O'Herbal- relaksujący balsam do ciała z lawendą

O'Herbal- relaksujący balsam do ciała z lawendą

Dzisiaj trochę o nawilżeniu skóry, ale jeszcze w charakterze letnim. Balsam O'Herbal już zużyłam i  w sumie teraz czas pożegnać się z lekkimi nawilżaczami na korzyść maseł. No ale zużyłam to opowiem Wam jak się sprawdził i czy zasługuje na uwagę kiedy znowu przyjdzie ciepło lub jeśli lubicie tylko lekkie balsamy to także o każdej porze roku.
Balsam jest również do kupienia w wersji z ekstraktem z goji, z różą damasceńską, z ekstraktem z aloesu i werbeną. Ja trafiłam na wersję z lawendą i choć kwiatowe zapachy nie są moimi ulubionymi, ten mnie urzekł. O reszcie dalej.


Receptura balsamu jest nierozłącznie związana z naturą. Najważniejsze w niej są cenne składniki naturalnego pochodzenia, które wspierają zdrowy wygląd skóry. Balsam pielęgnuje, działa łagodząco na skórę i nadaje jej aksamitną gładkość.

Aqua*, Glycerin*, Dicaprylyl Carbonate*, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Butyrospermum Parkii Butter*, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate* Octyldodecanol*, Hydroxyethyl Urea, Macadamia Ternifolia Seed Oil*, Allantoin, Lavandula Angustifolia Flower Oil*, Lavandula Angustifolia Flower Extract*, Zea Mays Starch*, Xanthan Gum*, Ammonium Acryloyl- Dimethyltaurate/Vp Copolymer, Parfum, Ethanolamine, Urea, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Tocopherol, Linalool, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Benzyl Salicylate, Coumarin, Citronellol.


Balsam O'Herbal ma aż 500 ml, więc wystarczył mi na bardzo długo. Pompka jest bardzo wygodnym rozwiązaniem...do czasu. Kiedy produktu jest w butelce mało, niestety pompka nie chce go złapać. Przez kilkanaście ostatnich użyć musiałam uderzać butelką o dłoń, aby go wydobyć. To w sumie spory minus, ale jedyny. Konsystencja jest nietłusta, leciutka. Dzięki temu balsam wchłania się ekspresowo. Widać jednak to, że jest na skórze. Świetnie się sprawdzał na odsłoniętych fragmentach ciała, ponieważ nadawał estetyczny wygląd skórze. Podczas stosowania lawendowego nawilżacza w ogóle nie miałam problemów z przesuszeniem. Skóra była miękka i wygładzona, a w dodatku pachnąca. Aromat lawendy koił mi niejednokrotnie nerwy i naprawdę odprężał. Szczególnie użyty przed snem, fajnie relaksował. Długo utrzymuje się na ciele, co też jest atutem. W składzie wysoko mamy sok z aloesu o genialnym, regenerującym działaniu, masło shea, olejek makadamia, olejek lawendowy i alatonina. Rzeczywiście za tym składem idzie kojące, łagodzące działanie. Jak na swoją cenę i wydajność jest rewelacyjny. Będę tęskniła za tym zapachem tak samo jak tęsknię za latem. 


W zasadzie pod względem jakości w stosunku do ceny jest to ideał. Zirytowała mnie konieczność niewygodnego wydobywania pod koniec i mały minus tylko za to.

Cena: 10-16 zł
Moja ocena: 5/6

Znacie którąś z wersji? Mnie kusi róża damasceńska spośród pozostałych dostępnych.
Co polecacie do nawilżania zimą?

Jesień miała przynieść mi trochę czasu na zgłębienie tematu SEO, który zawsze mnie ciekawił i udało mi się nawet dwukrotnie przejść się na szkolenia z tym związane. Miałam i wciąż mam nadzieję, że kiedy remont mieszkania będzie już się toczył własnym torem, w końcu będę mogła się skupić na tym bardziej, bo dla każdego autora bloga pozycjonowanie stron to niesamowicie cenna wiedza, która pozwala rozwijać skrzydła. Bardzo mi zależy na tym żeby się doszkolić, bo lubię poszerzać horyzonty w różnych obszarach, nie tylko tych zawodowych.



