BeGlossy "mom and baby" druga edycja

BeGlossy "mom and baby" druga edycja


Zima zeszłego roku przyniosła pierwszą, premierową edycję pudełka "mom and baby", która dla mnie była hitem i czymś, na co czekałam bardziej niż na regularne pudełko. Powód był prosty - w pierwszej ciąży świrowałam na punkcie produktów i gadżetów dla synka, na którego czekałam. Nadal używamy kosmetyki i gadżety z pierwszego "mom and baby". Jeśli chcecie zobaczyć co się w nim znajdowało, zapraszam tutaj. A teraz zerknijcie na to, czym wypełnione po brzegi było pudełko tym razem, w edycji wiosennej.


W boxie znajdziemy kartę, a na niej po lewej stronie 4 kosmetyki dla malucha, po prawej 4 dla mamy. A jako dodatek zestaw próbek nie na sprzedaż od Lansinoh, a w nim wkładki laktacyjne, woreczki do mrożenia mleka i lanolina. Mnie ten zestaw bardzo cieszy, bo próbowałam już wkładki Medela, Chicco - właśnie z poprzedniego pudełka, Lovi, Canpol, Philips Avent i chyba jeszcze jakieś, więc mam dość duże obycie, a teraz poznam kolejne i wybiorę które będę kupowała już do końca okresu laktacji. 

A cała zawartość wygląda następująco:

Baby

1. Mustela - delikatny żel do mycia

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 24,99 zł/200 ml

Mustela pojawiła się już w poprzedniej edycji, wtedy w postaci Cold cream. Teraz mamy coś do mycia i nawilżania buzi dziecka z awokado na obrazku butelki. Niestety, w składzie awokado na ostatnim miejscu, a to mi się nie podoba. Na razie do kąpieli używamy jeszcze głównie olejku migdałowego 100%, bo skórę stopniowo chcemy przyzwyczajać do kosmetyków idąc drogą "im mniej tym lepiej", ale już niebawem wprowadzimy delikatne żele do kąpieli. 

2. Mustela - krem do twarzy Hydra Bebe

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 22,99/ 40 ml

Fajnie, że mamy tu 2 produkty z tej samej linii, bo lubię kompleksową pielęgnację, a nie wszystko z innej paki. Krem nadaje się od 1. dnia życia do stosowania w codziennej pielęgnacji. Jeśli maluszek ma skórę z tendencją do przesuszania, na pewno taki kremik będzie pomocny. 

3. Nivea Baby - ochronny krem na każdą pogodę

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 13,49 zł/50 ml

Mamy w domu już Cold  Cream, czyli krem na chłodną pogodę od Linomag, Mustela i teraz jeszcze Nivea :) Nie nadążyliśmy ze zużywaniem, ale te nieotwarte będą na kolejny sezon. Taki produkt jest praktyczny i na pewno się przyda. W wyborze kosmetyków dla małego, w tym kremu z filtrem czy kremu na zimno, kieruję się często opinią i analizą Pana Tabletki żeby zasięgnąć wiedzy od mądrzejszych - tu wpis o kremach na niepogodę.  Krem od Nivea Baby jest opisany jako ekonomiczny wybór bez wody i konserwantów, ale z olejami mineralnymi. 

4. Little Siberica Bio - organiczny krem przeciw odparzeniom dla dzieci

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 23,50 zł/75 ml

Kremik był flagowym produktem reklamującym pudełko i nie ma się co dziwić. Dostępny w Hebe krem od Little Siberica ma super skład i zapowiada się obiecująco. Właśnie takich produktów chcę widzieć więcej. Na pewno będę używać. Muszę też podkreślić, że podoba mi się szata graficzna tubki. 



Mom

5. Bielenda Kosmetyki Naturalne Sexi Mama

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 19,99 zł/1 szt.

W zeszłej edycji również znalazła się maska Sexi Mama od Bielenda, natomiast była to maska na biust. Teraz mamy płachtę na brzuszek. Ja już ciążowego co prawda nie mam, ale dawka nawilżenia i ujędrnienia oczywiście na skórę brzucha po ciąży się przyda, a maska jest dostosowana właśnie do kobiet w ciąży i po ciąży. Polecana jest dla kobiet od 4. miesiąca ciąży. Ma całkiem ciekawe składniki aktywne. Jestem jej bardzo ciekawa i w weekend na pewno zużyję.


