Peeling kawitacyjny w domu- wybór scrubbera

Od pewnego czasu rozglądam się za urządzeniem do domowego wykonania peelingu kawitacyjnego. Porównuję oferty, zerkam na blogi, aby rozeznać się w opiniach i czas najwyższy na jakąś decyzję. W zasadzie pomysł kupna chodzi za mną już od roku, ale dotychczas odwiedzałam gabinety kosmetyczne, aby zadbać o skórę twarzy. Zdecydowanie bardziej opłacalne finansowo jest jednak kupno scrubbera, które bardzo szybko się zwraca. Nie chcę tutaj wypisywać definicji czym jest kawitacja i po co, ponieważ większość z Was wie jak to działa lub w szybki sposób może dotrzeć do informacji w internecie. Efekt jest taki, że cera zawsze jest wygładzona, rozjaśniona, martwy naskórek znika, przebarwienia i blizny są mniej widoczne, a co dla mnie najważniejsze- peeling kawitacyjny pomaga walczyć z zaskórnikami, z którymi się zmagam. Po wizycie w gabinecie zawsze jestem zadowolona, ale nie na długo. Kiedy już początkowe zaczerwienienie znika, cera wygląda super, ale zbyt krótko. Zabieg powinnam powtarzać częściej, ale z braku czasu na regularne wizyty i oczywiście ograniczonych możliwości portfela, nie robię tego regularnie. Zakup scrubbera byłby dla mnie idealnym rozwiązaniem. Po takim zabiegu wszystkie kosmetyki wchłaniają się dużo lepiej, makijaż wygląda zupełnie inaczej- po prostu mega różnica. Ostatnie poszukiwania zaprowadziły mnie do sklepu importmania.pl, gdzie do wyboru w dziale urządzeń kosmetycznych mamy kilka różnych.

Skin scrubber 8020 (bezprzewodowy peeling kawitacyjny)
Podejrzewam, że zdecyduję się na RoyalElite wersję bezprzewodową, czyli 8020, w cenie 179 zł. Jeśli macie jakieś doświadczenia lub testowaliście już ich skuteczność, dajcie znać. Może polecacie jakiś model w szczególności?


W sklepie http://importmania.pl/ asortyment jest bardzo szeroki, bo poza urządzeniami do zabiegów kosmetycznych mnie przyciągnęły drapaki dla kotów i urządzenia fitness :).


beGLOSSY Moc Niespodzianek czerwiec 2017

beGLOSSY Moc Niespodzianek czerwiec 2017

Prezentacja czerwcowego beGLOSSY jest tym razem nieco późniejsza, ale kiedyś trzeba się urlopować :) Box jest tym razem tak piękny wizualnie, że z dużą przyjemnością odwiązywałam wstążkę. Czerwony kolor skojarzył mi się trochę z pudełkami walentynkowymi, ale do tego jeszcze daleko. 


Tym razem pudełko obejmuje 5 produktów pełnowymiarowch, 3 miniaturki (jednego żelu Uriage nie mam na zdjęciu, bo zużyłam w mig) oraz prezent w postaci próbki perfum. Produkty bardzo zróżnicowane, bo i pielęgnacja i coś do makijażu. Naprawdę box był wypchany po brzegi.


1. Biolaven- szampon do włosów

Produkt pełnowymiarowy

18,00 zł/ 300 ml

Bardzo, bardzo lubię produkty Biolaven. Zdążyłam już poznać żel pod prysznic, balsam do ciała i płyn micelarny. Wszystkie sprawdziły się doskonale. Myślę, że i z szamponu będę zadowolona. Mają piękny zapach i są łagodne. 


