Nowości Catrice wiosna/lato 2017 + mascara Catrice Glam&Doll swatch

Nowości Catrice wiosna/lato 2017 + mascara Catrice Glam&Doll swatch

Nowości! Najlepsze, co może być to właśnie ich testowanie i przekazywanie jak się spisują. Catrice zawsze oferuje coraz lepsze cuda. Uwielbiam ich tusze, róże i rozświetlacze. Paletki mają śliczne kolory. Dziś chcę Wam pokazać kilka z nowych produktów na sezon wiosna/lato 2017. Od razu pokazuję jak na rzęsach wygląd


Wśród świeżynek znajdują się:


Paletka ma prześliczne kolory. Od jasnych, rozświetlających po ciemne. Wszystkie są z połyskiem i pięknymi drobinkami.


Kredka występuje w 8 pięknych kolorach, poza czarną jest też brązowa, szara, kobaltowa czy turkusowa. Ma mieć trwałość 18 godzin. Nie wiem kto by się podjął sprawdzania, bo zazwyczaj makijaż nosi się krócej, ale niech im będzie :) Ja przywykłam do eyelinera w pisaku, szczególną miłością darzę właśnie ten od Catrice i Dr Irena Eris.


O tuszu dziś trochę więcej, ale poza nim, Catrice wprowadziło jeszcze 3 inne. Patrząc po szczoteczce, trafiłam mój ideał. Zdjęcia z efektami niżej.

4) Instant Lipstick Mattifier- matująca pomadka nawierzchniowa

Baaardzo ciekawa sprawa. Produkt, który matuje pomadkę i wzmacnia jej trwałość. Zobaczymy czy zda egzamin. Żałuję, że nie trafiłam do testowania żadnej pomadki Ombre Two Tone, ale zajrzyjcie na stronę Catrice koniecznie. Nigdy jeszcze nie widziałam u innej marki dwukolorowych pomadek, ale może Wy jakieś znacie?


Nie trafiam pomadki, ale jest błyszczyk! I to z aplikatorem w gąbeczce, co producenci kosmetyków od pewnego czasu upodobali sobie i wszystko dają zakończone w ten sposób lub w pędzelku. Do tej pory miałam okazję poznać pomadki Essence z gąbeczkowym aplikatorem, który kompletnie się nie sprawdzał, ale tutaj już widzę, że jest dużo lepiej. A dlaczego to dowiecie się w przyszłym tygodniu z postu :)


Rozświetlacz ma właśnie formę aplikacji, za którą nie przepadam. Pędzelek, przez który wychodzi gęsty, wykręcany z "długopisu" rozświetlacz. Produkt jest mocny i wyrazisty. 

Dobrze, że nie dostałam różu, bo wciąż mam 3 poprzednie i mimo że ciągle używam, w ogóle ich nie ubywa :)

A teraz bohater odcinka:

O produkcie:

Piękne jak u lalki. Nowa maskara w popularnej rodzinie Glam& Doll, maskara Sculpt & Volume, dzięki elastycznej szczoteczce podkreśla każdą rzęsę. Jednocześnie zapewnia objętość rzęs w rozmiarze XXXL raz spektakularne podkręcenie bez sklejania rzęs.


Aby dobrze oddać efekt, po prostu pokazuję "gołe" i pomalowane rzęsy. 





Zgodnie z zapowiedzią, tusz ma za zadanie pogrubiać i podkręcać. Siłą rzeczy, każda mascara także wydłuża. To co widzicie tutaj może nie jest bardzo spektakularne, ale na pewno różnica jest duża. Pogrubione, dłuższe i zdecydowanie uniesione. Na pewno plusem jest konsystencja, która jest odpowiednio gęsta. Przy malowaniu tusz nie odbija się w ogóle na powiece. Dla mnie to istotne. Nawet przy szybkich ruchach nic się nie dzieje i nie brudzi. Wąska i plastikowa szczoteczka to mój ideał, bo włochatych nie lubię. Wygoda użytkowania jest duża. Nawet uchwyt jest bardzo wygodny i dobrze się trzyma podczas malowania. Jeśli myślicie, że to nieistotne to spróbujcie trójkątnego Bourjos z lusterkiem na boku :) Uwielbiam go, ale trzyma się fatalnie. Po dłuższym czasie noszenia, Glam&Doll nie kruszy się i nie osypuje. Rzęsy nie opadają- cały czas są tak uniesione. Może mógłby trochę bardziej rozczesywać, bo gdzieniegdzie dostrzegam sklejenie, więc tylko tego brakuje mu do ideału. 


