinowy krem Balneokosmetyki. To są po prostu niezapomniane cuda. Dzisiaj może nie będzie aż takiego zachwytu, ale też całkiem miłe zaskoczenie. Zapraszam na parę słów o kremie Nivelazione z ulubionego beGLOSSY Bliżej Natury.


Krem niweluje powstały problem i błyskawicznie regeneruje przywracając dłoniom zadbany, zdrowy wygląd. Dzięki zawartości wosku pszczelego, tworzy na powierzchni skóry niewidoczny film hydrolipidowy, który działa jak ochronne rękawiczki chroniąc skórę rąk przed szkodliwym wpływem detergentów i czynników zewnętrznych oraz przed nadmiernym wysuszeniem. Unikalny składnik, beta-gluken, wspomaga mechanizmy obronne skóry, regeneruje jej strukturę oraz łagodzi powstałe podrażnienia. Dodatkowo olej z awokado, cenne źródło witamin, wspomaga naturalną odbudowę zniszczonego naskórka, silnie nawilża, nadaje dłoniom miękkość i delikatność .

Skład:

Aqua (Water),Paraffinum Liquidum (Mineral Oil),Glyceryl Stearate SE,Petrolatum,Cetearyl Alcohol,Glyceryl Linoleate, Glyceryl Linolenate,Cera Alba (Beeswax),Beta Glucan, Pectin,Glycine Soja (Soybean) Oil, Glycine Soja Sterol, Hexyl Laurate, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Ascorbyl Palmitate, Tocopherol, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate,Inulin,Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer,Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin,Triethanolamine,Disodium EDTA,2-Bromo-2-Nitropropane- 1,3-Diol,Parfum (Fragrance), Citronellol, Geraniol, Alpha-Isomethyl Ionone, Butylphenyl Methylpropional, Hydroxycitronellal, Linalool.


Krem Nivelazione zaskoczył mnie pozytywnie swoim działaniem. Ze względu na jego cenę- 6-7 zł oraz średni skład, nie spodziewałam się wyjątkowo dobrego efektu. Okazało się, że niepozorny, ale zaskoczył. Ręce są po nim naprawdę miękkie i aksamitne, a co najważniejsze na długo. Nawet po myciu nie są ponownie suche i nie trzeba od razu korzystać z niego ponownie. Zauważyłam poprawę w miejscach, które bardzo się przesuszają, a więc pomiędzy palcami. Nie jest też tłusty i szybko się wchłania. Zapach ma bardzo neutralny i nieprzeszkadzający. Spośród kremów o podobnej cenie wyróżnia się naprawdę dobrymi rezultatami. Warto go wypróbować. 


Sama chętnie sięgnę przy następnej okazji po większą tubkę. Lubię takie miłe zaskoczenia.




Efektima - peeling węglowy z pyłem wulkanicznym

Efektima - peeling węglowy z pyłem wulkanicznym

Produkty "węglowe" polubiłam już dawno temu, dlatego kiedy podczas zakupów rzuca mi się w oczy coś czarnego na półce w drogerii, od razu czytam i sprawdzam. Moja cera (mieszana, z tendencją do zaskórników) uwielbia takie produkty do oczyszczania. Myślę, że i skóra w innych partiach ciała je polubiła, dlatego cieszę się, że w styczniowym beGLOSSY Begin with skin pojawił się peeling od Efektimy. 


"Peeling węglowy z pyłem wulkanicznym do ciała Detox Effect to sposób na „detox” skóry. To idealne rozwiązanie jeśli chcesz dokładnie i skutecznie oczyścić skórę. Zawarty w peelingu węgiel i kaolin absorbują zanieczyszczenia, natomiast pył wulkaniczny, bogaty w składniki mineralne, pomoże oczyścić skórę i usunąć martwy naskórek. Dzięki temu połączeniu, po zabiegu skóra stanie się dokładnie oczyszczona, gładsza, bardziej miękka i przyjemna w dotyku."