6. Lirene Będę Mamą - intensywne serum zapobiegające rozstępom

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 25,49 zł/200 ml

Balsamy i masła w ciąży i po niej są towarem najbardziej pożądanym i muszą być naprawdę dobrej jakości, aby utrzymać skórę w zadowalającej kondycji. Serum ma ponoć zmniejszać widoczność rozstępów, które już się pojawiły oraz zapobiegać pojawieniu się kolejnych. Pachnie bardzo ładnie, a jak działa, niebawem się przekonam. Na pewno jest to coś, na co kobiety ciężarne powinny zwrócić uwagę.


8. Efektima Eco Mama - masło do ciała

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 28,28 zł/200 ml

Masełko to kolejny produkt nawilżający do ciała, również dedykowany mamom. Ten skład podoba mi się jednak dużo bardziej niż serum Lirene. Mamy tu olejki, które naprawdę dobrze troszczą się o poziom nawilżenia skóry. Lubię też tak zapakowane nawilżacze, bo wygodnie się je nabiera i zawsze zużywa do samego końca. To masełko otworzę jako pierwsze :) Ma też śliczną, delikatną kolorystykę etykiety.



8. Bio Agadir - luksusowe serum opuncja figowa, mleczko pszczele, miód

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 34,99 zł/5 ml

Bio Agadir jest mi już znane, ponieważ w grudniowym BeGlossy otrzymałam to samo serum Anti-age i właśnie niedawno je skończyłam. Stosowałam pod oczy i naprawdę uwielbiałam moment wklepywania, bo pięknie pachniało i wygładzało skórę. Cieszę się, że w tym pudełku znowu się trafiło, bo mogę kontynuować pielęgnację i uzyskam lepszy efekt. Dla niektórych mógłby to być minus, ponieważ już znają olejek, a chcemy odkrywać nowe kosmetyki. Mnie to jednak nie przeszkadza, bo jest to produkt wysokiej jakości. 


Na końcu również zestaw próbek od Lansinoh. Takie higieniczne produkty jak wkładki laktacyjne zawsze przydają się po porodzie. 


Co myślę o drugim wydaniu BeGlossy "mom and baby"? Nadal jestem zachwycona inicjatywą i koncepcją pudełka dedykowanego mamie i dziecku, jednak będąc całkiem szczera, pierwsza edycja podobała mi się bardziej. Powód pierwszy - większa różnorodność i obecność także takich produktów jak bransoletka, ręczniczek i karty do zdjęć, a nie same kosmetyki. Szkoda, że tym razem nie ma czegoś takiego. Myślę, że nawet drobna rzecz typu myjka, grzechotka czy karty kontrastowe, czyli coś niekosmetycznego byłoby super dodatkiem. Powód drugi - powtórzyły się marki Nivea, Mustela, Bielenda, a poza tym Efektima i Lirene to produkty bardzo powszechne i łatwo dostępne, więc odrobinkę wolałabym aby były to mniej znane lub bardziej naturalne marki - tak jak Little Siberica, który jest hitem pudełka tak jak miesiąc temu było to Clochee. 

Mam ogromną nadzieję, że niebawem, może latem skoro było już pudełko zimowe i wiosenne, pojawi się kolejna odsłona i utrzyma albo i podniesie poziom. Wszystkim mamom gorąco polecam, bo to niezwykle ważne, aby dbać o siebie jeszcze bardziej kiedy jesteśmy w ciąży i po ciąży, w tym pięknym początkowym czasie z naszymi maluchami. Na pewno każdej z nas przydadzą się wtedy dedykowane kosmetyki. 

Poprzednia edycja kosztowała 99 zł, a zawartość wyniosła około 270 zł. Teraz cena to 89 zł, a wartość około 200 zł. Pudełko kupić można w tym miejscu -> klik.

Jeśli nie jesteś mamą lub przyszłą mamą, pomyśl o zakupie pudełka dla koleżanki, siostry lub kogokolwiek z bliskich, kto spodziewa się dziecka. To idealny prezent na baby shower, przy okazji od razu pięknie zapakowany. 

Co myślicie o takim zestawie? 