Nature Box - szampon z tłoczonym na zimno olejem z awokado

Nature Box - szampon z tłoczonym na zimno olejem z awokado

Nowe zawsze dobre na wstępie, ale po wypróbowaniu może okazać się inaczej. Mam tę przyjemność, że często testuję kosmetyki, których jeszcze nie znałam, ale ma to swoje plusy i minusy. Czasem trafiają się buble, które chcemy wyrzucić po jednym zastosowaniu, czasem hity, które na stałe zostają w łazienkach lub na toaletkach. Dziś krótko o szamponie z BeGlossy Filozofia Piękna. Buteleczka była mała, ale zdążyłam zobaczyć podczas 3 użyć, jak zachowuje się podczas mycia, czy splątuje włosy, czy je wysusza, jak pachnie. Zawsze to jakieś informacje decydujące o tym czy chcemy kontynuować pielęgnację z tym produktem. 


Szampon Nature Box ze 100% TŁOCZONYM NA ZIMNO OLEJEM Z AWOKADO. Regeneruje zniszczenia i wygładza włosy po same końce. Bez siarczanów*, silikonów, parabenów i sztucznych barwników. 84%** składników pochodzenia naturalnego. Opakowanie wykonane w 25% z plastiku z recyklingu. *bez surfaktantów z grupy siarczanów, **w tym woda

Skład:

Aqua (Water, Eau) · Sodium C14-16 Olefin Sulfonate · Cocamidopropyl Betaine · Sodium Methyl Cocoyl Taurate · PEG-120 Methyl Glucose Dioleate · Sodium Chloride · Parfum (Fragrance) · Persea Gratissima (Avocado) Oil · Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride · Panthenol · Citric Acid · Sodium Benzoate · PEG-7 Glyceryl Cocoate · PEG-40 Hydrogenated Castor Oil · Coconut Acid · Propylene Glycol


Szampon zrobił na mnie dobre pierwsze wrażenie ładną buteleczką, ciekawą grafiką i delikatnym, naturalnym zapachem. Zapowiadał się bardzo fajnie. Skład pozbawiony SLS i parabenów jest ok, ale nie dla każdego typu włosów. Okazało się, że całkiem dobrze się pieni i dobrze oczyszcza włosy. Nie były szorstkie i nieprzyjemne w dotyku, co przy wielu szamponach mi się zdarzało i marzyłam tylko o nałożeniu dobrej maski. Tutaj pojawiło się pozytywne zdziwienie choć oczywiście całkiem bez odżywki nie zostawiłabym włosów. W kwestii szamponu ciężko ocenić cokolwiek innego niż brak splątania lub oczyszczenie włosów, więc na tym powinnam zakończyć. Pachnie, jak już wspomniałam na wstępie, ładnie, nienachalnie. 

Cena: 15,99 zł/385 ml
Dostępne m.in. w Drogeriach Natura.


Nature Box oferuje również linie kosmetyków z olejem migdałowym, kokosowym i morelowym. W skład zestawów wchodzą poza szamponem także krem do włosów, odżywka i spray. Widzę też na stronie Drogerii Natura, że są też balsamy do ciała. Powiem Wam, że po kontakcie z tym szamponem, chętnie wrzuciłabym do koszyka coś jeszcze. Jestem na TAK.



Biały Jeleń Dermo Natura - serum do twarzy intensywna odbudowa

Biały Jeleń Dermo Natura - serum do twarzy intensywna odbudowa

Biały Jeleń przez wiele lat kojarzył się z szarym mydłem i ciężko to skojarzenie było wyprzeć z głowy. Już jakiś czas temu dało się zauważyć pojawiające się pozytywne opinie innych kosmetyków, więc byłam ciekawa jaka jest ich jakość. Ostatnio w boxie trafiło się serum właśnie od Jelenia, więc zabrałam się od razu do testów. Jak wypadły?


Moc multifunkcyjnej formuły działa rewitalizująco i regenerująco sprawiając, że skóra staje się widocznie młodsza. Hipoalergiczne serum do twarzy o lekkiej konsystencji idealnie nawilża skórę, nie obciążając jej. Regularne stosowanie wspomaga regenerację skóry zmniejszając powstawanie podrażnień. Produkt stanowi doskonałą bazę pod makijaż. 

