Lovely Look Be Glossy październik 2019

Lovely Look Be Glossy październik 2019

Październikowe BeGlossy przyszło wyjątkowo szybko i nawet nie spodziewałam się go już w tym tygodniu. Box ma standardową grafikę, nazwa i motyw raczej nie wyróżniają się jakoś wyjątkowo. Nie jest to jakaś specyficzna tematyka. Powiedziałabym, że ot, zwyczajne pudełko. Nie pojawiły się też gadżety lub prezenty dla Ambasadorek. Co się za to pojawiło?


1. Seesio - multifunkcyjny krem BB do włosów

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 14,99 zł/100 ml

Takiego wynalazku nigdy nie stosowałam, choć nazwa nazwą, a jest to po prostu balsam, który nakłada się na wilgotne włosy i nie spłukuje przed stylizacją. Ma chronić przed promieniowaniem UV i wygładzać. Jeśli uzyskam dzięki niemu gładkie i błyszczące włosy zamiast matowego siana, będzie hitem. Wciąż poszukuję produktu idealnie dopasowanego do obecnych włosów.


2. Selfie Project - jagodowy olejek do ust

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 14,99 zł/6 ml

Wszelkiego rodzaju słodkie, smakowe olejki i błyszczyki zawsze są u mnie mile widziane. Noszę je po kieszeniach we wszystkich płaszczach jakie mam, bo lubię mieć coś nawilżającego pod ręką. Jeśli nie będzie zlepiać ust i dobrze je nawilży to jest szansa na dużą sympatię z mojej strony. Nie wiedziałam, ze Selfie Project ma produkty do pielęgnacji ust, więc chętnie je wypróbuję.


3. Selfie Project - cukrowy peeling do ust

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 13,99 zł/ 6 g

Lubię peelingi do ust, ale zawsze zapominam ich używać - nawet, gdy leżą na wierzchu w łazience. Zazwyczaj nie ma czasu na dodatkowy element pielęgnacji jakim jest peeling ust. Zapach i kolor są piękne, więc postaram się chociaż w weekend go stosować. Produkt zdecydowanie na plus do oceny pudełka.




4. Biotanique Green Detox - antyoksydacyjny krem/żel matujący

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 24,99 zł/ 50 ml

lub Biotanique - kojący krem nawilżający lub Biotanique Green Detox - antyoksydacyjny krem/żel energetyzujący

Kremów do twarzy mam wciąż za dużo i nie zużyję ich nigdy w 100%, ale ciekawi mnie przeznaczenie żelu Biotanique i uważam je za odpowiadające potrzebom mojej cery, która obecnie się mocno świeci już po 2 godzinach od zrobienia makijażu. Chętnie wypróbuję.


5. Shefoot - peeling naturalny do stóp

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 20,99 zł.100 ml

lub alternatywa - Bielenda - krem maska przeciw zrogowaceniom z efektem eksfoliującym do stóp

Strzał w dziesiątkę! Na tę porę roku idealny produkt, który zapewne będę stosować kilka razy w tygodniu. Mam nadzieję, że mocno zdziera naskórek, bo stopom jest to obecnie potrzebne. Lubię markę Shefoot i już wiele razy przekonałam się o tym, że są specjalistami jeśli chodzi o stopy. Cieszę się, że spośród dwóch możliwych kosmetyków przypadł mi właśnie ten. 


6.  CND by Ekert - lakier winylowy Vinylux

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 29,00 zł/15 ml

Szczerze? Masakra. Kolor tego lakiery tak bardzo mi się nie podoba, że od razu go oddaję. Nie cierpię żółtych, nawet pastelowych lakierów. Żałuję, że trafiłam to, a nie AA Wings of Color. Teoretycznie i tak nie mogłabym go użyć, bo nie mam do tego sprzętu. Najgorszy punkt boxu.