Fruit & Flower BeGlossy kwiecień 2021

Fruit & Flower BeGlossy kwiecień 2021

Kwietniowe BeGlossy od początku zachęcało i kusiło swoją jadalną nazwą, Spodziewałam się, że w środku znajdą się kosmetyki bardzo kolorowe i niesamowicie pachnące. Zastanawiałam się czy przeważać będą owoce czy nuty kwiatowe. Nie sprawdzałam podpowiedzi ale zauważyłam, że jednym z produktów będzie paletka cieni Ingrid i to jej właśnie nie mogłam się najbardziej doczekać. Opcji do wyboru było kilka a jak zazwyczaj trafiłam na tę, która podobała mi się najbardziej. Pudełko tym razem było wyjątkowo ciężkie dlatego wiedziałam, że znajduje się w nim prawdopodobnie szampon lub żel pod prysznic o dużej pojemności. Przy odpakowywaniu byłam naprawdę mile zaskoczona i każdy produkt wzbudził u mnie sympatię. Poniżej w skrócie przedstawiam moje wrażenia na temat składu box'u Fruit & Flower.

                                       

Produkt 1 z 4

1. Ingrid, Candy Boom Mint Spice - paleta cieni do powiek

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 49,99 zł/9,5 g 

BeGlossy kusiło do zakupu tej edycji pudełka właśnie tą paletką. Trafić mogła się jedna z czterech wersji, ale wszystkie wyróżniają piękne, kolorowe, żywe odcienie. 

Trafić można było następujące wersje paletki:

Bali Hibiscus - z odcieniami czerwieni/bordo i fioletów
Candy Boom Lila Rouge -  w różnorodnych odcieniach z pięknym fioletowym
Bali Blue Lagoon - o najbardziej błękitno, turkusowo, cielistych odcieniach
oraz Candy Boom Mint Spice - o najbardziej tęczowych odcieniach


Paletka jest piękna i jestem ciekawa trwałości i pigmentacji. Zawiera zarówno cienie matowe, jak i błyszczące. Opakowanie plastikowe, ale grafika bardzo mi się podoba.


2. Marion, Fruttino - balsam do ciała o żelowej konsystencji Mango i Pomarańcza

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 11,75 zł/160 ml

Balsam spodobał mi się już po opakowaniu a po otwarciu oszalałam. Wygląda jak jadalny mus/sos :) Pachnie obłędnie, jak multiwitamina. Jestem ciekawa działania, bo w ogóle nie przypomina klasycznych balsamów. Szkoda, że data jest krótka, bo bo jedynie do lipca. Mango i pomarańcza to zapach kojarzący się z latem i wakacjami. Bardzo soczyście :) Mam w tej edycji szczęście do mango, bo krem do rąk Vollare również trafił mi się w wersji mango.




 

Produkt 1 z 3

3. Vollare Fruitty Hands - krem do rąk regenerujący

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 6,99 zł/50 ml

Vollare Cosmetics poznałam już dzięki pudełku BeGlossy Love Yourself (tu do obejrzenia), w którym znalazł się rabarbarowy krem do twarzy. Miał równie ładne opakowanie i zapach. Ceny są bardzo niskie, a składy tym samym niezbyt ciekawe, ale dla osób niewymagających delikatnej i naturalnej pielęgnacji może się sprawdzić. Moje dłonie jak co roku w marcu/kwietniu są w opłakanym stanie, całe popękane i wysuszone, więc na razie używam dobrego jakościowo kremu na bazie masła shea. Co ciekawe, zauważyłam duże podobieństwo między pudełkiem lutowym a kwietniowym pod kątem marek. Podobieństwa to produkt Vollare, produkt Ingrid, paletka cieni (z tym że w lutym Revers), produkt Marion i Tołpa. Krem nawilżający to wariant Mango i Aloes, a pozostałe wersje to Masło shea i Kiwi oraz Banan i Aloes. 

4. Bioliq 35+- antyoksydacyjne serum odbudowujące

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 23,90 zł/30 ml

Bioliq to marka dobrze mi znana sprzed kilku lat, bo lubiłam wówczas kupować całe serie produktów. Serum to super opcja, a na wiek patrzę z przymrużeniem oka, bo niby dlaczego 35+ miałoby nie być odpowiednie dla 30 latki :) Na pewno będę używać.   


5. Canabo, Intensywnie nawilżający krem do stóp z czarnuszką

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 9,99 zł/100 ml

Canabo poznałam w BeGlossy Go to the Snow (tu zawartość), gdzie znalazł się krem do rąk z ekstraktem z konopii. Krem do stóp to mega strzał i bardzo mi się przyda. Wygląda na bardzo treściwy. 