Skład peelingu:


W beGLOSSY peeling był wersją mini, dlatego wystarczył mi na 3 zastosowania. Nie jest to jednak krem, w przypadku którego oceniamy efekty bardziej długofalowe, a peeling, gdzie natychmiast można wyczuć rezultaty na skórze. Konsystencja, jak widać nawet na zdjęciu, jest bardzo gęsta. Drobinki są wielkości piasku/pyłu- naprawdę maleńkie. Nie są przez to ostre i masaż jest przez to przyjemny. Co oczywiste, skóra jest cała czarna i spłukiwanie trochę zajmuje. W efekcie uzyskujemy jednak gładką, oczyszczoną i przyjemną w dotyku skórę, która nie jest przesuszona. Peeling należy do moich ulubionych, ponieważ w ogóle nie czuć w nim tłuszczu, parafiny i nie zostawia denerwującej, tłustej warstwy, którą musiałabym dodatkowo myć. 


Peeling dostępny jest w sklepie online Efektima w cenie 19,99 zł/ 250 ml


Uważam węglowy wytwór Efektima za bardzo udany produkt i z przyjemnością zaopatrzyłabym się w pełnowymiarową wersję.

Używaliście już węglowych kosmetyków?

Moja ocena: 6/6





Begin with skin- beGLOSSY styczeń 2018

Begin with skin- beGLOSSY styczeń 2018

Nowy rok. Dla mnie 2018 będzie jak zwykle od kilku lat pełen dużych zmian. Mam nadzieję, że wszystko będzie tylko lepsze i cudowniejsze :). Na razie nie mogę się doczekać wiosny i ciepła. Poza tym na przełomie wiosny i lata założę na palec obrączkę no i już chciałabym pakować się w podróż poślubną. Na razie trzeba przetrwać końcówkę zimy, ale takie niespodzianki jak beGLOSSY umilają każdą porę roku i każdy miesiąc. Zacznijmy więc nowy rok dbając o skórę. A czym będziemy się pielęgnować?


Kolor boxu jest przepiękny. Pastelowy błękit przypominający niebo. Przepięknie wygląda na stole. Do tego szara bibułka, biała wstążka. Awesome! :) Pod bibułką znalazłam 4 produkty pełnowymiarowe i dwie miniatury. 4 produkty do twarzy, szampon, peeling. Jeden produkt jest do makijażu.


1. HOLIKA HOLIKA - Pig-nose Clear Black Head 3-step Kit

Produkt pełnowymiarowyCena:19,99 zł/szt. 

Lubię takie produkty, szczególnie za to, że nie są tak łatwo dostępne i można wypróbować coś nowego. Opakowanie tych plastrów na nos jest genialne :D Zużyję od razu! Są dość drogie, więc liczę na solidny efekt.


2. Essensce - Podkład w musie Soft Touch

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 15,99 zł/16 g


Jedyny produkt do makijażu w tym beGLOSSY. Essence to średnio lubiana przeze mnie firma. Spośród tych drogeryjnych zdecydowanie wolę Catrice, L'oreal czy Maybelline. Kilka produktów Essence zaskoczyło mnie już swoją dobrą jakością, więc i temu dam szansę. To mój pierwszy podkłąd w musie, ponieważ już od dawna używam L'oreal True Match oraz Catrice z pipetką. Jestem mega ciekawa jak się sprawdza i utrzymuje taki musik.




3. NIVEA - 1-minutowa maska oczyszczająca Urban Skin Detoks

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 16,99 zł/ 75 ml 

Zawsze przy opisie beGLOSSY powtarzam, że akceptuję kosmetyki marek drogeryjnych takich jak Dove, Nivea itp. o ile są to nowości. Szampon micelarny Nivea sprawdził się ostatnio bardzo fajnie, a oczyszczająca maseczka oczywiście się przyda. Szkoda, że nie jest to maseczka np. od Organique. Już dawno nie było jednej z moich ulubionych marek w pudełeczkach. W każdym razie maseczka Nivea jest dopasowana do typu mojej skóry i właśnie takie oczyszczające zawsze używam, więc jest ok. Lubię też białą glinkę, która znajduje się w składzie. Na pewno zrecenzuję :)


4. BIOLAVEN - żel myjący do twarzy

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 17,98 zł/15 ml

Biolaven to wraz z Sylveco i Viankiem moi ulubieni goście beGLOSSY.  Kosmetyki tej firmy pojawiały się już niejednokrotnie i każdy był genialny. Płyn micelarny doskonale zmywał makijaż, żel pod prysznic pięknie pachniał, a balsam świetnie nawilżał. Żel do twarzy to kolejny produkt, który będzie mi dane poznać.