2. Aussie Miracle Nourish- odżywka do włosów

Produkt pełnowymiarowy

21,99 zł/250 ml

Wśród kosmetyków Aussie, wyróżnia się dla mnie pozytywnie suchy szampon, który bardzo polubiłam. Co do szamponów i odżywek, trudno mi się wypowiedzieć, ponieważ już od dawno żadnego nie stosowałam. Nie urzekły mnie kiedy miałam z nimi pierwszą styczność, natomiast możliwe, że po takim czasie coś się zmieniło. Na pewno zapach jest na plus i bardzo mi odpowiada.


3. Tusz do rzęs Glam&Doll False Lashes Catrice

Produkt pełnowymiarowy

16,99 zł/1 szt.

Mega plus pudełka czerwcowego. Nieco inną wersję, ale dopiero wykończyłam, dlatego wiem, że jest to super mascara. Ma świetnie ukształtowaną szczoteczkę i bardzo dobrze rozdziela i wydłuża rzęsy. 


4. 2-etapowy zabieg ujędrniający na podbródek V-line Skinlite

Produkt pełnowymiarowy

9,99 zł/1 szt.

Tego specyfiku jestem bardzo ciekawa, chociaż bardziej odczuć związanych z zastosowaniem niż efektów, których po jednym użyciu z pewnością nie będzie. Na pewno jest to coś ciekawego.


5. Enilome Dermosensilo- chusteczki do demakijażu

Produkt pełnowymiarowy

6,99 zł/20 szt.

To po to tuszu od Catrice chyba najlepiej odebrany przeze mnie produkt. Tylko raz w demakijażu miałam okazję zastosować jakieś chusteczki, a nazwy już nawet nie pamiętam. Lubię próbować czegoś poz mleczkiem, płynem lub olejkiem. Pasowało mi stosowanie GLOV, a teraz bardzo ciekawi mnie skuteczność chusteczek Enilome. To super wygodna metoda demakijażu podczas wyjazdów.


6. Uriage EAU Thermale- lekki krem aktywnie nawilżający

Wersja miniaturowa

65 zł/40 ml

Uriage to jedna z moich ulubionych marek, obok La Roche Posay, Nuxe czy Organique. Nawet miniatury, ale zawsze cieszą swoją obecnością w beGLOSSY. Oprócz kremu była jeszcze miniaturka żelu, której już nie zdołałam uwiecznić na zdjęciu.


7. Manna Kadar- GLO rozświetlacz

Produkt miniaturowy

110 zł/20 ml

Cieszę się, że trafiłam akurat na rozświetlacz, bo bardzo lubię takie kosmetyki. Po rozsmarowaniu na skórze daje przepiękny efekt. Będę z przyjemnością stosowała w makijażu.


8. Playboy- Play It Wild

Próbka perfum

Nie przepadałam za Playboyem, a zapachy wydawały mi się zwykle dość tandetne i zbyt intensywne. Przyznam, że ten jest wyjątkiem i byłam zdziwiona. Bardzo seksowny i nienachalny.


Dla mnie największą niespodzianką i też znakiem zapytania, który chętnie zamienię na recenzję jest z pewnością szampon do włosów Biolaven, chociaż sama markę już znam oraz całkowita zagadka, czyli chusteczki Enilome. Zabieram się za używanie i niebawem wracam z recenzjami.

Ocena pudełka: 6/6

Na pewno nie jest ono moim ulubionym ze wszystkich w historii beGLOSSY, ale obiektywnie muszę oddać mu to, że za zróżnicowanie, marki i rodzaj produktów- max się należy.


Pudełka beGLOSSY możecie zamawiać tutaj.

Przypominam, że mój wpis o pięciu ulubionych kosmetykach z beGLOSSY znajduje się w beGLOSSY Online Magazynie.


A jak Wam się podoba?



GlySkinCare- rozświetlający suchy olejek do ciała

GlySkinCare- rozświetlający suchy olejek do ciała

Dzisiaj chciałabym opisać Wam produkt idealnie spisujący się latem. Markę GlySkinCare zdążyłam poznać już dość dobrze, testując kosmetyki o różnym przeznaczeniu, dlatego wiem, że są one dobre jakościowo i sprawdzają się na mojej skórze oraz włosach. Byłam ciekawa suchego olejku, dlatego i Was zapraszam do zapoznania się z jego recenzją.


