Nature Queen- truskawkowy scrub do ciała

Nature Queen- truskawkowy scrub do ciała

Ostatnio zaprezentowałam Wam moje pierwsze odkrycie w nowym roku. Już teraz wiem, że to nie masło kokosowo-truskawkowe było odkryciem, a cała marka Nature Queen. Dziś opowiem Wam jak spisuje się w pielęgnacji ciała scrub truskawkowy, na który składają się tylko 4 składniki. Każdy scrub powinien być tak naturalny, prawda?



O produkcie:

Nasiona truskawek znajdujące się w 100% naturalnym i ekologicznym peelingu do ciała z Nature Queen, stanowią świetną bazę na peeling na twarz i ciało. Wysuszone i drobno zmielone nasiona truskawek, są źródłem wielu cennych substancji czynnych oraz kwasów owocowych, pektyn i błonnika. Za pomocą peelingu owocowego usuwamy mechanicznie – ścieramy wierzchnią warstwę skóry, głównie obumarły naskórek. Usunięcie tej warstwy skóry powoduje pobudzenie do szybszego wzrostu i odnowy warstwy naskórka, oraz pobudza do wzrostu komórki warstw głębszych.

Działanie:

  • doskonale złuszcza martwy naskórek
  • usprawnia mikrokrążenie
  • intensywnie nawilża, regeneruje i uelastycznia
  • neutralizuje wolne rodniki
  • działa przeciwzapalnie i stymuluje odnowę komórkową


Skład jest jak widzicie prosty, całkiem naturalny. Peelingujące drobinki to nasiona truskawek, a nie różnego rodzaju sztuczne substancje. Scrub znajduje się w płaskim, okrągłym słoiczku, który jest odkręcany. Przez opakowanie dokładnie widać nasiona truskawek :) Wygląda to świetnie. Zapach jest słodziutki i naprawdę kuszący. Zachęca do zafundowania sobie takiego masażu pod prysznicem lub w wannie. Taki aromat daje swoją słodyczą dużo przyjemności i działa relaksująco. Polecam, naprawdę. Po stresującym dniu kiedy jestem zabiegana lub zawalona obowiązkami, daje mi fantastyczne odprężenie. 


Scrub się nie lepi, nie powoduje, że skóra się klei w sposób nieprzyjemny. Same ziarenka są odpowiednio ostre, aby pozbyć się skutecznie martwego naskórka, ale też nie podrażniają skóry. Po całym masażu i opłukaniu, ciało jest gładkie i aksamitnie miękkie. Potem rewelacyjnie przyjmuje balsam lub masło. Gdybym mogła, używałabym scrubu każdego dnia, przy każdej kąpieli. 



Cena: 35,99 zł

Peeling dostępny jest na stronie Nature Queen, w sklepie internetowym.

Ocena: 5/6

Jakie peelingi najbardziej lubicie? 


beGLOSSY luty 2017 Bliżej Natury

beGLOSSY luty 2017 Bliżej Natury

Następne beGLOSSy u mnie. Myślałam, że już nic mnie nie zaskoczy, a poziom pudełek z ostatniego pół roku był dość wyrównany. Tym razem jestem autentycznie szczęśliwa, a nie tylko mile zaskoczona. Uważam ten zestaw za najlepszy od początku beGLOSSY i mój faworyt został przebity. Kosmetyki naturalne- to temat przewodni. Koniecznie odkryjcie ze mną zawartość beGLOSSY Bliżej Natury.


Na początku zobaczcie najlepsze...2 wielkie prezenty dla Ambasadorek beGLOSSY, rewelacyjnej marki, o świetnych właściwościach, które były w kartonie poza pudelkiem beGLOSSY. Dlatego już kiedy zobaczyłam kuriera w drzwiach, rozmiar kartonu mnie zdziwił i coś się nie zgadzało. Masło do ciała i maska do ciała z minerałami z Morza Martwego. Już nie mogę doczekać się tej pielęgnacji. 


Poza prezentami box zawiera 5 produktów i 1 prezent. 3 kosmetyki są pełnowymiarowe. 