Recenzja balsamu -> klik. Jaki stary wpis! 3 lata temu :)
Recenzja żelu do kąpieli -> klik.



5. EFEKTIMA Efekt Detox- peeling do ciała z pyłem wulkanicznym

Produkt miniaturowy
Cena: 19,99 zł/250 ml
Miniatura 50 ml - 3,99zł

Kiedyś miałam żel do mycia twarzy węglowy, bodajże od Bielendy. Byłam nim tak zachwycona, że teraz jak widzę cokolwiek czarnego z podpisem węglowy- natychmiast chcę kupić. Peeling jest mały, pewnie wystarczy do jednej kąpieli, no ale przekonam się czy warto go kupić. 


6. EQUILIBRA - Arganowy szampon ochronny

Produkt miniaturowy
Cena: 19,99 zł/250 ml
Miniatura 150 ml- około 11,00 zł


I to jest w tym pudełku jedyna firma której nie znam i nawet nigdy nie widziałam. Miniatura jest na tyle duża, że spokojnie wystarczy na kilka użyć. Fajnie, że znalazło się coś do włosów.


Na koniec jeszcze saszetka z kremem. Znowu super grafika :).


Wartość pudełka: około 85 zł

W zeszłym miesiącu było to 165 zł, a z prezentem (kredką), ponad 200 zł. Wartość wypada słabo. Myślę, że maseczka Nivea mogła być zdecydowanie maseczką Organique i wtedy byłoby dużo lepiej. Generalnie pudełko jest ok, ale bez szału. Nic nie idzie w odstawkę i zużyję każdy z kosmetyków. Brakuje tym razem tylko czegoś z wyższej półki, bo różnorodność jak najbardziej zachowana. 

Moja ocena: 4/6

Swoje pudełko Begin with a skin możecie kupić na stronie beglossy.

Wykorzystajcie do tego kod zniżkowy - 20 zł na wszystkie pakiety pudełek beGLOSSY.

TKJ20GOODTOTRY

Kod obowiązuje do 07.02!


White way- WW Sonic- soniczna szczoteczka do zębów

White way- WW Sonic- soniczna szczoteczka do zębów

Dzisiaj po dość długim czasie wracam do Was z wpisem nietypowym. Czasem zdarzało się opisać jakiś domowy gadżet lub urządzenie, więc i tym razem coś niekosmetycznego, choć również dbającego o naszą urodę. W końcu higiena jamy ustnej to też dbanie o urodę, bo zęby i uśmiech mogą nam jej dodać tak samo jak odjąć. Nawiasem mówiąc, niedługo przygotuję następny wpis o urządzeniu- będę opowiadać o moim peelingu kawitacyjnym wykonywanym w domu. Dziś po prostu o szczoteczce. Od lat używam elektrycznej, bo zwykłej już nie potrafię :) Jakiś czas temu spróbowałam jeszcze innego rodzaju. Zapraszam na parę słów o sonicznej szczoteczce White Way.


Od początku spodobało mi się to, jak wygląda. Smukła, solidna, srebrna. Podczas ładowania, świeci się wyraźnie na niebiesko. Podświetlają się na przemian tryby, z dołu do góry. Kiedy szczoteczka jest naładowana w pełni, światełka przestają migać. Wizualnie naprawdę fajna.

White way posiada 5 trybów, które zmienia się za pomocą płaskiego przycisku.

5 funkcji
  • Clean ­ – codzienne  czyszczenie zębów i dziąseł 31000 wibracji sonicznych/min
  • White – wybielanie,  usuwania nalotu, szczególnie po kawie i papierosach 41000 wibracji sonicznych/min          
  • Polish – rozjaśnianie i polerowanie zębów, 48000 wibracji sonicznych/min
  • Massage  – czyszczenie z łagodnym masażem dziąseł 31000 wibracji sonicznych/min
  • Sensitive – łagodne czyszczenie wrażliwych zębów i dziąseł 31000 wibracji sonicznych/min