O produkcie:

Nawilżająca, delikatna formuła suchego olejku arganowego natychmiast się wchłania nie pozostawiając na skórze tłustej warstwy. Obecny w składzie olejek arganowy oraz witamina E nawilżają ciało pozostawiając je jedwabiście miękkie w dotyku. Olejek arganowy stosowany na wilgotne lub suche włosy pomoże wydobyć ich naturalne piękno i blask bez efektu obciążenia. Złote drobinki pięknie rozświetlą Twoje ciało i włosy.



Dostępność: w sklepie diagnosis24.pl oraz  admed24.pl
Cena: 51,13 zł/ 125 ml

Olejek ma przede wszystkim bardzo wygodną w użytkowaniu, ale też ładną butelkę. Zapach określiłabym jako delikatny i pudrowy, ponieważ nie wyróżnia się niczym szczególnym i ciężko go do czegoś porównać. Sam olejek po wydobyciu niewielkiej ilości na dłoń, ma kolor pomarańczowy. Wsmarowany w skórę jest bezbarwny i całe szczęście wbrew moim obawom, nie pozostawia żadnej pomarańczowej poświaty. Skóra jest ładnie nabłyszczona, ale nietłusta. Idealne połączenie. Efekt nabłyszczonej estetycznie skóry utrzymuje się bardzo długo. Na nogach nawet 7 godzin jeśli mam na sobie sukienkę. Skóra jest nie tylko nabłyszczona, ale też pięknie rozświetlona dzięki maleńkim i subtelnym drobinkom. Nie jest to nachalny i tandetny brokat, tylko piękny shimmer, poświata. Poza kwestią wizualną, bardzo fajnie nawilża i wygładza. Na pewno olejek jest produktem bardzo wydajnym, ponieważ po 2 miesiącach użytkowania zużyłam niecałą połowę. To świetna, szybka i praktyczna alternatywa dla mleczka czy balsamu. Doskonale sprawdza się rano, kiedy błyskawicznie, nie mając czasu na smarowanie się i wchłanianie balsamu, chce się dać skórze nawilżenie i ładny wygląd.


Polecam, bo jeśli szukanie czegoś użytecznego, ale też skutecznego- jest to produkt odpowiedni. Tak naprawdę nie potrafię znaleźć minusu, który mogłabym określić jako obszar do doskonalenia. 

Moja ocena: 6/6

Organique Sea Essence- oczyszczający peeling solny do ciała

Organique Sea Essence- oczyszczający peeling solny do ciała

beGLOSSY dostarczyło mi bardzo dużo rewelacyjnych kosmetyków, o których chętnie piszę i dzielę się opinią o ich działaniu. Ostatnio zamieściłam na blogu wpis dotyczący mojej listy faworytów, a na niej znalazł się m.in. właśnie dzisiejszy bohater. Czym zasłużył na takie miano? Jeśli chcecie zobaczyć jakie były pozostałe wyróżnione przeze mnie produkty, wpis znajdziecie tutaj.


Sea Essence to linia kosmetyków Organique, która ma działanie oczyszczające, detoksykujące. Zawiera 3 podstawowe kosmetyki: żel pod prysznic, krem do ciała i peeling, czyli dzisiejszy bohater. Polecane jest stosowanie całej terapii w 3 krokach, czyli wykonanie peelingu skóry, kąpiel oraz wsmarowanie kremu. 

O produkcie:

Peeling solny do ciała polecany szczególnie dla skóry zmęczonej, pozbawionej energii, wymagającej rewitalizacji i poprawy nawilżenia.
Kryształki soli i drobinki alg skutecznie złuszczają zrogowaciały naskórek. Ekstrakty pochodzenia morskiego chronią i pielęgnują skórę, a witamina E zawarta w peelingu działa silnie przeciwstarzeniowo.

