Himalaya Herbals - delikatny tonik

Himalaya Herbals - delikatny tonik

Himalaya Herbals to producent znany mi już z kilku produktów, z których działania byłam zadowolona ze względu na delikatne, łagodne działanie i dużą wydajność. Ulubieńcem była zdecydowanie pianka myjąca do twarzy. Dawno temu (kwiecień 2019) w ShinyBox trafił się tonik przeznaczony do cery suchej i wrażliwej. Nastawiłam się na coś bardzo łagodzącego i kojącego podrażnienia. Miesiące używania zweryfikowały. Jakie wnioski?


Od producenta:

Opracowany specjalnie dla suchej i wrażliwej cery. Łagodny, bezalkoholowy tonik delikatnie usuwa zanieczyszczenia i ściąga pory bez przesuszania skóry. Lukrecja ma naturalne właściwości ściągające - zamyka pory, bazylia azjatycka koi i ochrania, a ogórek odświeża i chłodzi, pozostawiając skórę miękką, ukojoną i odświeżoną


  • lukrecja - ma naturalne właściwości ściągające- zamyka pory
  • bazylia azjatycka - koi, chroni i odświeża,
  • ogórek - odświeża i chłodzi, pozostawiając skórę miękką, złagodzoną i odświeżoną.
Nie mam nic do zarzucenia opakowaniu, które jest wygodne, łatwo się otwiera, nie zacina i wszystko się tutaj zgadza. Wizualnie też przyciąga wzrok. Pachnie bardzo delikatnie i pudrowo, więc to uznałam za zdecydowany atut. Używałam go pełne 2 miesiące, co uważam za wynik dobry. Przejdźmy jednak do działania. 


Po aplikacji na skórę, przez chwilę odczuwalne jest przyjemne uczucie ukojenia i chłodu. Cera jest miękka, przyjemna w dotyku. Po dłuższej chwili, zanim zdążę nałożyć krem pod oczy i na pozostałą część twarzy, zaczęłam odczuwać delikatne pieczenie. Nie było to komfortowe i nie wiem z czego wynikało. Niestety, powtarzało się za każdym razem. Po nałożeniu kremu uczucie to znikało. W ostatnim czasie moja cera uległa też dużym zmianom i nagle okropnie mnie wysypało. Nie mogę w 100% powiązać tego z tonikiem, ale kto wie. Nic innego nie jestem w stanie o nim powiedzieć, bo powinien o prostu tonizować cerę. 


Bardzo mieszane uczucia pojawiły się u mnie w związku z tym tonikiem. Uczucie pieczenia wzbudziło we mnie wątpliwości. Tonik kosztuje około 16 zł/200 ml. Kosmetyki Himalaya Herbals dostępne są w Hebe oraz drogeriach internetowych. 



Tajska rozkosz z Sabai Thai - scrub cukrowy do ciała

Tajska rozkosz z Sabai Thai - scrub cukrowy do ciała

Wpadam dziś tu z bardzo ciekawym, raczej niszowym produktem, który otrzymałam w listopadowym BeGlossy - jednym z moich ulubionych w zeszłym roku. Jego pełną zawartość pokazywałam już tutaj. Przez cały grudzień i styczeń korzystałam ze scrubu i została mi już końcóweczka, dlatego pora na opis wrażeń. Wiązałam z nim spore nadzieje i byłam podekscytowana odkryciem marki, której wcześniej nie kojarzyłam. 


Od producenta:

Sabai Thai  Peeling Jaśminowy do Ciała to aromatyczny peeling z dodatkiem jaśminu, zawiera ekstrakty z ziół i naturalne składniki. Wyciąg z Wąkroty Azjatyckiej (Centella Asiatica) wraz z Masłem Shea i Aloes pomagają w gojeniu uszkodzonej skóry, utrzymując zdrowy koloryt i elastyczność. Wyciąg z Tamaryndowca to naturalny środek złuszczający o właściwościach tonizujących, który zapewnia doskonałe złuszczanie skóry poprzez usuwanie martwych komórek , pozostawiając skórę gładką i promienną.