Czas pracy szczoteczki na jednym trybie to 2 minuty. Jeśli jednak w trakcie jednego mycia zmienimy tryb, praca wydłuży się do ponownego wyłączenia o kolejne 2 minuty. Ja używam najczęściej trybu Clean lub Polish, bo odpowiada mi sposób drgań :) Jej atutem jest to, że pracuje naprawdę cichutko. Szczoteczka elektryczna jest głośna i potrafi nawet budzić innych domowników (łazienka tuż przy sypialni no i ja lubię chodzić po domu myjąc zęby ;]). White way wydaje cichutki dźwięk drgań, a jego częstotliwość i intensywność zależna jest od wybranego trybu czyszczenia. Wygodnie trzyma się ją w dłoni, jest lekka. Sama końcówka jest wąska i dobrze się nią pracuje. Na początku przeszkadzało mi łaskotanie wywołane drganiami, do którego po pewnym czasie przywykłam. Co więcej powiedzieć można o szczoteczce...wygodna, ładna, posiada różne tryby i jest cicha. A no właśnie. Kolejny ogromny atut, który wygrywa z elektryczną to czas pracy do kolejnego ładowania. Szczoteczkę Oral B nawet od nowości ładowałam co 3 dni a po 3 miesiącach już prawie codziennie. White way podłączam raz na miesiąc (?) a może i rzadziej. To jest naprawdę świetne. Mam jednak wrażenie, że ze względu na delikatność, trochę mniej skutecznie oczyszcza zęby. Nie czuję aż takiej śliskości i świeżości na moich łopatach (tak nazywam swoje zęby ;p) jak po użyciu elektrycznej. Może to tylko wrażenie, bo trudno mi dokładnie porównać. 


Po dość długim czasie używania szczoteczki jestem przyzwyczajona do łaskotania, które na początku trochę mnie drażniło. Jest to delikatny i bezpieczny sposób na oczyszczanie zębów. Wygrywa ze szczoteczką elektryczną pod względem designu, cichej pracy i bardzo rzadkiej konieczności ładowania.

Dostępna w sklepie medycznym admed24.pl. Jej cena na rynku waha się od 150-180 zł.

Próbowaliście kiedyś innej szczoteczki niż zwykła? 


 ShinyBox Grudzień 2017 Where the Magic happens

ShinyBox Grudzień 2017 Where the Magic happens

Grudzień minął ekspresowo. Święta stanowczo za szybko. Nie wiem kiedy, a już mamy kolejny rok. Nowe postanowienia, nowe wyzwania, marzenia i plany. Oby ten rok był równie dobry co miniony. Z lekkim opóźnieniem, ale jednak, przychodzę do Was z prezentacją grudniowego ShinyBoxa. Zapraszam dalej.

Walka z zaskórnikami z Avene Cleanance Expert- emulsja przeciw niedoskonałościom skóry

Walka z zaskórnikami z Avene Cleanance Expert- emulsja przeciw niedoskonałościom skóry

Około 3 miesiące temu rozpoczęłam poszukiwania dobrych kosmetyków i zabiegów, które mogą wspomóc walkę z zaskórnikami. Przeczytałam chyba wszystko co można było i poza zaopatrzeniem się w urządzenie do peelingu kawitacyjnego, kupiłam też płyn micelarny oraz emulsję Avene. Polecane były przez wiele osób jako skuteczne, dlatego postanowiłam przekonać się o tym na własnej skórze. Zapraszam do przeczytania o efektach.


O produkcie:

Avene Cleanance Expert innowacyjna emulsja zwalczająca wszystkie objawy trądziku: błyszczącą się skórę, zaskórniki i krosty, bez zakłócania równowagi zdrowych partii skóry. Jest to lekka emulsja, łatwa w aplikacji. Szybko się wchłania, pozostawia uczucie nawilżonej, matowej skóry. Idealna baza pod makijaż.

Właśnie o to mi chodziło! Lekkie, pod makijaż i działające na zaskórniki.

Skład:

Avene Thermal Spring Water (Avene Aqua), Isohexadecane, Propylene Glycol Dimethicone, Polymethyl Methacrylate, Glycerin, 1,2-Hexanediol, Algin, Butyrospermum PArkii (Shea) Butter (Butyrospermum PArkii Butter), Caprylyl Glycol, Caprylyl Glycol Linseedate, Carbomer, Cetearyl Glucoside, Dipotassium Phosphate, Disodium EDTA, Disodium Phosphate, Fragrance (Parfum), Glyceryl Laurate, Papain, Polyacrylate-13, Polyisobutene, Polysorbate 20, Potassium Sorbate, Sodium Cetearyl Sulfate, Sodium Hydroxide, Sorbitan Isostearate, Water (Aqua).