Biorąc pod uwagę mnóstwo plusów i jeden minus, nowość Glam&Doll zasługuje na dużą 5. Powiedzcie jak Wam podoba się ten efekt i czy może któryś z tuszów Catrice jest Waszym ulubionym. 

Ocena: 5/6

A tutaj zobaczycie wszystkie nowości na sezon wiosna/lato 2017 we wszystkich kolorach.

Gehwol- wiosenna pielęgnacja stóp- olejek migdałowo-waniliowy

Gehwol- wiosenna pielęgnacja stóp- olejek migdałowo-waniliowy

Pielęgnacja stóp powinna być regularna i zróżnicowana przez cały rok, niezależnie od tego czy za oknem mamy wiosnę czy zimę. Prawda jest jednak taka, że wiele kobiet przypomina sobie o konieczności zadbania o wygląd i stan stóp dopiero przed zakupem obuwia, które je odsłania. Tak to już jest i tego pewnie nie zmienimy :). Marka Gehwol, pewnie większości z Was znana, specjalizuje się właśnie w pielęgnacji tego rodzaju. Na wiosnę, aby przywrócić skórę stóp do odpowiedniej kondycji, proponuje kosmetyki, które dobrze stosowane zdziałają dużo. Dzięki otrzymanej przesyłce, której skład za chwilę Wam opiszę, będę mogła zrecenzować dla Was kilka produktów. Do dbania o stopy, dłonie jak i każdą inną część ciała, zachęcam i tak przez cały rok.


Jeśli chcemy zapewnić sobie kompleksową i mocną pielęgnację, na pewno stosowanie kilku produktów będzie nam w tym pomocne i przyspieszy cały proces. Marka Gehwol proponuje nam kosmetyki, które najlepiej sprawdzą się w wiosennej pielęgnacji. Jeśli w krótkim czasie chcemy poprawić stan swoich stóp, na pewno każdego dnia warto stosować dobrze dobrany krem, który nawilży i zmiękczy naskórek. Na to wystarczy poświęcić minutę dziennie. Przynajmniej 2 razy w tygodniu warto nałożyć maskę, która zadba o dogłębne nawilżenie i odżywienie, a chociaż raz w tygodniu zafundować stopom kąpiel w soli oraz peeling, które dopełnią całości.

Jak już wspomniałam, dzięki marce Gehwol będę mogła zadbać profesjonalnie o moje stopy i podzielić się z Wami wiedzą o ich produktach i o tym czy warto je kupić.

W najbliższym czasie będę testowała:

1) Gerlasan- krem do rąk
2) Gehwol Fusskraft Soft Feet- krem do stóp z kwasem hialuronowym- miód i mleko
3) Gehwol Softening Balsam- zmiękczjący balsam do stóp
4) Gehwol Fusskraft Soft Feet- balsam do stóp z kwasem hialuronowym i lilią wodną
5) Gehwol- peeling do stóp z masy perłowej
6) Gehwol med- sztyft do paznokci
7) Gehwol- sól do kąpieli stóp
8) Gewol Fusskraft- olejek do kąpieli stóp


A dziś krótko o pierwszym produkcie, który już udało mi się przetestować. Jest nim olejek do kąpieli stóp. 

Jak go stosujemy?

Jedną miarkę olejku wlać do 3-4 litrów ciepłej wody. Włożyć stopy na 10-15 minut. Po dokładnym wysuszeniu zastosować krem właściwy do rodzaju skóry.


W ostatnim czasie tak właśnie postępowałam i wykonywałam sobie około 20-minutową kąpiel z olejkiem. Uczucie nawilżenia i ukojenia odczuwalne było natychmiast, a skóra stóp po takim czasie jest mięciutka, wygładzona i zadbana. Taką kąpiel powtarzam raz w tygodniu, a zaraz po niej wykonuję peeling oraz wsmarowuję krem, ale o pozostałych produktach opowiem przy okazji kolejnych recenzji. Mimo że buteleczka jest mała, przy używaniu 1 nakrętka na 1 raz, spokojnie wystarczy na 2-3 miesiące. Dodatkowo bardzo ładnie i naturalnie pachnie :) Myślę, że jest to produkt, który niepozorny, ale doskonale wzmacnia i uzupełnia regenerację po zimie. Oczywiście poza kąpieli z olejkiem stosuję też sól i codziennie wsmarowuję krem.