1. See See- masło do ciała

44 zł/250 zł

Produkt pełnowymiarowy


2. See See- maska do ciała

19 zł/500 ml



3. Vianek- tonik mgiełka do twarzy

18,99 zł/150 ml

Produkt pełnowymiarowy

Vianek <3 Znam już krem do twarzy i peeling, więc wiem, że kosmetyki Vianek to cudo. Moja cera bardzo dobrze na nie reaguje, a zapachy i opakowania są śliczne. Cieszę się z tej marki w pudełku, a akurat tonik Sylveco mi się kończy, więc przyda się następca.


4. Organique- balsam do ciała z masłem shea Rytuał Czarna Orchidea

34,90 zł/100 ml

Produkt pełnowymiarowy

Co mogę powiedzieć. Jeśli znacie Organique, wiecie jaki to poziom i jaka jakość kosmetyków. Już od wielu miesięcy czekałam na ich wytwór w boxie i w sumie ostatnio jakieś 2 lata temu coś się trafiło, ale kiedy zamawiałam boxy innej firmy. Mega dobrze, że jest tu masło, które swoją drogą pachnie GENIALNIE. Jak cudowne perfumy. Tak doskonały produkt zostawiam sobie do użytku na wyjątkowe okazje.


5. Nacomi- naturalny peeling cukrowy do ciała- kawowy

16,50/100 ml

Produkt pełnowymiarowy

Z Nacomi miałam już masło z olejkiem pomarańczowym i tego aromatu i połysku na skórze nie zapomnę. Wtedy miałam chyba najlepsze nogi w swoim życiu ;). Marka oferująca całkiem naturalne, pięknie pachnące produkty. Uwielbiam i od dawna chciałabym mieć okazję do kupienia musów. Borówkowy lub ciasteczkowy! Może kiedyś się uda.


6. Farmona Nivelazione- dermatologiczny krem do rąk i paznokci

6,50/75 ml

Produkt miniaturowy

Niewielkie kremy do rąk to najlepsze, co może być. Zawsze są lżejsze niż te duże, a do torebki nadają się idealnie. Po zimie mam mocno przesuszoną skórę, więc może w końcu coś zadziała.



7 i 8.L'Oreal Skin Expert- Maska Czysta Glinka- oczyszczająco matująca i detoksykująco rozświetlająca.

Próbki.

9. Uriage- krem Eau Thermale

75 zł/40 ml

Produkt miniaturowy


Podsumować mogę tak. Co miesiąc zawartość pudełek jest ciekawa i zróżnicowana, czasem z pewnymi minusami i brakami. Tym razem, pewnie z uwagi na ukochane marki i naturalne kosmetyki, pudełko jest wymarzone. Jeśli cokolwiek bym zmieniła to dodałabym oczywiście coś z kolorówki, ale w zeszłym miesiącu był cudowny tusz do rzęs Collistar, który stał się moim ulubieńcem i nie oczekuję, że będzie tak co miesiąc. Lubię jednak gdy choć jedna rzecz do makijażu jest w środku beGLOSSY. Marki Vianek, Organique czy Nacomi to moi faworyci na rynku, więc nie ma o czym mówić. Chciałabym częściej znaleźć coś naturalnego w boxach. Myślę, że w tym miesiącu ciężko będzie znaleźć Klientki narzekające na zawartość, bo jest obiektywnie po prostu świetna.

Ocena: 6/6

Kupić możecie tę oraz poprzednie wersje na stronie internetowej beGLOSSY.


I co myślicie o lutowym boxie?

Keratynowe prostowanie włosów w domu- tak czy nie?