Emulsja jest bardzo, bardzo lekka i w ogóle nietłusta. Konsystencja dość rzadka, lejąca. Po wklepaniu w skórę dość szybko się wchłania i nie pozostawia uczucia lepkości. Daje uczucie nawilżenia, ale też fajnie matuje cerę. Rzeczywiście nadaje się pod podkład i nie powoduje jego rolowania się lub zbierania. Zapach ma neutralny, lekko pudrowy, ale tak delikatny, że ledwo go można wyczuć. W zasadzie mniejsze świecenie się skóry dało się zauważyć już po około tygodniu regularnego używania. Codziennie uważnie obserwowałam zmiany i wyczekiwałam zniknięcia zaskórników. Po dwóch miesiącach mogę powiedzieć, że jest ich mniej, ale wciąż są. Poznikały na części twarzy, ale strefa T wciąż wymaga pracy. Te co zostały, są jednak mniejsze, płaskie i nie tak zauważalne. Efekt niewątpliwie jest. Może nie w 100%, ale w końcu znalazłam kosmetyk, który działa. Mam nadzieję, że włączenie w pielęgnację peelingu kawitacyjnego przyniesie jeszcze lepsze rezultaty.

Cena: około 25-30 zł/ 40 ml

Dostępność: sklepy i apteki internetowe, SuperPharm

Cena emulsji w stosunku do jej wydajności jest bardzo dobra. Jedna tubka wystarcza na 2 miesiące!


Ocena: 5/6

Produkt oceniam nie na maxa, ale jest mu bardzo blisko do doskonałości. Może potrzeba jeszcze więcej czasu, aby w pełni oczyścił moją cerę.

Jakie Wy macie sposoby na pozbycie się niedoskonałości skóry? 


Divine Star- beGLOSSY grudzień 2017

Divine Star- beGLOSSY grudzień 2017

Święta to czas prezentów, bez wątpienia. Wszyscy biegamy w ich poszukiwaniu, aby obdarować bliskich czymś wyjątkowym (wygodniejsi i sprytniejsi załatwiają całe zakupy online ;]). Sama zostałam obdarowana pierwszym prezentem świątecznym już w połowie grudnia. Moim Mikołajem był zespół beGLOSSY, który umilił mi piątkowy wieczór kiedy po ultra ciężkim dniu w pracy i ostrym wysiłku na boksie, rozpoczęłam rytuał odpakowywania zawartości pudełka. Zaskoczona jestem zawsze, bo nigdy nie mam czasu sprawdzić choćby podpowiedzi i ujawnionej części kosmetyków. Czy tym razem jest to pozytywne zaskoczenie? Czy pudełko jest tematycznie związane ze świętami? Zapraszam Was do czytania.


1. BARNANGEN - nawilżający balsam do ciała
Cena: 34,99 zł/400 ml 

Produkt pełnowymiarowy


Widok balsamu bardzo mnie ucieszył. Po pierwsze, nie wiem jak to możliwe, kończą mi się masła i inne nawilżacze. Zostały dwa, a to kwestia miesiąca przy moim użytkowaniu. Po drugie, we wrześniowym beGLOSSY Beauty Factory-> pudełko-> był już kosmetyk Barnangen i jego działanie okazało się GENIALNE. Zakochałam się w jego konsystencji, zapachu i opakowaniu. Mam nadzieję, że i tym razem produkt tej linii okaże się trafiony. Super, że jest tak duży :). Ogromny atut pudełka.

2. SYLVECO - Hibiskusowy tonik do twarzy
Cena: 17,65 zł/150 ml 

Produkt pełnowymiarowy


Tonik Sylveco jest mi znany i bardzo go polubiłam. Już wiele razy podkreślałam, że każdy kosmetyk Sylveco, Vianek lub innej polskiej, ciekawej marki zawsze będzie mnie cieszył. Obecnie tonik poczeka aż zużyję właśnie jego konkurenta od Vianek->recenzja<-. Kolejny trafiony, fajny produkt.