Cena: 

50 ml- 13-16 zł


Więcej o olejku na stronie producenta.

A jak wygląda Wasza pielęgnacja stóp? Jest regularna?


Cece of Sweden Hello Nature- odżywka kokosowa nawilżanie i odbudowa

Cece of Sweden Hello Nature- odżywka kokosowa nawilżanie i odbudowa

Testowanie i opisywanie kosmetyków do pielęgnacji włosów zawsze sprawia mi największą przyjemność, ale też łatwość. Na moich włosach zawsze doskonale widać zmiany, które niesie ze sobą podmiana produktu. W przeciwieństwie do kosmetyków dedykowanych pielęgnacji ciała lub przede wszystkim twarzy, tutaj od razu czuję poprawę/pogorszenie nawilżenia, wygładzenie, obciążenie, lekkość. Wiem czy skład jest dla włosów dobry i kosmetyk nada się na dłużej. Szybciej mogę też testować kolejne, bo zużywam ich sporo. Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o odżywce kokosowej, która znalazła się jakiś czas temu w boxie ONLY YOU Dookoła Włosów- tu pełna zawartość pudełka. Zapraszam na recenzję odżywki Hello Nature od Cece of Sweden.


Eksperci marki Cece of Sweden zainspirowani tym, co dała nam natura, stworzyli nową gamę wyjątkowych produktów. Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. Nic dziwnego. W końcu formuły produktów HELLO NATURE nawet do 93% tworzą składniki naturalnego pochodzenia.

Cece of Sweden w ramach serii Hello Nature wydała na rynek 3 linie:

Coconut Oil Moisture&Repair
Marula Oil Softness&Shine
Black Caviar Strenght&Nutrition

w skład każdej linii wchodzi szampon i odżywka a ich cena to 19.90 zł/300 ml.

Skład:

AQUA(WATER), CETEARYL ALCOHOL , GLYCRIN. DIMETHICONE, STEARAMIDOPROPYL DIMETHYLAMINE, BEHENTRIMONIUM CHLORIDE, QUATERNIUM-87, COCOS NUCIFERA (COCONUT) OIL, PRUNUS AMYGDALUS DULCIS (SWEET ALMOND) OIL, ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL, SIMMONOSIA CHINENSIS (JOJOBA) SEED OIL, MACADAMIA TERNIFOLIA SEEDOIL, TOCOPHERYL ACETATE, PANTHENOL CETEARETH-20, ISOPROPYL ALCOHOL, PROPYLENE GLYCOL, PHENOXYETHANOL, ETHYLHEXYGLYCERIN, CITRIC ACID, PARFUM (FRAGRANCE), BENZYL ALCOHOL, HYDROXYCITRONELLAL.


Butelka jest smukła, zamykana na zatrzask o pojemności 300 ml. Plastik nie jest bardzo twardy, więc nie ma wielkich problemów z wydobyciem odżywki. Gęsta konsystencja budyniu też nie powoduje kłopotów z rozprowadzeniem produktu na całej długości włosów. Pachnie pięknie i delikatnie. Nie jest to mdląca i dusząca słodycz kokosa, co zdarza się niektórym producentom. Tutaj jest to naturalny, subtelny aromat. Niestety idzie za tym fakt, że po umyciu i wysuszeniu, nie utrzymuje się długo na włosach.


Po umyciu, włosy rozczesują się łatwo i szczotka sunie bezproblemowo między kosmykami. Na wilgotnych włosach odczuwam już ich wypełnienie i wygładzenie. Widać niesamowity połysk, jakbym wsmarowała w nie jedwab. Efekt wizualny po wysuszeniu jest świetny. Gładka, spływająca na plecy tafla, bez odstających włosków, bez siana i puszenia się. Są sypkie i lekkie, jakby ich ubyło, ale wizualnie wcale nie wyglądają na rzadsze :). Są po prostu ujarzmione i porządnie ogarnięte. Odżywka Hello Nature w wersji Coconut Oil nie da nam raczej efektu objętości i uniesienia, ale na pewno błyszczący ład. Pytanie, na czym Wam zależy i jaki macie typ włosów. Jest w miarę wydajna, dlatego cena jest ok. Skład nie jest całkiem naturalny, ale zawiera 5 olejków, co moje włosy bardzo lubią.


Cena: 19,90 zł/300 ml

Dostępna m.in. w Drogerii Natura, Hebe.