Skład:
SODIUM CHLORIDE, AQUA, GLYCERIN, CRITHMUM MARITIMUM EXTRACT, UNDARIA PINNATIFIDA EXTRACT, LITHOTHAMNIUM CALCAREUM POWDER, LACTOSE, MICROCRYSTALLINE CELLULOSE, TOCOPHERYL ACETATE, PROPYLENE GLYCOL, XANTHAN GUM, PARFUM, SODIUM BENZOATE, POTASSIUM SORBATE, PHENOXYETHANOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, CI 77007.


Peeling ma bardzo ładne opakowanie, które kolorystycznie zdecydowanie kojarzy się z morzem. Słoiczek jest plastikowy, lekki i płaski. Konsystencja peelingu przyjemnie żelowa, odpowiednio gęsta, a same drobinki małe, ale wystarczająco mocne, aby dobrze złuszczyć martwy naskórek. Wykonywanie masażu jest bardzo przyjemne, a produkt przylega do skóry i nie spada natychmiast do wanny. Bardzo mnie cieszy, że nie jest tłusty. Skóra jest po kąpieli gładka i świeża, nie lepi się, a dno prysznica nie jest niebezpiecznie śliskie. 


Kwestię zapachu pozostawiłam sobie na sam koniec, bo poza cudownym działaniem oczyszczającym i wygładzającym, to dla mnie największy plus Sea Essence. Świeży, relaksujący, przenosi moją wyobraźnię nad morze. Niesamowicie aromatyczny, intensywny i tak naprawdę pachnie jak perfumy. Polecam jeśli będziecie obok sklepu Organique chociaż sprawdzić!

Cena: 59,90 zł/200 ml


To bez dwóch zdań jeden z moich top 3 peelingów. Za takie kosmetyki uwielbiam beGLOSSY. Jeśli chcecie przypomnieć sobie co jeszcze, poza Sea Essence, znalazło się w majowym Sekrecie Piękna, zapraszam tutaj.


Ulubieńcy kosmetyczni z beGLOSSY.

Ulubieńcy kosmetyczni z beGLOSSY.

Minęło już trochę czasu od początku mojej przygody z beGLOSSY. Zgromadziłam pokaźną kolekcję boxów, które bardzo ładnie wyglądają, ale też przydają się do przechowywania różnych rzeczy. Poza pudełkami oczywiście miałam możliwość wypróbować działanie bardzo wielu kosmetyków. Część z nich wyróżniła się na tyle, że warto o nich napisać kilka słów. Dziś właśnie chciałabym podzielić się z Wami listą moich ulubieńców, hitów, które na stałe wpisały się do mojej pielęgnacji. Było ich sporo i mówiąc szczerze trudno było mi wybrać 10, bo mogłabym wymienić znacznie więcej. Tutaj, na blogu, chciałabym pokazać Wam 5, natomiast druga piątka ukaże się w beGLOSSY Magazine Online, więc zachęcam gorąco do zapoznania się z obiema częściami. Będę je wymieniała w kolejności, w jakiej otrzymywałam boxy, zaczynając od najnowszego. 

beGLOSSY Sekret Piękna- maj 2017

1. Organique Sea Essence- oczyszczający peeling solny do ciała 

Produkt pełnowymiarowy

59,90 zł/ 200 ml


Jak zwykle produkt Organique był najmocniejszym punktem pudełka. Majowy box cały oceniłam bardzo pozytywnie, a sam peeling zapowiadał się dobrze. Okazał się świetny. Cudownie pachnie, ma idealne drobinki, które skutecznie wygładzają skórę i pozbywają się martwego naskórka. Połączenie niezwykle odświeżającego zapachu i dobrych właściwości oczyszczająco-wygładzających to produkt idealny.