    Zakładam, że jeśli nie każda to prawie każda kobieta chciałaby mieć lśniące, gładkie włosy. Rzadko kiedy genetyka i warunki zewnętrzne umożliwiają nam uzyskanie tego bez żadnego wkładu i starań. Musimy więc poszukać wsparcia w kosmetykach lub zabiegać, aby mieć to, co piękne. Prostowanie włosów za pomocą keratyny jest najbardziej efektywnym ze wszystkich sposobów na uzyskanie prostych, gładkich i pięknych włosów. Zabieg oferują wszystkie studia fryzjerskie o odpowiedniej renomie. O wiele tańszą, ale bardziej czasochłonną metodą jest kupno domowego zestawu do prostowania włosów. Jak wygląda taki zabieg i czy lepiej udać się do profesjonalisty? Może kiedyś zastanawiałyście się nad tym czy zrobić keratynowe prostowanie u fryzjera, ale powstrzymuje Was cena, bo zawsze są ważniejsze wydatki. Chcę dziś poruszyć ten temat i może uda się rozwiać jakieś wątpliwości.

    Zdjęcie użytkownika Good to try.

    Na wstępie trzeba podkreślić, że preparaty do prostowania włosów są kierowane do osób, które styczności z fryzjerstwem de facto nie miały. Mimo to mogą sobie taki zabieg wykonać na własną rękę. I to nie w tak wysokiej cenie, jak to ma miejsce w zakładzie fryzjerskim, za to w domowych pieleszach i bez tracenia czasu na umawianie się.

    Po co wykonuje się zabieg keratynowego prostowania włosów?
    Celem jest nie tylko zminimalizowanie skrętu. Włosy poddane działaniu keratyny stają się bardziej gładkie, zyskują blask, mają mniejsze skłonności do puszenia się, łatwiej jest je ujarzmić. Do przeprowadzenia zabiegu wystarczy zestaw kosmetyków i odpowiedni pędzel do ich aplikacji. W celach ochronnych należy założyć maseczkę oraz rękawiczki. Dla lepszego wchłonięcia preparatu należy stosować prostownicę oraz suszarkę z chłodnym nawiewem. Tutaj dokładnie, z opisem krok po kroku dowiesz się jak zrobić keratynowe prostowanie włosów.

    Krok po kroku

    Aby preparat zadziałał dobrze należy postępować ściśle z wytycznymi podanymi na opakowaniu lub w ulotce. Najpierw należy dobrze oczyścić włosy, potem lekko je osuszyć. Pasma należy bardzo dobrze rozczesać, upewniając się, że żadne z nich nie zbiło się w strąki. Sam preparat nakładamy po uprzednim potrząśnięciu pojemnika z preparatem – tak by wszystkie substancje dobrze się połączyły. Kosmetyku z keratyną nie nakładamy na całe włosy, lecz staramy się zachować około jednego centymetra odstępu od cebulek. Podczas jednej sesji zabiegu zużywa się około 70 mililitrów keratyny – wiele zależy od stanu włosów, ich grubości i długości. Potem należy włosy dokładnie wysuszyć przy pomocy suszarki. Gdy pasma dobrze już wyschną, nadchodzi czas na potraktowanie ich prostownicą, która jest nagrzana do temperatury powyżej 200 stopni. Włosy dzielimy na pasma, każde z nich prostujemy przynajmniej dwa razy. Dzięki wysokiej temperaturze, keratyna dobrze wchłania się do struktury włosa. Po zabiegu powinniśmy wystrzegać się mycia włosów przez dwa dni. Staramy się nie spinać włosów, nie naginać ich struktury, za to rano możemy je dodatkowo prostować. W tym czasie należy stosować dedykowane preparaty, które wspomagają pielęgnację włosów. Należy nie stosować preparatów farbujących i ograniczyć wizyty na basenie.

    Moje włosy są kapryśne. Raz się trochę puszą, są mniej ujarzmione i do ogarnięcia, a innym razem gładkie i tworzące taflę. Nawet na zdjęciach widać różnicę. 

    Zdjęcie użytkownika Good to try.

    Zdjęcie użytkownika Good to try.

    Jak sądzicie, warto spróbować? Może macie już jakieś doświadczenia i próbowaliście samodzielnie wykonać takie zabieg?