Ocena: 6/6

5 urodziny beGLOSSY- beGLOSSY marzec 2016

5 urodziny beGLOSSY- beGLOSSY marzec 2016

Urodzinowe pudełko. Co roku, kiedy firmy obchodzą swoje urodziny, informacja jest mocno nagłaśniana w internecie, a box owiany jest tą całą urodzinową otoczką, oczekiwania Klientów wobec zawartości rosną. Skoro urodziny, to przecież spodziewamy się czegoś wyjątkowego. Marka w ramach podziękowania Klientom za ich lojalność i za to, że dzięki ich zakupom utrzymuje się na rynku, powinna przy okazji urodzin obdarować czymś, co by się wyróżniało- tak uważa po prostu Klient. Myślę, że to całkiem zrozumiałe i logiczne. Marki z okazji urodzin robią eventy, przygotowują prezenty i gadżety. Celebrują rocznicę dając coś od siebie innym. Czemu więc nie dorzucić prezentu do edycji jubileuszowej, skoro były nawet w tych zwykłych, comiesięcznych. Tak stało się teraz, w przypadku piątych urodzin beGLOSSY. Co jest w środku? Zapraszam dalej.


W marcowym beGLOSSY prezent jest, ale jest nim próbka perfum oraz próbka serum Orphica. Pozostała zawartość to 6 produktów, z czego

1. Himalaya Herbals- odżywczy krem do twarzy, ciała i rąk

Produkt pełnowymiarowy

5,99 zł/50 ml

Ten produkt bardzo mnie ciekawi, bo nigdy nie słyszałam i nie widziałam marki Himalaya Herbals, a zawsze podkreślam, że właśnie o to chodzi w idei boxów. Chcę, aby wrzucano tam kosmetyki, na które sama bym pewnie nie trafiła. Tutaj beGLOSSY wyszukali coś interesującego, co zużyję z przyjemnością. Cena jest bardzo niska, skład nie zachwyca, ale nie oznacza to, że działanie będzie złe. Zobaczymy. Na pewno plus za tę pozycję na liście. Jeśli okaże się słaby, to przynajmniej dzięki beGLOSSY dowiem się, aby nie wydawać na niego pieniędzy.


2. Auriga- Flavo-C serum- serum przeciwzmarszczkowe z witaminą C i wyciągiem z Ginko Biloba

Produkt miniaturowy

około 19 zł/3 ml


Kolejna marka, o której istnieniu nie miałam pojęcia. Mini serum pewnie niewiele zdziała, ale może poznam jego właściwości. Lubię witaminę C, bo dobrze działa na moją cerę. Miałam już takie sera witaminowe z Yasumi oraz Synchroline i zawsze spisywały się świetnie. No szkoda, że nie wrzucili do pudełka wersji 15 ml zamiast chociażby kremu Himalaya. Większa wersja kosztuje 65-75 zł, (nie 99 jak napisano), a dałaby możliwość lepszego przetestowania.


3. Bandi- maska ryżowa

Produkt pełnowymiarowy

6,90 zł/1 szt.

Bardzo lubię maseczki jednorazowe w boxach. Maska ryżowa Bandi na ich stronie internetowej ma po nazwie dopisane "przed wielkim wyjściem". Sprawdzimy czy rzeczywiście w 10 minut wygładzi i rozjaśni tak, że będzie to zauważalne. Kocham produkty Bandi, a krem, który kiedyś znalazł się też w beGLOSSY stał się moim hitem. W sumie wszystkie kremy do twarzy otrzymane dotychczas w beGLOSSY były hitowe, bo i Yasumi i Bandi, ale też krem pod oczy Aunde. Więcej Bandi w pudełkach! :) W innej wersji pudełka można było dostać produkt Skinlite i cieszę się, że trafiłam Bandi.


4. Beaver Professional- mgiełka nawilżająca do włosów

Produkt miniaturowy

23 zł/50 ml

Ten produkt to duży atut pudełka, jednak nie dla mnie. To samo znalazłam w styczniu, pod pokrywką Liferia boxu. To natomiast nie jest minus beGLOSSY. Chociaż firmy pewnie śledzą działania konkurencji, wiedzą doskonale co pozostałe 3-5 firm oferujących boxy miały w pudełkach. Może można było tego nie dublować w tak krótkim odstępie czasu. A może warto, bo produkt jest dobry, a podejrzewam, że niewiele Klientek subskrybuje boxy obu firm. Trudno to rozsądzić. Na pewno to genialna mgiełka. Zdążyłam ją od stycznia pokochać <3 Myślę, że to najmocniejszy punkt urodzinowego beGLOSSY. 