Widać, że skład nie jest w 100% idealny, ale jednak mamy tu wyciąg z wąkroty, tamaryndowca i aloes. Peeling choć cukrowy, ma bardzo maleńkie, ledwo wyczuwalne drobinki i nie jest w ogóle ostry. Baza ma konsystencję maślaną, przez co po użyciu trzeba go spłukiwać ciepłą wodą i dobrze zetrzeć. Peeling daje nam przyjemność w trakcie kąpieli, ma delikatny pudrowo-maślany zapach. Po takim masażu, skóra jest miękka, natłuszczona i gładka. Polubiłam go i używam minimum raz w tygodniu.  Warto wspomnieć, że jest też bardzo wydajny, bo niewielka ilość wystarcza na masaż wielu partii ciała.


Kosmetyki Sabai Thai to szeroka gama kosmetyków, bo poza scrubem mamy także balsam do ciała, krem do masażu, krem do rąk, krem do stóp, maseczki, peeling do stóp, mydła, płatki pod oczy. Wszystkie te kosmetyki mamy dostępne w dwóch liniach - jaśminowej oraz mleko ryżowe. 

Cena: około 25 zł
Dostępność:sklep Sabai Thai lub drogerie internetowe


Jestem zadowolona, że mogłam go spróbować i szykuję się do zakupu balsamu :) Nowe produkty, których wcześniej na oczy nie widziałam, zawsze sprawiają najwięcej fun'u przy używaniu. 

Znacie jakieś kosmetyki tajskie?


reStart BeGlossy styczeń 2020

reStart BeGlossy styczeń 2020

Nowy Rok! Nareszcie ładnie wygląda ta liczba. Oczekiwać można by było, że w pierwszy miesiąc nowego roku powinien być wyjątkowy, pełen produktów np. makijażowych hitów, które pozwolą zrobić super make up na imprezę. Być może fajnie prezentowałoby się jakieś limitowane opakowanie. No ale przyszło standardowe pudełeczko, więc przyjrzyjmy się jego zawartości. 


Mamy tu 5 produktów pełnowymiarowych i 1 miniaturę. 5 kosmetyków to produkty pielęgnacyjne a 1 to preparat koloryzujący włosy. Pudełko było lekkie, i nie do końca wypełnione. 

1. Cosnature naturkosmetik - krem na noc z zieloną herbatą

Produkt pełnowymiarowy 
Cena: 29 zł/50 ml


Cosnature to znana mi już była wcześniej i pamiętałam ją z tego właśnie kremu. Nie muszę więc testować, aby powiedzieć, że jest to bardzo lekki, ale skuteczny i przyjemny krem. Uważam jednak, że kremy nie powinny być za często w pudełkach, bo nie sposób tak szybko zużyć. 

2. Le petit marseillais - żel pod prysznic mandarynka i limonka

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 8,99 zł/250 ml



W poprzednim pudełku BeGlossy otrzymałam olejek pod prysznic Nivea i już w kolejnym miesiącu pojawił się następny żel. Le Petit to żele całkiem ciekawe wśród drogeryjnych, bo mają krótki skład uwzględniający przynajmniej ekstrakty z tytułowych owoców bądź roślin i pachną intensywnie. Nie jestem jednak zachwycona, bo znajdziemy je w każdym Rossmannie. Zapach mandarynka i limonka jest całkiem orzeźwiający i podoba mi się. 

3. tołpa- intensywny zabieg w czterech krokach

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 19,99 zł/zabieg



Dość ciekawe rozwiązanie, którego jeszcze nie próbowałam. W skład zabiegu wchodzą chusteczka, serum, maska krem. Lubię tołpę zarówno do ciała, jak i twarzy. Być może okaże się mieć dobre i intensywniejsze działanie.