6. Nature Box - odżywczy szampon do włosów z olejem arganowym

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 19,99 zł/385 ml
 

Nature Box zna chyba większość z Was, bo jest to linia kosmetyków dostępna w drogeriach. Miałam już wielokrotnie produkty do włosów lub do kąpieli i kojarzą mi się z delikatnymi zapachami, które umilają kąpiele. Szampon był ostatnio w grudniowym pudełku, więc już najwyższy czas, aby znaleźć w BeGlossy kolejny. Fajnie, że jest to duża pojemność, choć wolałabym jakąś travel size, ale z wyższej półki.

7. Tołpa, Authentic- Żel-peeling do mycia ciała

Produkt pełnowymiarowy
Cena:19,99 zł/385 ml
 

Kosmetyki Tołpa to często widywane w BeGlossy produkty, ale bardzo je lubię i w przeciwieństwie do Nivea, cieszę się z tego, że powraca. Odpowiada mi bardzo ich zapach i działanie, bez względu na linię. Obecność we Fruit&Flower na plus.

Ostatnie kilka boxów BeGlossy było naprawdę udanych w mojej subiektywnej ocenie i każdy przebijał kolejny. Cieszę się, że moje zadowolenie nie ustaje i tylko zastanawiam się który lepszy, bo i tym razem jestem zachwycona. Szczerze mówiąc jestem zadowolona. W tej edycji przeważa pielęgnacja (6 produktów), ale mamy też coś reprezentującego kolorówkę. Jest coś do pielęgnacji twarzy, ciała, dłoni, stóp, włosów - a więc w zasadzie możemy się zatroszczyć o siebie od stóp do głów. Motyw przewodni nie do końca jest dla mnie widoczny w produktach poza balsamem i kremem do rąk. Myślę, że mogłoby być bardziej owocowo i kwiatowo (brakuje np. mgiełki bądź jakiegoś zapachu typowo kwiatowego). Mamy same pełnowymiarowe kosmetyki i aż 7, co działa na korzyść.


Moja ocena: 5/6

Wartość pudełka: około 142 zł

Cena pudełka: 59 zł w subskrypcji - do zakupienia tutaj

Sky is the limit BeGlossy marzec 2021

Sky is the limit BeGlossy marzec 2021

Dziś rano zapukał kurier ze świeżutkim, marcowym pudełkiem Sky is the limit. To moje pierwsze pudełko w roli Mamy i oficjalnie zamierzam próbować kontynuowanie wpisów jak tylko będzie to możliwe. Dziś się udało, więc bardzo się cieszę, że mogę pokazać zawartość tak udanego, w mojej ocenie, BeGlossy. Kolejny raz opakowanie jest wybitne i grafika potrafi poprawić nastrój, a w gratisie upiększyć półkę regału. Uwielbiam takie niestandardowe boxy. W środku wypełnione po brzegi, ciężkawe. Zacznijmy po prostu rozpakowywanie.

1. L'Oreal Paris Air Volume Mega Mascara 

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 67,99 zł/9,5 ml

Hit pudełka, który ujawniony był już wcześniej. Czekałam na niego tak samo jak miesiąc temu na paletkę Revers <3 - zobaczcie jaka piękna- BeGlossy Love Yourself. Mascara ma przepiękne opakowanie, którego nie da się pomylić z innym tuszem. Prezentuje się super. Szczoteczka na pierwszy rzut oka nie jest moją ulubioną, bo preferuję nie te włochate, tylko silikonowe, które doskonale rozdzielają rzęsy. Pozostaje mi jednak pomalować rzęsy i się przekonać.

2. Seyo French Kiss - żel pod prysznic Macaroons

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 3,49 zł/300 ml

Żel pod prysznic pojawia się często, ale nie co edycję, więc akurat udaje mi się zużywać poprzednie. Lubię kiedy pojawiają się nowości i żele naturalne. Na pierwszy rzut oka pomyślałam, że mega opakowanie i ciekawie brzmi zapach makaroniki, choć wiadomo, że chodzi tu po prostu o Parfum w składzie i obok makaroników to nie leżało. Zszokowała mnie cena tego żelu w drogerii Natura, w której jest dostępny. Całe 3,49 zł...Skład nie jest naturalny, bo mamy chociażby SLS, ale jest krótki. Zobaczymy czy nie przesusza skóry i wtedy będę mogła wyrokować. 