beGLOSSY Bliżej Natury- luty 2017

2. Vianek- tonik mgiełka do twarzy

18,99 zł/150 ml

Produkt pełnowymiarowy

W beGLOSSY produkty Vianek pojawiły się już dwa razy lub nawet więcej. I bardzo dobrze! Świetne, naturalne, polskie kosmetyki o dobroczynnym działaniu dla mojej cery. Tonik-mgiełka jest dla mnie dużo korzystniejszym rozwiązaniem niż tonik wylewany na wacik. Niezwykle odświeża skórę, daje uczucie ukojenia i złagodzenia. W powietrzu unosi się wspaniały zapach róż, który działa na mnie relaksująco przed snem. Do świetnego działania dołącza też wygodna aplikacja, co czyni produkt moim faworytem wśród toników. Na sam koniec już- jego cena jest bardzo niska w stosunku do tego, jakie dostarcza nam korzyści. Zdecydowanie wart był obszerniejszej recenzji, na którą Was zapraszam tutaj.





3. Organique- balsam do ciała z masłem shea Rytuał Czarna Orchidea

34,90 zł/100 ml

Produkt pełnowymiarowy

W pudełku Bliżej Natury znalazły się 2 hity. Wspomniałam w poście prezentującym zawartość pudełka, że masło pachnie GENIALNIE. Jak cudowne perfumy. Po jego zużyciu przekonałam się, że nie tylko pod tym względem zasługuje na kosmetycznego Nobla. Jeśli chcielibyście się zapoznać z pełną recenzją to zapraszam Was tutaj.



beGLOSSY Frozen Queen- grudzień 2016


4. Aube Epidermal Growth Factor Renaissance- serum pod oczy

Produkt pełnowymiarowy

49.90 zł/15 ml

O firmie Aube i jej kosmetykach dowiedziałam się z beGLOSSY. Za to właśnie cenię sobie pudełka. Poznawanie marek, na które pewnie w innym przypadku bym nie trafiła robiąc zakupy. Sprawdziłam, że kilka kosmetyków do twarzy znajdziemy w ofercie Rossmanna. Poznałam już co najmniej kilkanaście kremów i olejków do twarzy i powiem Wam, że Aube jest w top 3. Skóra pod oczami jest nawilżona, wygładzona i bardziej jędrna po 5 miesiącach stosowania. Krem już jest na wykończeniu, ale sam fakt, że używany od stycznia do czerwca pokazuje jak bardzo jest wydajny. Polecam gorąco. 



beGLOSSY Girl's Night Out with Zmalowana- listopad 2016

5. Body Boom- peeling kawowy/kokos

Produkt miniaturowy

65 zł/200 g
10 zł/30 g

Myślę, że gdybym miała wybrać ten jeden jedyny hit spośród wszystkich boxów, byłby to najprawdopodobniej właśnie peeling Body Boom. W zasadzie jest genialny pod każdym względem, a zapachem wygrywa wszystko. Peeling jest suchy, nietłusty. Wykonywałam nim masaż na zwilżonej skórze, ponieważ drobinki są dość ostre. Zapach kawy est tak intensywny, że długo utrzymuje się w całym mieszkaniu i pachnie jak w najlepszej kawiarni. Aromatyczny, intensywny, kuszący. Skóra po opłukaniu jest w dotyku jedwabista i miękka. Cudowne uczucie pod palcami. Ten peeling według mnie powinien poznać absolutnie każdy. Ja już czaję się na pozostałe wersje zapachowe, a podejrzewam, że są równie zachwycające. 



To właśnie kosmetyki, które zdobyły moje serce. Te ze starszych boxów ukażą się już niedługo.

Jestem bardzo ciekawa czy wśród moich hitów znalazł się również i Wasz ulubieniec, który znacie z beGLOSSY lub z innego źródła. 