4. Loreal Paris Colorista - hair makeup 

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 28,99 zł/30 ml



Produktów i mazideł farbujących włosy po prostu nie cierpię i nigdy nie eksperymentuje w tym aspekcie. Wszelkie spraye czy szamponetki są przeze mnie od razu oddawane.

5. Luvos - maseczka z koenzymem Q10

Produkt pełnowymiarowy (jednorazowy)
Cena: 8,99 zł/7,5 ml


Zwyczajowo, w BeGlossy znowu maseczka. Miesiąc temu od Selfie Project, teraz nieznanej mi marki Luvos. Jej działanie wydaje się być obiecujące.

6. Barnangen - krem do ciała

Produkt miniaturowy: 
Produkt pełnowymiarowy: 29,99 zł/200 ml


Krem jest mi doskonale znany, bo kiedyś właśnie był moim odkryciem dzięki beauty boxowi, a potem kupowałam go już na własna rękę. Teraz w wersji mini, czego żałuję. Fajnie jednak, że się trafił. Pamiętam jego piękny zapach i lekką, aksamitną konsystencję.


Patrząc globalnie, na całą zawartość styczniowego BeGlossy, produkty są niezbyt dobrze dobrane, choć każdy z nich poza L'Orealem, zużyję chętnie. Wolałabym, aby żel zastąpiony był czymś, czego nie było miesiąc temu, a krem do ciała pełnowymiarowy. Z marek nie jest mi znana tylko Luvos, a pozostałe to kosmetyki z drogerii. Nie ma w tym nic złego, ale jest to bardzo średnia półka. Zeszły miesiąc zdecydowanie wygrał zarówno jakością, jak i różnorodnością. A Co Wy myślicie?

Moja ocena: 3/6
Cena: 49,90 zł - klik
Wartość: około 96 zł 
Himalaya Botanique - żel do twarzy cytryna, cynamon, miód

Himalaya Botanique - żel do twarzy cytryna, cynamon, miód

Himalaya to firma dobrze mi znana i lubiana. Miałam już kremy oraz produkty do mycia twarzy - w tym oczyszczającą piankę. Tym razem pora na żel o ciekawie zapowiadającym się zapachu miodu, cytryny i cynamonu. Wyobrażałam sobie super orzeźwiające nuty z odrobinką słodyczy. Ciekawie prezentowało się też pudełko, którego projekt wzbudzał myśli dotyczące ekologii i dbałości o środowisko. Jak dobrym okazał się czyścidłem? Przekonajmy się.


Ciekawy kształt opakowania był nie tylko ładny od strony wizualnej, ale również wygodny w obsłudze. Butelka nigdy nie sprawiała mi kłopotu, a dzięki temu, że była stawiana na zakrętce, żel od razu wypływał. Zawiodłam się na zapachu. Niestety, to czego się spodziewałam kompletnie odbiega od rzeczywistości. Przypominał mi trochę odświeżacz powietrza do wc. Był dość gęsty i treściwy jak na żel. Przy myciu, delikatnie tworzył śliską powłokę na policzkach. 

Skład:

Aqua, Coco-Glucoside (from coconut oil&sugar), Decyl Glucoside (from coconut oil&sugar), Vegetable Glycerin (from vegetable oils), Xanthan Gum, Citric Acid (found in citrus fruits), Citrus Medica  Limonum (lemon) Peel Exctract, Glucose, Potassium Sorbate, Oryza Sativa (rice) Extract*, Rosa Centifoilia (cabagge rose) Flower Extract*, Juglans Regia (english walnut) Shell Powder, Cinnamomum Zeylancium (cinnamon) Bark Extract*, Honey*, Origanum Majorana (sweet marjoram) Leaf Oil, Tocopherol, Fragrance (from essentila oils), Glucose Oxidase, Lactoperoxidase.
*organic 


Sama skóra była jednak naprawdę czysta i gładka. Żel dobrze poradził sobie z makijażem, kiedy użyłam go bez mycia micelem. Nie powodował uczucia ściągnięcia. Z samego działania byłam więc zadowolona. Kiedy miałam podrażnienia i problemy ze skórą, fajnie łagodził i koił. Warto też wspomnieć o jednej z głównych zalet. Wydajności. Niesamowite, ale używałam go kilka miesięcy. Końca nie było widać, aż zaczęłam stękać, że chciałabym już inny. 