3. Efektima - peeling do ciała cukier i olej kokosowy

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 6,99 zł/30 ml

Kocham miłością szczerą wszystkie peelingi, scruby solne, cukrowe, kawowe i wszelakie. Uwielbiam to uczucie masażu w kąpieli. Z przyjemnością będę testowała i ten, może jeszcze dziś o ile kąpiel dłuższa niż minuta będzie mi dana :) To właśnie peeling kawowy Efektima, który miałam w dużo większym opakowaniu niż ta saszetka, skradł mi wszystkie zmysły jakiś czas temu. 

4. Time Out - suchy szampon do włosów

Miniatura
Cena: 2x 6,99 zł/75 ml

Suchych szamponów akurat teraz u mnie w łazience pod dostatkiem, ale nie znałam i pierwszy raz widzę Time Out, a zapachy są przepiękne, więc też uznaję to za dobrą pozycję tej edycji. Ponoć na macierzyńskim nie bardzo jest kiedy myć włosy, więc może to idealny produkt dla mnie :)

5. Bielenda Expert Czystej Skóry - antybakteryjny żel do higieny rąk

Produkt pełnowymiarowy 
Cena: 12,99 zł/100 ml

To nie pierwsze pudełko z żelem do rąk odkąd zaczęła się pandemia. Z jednej strony to dobrze, bo niewątpliwie jest to towar schodzący z prędkością światła, a z drugiej nie wiem czy nie wolałabym kupować sobie sama a w beauty boxie znaleźć coś innego. Cieszy jednak fakt, że jest to dobra marka i dobry skład, bo nie wyniszczy tak skóry jak niektóre antybakteryjne preparaty.

6. Noble Health - Flamingo Hair Food - biotynowy shot piękna

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 29,99 zł/10 saszetek 

Takiego preparatu sobie nie przypominam w historii BeGlossy choć bywały już różne herbatki czy shoty. Ten, poza uroczym opakowaniem, wydaje się być ciekawy i co ważne, jest 10 saszetek, więc można lepiej przetestować działanie niż jedną próbką. Dla mnie jest to dobra pozycja.

Moja ocena: 6/6
Wartość pudełka: zakładając tę zawyżoną cenę tuszu do rzęs to 134 zł, ale z ceną rynkową około 107 zł :)
Cena pudełka: 59 zł -> tutaj

Generalnie, bez względu na wartość cenową pudełka, uważam je za jedno z bardziej udanych. Po raz kolejny widzę zróżnicowanie w zakresie produktów i kosmetyki, które są nowe na rynku. Mamy makijaż, mamy pielęgnację ciała i włosów, no i coś do wypicia. Dodatkowo miła dla oka szata graficzna i razem stanowi to bardzo przyjemny element dnia kiedy można odpakowywać taką zawartość.


Podoba się Wam bardziej niż zeszły miesiąc?

Love Yourself BeGlossy luty 2021

Love Yourself BeGlossy luty 2021

Przyszła pora, aby zrecenzować ostatnie pudełko przed porodem :) Opisywanie swoich wrażeń i robienie zdjęć już nie będzie tak łatwe, ale wierzę, że uda mi się kontynuować wpisy chociaż od czasu do czasu, a przynajmniej kiedy wyjdzie nowe pudełko. To dla mnie zawsze przyjemny czas odkrywania nowego. Odkręcanie, zrywanie folii, dostawanie się do zapachów, konsystencji. Zawsze wymażę się cała kremami lub od razu próbuję peelingi czy kosmetyki do makijażu. Oczywiście nie mogę się doczekać kolejnej edycji BeGlossy "mom and baby" i mam nadzieję, że wkrótce się pojawi jakaś zapowiedź. Dziś jednak o edycji z lutego, chcąc nie chcąc powiązanej dla większości z Walentynkami. Ten miłosny wątek i serduszka przewijają się zawsze przez połowę lutego wszędzie. Pudełko jednak sugeruje swoją nazwą "Love Yourself" coś niezwykle ważnego i warto przez chwilę o tym pomyśleć. Przesłanie odbieram jako zachętę do tego, aby miłość, troskę i czułość okazywać też sobie. Sobie jako człowiekowi, swojemu ciału, umysłowi. Dopieszczajmy więc siebie, swoje zmysły i emocje, bo tylko wtedy będziemy mogli naprawdę kochać innych <3


beglossy luty 2021 love yourself

A co do pudełka, trudno nie zgodzić się, że szata graficzna jest piękna. Delikatna, kobieca, zmysłowa. Bardzo podobają mi się odcienie i kobieca sylwetka. W środku znajdujemy 6 produktów pełnowymiarowych, 1 travel size i 1 produkt pełnowymiarowy tylko w przypadku klientek VIP. Niekosmetyczny jest właśnie tylko produkt VIP, a jeden jest powiedzmy pośredni, bo służy do czyszczenia akcesoriów kosmetycznych. Do rzeczy.