Gellack UV PRO- lakiery hybrydowe z evonails.pl

Gellack UV PRO- lakiery hybrydowe z evonails.pl

Długo nie chciałam zaczynać robienia paznokci lakierami hybrydowymi. Bardzo lubię zmieniać kolor, co robiłam nawet raz na dwa dni. Można powiedzieć, że kolor zmieniałam wraz z kolorem szminki lub butów :). Życie robi swoje, bo z czasem zabrakło nawet czasu na to. Spróbowałam, a wygoda oraz trwałość hybryd przekonały mnie do tego, aby jednak dołączyć do fanek. Ostatnio rozpoczęłam swoją przygodę z nieznaną mi dotąd marką Gellack, dlatego chciałabym dziś krótko Wam je przedstawić, będąc jednocześnie ciekawa czy znacie markę.


Gellack oferuje dość dużą gamę kolorystyczną od neonów, ostrzejszych barw aż po stonowane, neutralne czy klasyki. Ja na początek będę pokazywała Wam poniższe odcienie:


Lakiery Gellack wyróżnia na pewno rozmiar- buteleczki mieszczą 10 ml produktu. Sam wygląd opakowania bardzo mi się podoba. Czarne, z wygodnym uchwytem wyglądają profesjonalnie i estetycznie. Na górze uchwytu mamy naklejkę z kolorem i numerkiem. Kolorem naklejki lepiej się jednak nie sugerować, ponieważ jest znacząco inna niż kolor lakieru.


Testując je chciałabym zwrócić uwagę nie tylko na kolory, ale przede wszystkim trwałość, odporność na uszkodzenia i to czy zachodzą jakieś zmiany od momentu nałożenia. Jestem ciekawa czy będą blaknąć, matowieć czy może faktycznie pozostaną nienaruszone.

Lakiery Gellack kosztują 29,99 zł. Porównując je do innych marek lakierów hybrydowych, cena bardzo korzystna, ponieważ jest to 10 ml, a nie 7 jak w wielu przypadkach. 

Wszystkie lakiery hybrydowe, ale także akcesoria do paznokci znajdziecie w ofercie sklepu Evonails

Dajcie znać czy używałyście w swoim manicure Gellack UV PRO.

Mincer Pharma regenerujący płyn micelarny do twarzy

Mincer Pharma regenerujący płyn micelarny do twarzy

Zaliczam się do grona osób, które mają swoje ulubione produkty pielęgnacyjne i niechętnie sięgam po nowe. Zdarzają się jednak takie sytuacje kiedy moja ciekawość i chęć przetestowania czegoś innego wygrywają nad tym co znane, lubiane i dobre. Tak właśnie było kiedy sięgałam po nowy (jak dla mnie) płyn micelarny od Mincer Pharma. 


Ziaja Kuracja olejkami arganowym i tsubaki- szampon i maska wygładzająca

Ziaja Kuracja olejkami arganowym i tsubaki- szampon i maska wygładzająca

Już jakiś czas temu miałam możliwość testować różnego rodzaju kosmetyki do włosów pochodzące z boxu ONLY You "Dookoła Włosów". Na dzień dzisiejszy pozostała mi już ostatnia recenzja i jest to właśnie zestaw Ziaja. Kosmetyki tej marki są oczywiście pewnie każdemu znane, natomiast osobiście próbowałam jedynie pielęgnacji ciała i twarzy. To moje pierwsze kosmetyki do włosów od Ziaji. Tym bardziej byłam ciekawa jak się sprawdzą. 