5. Vichy Idealia- energetyzujący krem wygładzający

Produkt miniaturowy

29 zł/15 ml

Krem Vichy Idealia, ale w wersji Skin Sleep na noc (recenzja) jest mi znany. Stosowałam go prawie 2 lata temu. Zawsze dobrze sprawdzają się u mnie produkty Vichy zarówno do twarzy, jak i do włosów, dlatego super, że krem jest w pudełku. 


6. Cosmepick- błyszczyk do ust

Produkt pełnowymiarowy

9,90/szt.

Tutaj były różne warianty kolorystyczne i szczęście, że mam piękny, soczysty kolor, a nie bezbarwny błyszczyk lub eyeliner. W kwestii eyelinerów mam na tyle wyśrubowane wymogi, że na pewno by się nie sprawdził. Do tej pory mój ideał wśród linerów w pisaku to ten od Dr Ireny Eris. Co do błyszczyku, marka mi nie znana. Dziś rano użyłam i nie przekonuje mnie nierównomierny kolor na ustach po aplikacji.


Dwa prezenty to po prostu darmowe próbki. Choć nie są to złe próbki, to jednak próbki. Zapach Calvina Kleina jest bardzo intrygujący, a marka Orphica ciekawa (miałam od nich odżywkę do rzęs). 



Co myślę? Mam dziwne odczucia. Rzeczywiście jeśli tytułuje się pudełko Birthday Edition, nie można się dziwić, że Klientki są rozczarowane taką zawartością. Podstawowa zawartość jest ciekawa, ale zwyczajna. Na 6 produktów, 3 są pełnowymiarowe, ale jest to krem za 6 zł, błyszczyk za 10 zł i maska w saszetce za 7 zł. No nie za ciekawie, niestety. O urodzinach beGLOSSY można wnioskować po załączonych kartkach z grafikami, ale nie po zawartości. Generalnie większość kosmetyków to pielęgnacja twarzy, jeden do włosów i błyszczyk. Mogłoby być w tym zakresie te,z większe zróżnicowanie.

Ocena: 4/6

beGLOSSY możecie zamówić ze strony internetowej w tym miejscu.

Jakie macie zdanie o tej edycji?

Biovax- oleo krem do włosów z olejem indyjskim moringa i tamanu

Biovax- oleo krem do włosów z olejem indyjskim moringa i tamanu

Ciężko jest dogodzić moim trudnym włosom i znaleźć kosmetyki, które czynią je gładkimi, błyszczącymi i układającymi się dobrze. Mam skłonności do przesuszenia i chropowatości. Często tworzy mi się tzw. siano na głowie. Potrzeba wyjątkowo dobrego składu, aby to zmienić ale po obserwacji, wiem, że nie ma na to reguły. Pod lupą w ostatnim czasie była nowość firmy Biovax- Oleokrem, który otrzymałam w prezencie od zespołu Box Only You. 


Oleokrem to bardzo ciekawy produkt. Cała seria to 4 różne oleokremy, które znajdziecie tutaj.

1) Kawior i oleje indyjskie (moringa i tamanu)- do włosów suchych i zniszczonych - moja wersja
2) Złoto i oleje afrykańskie (arganowy i z nasion baobabu)- do włosów suchych i zniszczonych
3) Diamenty i oleje amazońskie (babassu i peqi)- do włosów słabych i wypadających
4) Perły i oleje dalekowschodnie (tsubaki i perilla)- do włosów osłabionych

Przyznam, że moja wersja jest dopasowana do włosów, ale też ciekawa jestem numeru 3. To naprawdę ciekawa seria.

Skład:


Ze składników aktywnych mamy ekstrakt z kawioru, olej moringa i olej tamanu. 

Cena: 17,99 zł/125 ml

Oleokrem znajduje się w miękkiej, smukłej tubce w pięknych kolorach złota i czerni. Wygląda bardzo elegancko, a od strony praktycznej nie mam zarzutów. Na pewno po długim czasie stosowania mogę powiedzieć, że jest niesamowicie wydajny. Do jednego użycia potrzeba ilości przypominającej złotówkę. To wystarczy na moje długie włosy, które sięgają do łopatek. Konsystencja jest kremowa, typowa dla odżywek. Jednym z największych i dla mnie jak zwykle istotnych plusów jest zapach. Przesłodki, ale nie mdlący. Cudowne nuty słodyczy olejków, unoszą się bardzo intensywnie po mieszkaniu.