7. Schauma - szampon do włosów Nature Moments 

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 9,99 zł/400 ml

Produkt ten jest oznaczony jako prezent na życzenie fanów BeGlossy. Nie znam genezy tej historii. Kosmetyków do włosów Schauma nie używałam nigdy, przenigdy. Naprawdę. Linia Nature Moments jest wegańska, a zapach który trafiłam to kiwi i ogórek do włosów suchych i normalnych. Pewnie będzie odświeżający. Jak na taką pojemność to cena jest absurdalnie niska, ale skład też pozostawia wiele do życzenia. Może jednak okaże się zaskoczeniem, kto wie. 


Podsumujmy. 7 kosmetyków i każdy w pełnym wymiarze. Wszystko poza lakierem jest pielęgnacją i są to oczywiście produkty dostępne w drogeriach. Brakuje mi ponownie czegoś niszowego, produktu z jakiegoś ciekawego kraju lub czegoś 100% naturalnego. Kolor lakieru jest okropny. Najlepszym trafem z Lovely Look jest jakże praktyczny peeling do stóp, a najbardziej ciekawa jestem działania kremu BB do włosód od Sessio. Nie jest źle, mogło być dużo ciekawiej.

Moja ocena: 3/6
Wartość pudełka: około 130 zł
Cena: 49 zł - klik

Wrześniowe pudełko było REWELACYJNE. Przypomnijcie sobie jego zawartość tutaj. Tym razem jak widać nie cena decyduje o finalnym wyniku, bo mimo wyższej wartości, BeGlossy oceniam słabiej. A jak wg Was?



Nowość od Nivea - oczyszczający aloesowy peeling ryżowy

Nowość od Nivea - oczyszczający aloesowy peeling ryżowy

W BeGlossy pojawił się peeling będący nowością w ofercie Nivea. Mamy wersję Purify, czyli oczyszczający peeling  z bio aloesem, wersję Glow, czyli rozświetlający z bio malinami oraz Smooth, czyli wygładzający peeling z bio borówką. Mnie trafiła się dopasowana do cery - oczyszczająca. Jakie są wrażenia po jej używaniu przez miesiąc? 


Co o peelingu mówi nam producent?
Oczyszczający Peeling Purify Rice Scrub został wzbogacony o organicznie uprawiany ryż i bio aloes. Stworzony by wspierać naturalną odnowę Twojej skóry, pozostawia cerę wyjątkowo gładką i matową. Peeling intensywnie złuszcza, głęboko oczyszczając pory. Wysoka intensywność peelingu pozwala stosować go do 2 razy w tygodniu.

Peeling umieszczony jest w tradycyjnej tubce, która jest wygodnym dla tego typu produktu rozwiązaniem. Konsystencja jest typowa dla żelu do twarzy, z tym, że mamy tutaj również peelingujące drobinki. Są one wystarczająco ostre do całkowitego oczyszczenia skóry twarzy, ale jednocześnie nie powodują zaczerwienienia lub podrażnienia. Masaż peelingiem jest przyjemny nie tylko dzięki konsystencji, ale też świeżemu, lekkiemu zapachowi. Jest naturalny i odprężający. Cera jest w dotyku cudowna. Stosuję go regularnie 2 razy w tygodniu i do tej pory dostrzegam same plusy. Nie powstrzymał niedoskonałości, które czasami i tak się pojawiają, ale stan skóry ogółem jest w porządku. Dodatkowo, bardzo wydajny a i niedrogi. Na każdą kieszeń jeśli szukamy czegoś przyzwoitego, a nie jesteśmy eko-crazy w kwestii składu.


Cena: około 15 zł/75 ml
Dostępność: większość drogerii stacjonarnych + online


Nivea - tak czy nie?




Atelier de Beaute - BeGlossy wrzesień 2019

Atelier de Beaute - BeGlossy wrzesień 2019

Ogłaszam jesień! :) Czas, kiedy zawsze bierze mnie choroba i muszę przetrwać gorączkę. Nie mogło być inaczej w tym roku. Wrzesień czasem bywał jeszcze letni, ale nie tym razem. Tak jak na kartce załączonej do BeGlossy napisano - jego otwieranie i testowanie kosmetyków może nam umilić ten ponury i chłodny czas. Wrześniowe pudełka dotychczas były moimi ulubionymi już od kilku lat, więc liczyłam na jakiś hit :). Wystarczyło otworzyć dodatkowy karton, przyklejony do spodu głównego kartonu z BeGlossy, aby bardzo się ucieszyć. A co było w środku?