Ujarzmiłam swoje włosy dzięki Cece Sweden i serii Experto Antifrizz

Ujarzmiłam swoje włosy dzięki Cece Sweden i serii Experto Antifrizz

Puszące się, niesforne włosy to mój odwieczny problem. Mogę być dzień po wizycie u fryzjera, a na mojej głowie i tak królować będzie puch. Chyba w poprzednim wcieleniu musiałam być pudlem... Mam włosy średnioporowate. Nie powinno więc być aż tak tragicznie. Na każdym zdjęciu widać jak moje włosy żyły własnym życiem. Próbując przybliżyć Wam jeszcze bardziej jak wyglądałam powiem, że można było przypuszczać, że tapirowałam sobie włosy, jednak nie u nasady a od połowy głowy do ich końca. Widzicie to? Dramat! Nareszcie jednak znalazłam produkty, które pomagają mi panować nad tym chaosem.


Nature Queen- kokosowo-truskawkowe masło do ciała

Nature Queen- kokosowo-truskawkowe masło do ciała

W ciągu ostatniego miesiąca czerpałam dużo przyjemności z  poznawania naturalnych kosmetyków firmy Nature Queen, która pochodzi z Poznania. W mojej paczuszce znalazło się masło do ciała, peeling do ciała, olej awokado oraz czerwona glinka. Na początek chciałabym podzielić się z Wami wrażeniami na temat masła, które po prostu skradło mi serce. 


O produkcie:

Odżywcze kokosowo-truskawkowe masło do ciała o owocowym zapachu zapewnia doskonałą pielęgnację skóry. Nadaje skórze wyjątkową miękkość i elastyczność, pozostawia ją gładką i miłą w dotyku. Specjalnie opracowana receptura zawiera odżywczy olejek kokosowy, olejek z truskawek, wosk pszczeli i witaminę E.
Kokosowo – truskawkowe masło do ciała Nature Queen doskonale sprawdza się przy pielęgnacji każdego rodzaju skóry. Szczególnie zalecany jest do pielęgnacji skóry suchej, wrażliwej, skłonnej do niedoskonałości. Doskonale nawilża, ujędrnia i aktywuje procesy regeneracji, chroni skórę przed promieniowaniem UV oraz ma działanie przeciwzmarszczkowo. Zawiera witaminy B1, B2, B3, B6, C, E, kwas foliowy, wapń, potas, magnez, cynk, fosfor i żelazo, polifenole.

Skład masła to sama natura. Olejek kokosowy i olej z pestek truskawek dają z połączeniu tak niesamowity zapach, że używając masła, ma się ochotę je zjeść. Takie jadalne zapachy są moimi ulubionymi, więc pod tym względem jest to produkt idealny. Słodko, apetycznie i naturalnie pachnie w całym domu, nie tylko skóra. Sam słoiczek jest lekki, plastikowy i płaski. Ma bardzo ładną i oddającą naturalność kosmetyku etykietę. Tak cudowny skład, który zapewnia naszej skórze najwyższej jakości pielęgnację i mnóstwo dobroczynnych właściwości, daje duże uczucie komfortu. 


Nieużywane masło ma konsystencję bardzo zbitą i gęstą, tak jak zwykłe masło spożywcze. Musimy więc najpierw trochę je rozpuścić w dłoni, aby móc rozpocząć wsmarowywanie w skórę. Kiedy już się rozgrzeje, masaż ciała jest samą przyjemnością. Nie jest tępe i delikatnie, gładko sunie po całej skórze. Nadaje niesamowitej gładkości i pozostawia tłustą warstwę na mniej więcej godzinę. Najlepiej więc używać go pod wieczór, wiedząc, że potem możemy polatać po domu w szortach lub szlafroku. Ubieranie od razu spodni lub legginsów nie byłoby dobrym pomysłem. Trzeba dać masełku spokojnie się wchłonąć, aby mogło wypielęgnować ładnie skórę. 