Jak działa na moje włosy? Już dawno nie były tak miękkie i jednolite tuż po wysuszeniu. Nie są obciążone, nie są suche i tępe w dotyku. Ich struktura jest wygładzona, co czuć kiedy przesunie się palcami z góry na dół po paśmie włosów. Są jakby wypełnione. Końcówki nie rozchodzą się na wszystkie strony a babyhair nie latają dookoła głowy. Wizualnie są super. Gładkie i ogarnięte. W dotyku miękkie, nawilżone i zadbane. Bardzo łatwo się rozczesują, nie plączą. Połysk nie jest jakiś powalający i wyjątkowy jak po użyciu jedwabiu na wilgotne włosy, ale na pewno nie są matowe. Wyglądają zdrowo. Dla mnie Oleokrem to bardzo duża wartość dodana na rynku kosmetycznym i pierwsze co zrobię po jego skończeniu, to wybiorę się po wersję diamentową. 


Ocena: 6/6

Dla mojego typu włosów jest to kosmetyk idealny, który niweluje suchość nadając zdrowego wyglądu. Cena też rozsądna przy dużej wydajności.

Jestem ciekawa czy Wy już znacie któryś z Oleokremów.




InspiredBy Naturalnie Piękna

InspiredBy Naturalnie Piękna

Tak jak wspominałam w poście z recenzją pudełka Winter Spa mam dla Was jeszcze jedną recenzję - boxa InspiredBy Naturalnie Piękna. Niezwykłe pudełko z niezwykłą zawartością. Jestem po lekturze książki "Sekrety urody Koreanek" i otrzymane produkty idealnie wpisują się w moją chęć wprowadzenia 10 kroków pielęgnacji. Coś pięknego ;).

Liferia box luty 2017

Liferia box luty 2017

Luty był wyjątkowy pod względem zawartości boxów kosmetycznych. Nawet jak zerknęłam na te, których nie posiadam, każda firma niewątpliwie postarała się o dobór kosmetyków. Liferia ani trochę nie odstaje i po rozpakowaniu, byłam zachwycona. Zobaczcie jakie perełki kryły się pod bibułką.


Zanim przejdę do listy kosmetyków, chciałabym zauważyć,że bardzo fajną i ciekawą dla mnie sprawą jest wstawienie na karcie z produktami wskazówek. Tym razem możemy poczytać o pielęgnacji włosów.

Zawartość:

5 kosmetyków, z których 4 są pełnowymiarowe.

1. Wax- odżywka z kolagenem- Anglia

21 zł/200 ml

Dla mnie odżywka lub maska do włosów w pudełku to zawsze idealny strzał. Jaka by nie była, zużyję i będę szczęśliwa, że coś mogę dodać lub nie do mojej listy kosmetyków, które dobrze działają na typ włosów, który mam.


2. Pose- ochronny krem do twarzy- USA

92 zł/50 ml

Pose <3 Już sam wygląd opakowania jest atutem tego kremu. Kiedyś widziałam tę markę w boxie innej firmy i żałowałam, że nie mogłam go kupić. Nareszcie poznam jego działanie. Wyglądem ozdabia moją łazienkę. W ofercie Pose są też kremu do twarzy ziołowy, poprawiający strukturę, odmładzający i najdroższy- wygładzający zmarszczki. Zastanawia mnie trochę różnica między odmładzającym a wygładzającym zmarszczki, ale to szczegół :). 


3. Pierre Rene- pomadka do ust- Polska

17 zł

Pomadka to tak samo temat, którego nigdy nie mam dość. Mam ich 40 a zawsze może być więcej, prawda? Tej firmy jeszcze w moich organizerach nie było, więc bardzo się cieszę. Kolor trafiony perfekcyjnie, a opakowanie czarne z połyskiem wygląda super. Pomadka jest nawilżająca.




4. Termissa- woda termalna- Polska (Podhale)

19 zł/ 150 ml

Odwiedziny strony internetowej firmy Termissa przyniosły mi zaciekawienie firmą. Termissa to linia kosmetyków do ciała, twarzy i włosów, które bazują na wodzie termalnej z Podhala. Szkoda, że akurat woda termalna, a nie krem lub żel do mycia twarzy, bo wtedy lepiej mogłabym ich poznać. Woda termalna zawsze przydaje mi się latem.


5. Earthnicity- jedwabny puder wykończeniowy rozświetlający- Anglia

12 zł/0.5 g

Maluszka zużyję pewnie dość szybko, ale lubię czasem zastosować do makijażu coś innego niż moje sprawdzone, stałe punkty. 