No tak - tym razem w jednym kartonie znalazło się BeGlossy, zatytułowane Atelier de beaute, a wdrugim 2 gadżety. Pędzel i gąbeczka. Awesome :D Uwielbiam takie prezenty, a gąbeczka trafiona idealnie. Nie dość, że pojawił się gadżet, to jeszcze jaki piękny! Pastelowa kolorystyka robi wrażenie. Marki Killys nie znałam, ale ponoć jest dostępna w Rossmannie. Ceny są dość niskie, więc zobaczymy jaka będzie ich jakość. 


Prezentem dla Ambasadorek była gąbeczka oraz pędzel do rozświetlacza, a 2 pędzelki do cieni stanowią już część standardowego pudełka. Ta edycja jest zdecydowanie gadżetowa. Dla mnie samo to czyni ją hitową.






Zawartość standardowego pudełka to zarówno pielęgnacja, kolorówka, jak i wspomniany gadżet. Łącznie 6 produktów i dla osób, które zamawiały BeGlossy przed premierową wysyłką 7. produkt - krem Calluna Mecida, który wart jest aż 139 zł, ALE...jego data ważności to 31/10/2019. W miesiąc kremu raczej nigdy nie zużyłam, nawet w 2 osoby. No ale ja i tak nie mam tego produktu w pudełku. A standardową szóstkę już przedstawiam.

1. Killys - zestaw do blendowania

Cena:19,99 zł/szt.

Jeden z pędzelków służy do nakładania cienia na całą powiekę, drugi natomiast do blendowania. Zgodnie z opisem, pędzle posiadają włosie wzbogacone o puder z zielonej herbaty, która ma właściwości antybakteryjne. Już nie mogę się doczekać pierwszego makijażu żeby się im przyjrzeć.


2. Nivea Purify - peeling ryżowy do twarzy

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 19,99 zł/75 ml

Produkt wydaje mi się ciekawy, bo nie miałam jeszcze peelingu ryżowego. Dostępne są 3 wersje - malinowa Glow, borówkowa Smooth i aloesowa Purify. Cieszę się, że trafiłam na oczyszczającą. Nie jestem zachwycona tym, że jest to produkt Nivea zamiast jakiejś marki niszowej, ale cóż...dam szansę peelingowi. Jest to na szczęście nowość :)


3. Gliss Kur - intensywna odżywka do włosów WeeklyTherapy

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 14,99 zł/50 ml

Byłam zaskoczona taką formą odżywki, bo nie widziałam jeszcze produktów do włosów w saszetce tego typu. To również nowość na rynku i znowu produkt z drogerii Rossmann. Odżywki zawierają puder roślinny, a dostępne były w pudełku w 3 wariantach. Stosować należy je raz w tygodniu. Pachnie właśnie roślinnymi nutami. Jestem ciekawa czy nie obciąży włosów. Użyję przy najbliższym myciu. 


4. tołpa Spa Detox - mydło borowinowe do odnowy biologicznej

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 8,99 zł/100 g

Mydła stosuję tylko do mycia moich pędzli, ale jeśli to okaże się przyjemne zapachowo, być może spróbuję użyć go do kąpieli. Skład zachęca. Produkt zaliczam na plus, bo lubię tołpę :)


Tak wygląda mydełko z bliska.


5. Cosnature - balsam do ciała z lilią wodną

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 19,99 zł/250 ml

Lubię niemiecką markę Cosnature i miałam okazję próbować już kilka ich produktów, w ty krem do twarzy. W składzie sporo naturalnych, cennych składników - na drugim miejscu olej z nasion słonecznika, a zaraz za nim masło shea. Zapach piękny, kwiatowy, daje możliwość odprężenia się i relaksu. Ogromny plus pudełka.