Cena: 23 zł
Dostępność: sklepy internetowe

Podsumowując, głównym minusem żelu okazał się zapach, który w ogóle nie trafił w moje pojęcie przyjemnego zapachu. Jeśli nie jest to dla Was przeszkodą, a zapach nie jest aspektem najistotniejszym, śmiało mogę go polecić, nawet osobom o problematycznej cerze.


Znacie produkty Himalaya? Dla mnie mega potencjał i chętnie będę poznawać kolejne wersje.


tołpa Urban Garden - balsam z masłami

tołpa Urban Garden - balsam z masłami

Pora roku i mrozy, które w końcu dają się odczuć, skłaniają do włączenia cięższych i tłustszych produktów do pielęgnacji skóry. Sama też uwielbiam bardzo słodkie, czasem obrzydliwie słodkie zapachy w otoczeniu i na skórze podczas zimy. Dziś propozycja dość wyważona, bo łączy w sobie działanie masła, a w obsłudze jest jak balsam. Tołpa niejednokrotnie urzekła mnie swoimi produktami do pielęgnacji twarzy, oczyszczania, ale też pielęgnacji ciała. Byłam ciekawa tego balsamu ze względu na ciekawy skład i coś nowego.


O produkcie:
Tołpa Balsam do ciała z masłami z serii Urban Garden jest wsparciem dla skóry w mieście, gdzie zanieczyszczone środowisko, styl i tempo życia mogą być zagrożeniem dla jej dobrego wyglądu.
Formuła produktu dzięki antyoksydacyjnym składnikom chroni przed smogiem, powietrzem złej jakości, spalinami, kurzem, klimatyzacja, suchym i ogrzewanym powietrzem. Dodatkowo regeneruje, eliminuje suchość, szorstkość i uczucie ściągnięcia, natychmiast nawilża i wygładza skórę, poprawia jej elastyczność, a także łagodzi podrażnienia i koi.

Skład:

Aqua, C12-15 Alkyl Benzoate, Caprylic/ Capric Triglyceride, Glycerin, Cera Alba, Ce-tearyl Alcohol, Steareth-20, Cetyl Alcohol, Peat Extract, Garcinia Indica Seed Butter, Sesamum Indicum Oil, Mel Extract, Urea, Rosa Hybrid Flower Extract, Ceteareth-20, Propylene Glycol, Xanthan Gum, Carbomer, Sodium Hydroxide, Tetrasodium EDTA, Sodium Lactate, Arginine HCI, Lysine HCI, Ornithine HCI, Butylene Glycol, Parfum, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol.

Balsam wśród składników aktywnych ma m.in.: borowinę tołpa, masło kokum, masło sezamowe, ekstrakt z kwiatów róży, miód, glicerynę.



Pod kątem wygodny bardzo lubię balsamy w tubkach lub butelkach z pompką, choć ich minusem jest zawsze trudność wydobycia do samego dna. Jest to jednak opakowanie bez zarzutu. Balsam ma konsystencję gęstą i treściwą. Rozsmarowuje się po skórze bardzo łatwo i gładko, nie pozostawiając smug lub plam. Dość szybko się wchłaniał i nie powodował, że ubranie przylepiało się do ciała, ale mimo to czuć było nawilżenie i lekki poślizg. Dla mnie to najlepszy efekt z możliwych - bez lepkości i suchości, delikatny film i połysk. Zapachowo jest jak najbardziej na plus, bo bardzo naturalnie. Połączenie nut orzechowych z pudrowymi, bardzo przyjemnie dla zmysłów. Codzienne stosowanie spowodowało, że skóra była bardzo zadbana i fajna w dotyku. Okolice kolan i łokcie były w lepszym stanie, a to dla mnie priorytet. Wydajność przyzwoita, ale bez szału. Używałam go 3 tygodnie na całe ciało, każdego wieczoru. 