Poza gładkością, którą widzimy natychmiast po użyciu, Nature Queen dało mi dużą dawkę nawilżenia i odżywienia. Po całym miesiącu stosowania regularnie, każdego wieczoru, widzę znaczącą poprawę wyglądu skóry. Najbardziej zauważalna zmiana zaszła na nogach. Mamy mrozy i kiedy przyjrzałam się swoim łydkom, widać było mocną suchość naskórka. Dzięki kokosowo-truskawkowemu maślanemu cudeńku, sytuacja się odwróciła. Teraz nie ma nawet śladu po zimowym przesuszeniu. Kolor jak widzicie na zdjęciu jest lekko zielonkawy.


Cena: 35,99 zł

Masło możecie kupić w sklepie internetowym Nature Queen.

Ocena:  6/6

Masło jest genialne. Nie potrzeba więcej słów, bo to opisuje je w zupełności. Polecam wypróbować.



ShinyBox Party Time / styczeń 2017

ShinyBox Party Time / styczeń 2017

Pierwsze, styczniowe, pudełko od ShinyBox pod hasłem Party Time zachęca do zabawy w karnawale. Produkty w nim zawarte są bardzo różnorodne, dbają o praktycznie każdy aspekt przygotowań do wielkiej zabawy. Co dokładnie znalazło się w moim boxie? Zobaczcie sami. 



Styczniowe beGLOSSY Hello 2017

Styczniowe beGLOSSY Hello 2017

W Nowym Roku pudełko beGLOSSY przywitało mnie kilkoma nowościami kosmetycznymi, ale też zawartością, która spełniła bieżące potrzeby. Tak się złożyło, że wykończyłam w domu ostatni płyn micelarny oraz krem do rąk. Pogoniona potrzebą akurat podczas pobytu w Katowicach, wykorzystałam oczekiwanie na pociąg i kupiłam te produkty w Galerii Katowickiej. Na drugi dzień spojrzałam, że w beGLOSSY znalazły się oba te produkty. No cóż :) Znowu trafione i teraz mam po dwie sztuki. A co poza tym mogę teraz testować, zobaczcie dalej.


Pudełko kryło 5 produktów, prezent w postaci saszetki Wella oraz dodatkowy bonus w postaci olejku Mokosh. Cztery produkty są pełnowymiarowe.


Mamy przewagę pielęgnacji, ale też tusz do rzęs, co bardzo mnie cieszy. Na pierwszy rzut oka żałuję tylko, że mamy tu marki bardzo pospolite, dostępne w każdej drogerii. Od czasu do czasu fajnie jak pojawi się coś od Garnier, ale tutaj na dodatek jeszcze Farmona i Vis Plantis. Myślę, że mogły to być trochę bardziej niszowe firmy.


1. Garnier- Żel micelarny

Produkt pełnowymiarowy

Cena: 18,99 zł/200 ml


2. Garnier- Maseczka nawilżająca

Produkt pełnowymiarowy

Cena: 8,99 zł/32 ml


Żel micelarny uważam za bardzo fajną sprawę i lubię je stosować. Produkt jest z tej serii co mój ulubiony micel od Garnier, dlatego podejrzewam, że będę zadowolona. Maseczki jednorazowe również przynoszą mi zazwyczaj oczekiwany efekt mocnego nawilżenia, więc sam rodzaj produktu trafiony w moje potrzeby. Jedyna uwaga to oczywiście dostępność marki, która jest ogromna.


3. Vis Plantis- maska do włosów bazylia i argan

Produkt pełnowymiarowy

Cena: 29,99 zł/200 ml



Już niejednokrotnie testowałam nowości Vis Plantis i zawsze moje recenzje były pochlebne. To kosmetyki o dość dobrych składach, delikatne i skuteczne. Mają sporo składników aktywnych. Ta nowość pachnie pięknie i zapowiada się naprawdę świetnie. Cieszy mnie rozmiar maski. Na pewno będę umieszczała na blogu pełną recenzję.

4. Farmona- krem ochronny do rąk

Produkt pełnowymiarowy

Cena: 7 zł/100 ml


Akurat za kosmetykami Farmony nie szaleję. Są średnie i nigdy nie należały do moich ulubieńców. Sięgam zazwyczaj po inne marki. Krem jednak na aktualne mrozy jest idealny, dlatego będę często stosować. Być może okaże się tak skuteczny, że zmieni moją dotychczasową ocenę Farmony.