6. Golden Rose Metals Matte - metaliczna kredka do ust

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 11,90 zł/szt.

Uwielbiam kolorówkę od Golden Rose i bardzo się ucieszyłam, bo już dawno nic od nich nie trafiało do pudełka. Przepiękny kolor! Kredki do ust lubię dużo bardziej  niż klasyczne pomadki. Mega, mega! Alternatywnie mogła się trafić pomadka do ust w płynie Revers o metalicznym błyszczącym wykończeniu, więc ja się ogromnie cieszę z GR. 


Wartość pudełka: około 95 zł + pędzel i gąbeczka
Cena: 49 zł - klik
Moja ocena: 5/6

I to tyle. Tym razem mogę powiedzieć, że aż tyle, bo poza tym, że kosmetyki są ze średniej półki, drogeryjne, są jednak ciekawe, zróżnicowane i bardzo mi się podobają. Największe atuty to zdecydowanie zestaw pędzli, kredka do ust i balsam do ciała. Prezent dla Ambasadorek tylko podbija tę ocenę. Super! 

Podoba się Wam?



Kemon - YoCond Color System - beżowa odżywka przeciw żółtym włosom

Kemon - YoCond Color System - beżowa odżywka przeciw żółtym włosom

Kilkanaście dni temu pojawił się wpis o fioletowym szamponie Kerastase ->klik<-  który dedykowany był blondynkom. Idąc za ciosem, dzisiejszy wpis będzie dotykał po raz kolejny tematu walki z żółtymi odcieniami blondu. Proces rozjaśniania i wychładzania moich włosów ciągle się toczy, więc sporo się dzieje :) Ostatnio posłuchałam rady mojej fryzjerki i kupiłam zestaw do pielęgnacji, który dopasowany jest do moich aktualnych potrzeb. O szamponie pewnie jeszcze będzie okazja opowiedzieć, a jest to Kemon do włosów farbowanych, natomiast dziś moja bohaterka. Beżowa odżywka Kemon w niepozornej butelce. Mnie kojarzy się trochę z butelką dla dziecka :) Zapraszam :)


Odżywka przeznaczona jest do włosów blond oraz siwych, naturalnych i farbowanych. Jej zadaniem jest odświeżyć kolor. Poza tym, że tonuje i usuwa żółte refleksy, głęboko odżywia i nabłyszcza. Zawiera m.in. proteiny pszeniczne, wyciąg z bambusa, wyciąg z jogurtu, filtry słoneczne, pantenol oraz witaminę E. Co kryje się w tej niewielkiej butelce o pojemności 150 ml?


Pod wieczkiem mamy bardzo gęstą, beżowo-brązową odżywkę o kremowej konsystencji. Jest trochę taka "ciągnąca", ale i tak rozprowadza się ją łatwo na włosach. Pachnie również pięknie, jak każdy kosmetyk Kemon. Po wsmarowaniu pozostawiamy ją na 3 minuty i koniec. Spłukujemy, ciesząc się pięknymi włosami. Bardzo bałam się ponownej już dekoloryzacji, ponieważ 5 lat temu miałam już jedną i pamiętam jak wyglądały włosy. Miałam jednak powody żeby się na to zdecydować i wracać do naturalnych włosów, więc staram się teraz robić co trzeba żeby zadbać o włosy. Po rozjaśnieniu używanie kosmetyków popularnych, tych z drogerii, nie wchodzi w grę. Na głowie miałam siano w dosłownym tego słowa znaczeniu. Bałam się, że tak już pozostanie, bo w końcu była to mocna ingerencja w strukturę włosa i wyciąganie z niego ciemnych pigmentów, ale pierwsze zastosowanie zestawu Kemon zrzuciło ogromny kamień z mojego serca.