Cena: około 20 zł/200 ml
Dostępny: Rossmann i inne drogerie
Moja ocena: 6/6


Balsam zdecydowanie spełnił wszystkie oczekiwania, jakie mogłabym mieć w stosunku do takiego produktu. Wpisał się automatycznie na listę moich hitów kosmetycznych i zagości na dobre. Po raz kolejny dobra robota tołpy.


Winter Landscape BeGlossy grudzień 2019

Winter Landscape BeGlossy grudzień 2019

Ale ten rok zleciał...tak jest zawsze :) W mgnieniu oka mijają kolejne miesiące i znowu święta. Wraz z nimi, grudniowe BeGlossy, które bywało zaskakujące w stronę pozytywną, ale trafiały się też słabsze edycje. Odpakowując Winter Landscape byłam zaskoczona - jak zawsze. Opowiem za moment w którą stronę. 


Muszę wspomnieć o wyjątkowej szacie graficznej, która podkreśla świąteczno-zimową tematykę edycji. Prawdę mówiąc bardziej nawet zimową, bo nie pojawiły się żadne symbole związane ściśle z Bożym Narodzeniem. 


W środku mamy 6 produktów pełnowymiarowych oraz jeden produkt dla Klientek VIP (mających wykupioną subskrypcję co najmniej pół roku lub pakiet 6 lub 12 miesięcy). Dominuje pielęgnacja, ale pojawił się jeden produkt do makijażu. Dla mnie to duży atut. Przejdźmy do konkretów. 

1. Selfie Project - maseczka #emojilook

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 9,99 zł/ szt.

Czasami podczas zakupów, maseczki te przyciągały moją uwagę swoim opakowaniem. Nigdy jednak nie zdecydowałam się na kupno, ponieważ zwykle tubka z maseczką wystarcza mi na miesiące użytkowania. Chętnie jednak wrzucę sobie ją przed świętami na cerę i zobaczymy jakich wrażeń dostarczy. Maska jest na tkaninie naturalnej, bawełnianej. 


2. Nivea - pielęgnujący olejek pod prysznic

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 16,99 zł/200 ml

Nivea jak Nivea, tu nie ma co się czarować. Z olejkami do kąpieli miałam do czynienia niejednokrotnie, ale wrażenia zwykle były średnie. Te ze średniej półki oblepiały skórę i musiałam wtórnie umyć się zwykłym żelem. Nie skreślam go jednak z góry. Może ten cenowy średniak będzie w stanie mnie zadziwić. Skład ma również średni, a zapach - olejkowy. Nie wymyślę bardziej adekwatnego słowa.


3. Himalaya - żel do mycia twarzy - brzoskwiniowy

Produkt pełnowymiarowy 
Cena: 9,90 zł/100 ml

Himalaya ma swoje mocne i słabe produkty w ofercie. Miałam już swoje hity (pianka do twarzy) i buble (krem do twarzy), więc zawsze jest to wielka niewiadoma. Przyjemne dla kobiecego oka opakowanie i miły dla zmysłów owocowy zapach. Ciekawe jak sobie poradzi z oczyszczaniem cery. 


4. Tresemme - spray termoochronny Keratin smooth

Produkt pełnowymiarowy

Cena: 24,99 zł/ 200 ml

Spray jest trafiony w moje bieżące potrzeby, bo od pewnego czasu wróciłam do prostowania przy okazji wyjścia/imprezy. Na pewno będę stosować każdorazowo przed użyciem ciepła na włosach. 