5. Wella- lotion Perfect Me

Próbka


Mała saszetka do zużycia na raz pewnie nie umożliwi mi wystawienia rzetelnej oceny o działaniu, ale będę miała możliwość zdecydować czy chciałabym kupić ten kosmetyk. Chociażby ze względu na zapach czy konsystencję.

6. Collistar- tusz do rzęs Infinito


Produkt miniaturowy

Cena: 99 zł/11 ml



Zdecydowany faworyt z pudełka. Na takie rzeczy czekam z każdym miesiącem otwierając beGLOSSY. Nie musi być to pełnowymiarówka, ale coś z wyższej półki, co będę mogła poznać. Nie miałam jeszcze przyjemności z Collistarem, a szczoteczka na pierwszy rzut oka wygląda na mój ideał. Silikonowa, cienka i precyzyjna. Zaraz lecę pierwszy raz użyć, bo akurat lecę na miasto w sobotni wieczór. Liczę, że zrobi mi rzęsy do nieba :).

7. Mokosh- ujędrniające serum

Prezent, który jest bardzo udany. Serum było już w którymś z pudełek i zużyłam je z przyjemnością. 



Zawartość pudełka jest i fajna i niefajna. Fajna, bo zróżnicowanie przeznaczenia kosmetyków. Mamy coś do włosów, twarzy, dłoni oraz makijażu. Z drugiej strony, tym razem pojawiły się tu marki głównie drogeryjne, powszechne. Mogłoby to być coś ciekawszego i mam nadzieję, że w przyszłych pudełkach nie będzie więcej Garniera, który mogę sobie zakupić w każdym Rossmannie.


Ocena: 4/6

Co myślicie o tej edycji? 

Novaclear płyn micelarny do demakijażu

Novaclear płyn micelarny do demakijażu

Pewnie nikogo nie trzeba przekonywać, że najważniejsze cechy preparatów do demakijażu twarzy to skuteczność i delikatność. Co dziwne, te dwie rzeczy nie zawsze idą w parze i trudno jest znaleźć coś odpowiedniego. Każdy z nas ma inną cerę, jest wrażliwy na inne składniki. Mleczko lub płyn delikatne dla jednej osoby, może podrażnić i wywołać alergię u drugiej. Producenci starają się jednak tworzyć produkty, które będą odpowiadać na potrzeby większości z nas lub będą skrojone na miarę, dla konkretnego rodzaju skóry. Dziś powiem Wam jak spisuje się płyn micelarny 3w1, który w składzie ma aloes. Powinien być odpowiedni dla delikatnej cery.


O produkcie:

Delikatny płyn micelarny do usuwania makijażu i zanieczyszczeń z powierzchni skóry. Dzięki delikatnej formule i składnikom kojącym: aloes, oligosacharydy, HydromanilTM jest również odpowiedni do cery wrażliwej.

Skład:


Plastikowa, sztywna butelka otwierana jest na zatrzask. Płynu mamy 200 ml w cenie 17,90 zł na stronie DIAGNOSIS, gdzie możemy go kupić. Novaclear 3 w 1 jest produktem bardzo wydajnym, ponieważ dzięki skuteczności, nie musimy go co chwilę dodawać na wacik. Mnie wystarczył na ponad 2 miesiące. To bardzo dobry wynik.