Plusy pudełka to na pewno zróżnicowanie produktów. Jest coś do twarzy, włosów i do makijażu. Żadna z firm jeszcze u mnie nie gościła, więc próbowanie czegoś nieznanego też jest dużo lepsze niż ponowne zużywanie znanych rzeczy. Dla mnie trochę za małe zróżnicowanie regionalne, mamy tu 2 produkty rodzime i 2 angielskie. 

Pudełko możecie zamówić na stronie Liferia, gdzie w subskrypcji kosztuje 59 zł, pojedyncza sztuka 69 zł a w pakietach wychodzi najtaniej. 

Co myślicie o kosmetykach z lutowego Liferia?
ShinyBox Winter SPA / luty 2017

ShinyBox Winter SPA / luty 2017

Luty był dla mnie niezwykle intensywnym i niezapomnianym miesiącem. Moje życie całkowicie uległo zmianie - zostałam Mamą. Po powrocie z długiego pobytu w szpitalu czekały na mnie paczki od ShinyBox. Ku mojemu zdziwieniu aż trzy! Dziś zawartość lutowego pudełka Winter SPA wraz z krótkim komentarzem ;) oraz pudełeczko to produkty dla ambasadorek od partnera ShinyBox - Elfa Pharm. Miłej lektury!

Nature Queen- truskawkowy scrub do ciała

Nature Queen- truskawkowy scrub do ciała

Ostatnio zaprezentowałam Wam moje pierwsze odkrycie w nowym roku. Już teraz wiem, że to nie masło kokosowo-truskawkowe było odkryciem, a cała marka Nature Queen. Dziś opowiem Wam jak spisuje się w pielęgnacji ciała scrub truskawkowy, na który składają się tylko 4 składniki. Każdy scrub powinien być tak naturalny, prawda?



O produkcie:

Nasiona truskawek znajdujące się w 100% naturalnym i ekologicznym peelingu do ciała z Nature Queen, stanowią świetną bazę na peeling na twarz i ciało. Wysuszone i drobno zmielone nasiona truskawek, są źródłem wielu cennych substancji czynnych oraz kwasów owocowych, pektyn i błonnika. Za pomocą peelingu owocowego usuwamy mechanicznie – ścieramy wierzchnią warstwę skóry, głównie obumarły naskórek. Usunięcie tej warstwy skóry powoduje pobudzenie do szybszego wzrostu i odnowy warstwy naskórka, oraz pobudza do wzrostu komórki warstw głębszych.

Działanie:

  • doskonale złuszcza martwy naskórek
  • usprawnia mikrokrążenie
  • intensywnie nawilża, regeneruje i uelastycznia
  • neutralizuje wolne rodniki
  • działa przeciwzapalnie i stymuluje odnowę komórkową


Skład jest jak widzicie prosty, całkiem naturalny. Peelingujące drobinki to nasiona truskawek, a nie różnego rodzaju sztuczne substancje. Scrub znajduje się w płaskim, okrągłym słoiczku, który jest odkręcany. Przez opakowanie dokładnie widać nasiona truskawek :) Wygląda to świetnie. Zapach jest słodziutki i naprawdę kuszący. Zachęca do zafundowania sobie takiego masażu pod prysznicem lub w wannie. Taki aromat daje swoją słodyczą dużo przyjemności i działa relaksująco. Polecam, naprawdę. Po stresującym dniu kiedy jestem zabiegana lub zawalona obowiązkami, daje mi fantastyczne odprężenie. 


Scrub się nie lepi, nie powoduje, że skóra się klei w sposób nieprzyjemny. Same ziarenka są odpowiednio ostre, aby pozbyć się skutecznie martwego naskórka, ale też nie podrażniają skóry. Po całym masażu i opłukaniu, ciało jest gładkie i aksamitnie miękkie. Potem rewelacyjnie przyjmuje balsam lub masło. Gdybym mogła, używałabym scrubu każdego dnia, przy każdej kąpieli. 



Cena: 35,99 zł

Peeling dostępny jest na stronie Nature Queen, w sklepie internetowym.

Ocena: 5/6

Jakie peelingi najbardziej lubicie? 


beGLOSSY luty 2017 Bliżej Natury

beGLOSSY luty 2017 Bliżej Natury

Następne beGLOSSy u mnie. Myślałam, że już nic mnie nie zaskoczy, a poziom pudełek z ostatniego pół roku był dość wyrównany. Tym razem jestem autentycznie szczęśliwa, a nie tylko mile zaskoczona. Uważam ten zestaw za najlepszy od początku beGLOSSY i mój faworyt został przebity. Kosmetyki naturalne- to temat przewodni. Koniecznie odkryjcie ze mną zawartość beGLOSSY Bliżej Natury.