Kiedy na wyjazd do Wrocławia zabrałam jakiś zwykły zestaw Schwarzkopf, przeżywałam osobistą tragedię i nie mogę patrzeć na zdjęcia, które wtedy miałam zrobione. Dopiero po powrocie kupiłam ten zestaw i teraz każdej blondynce polecać będę jedyną słuszną odżywkę. Atutem jest również jej wydajność, bo mimo niewielkich rozmiarów, butelka wystarczy na długo - liczę na około 2,5 miesiąca. Kosztuje dość sporo, bo 60 zł/150 ml. Niestety czasem trzeba zainwestować, ale efekt jest tego wart. Kolor po spłukaniu jest odświeżony i blond jest przygaszony. Jej regularne stosowanie daje pożądany efekt. Ponadto zero splątania, szorstkości i matowości.


Dzięki temu małemu wynalazkowi mogę przetrwać po dekoloryzacji. Znacie może kosmetyki Kemon?



Joanna Naturia - owocowe peelingi do ciała z naturalnymi granulkami

Joanna Naturia - owocowe peelingi do ciała z naturalnymi granulkami

Niestety lato dobiegło końca już definitywnie i ten tydzień pokazał to dobitnie. Rano słońce wschodzi już zauważalnie później, po 19 jest już ciemno. Padają deszcze, a w powietrzu czuć ten nieprzyjemny chłód. Pocieszeniem jak zawsze mogą być pachnące owocami kosmetyki, które są całoroczne i na szczęście możemy zawsze mieć je pod ręką. Ja w ostatnim czasie delektuję się owocowymi zapachami peelingów Joanna i to o nich chciałabym dziś powiedzieć dosłownie kilka zdań. Podejrzewam, że wiele z Was już doskonale je zna, ale warto jednak sobie o nich przypomnieć. 


Opis producenta:

Nasza seria peelingów Naturia jest przyjazna dla środowiska, zapewnia odpowiednią higienę oraz pielęgnację ciała. Zawarte w peelingach drobiny są ekologiczne i w pełni biodegradowalne. Seria składa się z dwunastu produktów drobnoziarnistych, wśród których znajdziemy dwa peelingi z balsamem (wygładzająco – odżywcze) oraz dziesięć peelingów o właściwościach myjąco – wygładzających. Kosmetyki dodatkowo zostały wzbogacone naturalnymi substancjami odżywczymi.


Seria Naturia to 12 peelingów: truskawka, bez, czarna porzeczka, czarna róża, grejpfrut, konopie, malina, olej arganowy, oliwa z oliwek, węgiel, borowina i biosiarka. U mnie widzicie 5, z czego poza konopią na szczęście trafiłam owocowe :) Zdążyłam już zużyć malinę i truskawkę, a obecnie jestem w połowie czarnej porzeczki. Peelingi są umieszczone w małych, poręcznych butelkach. Nie jestem ich wielką fanką, bo zazwyczaj trudno jest wydobyć produkt do końca i sporo zostaje go w butelce. Są jednak bardzo dobre pod kątem wyjazdów, bo zmieszczą się z łatwością w kosmetyczce. Wizualnie mają na pewno zachęcające i cieszące oko kolory. A jak z działaniem?


Drobinki ścierające są bardzo delikatne i drobne. Praktycznie trudno wyczuć je pod palcami. Nie oznacza to jednak, ku mojemu zdziwieniu, że nie dają one pożądanego efektu wygładzenia. Mimo swej delikatności i braku zaczerwienienia skóry po wykonaniu masażu, skóra jest wyraźnie gładsza i miękka. Pozbywamy się więc martwego naskórka i przygotowujemy ciało w późniejszej pielęgnacji balsamem/masłem. Produkt nie jest więc ostrym zdzierakiem, a takie też lubię. Pachną pięknie, co trzeba przyznać. Nuty owoców unoszą się w łazience i dostarczają przyjemnych doznań zmysłowych. Uważam, że to przyzwoity produkt, któremu z jednej strony trudno cokolwiek zarzucić bądź wytknąć, z drugiej strony nie jest zachwycający i zapadający w pamięci. Ot, zwyklak w normalnej cenie. Jeśli nie jesteście poszukiwaczami hitów i zachwytów, będzie dla Was ok.