5. Marion - krem do rąk

Produkt pełnowymiarowy

Cena: 6,70 zł/50 ml

Muszę zacząć od tego jak urocze opakowanie proponuje Marion :) Dla kociary nie mogło być lepiej :) Z przodu mordka, z tyłu ogonek. Krem pachnie pięknie, a jego działanie zacznę testować już od dziś. Jak zwykle, zima przyniosła mi przesuszoną skórę między palcami u dłoni. Walczę z tym każdego roku. Oby tym razem szybciej i skuteczniej. Alternatywą był krem do rąk marki Inelia, której nie znałam wcześniej, więc byłoby to ciekawsze niż testowanie Marionu. 


6. Maybelline - super stay INK Crayon 

Produkt pełnowymiarowy

Cena: 41,99 zł. szt. 

Niestety ze względu na to, że zostawiłam kredkę w pracy, nie miałam jak zrobić jej zdjęcia przez przerwę świąteczną. Była tak piękna, o delikatnym kolorze i pięknym, cukierkowym zapachu, że natychmiast jej użyłam. Trafiłam w końcu genialny kolor. Jest to delikatny, pudrowy róż, który nie jest wyrazisty, ale doskonale podkreśla kontur ust. Nie wysusza, jest lekko kremowa. No i kształt pozwala na idealne obrysowanie. Mega! Mój faworyt pudełka.

Produkt VIP

7. Biotanique - bioaktywne serum rewitalizujące

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 25,99 zł/20 ml

Poza tym serum, alternatywą było serum w tubce, o podobnej cenie. 


No cóż. Po raz kolejny mamy kolekcję produktów dostępnych w drogerii, więc pod tym względem poprzedni miesiąc był ciekawszy. Produkty są jednak przydatne, wszystkie zużyję. Jest też zróżnicowanie i na szczęście idealnie trafiony produkt kolorowy. Najmniej podoba mi się wybór żelu Nivea do pudełka, a faworytem jest kredka. Grafika jest śliczna, więc pudełko może być fajnym prezentem świątecznym :)

Moja ocena: 4/6
Cena: 49,90 zł - klik
Wartość: około 108 zł + produkt VIP 

Cosnature - nawilżający balsam do ciała z lilią wodną

Cosnature - nawilżający balsam do ciała z lilią wodną

Nastał czas, którego moja skóra bardzo nie lubi. Jest ultra wysuszona w wielu miejscach, zwłaszcza na dłoniach i w okolicach kolan. Zimą muszę nawilżać skórę 2 razy dziennie, a dłonie smarować kilkanaście razy. Ważne jest też, aby wybrać dobre produkty. Niekoniecznie muszą to być najtłustsze i najcięższe masła, bo dobry balsam, nawet jeśli jest lżejszy, zdecydowanie daje radę. Dziś chcę napisać kilka słów o moim ostatnim ulubieńcu. 


O produkcie:

Hydrolotion do ciała powstał na bazie wyselekcjonowanych olejów roślinnych wysokiej jakości, których zadaniem jest ochrona skóry przed utratą wilgoci. Doskonale sprawdza się w pielęgnacji suchej skóry, którą zmiękcza, nawilża i wygładza. Zawarty w jego składzie aloes pochodzący z kontrolowanych upraw ekologicznych łagodzi podrażnienia, odżywia i nawilża skórę. Ekstrakt z lilii wodnej sprawia, że skóra jest jedwabiście gładka, elastyczna i zrelaksowana. A drobinki miki nadają skórze delikatny efekt połysku, dzięki czemu skóra jest promienna i rozświetlona. Hydrolotion dba też o to, żeby skóra była dobrze odżywiona i gładka. Ma lekką konsystencję, dobrze się wchłania i nie pozostawia uczucia tłustej skóry. Jest wolny od syntetycznych substancji zapachowych, barwników i konserwantów.
Skład:
Na drugim miejscu mamy olej z nasion słonecznika, dalej również masło shea, olej jojoba, sok z aloesu. 