Opakowanie serum jest bardzo eleganckie i solidne. Buteleczka jest ciężka, szklana, zakończona pompką. Bardzo ładnie wygląda w łazience i zdobi półkę :)


Krem ma konsystencję średnio tłustą. Nie jest całkiem lekki i wodnisty, ale też nie za tłusty. Jakby to nosacz powiedział- "fajny taki, nie za lekki, nie za ciężki". Potrzebuje trochę czasu na wchłonięcie i pozostawia przyjemne uczucie na twarzy. Nie lepi się i doskonale nadaje jako baza pod podkład. Nie powoduje jego rolowania czy innych nieciekawych efektów. Nie mogę powiedzieć, że dzięki stosowaniu serum zauważyłam jakieś zauważalne rezultaty, bo tak nie jest. Zwykle potrzeba więcej czasu na jeden produkt, aby coś się działo. Na pewno jednak cera jest po użyciu przyjemna w dotyku, miękka i nawilżona. Rano jest ładna, jasna, a od jakiegoś czasu nie pojawiają się też żadne niespodzianki. Nie jestem nim jakoś szczególnie zachwycona, ale mogłabym do niego wrócić. Potwierdzam na pewno, że nadaje się pod makijaż, ale działania odmładzającego ocenić nie jestem w stanie. Atutem jest też to, że jest delikatny i hipoalergiczny.


Cena: 35-39 zł/30 ml

Cena serum jest średnia, ale odpowiednia do tego, co nam oferuje. Ogólnie produkt wart uwagi i wypróbowania.



Joanna Black Rose - żel pod prysznic, balsam do ciała, krem do rąk i peeling z ekstraktem z czarnej róży

Joanna Black Rose - żel pod prysznic, balsam do ciała, krem do rąk i peeling z ekstraktem z czarnej róży

Nie tak dawno temu, w sierpniu, opisywałam dla Was zestaw Joanna z ekstraktem z konopii ->klik, który cieszył oczy opakowaniami w kolorze butelkowej zieleni. Tym razem zestaw fioletowy, w kolorze śliwki, a w składzie dominuje ekstrakt z czarnej róży. Skład zestawu jest ten sam, a więc żel pod prysznic, balsam do ciała, peeling do ciała i krem do rąk. Moja łazienka mieści również trzeci i ostatni z serii Botanicals Home for SPA zestaw-z mleczkiem owsianym. Z zielonych byłam bardzo zadowolona, choć roślinny zapach nie był do końca w moim stylu, ale tutaj mamy już jak najbardziej moje klimaty. Zapraszam dalej. Przekonajcie się czy zielone i fioletowe różnią się od siebie.


1. Żel pod prysznic - 7 zł/ 250 ml

Joanna Botanicals For Home Spa żel pod prysznic Black Rose, to kremowy żel pod prysznic polecany szczególnie do pielęgnacji skóry suchej. Zawarte w nim ekstrakt z czarnej róży i uwodniona lanolina nawilżają skórę, i dają uczucie miękkości.

Konsystencja jest dokładnie taka jak z pozostałych wariantach, a więc kremowa, dość rzadka. W sam raz. Zapach jest zdecydowanie przyjemniejszy, bo bardziej intensywny, kwiatowy i taki trochę jak perfumy. Po wyjściu spod prysznica czuję się właśnie jak po użyciu wody perfumowanej. Skóra pięknie pachnie przez co najmniej godzinę. Nie odczuwam żadnego wysuszenia. Uwielbiam go używać i pomimo tego że w kabinie znajdziecie u mnie minimum 5 butelek z żelem, obecnie sięgam po ten od Joanna najczęściej. Ma niesamowicie niską cenę, a daje dużo przyjemności w kąpieli.


2. Peeling do ciała - 11 zł/ 200 g

Peeling drobnoziarnisty z ekstraktem z czarnej róży delikatnie złuszcza martwy naskórek, poprawiając w ten sposób jędrność i koloryt skóry. Zawarty w peelingu ekstrakt z czarnej róży ma działanie przeciwstarzeniowe i wpływa pozytywnie na regenerację skóry. Polecany jest szczególnie do pielęgnacji skóry suchej.

Peeling czarna róża ma kolor CZARNY :) Niesłychane. Jego konsystencja oraz właściwości wygładzająco- zdzierające również są takie same jak w przypadku brata z ekstraktem z konopii. Drobinki są ostre, niewielkie i doskonale pozbywają się martwego naskórka pozostawiając skórę gładką. Jeden z moich ulubionych peelingów, mogę śmiało to powiedzieć. Nie jest tłusty, parafinowy. Nie pozostawia skóry lepkiej, a i stać po nim w brodziku nie straszno.