Cena: 5-7 zł/100 g
Dostępność: większość drogerii stacjonarnych, internetowych, sklep Joanna


Jakie są Wasze ulubione peelingi? Wolicie solne, cukrowe czy zupełnie inne? 


Gorączka Złota - BeGlossy sierpień 2019

Gorączka Złota - BeGlossy sierpień 2019

No i mamy koniec lata, koniec wakacji i prawie koniec sezonu urlopowego. Te ostatnie dni sierpnia dają mocno popalić, bo codziennie na termometrach mamy 30-32 stopnie. Te upały da się znieść tylko dzięki pracy w nowoczesnym, klimatyzowanym biurowcu, ale po wyjściu na zewnątrz nie da się przetrwać. Te upały umila oczywiście odpakowywanie pudełka BeGlossy, które jak zawsze jest dla mnie miłą niespodzianką. Zajrzyjmy do środka.


Tym razem pudełko znowu jest ciężkie. Spodziewałam się więc produktu typu żel lub szampon, ale pomyślałam, że przecież miesiąc temu był już żel od Nature Box. Co więcej, jeszcze o miesiąc wcześniej, w czerwcu, również był owocowy żel pod prysznic. Uznałam więc, że no way. Liczyłam na różnorodność i inne produkty niż ostatnio, a ostatnio był żel, była odżywka mgiełka, cień do powiek i nieprzydatna odżywka koloryzująca. Na pewno jak zawsze chciałam coś do makijażu, najchętniej tusz lub pomadkę. I co? Na samej górze znalazłam voucher -20% do sklepu Renee.pl Pojawiła się też kartka-liścik od Tołpa z informacją, że w związku z pomyłką w lipcu, tym razem wrzucają 3 saszetki swojej maseczki, aby zrekompensować tamtą sytuację kiedy Klientki znalazły saszetkę zamiast tubki. Poza tym, mamy 5 produktów pełnowymiarowych (w tym 3 saszetki Tołpa) i 1 produkt travel size, a więc łącznie 7 kosmetyków. Cztery z nich samym opakowaniem i swoją serią nawiązują do motywu przewodniego Gorączka Złota, a to jest na pewno atut.

1. Dr Severin for women – balsam po goleniu

Produkt miniaturowy
Cena: 43 zł/30 ml

Pomimo niewielkich rozmiarów, nieznany kosmetyk niemieckiego producenta jest zdecydowanie najciekawszym punktem pudełka Gorączka Złota. Pachnie bardzo ładnie, a w dodatku balsam po goleniu dla kobiet nie jest czymś typowym. Działanie kojące i antybakteryjne powinno fajnie wyciszyć skórę po goleniu. Chętnie wypróbuję.



2. Revers Cosmetics – paletka rozświetlaczy

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 14,99 zł/szt.

Paletka rozświetlaczy wygląda bardzo ładnie i opakowanie w różowym złocie jest śliczne. Kolory rozświetlaczy są świetne i zróżnicowane. Zdziwiła mnie niska cena tej paletki, więc jestem ciekawa jakości. Produkt Revers pojawia się już któryś raz w pudełkach. Szkoda, że trochę nie różnicują marek, bo lepiej byłoby poznać nowe. Revers tak samo zresztą jak AA pojawia się często.



3. Efektima – hydrożelowa maska hialu-lift

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 14,76 zł/ szt.

Lubię maseczki w płachtach zarówno żelowych, jak i materiałowych. Pozwalają mi się zrelaksować wieczorem i dają fajny efekt. Taka maseczka jest plusem w pudełku. Mnie trafiła się wersja Hialu-lift, a druga była złota Gold Peel-off, ale sporo tańsza, bo w cenie 2,99 zł.


4. Fa – żel-peeling do ciała Island Vibes Hawaii Love – ananas i kwiat frangipani

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 13,99/ 200 ml

Tak jak wspomniałam, trzeci raz z rzędu żel to nic fajnego, jaki by nie był. Zapach brzmi fajnie, sam efekt peelingujący nie będzie oszałamiający z tego co widzę, więc jest to zwykły żel o fajnym zapachu. Nie mam nic do dodania. Moja szafka zapełniła się żelami.