1. Revers Phenomenal Master Palette

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 25,50 zł/ 12 cieni

BeGlossy na swoich profilach ujawniło już jakiś czas temu, że pojawi się w naszych boxach paletka w jednej z dwóch wersji. Zauważyłam, że większość dziewczyn opowiadała się za jasną i bardzo chciała na taką trafić. Jestem ciekawa komentarzy, ale w sumie obie paletki gdyby się im bliżej przyjrzeć mają przepiękne cienie. Jasna sprawia mega wrażenie dzięki kolorowi opakowania, ale same odcienie są w obu piękne. Ja również łasiłam się na tę wersję i udało się. Zobaczcie jaka piękna. Ważniejsze będzie jednak to, jaką mają pigmentację, czy łatwo się rozcierają i ile utrzymują się na powiece. Jeśli okazałyby się słabe to zachwyt na nic. Są i maty i cienie błyszczące. Myślę, że można stworzyć makijaż dzienny i wieczorowy. Do paletki załączony jest pędzelek, który choć uroczy to jednak widać, że jakość marna i będę używała pędzli Hakuro, jak zawsze. Fajnym rozwiązaniem jest też lusterko, ale jest malutkie, więc niezbyt pomoże przy samym makijażu. Może jednak ktoś nosi paletkę ze sobą w torebce :D i będzie mógł się przejrzeć. Cena jest bardzo niska jak za taką paletkę, porównywalna do słynnej kiedyś paletki Lovely, którą chciał mieć każdy. Mega plus za tę pozycję, ponieważ nie pamiętam cieni w BeGlossy, a kto nie lubi kolorówki. Pomadki i błyszczyki zdarzały się mega często, ale cienie nie, więc GENIALNIE.


paletka cieni do powiek revers

2. Pierre Rene Medic Laboratorium - preparat czyszczący do pędzli i innych akcesoriów

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 19.99 zł/125 ml

Wow, przyznam, że się nie spodziewałam. Czegoś takiego jeszcze nie było. Zdarzyły się pędzle, gąbeczka, ale nie coś, co ułatwi ich czyszczenie i utrzymywanie higieny. Jak zobaczyłam butelkę, pomyślałam, że to jakiś spray do włosów, a tu miłe zaskoczenie. Sama czyszczę pędzle zwykłym mydłem i wodą, więc coś takiego to dla mnie świetna okazja do wypróbowania nowej metody. Kolejne zaskoczenie w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

3. tołpa urban garden - balsam do ciała

Produkt miniaturowy
Cena: 6,99 zł/50 ml

Tołpa to lubiana przeze mnie marka wśród tych drogeryjnych i zawsze zaskakują mnie jakością i delikatnymi zapachami swoich kosmetyków. Mogę na niej polegać i bez wahania wybieram od czasu do czasu podczas zakupów. Taki balsam w małym wydaniu może przydać się do walizki, choć teraz raczej nie mamy po co ich używać :) W każdym razie lubię travel size i tołpę, więc również plusik za to.

4. Ziolove - herbatka ziołowa

Produkt pełnowymiarowy - dla  VIP
Cena: 13,90 zł/20 saszetek

Herbatka w komentarzach wzbudzała wiele kontrowersji, ale wg mnie to coś bardzo fajnego. Po pierwsze jak na 20 torebek jest to produkt dość drogi. Po drugie nie jest to kosmetyk, a akurat ja lubię takie dodatki. Po trzecie w końcu, coś zdrowego zawsze mile widziane i nie jest to Lipton tylko jednak coś fajniejszego. Niestety nie skorzystam, bo kompozycja ziół nie jest wskazana w ciąży i podczas karmienia, a w tym stanie będę jeszcze około roku :) Mąż jednak chętnie wypije i oceni, a ja będę delektować się zapachem. Do pudełek trafiły wersje Oczyszczenie i odporność. 