Moje oczy są dość wrażliwe i często mleczka lub płyny powodują pieczenie i swędzenie. Miałam już mleczka, które po jednym użyciu musiały być odstawione, mimo tego że były z wyższej półki cenowej. Mam kilku swoich ulubieńców i są to zazwyczaj kosmetyki kosztujące do 25 zł. W tym przypadku schemat się powtarza. Niedrogi, a dobry i wydajny produkt, który szybko pozbywa się całego makijażu. Mocno pomalowane oczy, z użyciem cieni, eyelinera o doskonałym pigmencie i trwałości, wodoodporny tusz- nic z tych rzeczy nie stanowi dla niego problemu. Pocierać oko wystarczy delikatnie, w zasadzie jedynie przyłożyć wacik i poczekać aż kosmetyki się rozpuszczą. Nie musimy wylewać go dużo. Żadnej reakcji alergicznej lub zaczerwienienia. Oczy nie łzawią, nie muszę ich od razu zalewać litrem chłodnej wody. Novaclear nie przesuszył mi też skóry. Jestem z niego zadowolona i chętnie wrócę do jego stosowania. Jeśli szukacie czegoś w przystępnej cenie, ale nowego i niedostępnego w każdej drogerii na rogu, proponuję wybór tego kosmetyku.


Ocena: 6/6


Essence pomadka matt matt matt w odcieniu 02 perfect match  ❤❤❤

Essence pomadka matt matt matt w odcieniu 02 perfect match ❤❤❤

Odkąd w blogosferze pojawił się szał na pomadki w odcieniu nude szukałam idealnego koloru dla siebie. Niestety większość oferowanych kolorów powodowały u mnie trupi efekt. Dramat. Porzuciłam chęć posiadania tego odcienia na rzecz ciemnych, stonowanych róży. Do czasu aż dostałam od Essence prezentowaną dzisiaj pomadkę. Jak się prezentuje? Czy to dobry kolor dla mnie? Zapraszam dalej. 


Czy odżywka do rzęs REALASH okaże się skuteczniejsza niż pozostałe?

Czy odżywka do rzęs REALASH okaże się skuteczniejsza niż pozostałe?

Na pewno każdy z Was zna, a prawdopodobnie większość z Was próbowała jakąś odżywkę, aby wydłużyć swoje rzęsy. Ciemne, długie, podkręcone- taki jest ich idealny wygląd. Sama przerobiłam ich dość dużo. Miralash, Long4Lashes, Revitalash, Bodetko Lash, L'Biotica, LashVolution, Belcis, Mary Kay. Teraz pod lupą Realash marki Orphica, a przede mną jeszcze Extra Long Lashes od Uroda. Jak widzicie jest ich sporo. Robiłam zdjęcia moich rzęs przed, w trakcie oraz po zakończonych kuracjach. Czasem efekty były prawie niezauważalne, ale czasem wzrost rzęs był niesamowity. Moje największe zdziwienie nastąpiło po stosowaniu Bodetko Lash, gdzie z rzęs prawie niewidocznych, nagle przez kilka miesięcy byłam pytana czy mam naturalne czy doczepiane. Dziś jedynie krótko o odżywce Realash, tytułem wstępu. O efektach wspomnę już po jej zużyciu.


Orphica na swojej stronie przedstawia następujące obietnice:

RZĘSY AŻ O 83% DŁUŻSZE I 79% GĘSTSZE
SKUTECZNOŚĆ POTWIERDZONA BADANIAMI
ZERO ZGŁOSZEŃ SKUTKÓW UBOCZNYCH



Skład odżywki:


Aplikator w postaci pędzelka, czyli klasycznie. 3 ml odżywki kosztują 170 zł, czyli jest to cena znajdująca się gdzieś po środku. Są tańsze, ale są też dużo droższe preparaty. Czy warto wydać tę kwotę okaże się po miesiącu. 


Na razie co wieczór aplikuję na linię rzęs odżywkę i czekam :) Nie odczuwam pieczenia ani żadnych skutków ubocznych. Orphica w swoim sklepie internetowym ma także odżywkę do brwi, serum do twarzy, kredka, eyeliner, tusz do rzęs. Bardzo spodobała mi się kolorystyka, którą wybrała marka. Delikatna mięta to jeden z moich ulubionych kolorów. 


Od stosowania ostatniej odżywki minęło u mnie już dużo czasu, a rzęsy są krótkie i wymagają wsparcia. Jestem ciekawa efektów.

Tę znajdziecie m.in. na stronie ZnamLek.


Jakie odżywki mieliście okazję testować i jakie były tego efekty? 


Copyright © 2016 Good to try ! , Blogger