5. Tołpa Dermo Face – maska-peeling-żel

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 9,99 zł/25 ml

Zamiast tubki 25 ml mamy 3 saszetki, które łącznie mają 36 ml. Już ostatnio miałam okazję przetestować maseczkę, więc wiem, że spełnia moje oczekiwania. Fajnie oczyszcza i odświeża cerę.


6. Biovax – maseczka do włosów Gold

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 17,90 zł/150 ml

W swoich zbiorach mam jeszcze inną maseczkę Biovax, ale w słoiczku. Ich składy zawsze dobrze działają na moje włosy, a zapachy niezwykle mi odpowiadają. Cieszę się, że produkt do włosów jest akurat od Biovax.


7. AA Golden Ceramides – odżywczy krem wygładzający pod oczy

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 27 zł/30 ml

AA to często gość BeGlossy. Mam już ładną kolekcję ich produktów. Puder AA jest świetny, mój ulubieniec J W czerwcu był kremowy rozświetlacz od AA, a więc nie dość, że powtarza się firma to jeszcze rozświetlacz, bo przecież teraz mamy Revers.


Różnorodność produktów jest w porządku, bo mamy pielęgnację twarzy, włosów, ciała i coś do makijażu. Niestety, trzeci miesiąc z rzędu mamy żel pod prysznic, znowu drogeryjny, a już Fa to chyba najsłabsza marka, jaka mogła się trafić. Jestem niezadowolona z tego żelu. Największy plus to piękny rozświetlacz i ciekawy balsam po goleniu, którego marki jeszcze nigdy nie widziałam. Pomimo tego żelu, uznaję więc pudełko za bardzo dobre. Już dawno nie pojawiła się tak ciekawa miniatura jak tym razem i mam nadzieję, że będzie ich więcej. Poza miniaturą mamy marki drogeryjne i nie pojawiło się nic naturalnego. W kolejnym pudełku chyba chciałabym zobaczyć jakiś balsam albo masło J

Moja ocena: 4/6
Cena: 49 zł
Wartość produktów: około 140 zł


A co Wy myślicie? Jest coś, co Was ciekawi wśród takiej listy?




Kerastase Blond Absolu - ultra violet - fioletowy szampon zwalczający żółte włosy

Kerastase Blond Absolu - ultra violet - fioletowy szampon zwalczający żółte włosy

Dzisiejszy wpis dedykowany jest zdecydowanie posiadaczkom blond włosów. Od ponad pół roku byłam w połowie blondynką, w połowie brunetką ze względu na pomysł pt. ombre, a dosłownie od 2 tygodni przeszłam pełną transformację na blond. Ostatnie miesiące były ciągłym wyzwaniem i walką o uniknięcie żółto-pomarańczowych odcieni, bo większość blondynek pewnie się ze mną zgodzi, że jest to trudne. Zdecydowana większość z nas marzy o chłodnym odcieniu - czy to platynowy, czy szary, czy bardziej beżowy, ale chłodny. Nie lubimy jajka ani kurczaczka na głowie, a natura taka już jest, że włosy takie właśnie się chcąc nie chcąc robią. Sposobów na to jest kilka. Możemy co miesiąc odwiedzać salon fryzjerski na koloryzację i tonowanie, aby przyprószyć ciepłe i złote odcienie blondu. Tutaj wyzwaniem jest jedynie zasobność portfela, bo wydatek 200-400 zł miesięcznie jest z pewnością odczuwalny dla przeciętnej Polki. Możemy też poszukać tańszych rozwiązań, z którymi przychodzi do nas wielu producentów kosmetycznych. Mam tu na myśli szampony i odzywki koloryzujące, które łączą w sobie właściwości pielęgnacyjne i koloryzujące. Mają one za zadanie odświeżyć nasz kolor z każdym myciem i zniwelować żółte odcienie blondu. Przeszłam do tej pory przez 2 niebieskie odżywki dostępne w drogeriach w bardzo niskiej cenie - 14-20 zł za tubkę, ale wystarczającą tylko na 2 razy. Teraz skusiłam się na fioletowy szampon z droższym wydaniu, od Kerastase. To o nim dziś opowiem, więc jeśli jesteś blondynką - na pewno będziesz ciekawa efektu. 