5. Ingrid Cosmetics Saute - róż do policzków Carrot Cool

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 28,99 zł/7g

I tu docieramy do produktu, który moim skromnym zdaniem powinien być wiodącym w tej edycji. Paletka zachwyca wizualnie, ale to róż jest dla mnie hitem i spodziewam się, że jakość też będzie nawet lepsza. Jego kartonowe opakowanie jest mega ładne, ma holograficzne boki. Odcień Carrot Cool jest bardziej brzoskwiniowy i nie ma wiele z różu, ale ja lubię używać różnych odcieni. Wielki plus ponownie, super, że tym razem jest to inna marka niż znane z BeGlossy AA czy Bell. Najbliższy makijaż będzie z różem :) Szkoda, że znajdzie się pod maseczką, ale takie życie w Covidzie. Swoją drogą, brakuje mi czasów kiedy można było bawić się kolorami na ustach i było to zauważalne przez innych. Nie pamiętam kiedy malowałam usta...



6. Vollare Cosmetics - odmładzający krem do twarzy z rabarbarem

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 6,99 zł/50 ml

Ten krem zachwycił mnie opakowaniem, bo kolorystyka bardzo pasuje do tej edycji. Taki dziewczęcy, słodki. Potem odkręcam, wącham i znowu padam, bo tak pięknych nut już dawno nie czułam. Słodki, owocowy ale jakby lekko kwaskowaty - rewelacja. Wydaje się być całkiem ok, ale cena jest bardzo niska. Znalazłam go tylko w jednej drogerii internetowej, ale w innych wersjach. Rabarbarowej nie widzę dostępnej nigdzie. Nie mam pojęcia skąd urwało się Vollare, ale to dobrze, bo chciałam testować nieznane kremy, a nie kremy Nivea :)



7. Marion Glow Girl - wygładzająca maseczka peel-off z brokatem

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 9 zł/50 ml

Maseczki mamy tym razem dwie, ale jedna jest na raz, więc w sumie dobrze, że ta od Marion będzie na dłużej. Wygląda trochę sztucznie i plastikowo, bo ten brokat...uroczy, ale w kosmetyku do pielęgnacji trochę mnie odstrasza. Wizualnie jednak perfekcyjnie nawiązuje do lutego i ładnie pachnie. Lubię czasem maski w płachcie zamienić na peel-off. Użyję tak jak wszystkiego innego z chęcią. Ostatnio w BeGlossy Naturally Good jednorazowa maseczka była właśnie peel- off i przyznam, że mi się podobało :)



8. When Beauty - koreańska maska do twarzy

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 14,99-29.99 zł/szt.

Maska w płachcie w dwóch wersjach - jedna Glamour Base, która przygotowuje skórę do makijażu, napinając cerę i powodując, że skóra wygląda "jak po użyciu Photoshopa", a wersja, którą mam ja to Present Perfect (kto nazywa maskę jak czas w j. angielskim) przeznaczona do wzmocnienia i ujędrnienia skóry. Zawiera ekstrakt z mango i zielonej herbaty. Produkt dostępny w Hebe i w drogeriach internetowych w cenie 15 zł, ale widzę, że jest obecnie mocno wyprzedawana i dostaniemy za 9 zł. Wersja Glamour Base jednak jest droższa i kosztuje ponad 20 zł. Słowo koreańska na wiele osób działa jak magnes, bo pielęgnacja koreanek stała się już dawno dość popularna i wiele kobiet po lekturze książki zaczęło wkręcać się w tę filozofię. Dla mnie w masce ważne są składniki, a nie to czy jest koreańska czy niemiecka, więc zobaczymy. 



Podejrzyjcie sobie poprzednią edycję Naturally Good ze stycznia, którą oceniłam 5/6. Teraz jest jeszcze lepiej bez dwóch zdań pomimo tego, że sama wartośc produktów jest trochę niższa. Nie to się jednak liczy, co zawsze podkreślam. Fajnie widzieć nieznane marki, różnorodność produktów i spójność z motywem przewodnim.

Moja ocena: 6/6
Wartość pudełka: 125 zł z produktem VIP i tańszą maseczką, a z droższą 135 zł
Cena pudełka: 59 zł -> tutaj


Coś czuję, że do zakupu edycji Love Yourself nie trzeba nikogo zachęcać i zapasy zejdą błyskawicznie :) Co myślicie?

Copyright © 2016 Good to try ! , Blogger