Na początku zobaczcie najlepsze...2 wielkie prezenty dla Ambasadorek beGLOSSY, rewelacyjnej marki, o świetnych właściwościach, które były w kartonie poza pudelkiem beGLOSSY. Dlatego już kiedy zobaczyłam kuriera w drzwiach, rozmiar kartonu mnie zdziwił i coś się nie zgadzało. Masło do ciała i maska do ciała z minerałami z Morza Martwego. Już nie mogę doczekać się tej pielęgnacji. 


Poza prezentami box zawiera 5 produktów i 1 prezent. 3 kosmetyki są pełnowymiarowe. 

1. See See- masło do ciała

44 zł/250 zł

Produkt pełnowymiarowy


2. See See- maska do ciała

19 zł/500 ml



3. Vianek- tonik mgiełka do twarzy

18,99 zł/150 ml

Produkt pełnowymiarowy

Vianek <3 Znam już krem do twarzy i peeling, więc wiem, że kosmetyki Vianek to cudo. Moja cera bardzo dobrze na nie reaguje, a zapachy i opakowania są śliczne. Cieszę się z tej marki w pudełku, a akurat tonik Sylveco mi się kończy, więc przyda się następca.


4. Organique- balsam do ciała z masłem shea Rytuał Czarna Orchidea

34,90 zł/100 ml

Produkt pełnowymiarowy

Co mogę powiedzieć. Jeśli znacie Organique, wiecie jaki to poziom i jaka jakość kosmetyków. Już od wielu miesięcy czekałam na ich wytwór w boxie i w sumie ostatnio jakieś 2 lata temu coś się trafiło, ale kiedy zamawiałam boxy innej firmy. Mega dobrze, że jest tu masło, które swoją drogą pachnie GENIALNIE. Jak cudowne perfumy. Tak doskonały produkt zostawiam sobie do użytku na wyjątkowe okazje.


5. Nacomi- naturalny peeling cukrowy do ciała- kawowy

16,50/100 ml

Produkt pełnowymiarowy

Z Nacomi miałam już masło z olejkiem pomarańczowym i tego aromatu i połysku na skórze nie zapomnę. Wtedy miałam chyba najlepsze nogi w swoim życiu ;). Marka oferująca całkiem naturalne, pięknie pachnące produkty. Uwielbiam i od dawna chciałabym mieć okazję do kupienia musów. Borówkowy lub ciasteczkowy! Może kiedyś się uda.


6. Farmona Nivelazione- dermatologiczny krem do rąk i paznokci

6,50/75 ml

Produkt miniaturowy

Niewielkie kremy do rąk to najlepsze, co może być. Zawsze są lżejsze niż te duże, a do torebki nadają się idealnie. Po zimie mam mocno przesuszoną skórę, więc może w końcu coś zadziała.



7 i 8.L'Oreal Skin Expert- Maska Czysta Glinka- oczyszczająco matująca i detoksykująco rozświetlająca.

Próbki.

9. Uriage- krem Eau Thermale

75 zł/40 ml

Produkt miniaturowy


Podsumować mogę tak. Co miesiąc zawartość pudełek jest ciekawa i zróżnicowana, czasem z pewnymi minusami i brakami. Tym razem, pewnie z uwagi na ukochane marki i naturalne kosmetyki, pudełko jest wymarzone. Jeśli cokolwiek bym zmieniła to dodałabym oczywiście coś z kolorówki, ale w zeszłym miesiącu był cudowny tusz do rzęs Collistar, który stał się moim ulubieńcem i nie oczekuję, że będzie tak co miesiąc. Lubię jednak gdy choć jedna rzecz do makijażu jest w środku beGLOSSY. Marki Vianek, Organique czy Nacomi to moi faworyci na rynku, więc nie ma o czym mówić. Chciałabym częściej znaleźć coś naturalnego w boxach. Myślę, że w tym miesiącu ciężko będzie znaleźć Klientki narzekające na zawartość, bo jest obiektywnie po prostu świetna.

Ocena: 6/6

Kupić możecie tę oraz poprzednie wersje na stronie internetowej beGLOSSY.


I co myślicie o lutowym boxie?

Copyright © 2016 Good to try ! , Blogger