O produkcie:

Szampon o kremowej konsystencji zapewnia włosom blond wyjątkową pielęgnację delikatnie oczyszczając włosy z toksyn oraz usuwając zanieczyszczenia powodujące matowienie włosów a także zapobiegając ich ponownemu osadzaniu się. Błękitny i fioletowy pigment zawarty w szamponie pomaga redukować żółte i rdzawe odcienie na długo zostawiając chłodny odcień oraz natychmiast je rozjaśniając. Dzięki unikalnej formule zawierającej kwas hialuronowy oraz szarotkę alpejską zapewnia włosom głębokie i długotrwałe nawilżenie pozostawiając wrażenie miękkości i lekkości. Szampon Kérastase Blond Absolu Ultra-Violet przywraca włosom połysk oraz rozświetla ich kolor. Wszystko to za sprawą starannie dobranych składników aktywnych. Kwas hialuronowy głęboko odbudowuje włókno włosa, wzmacnia włosy zapobiegając uszkodzeniom. Szarotka alpejska jest bogata w antyoksydanty, chroni włosy przed uszkodzeniami, zapewnia włosom miękkość. Neutralizatory to wysoko skoncentrowane pigmenty, które działają natychmiast na włókno, neutralizując i usuwając niechciane odcienie, odsłaniając promienny naturalny połysk.



Co zatem mamy uzyskać?

Efektem powinny być włosy oczyszczone, odżywione, wygładzone, wzmocnione, a przede wszystkim włosy pozbawione żółtych odcieni.

Jak stosować?

Po nałożeniu na włosy, doprowadzamy do spienienia i pozostawiamy szampon na włosach przez 2 minuty. Potem spłukujemy.


Jakie są moje wrażenia?

Szampon jest mocno fioletowy, ale pomimo zalecenia używania rękawiczek do jego stosowania, wcale nie farbuje skóry. Ja w związku z tym nie zakładam rękawiczek, bo nie ma takiej potrzeby. Opakowanie jest bardzo charakterystyczne. Ma ciekawy kształt, wyjątkową nakrętkę i wygląda elegancko. Produkt jest bardzo, ale to bardzo wydajny. Konsystencja jest kremowa i wystarczy niewielka ilość do wymycia całych włosów. Wystarczy na pewno na długo. Jego zapach jest delikatny. Nie wyczuwa się mocnej chemii ani perfum. Tuż po spłukaniu widać różnicę w kolorze mokrych jeszcze włosów. Są wyraźnie chłodniejsze. Co ważne, są też bardzo gładkie i śliskie, a po szamponie najczęściej mam splątaną szopę. Efekt wychłodzenia na pewno podtrzymany byłby tożsamą odzywką lub maską z serii Blond Absolu. U mnie po użyciu zwykłej odżywki jest to nieco mniej spektakularne, ale jednak wciąż dostrzegalne. Żółty jest trochę przypruszony. Z szamponu jestem całościowo zadowolona, ale zdecydowanie polecam uzupełnić pielęgnację odżywką z tej samej serii. Są na rynku dostępne pewnie tańsze odpowiedniki, płukanki itp. specyfiki, natomiast wolę zainwestować w zaufany produkt niż eksperymentować z czymś, co może zniszczyć włosy na dłużej.


Szampon Kerastase Blond Absolu dostępny jest w sklepie Fryzomania - tutaj - w najkorzystniejszej obecnie cenie ze względu na promocję - 79 zł/250 ml. 


Jak sobie radzicie z ciepłymi odcieniami blondu? Polecacie inne, godne uwagi kosmetyki?

Copyright © 2016 Good to try ! , Blogger