Butelka jest smukła, wygodnie wydobywa się z niej balsam. To, co najbardziej mnie urzekło, to przyjemny, kwiatowy, lekki zapach. Naprawdę sprawia ulgę i odprężenie, kiedy unosi się w powietrzu. Po wsmarowaniu, dość szybko się wchłania i pozostawia jedynie delikatny film i gładką skórę. Po upływie całego dnia, skóra nadal jest jeszcze miękka i szorstkość nie powraca. Drugi raz stosuję go dopiero po kąpieli. 


Właściwie nie ma co się rozpisywać, bo jeśli balsam ładnie pachnie, szybko się wchłania i nawilża solidnie, nie brakuje mu niczego.
Dodatkowe zalety, które wskazuje producent:
- zawiera starannie wyselekcjonowane składniki pochodzenia naturalnego
- certyfikat Natrue
- odpowiedni dla wegan
- przeznaczony do pielęgnacji każdego rodzaju skóry, w tym suchej
nie zawiera olejów mineralnych, silikonów, parabenów, PEG-ów, syntetycznych barwników, składników modyfikowanych genetycznie



Niemiecki balsam sprawdził się w 100%. Kosztuje około 19 zł za 250 ml i jest dostępny w kilku internetowych drogeriach. 


Znacie markę Cosnature? Ja miałam też krem do twarzy i masło do ciała, więc przekonałam się, że bardzo odpowiadają mi ich produkty.

Coffe Time BeGlossy listopad 2019

Coffe Time BeGlossy listopad 2019

Coś w tym jest, że najbardziej lubię jesienne BeGlossy i im brzydszy miesiąc pod kątem atmosferycznym, tym ciekawsza zawartość boxa. Listopadowe BeGlossy od początku wpadło mi w oko ze względu na ciekawy motyw przewodni oraz pękną szatę graficzną opakowania. Kawowy temat jest bardzo przyjemny i zastanawiałam się czy poza dorzuceniem paczki ziaren kawy, pojawią się również kosmetyki o tym zapachu i z kawą w składzie.


Zacznę od tego, że pod kawową pokrywką schowane jest 6 pełnowymiarowych kosmetyków oraz paczucha kawy. Mamy pielęgnację oraz kolorówkę, więc jest też to, co lubię - różnorodność.


Pierwszy jest prezent, czyli kawa. Dla mnie pomysł ciekawy, choć herbata byłaby lepsza. Mógłby zrobić sobie ją każdy. Co z kawą jeśli nie mamy w domu ekspresu na ziarna lub młynka i kawiarki? Ja kawę po prostu oddam, bo mój ekspres jest na kapsułki, a w pracy kawę ziarnistą mam na co dzień i sama tej nie wykorzystam. Wolałbym jednak paczkę z różnymi torebkami herbaty, w zimowych smakach.


1. Pierre Rene - płynna matowa omadka Matte Fluif Lipstick

Produkt pełnowymiarowy
Cena; 19,99 zł/ szt.

Kocham kolorówkę i produkty do makijażu ust/oczu w pudełkach. Niestety niesie to ze sobą ryzyko trafienia w dobry kolor. Tym razem niestety, dostałam chyba ten najmniej sprzedający się. Ciemny, śliwkowy fiolet. Przy tak jasnej skórze nie wyobrażam sobie nosić go na ustach w innych okolicznościach niż Halloween. Szkoda, ale w ogóle nie mam szans z niego skorzystać. Liczyłam bardzo, że kryje się tak coś w odcieniu nude. Tym bardziej mi żal, że sama pomadka wydaje się mieć super jakość i świetny rodzaj aplikacji.