3. TEEEZ - Oasis Gem Lipstick
Cena ok. 78 zł/2 g 

Produkt pełnowymiarowy


Nadal nie mogę powiedzieć na pudełko grudniowe złego słowa ani ponarzekać. Kolorówka! Szminka! Nieznana marka! Wysoka cena. O to chodzi. Nie mam pojęcia czy jest to dobry produkt i jak się sprawdzi, ale właśnie o to chodzi, że dzięki beGLOSSY się o tym przekonam. Wielki plus za ten element. Opakowanie jest wyjątkowe i przyciąga wzrok. Coś zupełnie innego niż czarne, złote czy srebrne opakowania do jakich przywykłam. Kolor jest trafiony dla mnie, ale też trafiony tematycznie pod kątem świąt. Głębokie bordo jest bardzo eleganckie i doskonale sprawdzi się w makijażu świątecznym. Jedyne co może sprawiać mi problem to kształt sztyftu. Płaski i prosty. Wolę wykonywać makijaż ust kredkami, które dają większą precyzję. Może jednak okaże się, że jest wygodna :).


4. BANDI - Emulsja silnie nawilżająca
Cena: 59 zł/50 ml

Produkt miniaturowy- 30 ml


Bandi to moja kosmetyczna miłość. Mam słabość do ich kosmetyków, bo są jakościowo świetne. Jako, że mamy zimę i brak opalania, jestem na etapie Bandi z kwasem migdałowym i polihydroksykwasami, a więc złuszczam skórę, aby odnowić ją przed wiosną, ślubem i kolejnym opalaniem :) Na pewno zaraz po wykończeniu obecnego, zabiorę się za tę nowość, która pozwoli nawilżyć cerę po zimie. Linia Medical Anti Dry to nowość marki Bandi. Piękne opakowania, ciekawe składniki (np. ektoina) i pewnie jak zwykle dobre działanie. 

5. INGENII - Oliwka hydrofilna do oczyszczania skóry twarzy, szyi i dekoltu
Cena: 80 zł/400 ml

Produkt miniaturowy - 8 ml


Po raz kolejny coś ciekawego i nowego dla mnie. Myślę, że zamiast 8 ml, mogłaby to być miniatura 50 ml, która chociaż wystarczyłaby na kilka razy, a jej koszt wyniósłby z 10 zł. Szkoda, że maleństwo aż takie. 

6. FACE STOCKHOLM - Pencil Eye Liner
Cena ok. 60 zł/1,14 g

Produkt pełnowymiarowy (PREZENT) 


Od bardzo dawna przestawiłam się z używanych latami kredek na eyelinery w pisaku, ale sporadycznie zdarza mi się użyć tradycyjnej kredki. Zazwyczaj wtedy, kiedy ma to być kreska kolorowa- niebieska, zielona, fioletowa czy pomarańczowa. Kredek mam sporą kolekcję, ale od około 3 lat odzwyczaiłam się już w ogóle od kreski na oku i robię ją jedynie delikatnie cieniem. Ta kredka wygląda na solidną, ale mówiąc szczerze niczym się na pierwszy rzut oka nie wyróżnia. Ciekawe co powoduje, że jest tak droga. 60 zł podczas gdy mamy dobre kredki za 10 zł na rynku...sporo.


Wartość pudełka: około 165 zł bez prezentu- z prezentem około 225 zł.
Moja ocena: 6/6

Rzeczywiście pudełko Divine Star przebija poprzednie pod względem wartości zawartych w nim kosmetyków. Wygrywa też przepiękną grafiką, dzięki której mam ochotę wyeksponować je w domu w widocznym miejscu. Zawartość jest zróżnicowana, bo mamy pielęgnację ciała, twarzy i produkty do makijażu. Proudkt do twarzy to moja ulubiona marka- Bandi. Produkt do ciała to mój hit ostatniego czasu- Barnangen. Kolor pomadki jest trafiony. W zasadzie jedno z niewielu pudełek, w którym podoba mi się wszystko- i to bardzo. Dziękuję beGLOSSY za cudowny prezent. Zaliczam go do jednego z najlepszych.

Copyright © 2016 Good to try ! , Blogger