Od producenta:

DO WŁOSÓW NORMALNYCH, CIENKICH, DELIKATNYCH I SUCHYCH
DZIAŁANIE
• Delikatnie myje włosy i oczyszcza skórę głowy.
• Substancje pielęgnujące nawilżają i wzmacniają włosy.
• Szampon poprawia objętość włosów bez ich obciążania.
• Zapewnia lekkość w dotyku potrzebną włosom delikatnym.
• jest gęsty i wydajny
• zawiera substancje myjące i wzmacniające
• jego atutem jest piękny zapach




Skład:


Cena: około 7 zł/300 ml

Szampon, jak widać poniżej, ma złotawą barwę i jest rzadszy niż maska. Nie jest jednak zbyt lejący inie spływa z dłoni. Butelka jest odpowiednia i ma wygodne zamknięcie. Zapach jest tak samo ładny, co w przypadku maski. Niestety po umyciu, włosy są trochę splątane. To w zasadzie jego jedyny minus.


Od producenta:

DO WŁOSÓW SUCHYCH I ZNISZCZONYCH ORAZ PO ZABIEGACH FRYZJERSKICH
DZIAŁANIE
• Intensywnie regeneruje uszkodzone włókna włosów.
• Chroni przed skutkami wysuszenia.
• Nadaje włosom odczuwalną gładkość.
• Przywraca naturalny, zdrowy wygląd.
• skuteczna już po pierwszej aplikacji
• ma kremową bogatą konsystencję
• jej atutem jest intensywne działanie


Skład:


Maska jest produktem bardzo gęstym, o konsystencji budyniu. Rozprowadza się na włosach dobrze, a pachnie niesamowicie słodko i przyjemnie.

Cena: około 8-10 zł/200 ml


Efekt na włosach po stosowaniu całego zestawu, jest dla mnie zadowalający. Jedyne, co mi trochę przeszkadza to, że włosy są nieco splątane i trzeba ostrożnie je rozczesywać. Są jednak sypkie, pachnące, lekkie i dobrze się układają, jak już uda się mi rozczesać. Ogólne wrażenia bardzo dobre i myślę, że mogłabym rozważyć powrót do kuracji Ziaja :)

A Wy znacie zestawy do włosów tej marki?


Regenerum- regeneracyjny szampon i serum do włosów

Regenerum- regeneracyjny szampon i serum do włosów

Regenerum to marka, którą bardzo często można zobaczyć w telewizji, ponieważ reklama ich produktów często pojawia się w trakcie różnych programów. Kosmetyki nie były mi dotąd znane, ale sama marka w świadomości była dobrze osadzona. Przyznam, że bardziej kojarzyłam ją z pielęgnacją rzęs lub paznokci, ale kiedy zapoznałam się z ofertą po otrzymaniu serum do twarzy (recenzja), okazało się, że mają wszystko. Regenerum oferuje pełną pielęgnację, a więc serum do rąk, stóp, ciała, twarzy, paznokci, włosów, rzęs i brwi, ust oraz pięt. Regenerum wyróżnia w mojej ocenie również spójna i minimalistyczna szata graficzna oraz bardzo rozsądne, przystępne ceny. Jak spisał się zestaw do włosów?


Szampon i serum znajdują się w tubach z miękkiego plastiku, które są wygodne w użytkowaniu. Preferuję takie tubki niż bardzo twarde i sztywne butle, z których nie można wydobyć produktu. Zapach obu kosmetyków jest nienachalny i delikatny. Nie jest mocno wyczuwalny na włosach po wysuszeniu. Jest to typowo subiektywne, ale mnie bardziej odpowiadają kosmetyki o zapachu intensywnym. Lubię kiedy z moich włosów czuć słodkie, przyjemne zapachy. Na ostatnim zdjęciu zobaczycie konsystencję obu produktów. 


Regenerum regeneracyjny szampon do włosów intensywnie wzmacnia i regeneruje włosy osłabione i zniszczone, naprawiając uszkodzenia powstałe na skutek działania czynników zewnętrznych oraz wszelkich zabiegów termicznych, chemicznych jak i mechanicznych.
Nadaje włosom blask, gładkość i zdrowy wygląd, jednocześnie nawilżając i odżywiając skórę głowy. Dodatkowo zapobiega plątaniu się włosów i ułatwia rozczesywanie.
  • odżywia skórę głowy i dogłębnie ją nawilża
  • intensywnie wzmacnia i regeneruje włosy
  • naprawia uszkodzenia powstałe na skutek działania czynników zewnętrznych, zabiegów termicznych, chemicznych i mechanicznych
  • ułatwia rozczesywanie oraz układanie włosów
A w składzie kompleks z brązowych alg, hydrolizat keratyny, prowitamina B5, wyciąg z aloesu.

Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, PEG-4 Rapeseedamide, Amodimethicone/ Trideceth-12/ Phenoxyethanol/ Cetrimonium Chloride, Glycerin/ Zea Mays Starch/ Cystoseira Compressa Extract/ Benzyl Alcohol, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Panthenol, Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, PEG- 120 Methyl Glucose Trioleate/ Propylene Glycol, Phenoxyethanol/ Ethylglycerin, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Polyquaternium-10, Citric Acid.

Cena: 19,99 zł/150 ml


Rege­ne­rum rege­ne­ra­cyjne serum do wło­sów spra­wia, że włosy są znów mięk­kie, gład­kie, błysz­czące i zdrowe na całej dłu­go­ści. Rege­ne­rum wzmac­nia i rege­ne­ruje znisz­czone włosy, napra­wia­jąc uszko­dze­nia powstałe na sku­tek dzia­ła­nia czyn­ni­ków zewnętrz­nych oraz zabie­gów ter­micz­nych (np. susze­nie, pro­sto­wa­nie), che­micz­nych (np. trwała kolo­ry­za­cja) i mecha­nicz­nych (np. wią­za­nie wło­sów).
  • inten­syw­nie wzmac­nia i rege­ne­ruje włosy
  • uła­twia roz­cze­sy­wa­nie oraz ukła­da­nie włosów
  • zapo­biega pusze­niu się włosów
  • nadaje wło­som blask, gład­kość i zdrowy wygląd
  • nawilża i odży­wia skórę głowy
W składzie mamy ekstrakt z kiełków soi i pszenicy, pantenol, olej rycynowy oraz składnik z nasion drzewa karob. Serum ma konsystencję gęstą, kremową. Bardzo dobrze wsmarowuje się we włosy. 

Aqua, Cetyl Alcohol, Silicone Quaternium-16/Undeceth-11/Butyloctanol/Undeceth-5, Stearyl Alcohol, Glycerin/Hydrolyzed Ceratonia Siliqua Seed Extract/Zea Mays Starch, Behentrimonium Chloride/Isopropyl Alcohol, Dimethicone, Panthenol, Ricinus Communis Seed Oil, Butylene Glycol/Glycine Soja Germ Extract/Triticum Vulgare Germ Extract, Tocopherol, Parfum, Disodium EDTA, Benzyl Alcohol/Methylchloroisothiazolinone/Methylisothiazolinone, Citric Acid.

Cena: 19,99 zł/125 ml


Działanie zestawu jest dla moich włosów dobroczynne. Nie splątują, co drażni mnie zawsze najbardziej, nie obciążają i nie przesuszają. Po wysuszeniu, nie mam żadnych problemów z ułożeniem włosów. Są proste, odpowiednio dociążone i ani nie fruwają w powietrzu, ani nie są zbyt ciężkie i oklapłe. Podoba mi się efekt sypkości i połysk. W dotyku nie są tak suche i szorstkie jak wcześniej, a więc dostrzegam też działanie nawilżające po miesiącu regularnego stosowania. Brakuje mi jedynie intensywnego zapachu. Wydajność jest średnia, bo zauważyłam, że oba produkty schodzą mi dość szybko. Pod względem działania jest to jednak zestaw zdecydowanie godny polecenia.

Ocena: 5/6

Znacie produkty Regenerum? Z czym kojarzy Wam się ta marka?
Copyright © 2016 Good to try ! , Blogger