2. i 3.  Gliss Kur - zestaw - szampon i odżywka ekspresowa - Regeneracja

Produkty pełnowymiarowe
Cena: szampon - 11,99 zł/250 ml, odżywka: 13,99 zł/200 ml

Gliss Kur to moje wspomnienia z gimnazjum. Kiedyś używałam regularnie, a potem za sprawą któregoś box'u przypomniałam sobie o tej serii kilkanaście lat później. Tego zestawu nie znam, bo w sumie omijałam w Rossmannie ich produkty. Szkoda, że nie jest to jakaś niszowa para kosmetyków, niedostępna za rogiem. Może chociaż okaże się mieć świetny wpływ na moje włosy, bo rodzaj działania jest bardzo dobrze dopasowany. 


4. Neess- lakier do paznokci

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 5,99 zł/5 ml

Maleńki lakier nieznanego mi producenta w przepięknym, nudziakowym kolorze. O to mi chodziło! Kolor jest "bezpieczny" i zawsze, na każdą okazję dobry. Bardzo liczę na to, że mimo niskiej ceny okaże się być dobrej jakości. 


Produkt do wyboru 1 z 7

5. Sabai Thai - scrub do ciała

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 24,99 zł/200 g

I to jest to, o czym zawsze mówię. Produkt naturalny, dostępny w jakichś dwóch drogeriach internetowych, ale raczej nie trafimy na niego łatwo. Produkcja - Tajlandia. Sporo ciekawych składników, interesujący zapach. Coś egzotycznego, ciekawego, niszowego. Gdyby każde BeGlossy serwowało choć 2 takie kosmetyki, byłoby już  genialnie. Peeling to hit tego pudełka. Cieszę się, że poznam jakąś nową firmę. Plus dla BeGlossy :) Pozostałe produkty, które można było trzymać zamiennie to m.in. scrub BodyBoom, który już znam, balsam lub mgiełka do ciała Bandi, które również uwielbiam lub nieznana mi marka Kanu Nature i jej kokosowe masło do ciała. Ewentualnie z Sabai Thai można było otrzymać peeling do stóp lub krem do stóp. Myślę, że trafiłam najlepiej. Dziś zafunduję sobie ciepłą, relaksującą kąpiel z peelingiem. Takie powinny być niedzielne wieczory <3


6. L'Biotica - maska w płachcie - karmelowa kawa

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 16,80 zł/ szt.

Do maseczek co miesiąc już przywykłam i znowu cieszy mnie to, że jest to wersja w płachcie. Podejrzewam, że przepięknie pachnie i już nie mogę doczekać się jak po tej cudownej kąpieli wrzucę na twarz kawową maskę :) Mam wrażenie, że już przez opakowanie czuję kawowo-karmelowe nuty! 


Do kawowego motywu z opakowania, BeGlossy nawiązuje nie tylko prezentem, ale również maseczką i kolorem lakieru. Jest on jak taka słodka latte, chyba się zgodzicie? :) Uważam pudełko za udane ze względu na to, że mam coś do włosów, do ciała, paznokci i makijażu. Pojawiła się nareszcie marka niszowa, która niweluje moją niechęć do produktów drogeryjnych i znanych wszystkim. Zauważam jednak, że miesiąc temu też był szampon, błyszczyk do ust i lakier do paznokci. Może to jedyny minus, choć szczerze mówiąc lakier i pomadka (pomijając beznadziejny kolor) są o niebo lepsze niż w październiku. Do zestawu Gliss Kur się nie uprzedzam, ponieważ szampon Schauma, który trafił do BeGlossy Lovely Look to produkt za 9 zł, a kupiłam już go 3 butelki. 

Moja ocena: 5/6
Wartość pudełka: około 90 zł + prezent
Cena: 49 zł - klik

Reasumując, dużo lepszy miesiąc niż ubiegły :) Z niecierpliwością wyczekuję grudnia. Myślę, że listopadowe pudełko jest ciekawe na prezent, jeśli wiemy, że ktoś ma jak zaparzyć sobie kawkę. 

Copyright © 2016 Good to try ! , Blogger