3. Balsam do ciała- 11 zł/ 250 g

Joanna Botanicals For Home Spa balsam do ciała Black Rose polecany jest do pielęgnacji skóry suchej, z tendencją do przesuszania się. Swoją intensywnie regenerującą formułę zawdzięcza ekstraktowi z czarnej róży, który przeciwdziała starzeniu, a w połączeniu z 10% masła shea wyraźnie poprawia kondycję skóry. Stosując go regularnie zregenerujesz i uelastycznisz skórę, a jej funkcje barierowe poprawią się.

Balsamy Joanna Botanicals for home SPA są bardzo lekkie, o nietłustej konsystencji. Wchłaniają się po kilkunastu sekundach. Pozostawiają skórę nawilżoną, wyraźnie gładszą, ale nietłustą. Bardzo mi się to podoba. Produkt wygrywa jedynie zapachem od zielonego odpowiednika. Ma świetne opakowanie z pompką, dzięki czemu wygodniej się go wydobywa z butelki.




4. Krem do rąk - 6 zł/ 75 g

Kompozycja starannie dobranych składników sprzyja regeneracji dojrzałej skóry dłoni. Zawarty w kremie ekstrakt z czarnej róży znany jest ze swoich właściwości wygładzających, wzmacniających i przeciwdziałających starzeniu się skóry. Masło shea i trójglicerydy kwasu kaprylowego i kaprynowego wspomagają regenerujące działanie kremu.

Kremów do rąk obecnie mam już wystarczająco. W pracy wciąż używam zielonego, a mężowi oddałam ten z mleczkiem owsianym. Cenię je za lekką, nietłustą konsystencję  i szybkie wchłanianie. Dłonie po zastosowaniu kremu są gładsze i nawilżone, ale efekt szybko znika. Nie wiem dlaczego.


Jestem pod szczerym wrażeniem tego, co przygotowała dla nas marka Joanna. Kojarzyłam ich produkty zawsze jako niedrogie i kiczowate, stosujący miliony konserwantów. Dajcie znać czy Wy znacie Botanicals Home for SPA.

Moja ocena: 5/6


Think Pink ShinyBox październik 2018

Think Pink ShinyBox październik 2018

Think Pink to zawsze wyjątkowa edycja ShinyBox, ponieważ październik jest miesiącem różowej wstążki, a więc walki z rakiem piersi. Osobiście, badałam piersi dokładnie 2 tygodnie temu, więc nie mogę sobie zarzucić wyłącznie gadania. Robię- badam się. Jest to edycja wyjątkowa nie tylko ze względu na motyw przewodni, ale też zawartość. Poza 6 produktami pełnowymiarowymi, jako Ambasadorka ShinyBox otrzymałam aż 3 świetne kosmetyki dodatkowe. 



PRODUKT 1 z 8

Spośród kosmetyków Il Salone Milano mogliśmy trafić:

  • Iconic- krem do włosów suchych i normalnych
  • Con Cheratina - regenerujący olejek do włosów
  • Con Cheratina - regenerujący szampon do włosów
  • Eternal Spray Leave-In - odżywka bez spłukiwania do włosów farbowanych
  • Memoriable Mask- maska do włosów farbowanych
  • Glorious Shampoo - szampon do włosów suchych i zniszczonych
  • Con Cheratina Maschera - maska  regenerująca do włosów bardzo zniszczonych i osłabionych
  • Maschera Supreme Mask - maska regenerująca do włosów suchych i zniszczonych

1. IL SALONE MILANO - odżywka bez spłukiwania do włosów farbowanych 

Produkt pełnowymiarowy
34,99 zł / 200 ml


Nie znam tej marki, więc znowu mogę cieszyć się testowaniem czegoś nowego. Odżywki bez spłukiwania stosuję rzadko, ale lubię zafundować sobie taką odmianę. Zdążyłam już sprawdzić, że pięknie pachnie i pod tym względem bardzo mi się podoba. Jest też odpowiednia dla moich włosów, bo są farbowane.


PRODUKT 1 z 4

Spośród kosmetyków Kontigo mogliśmy trafić:

  • You-niverse - odżywka do włosów utrwalenie koloru- wiśnia
  • You- niverse- szampon do włosów utrwalenie koloru- wiśnia
  • MOOV Liquid LipsMatter Show-off - pomadka matowa
  • Rosie - błyszczyk do ust
2. MOOV Liquid LipsMatter - płynna pomadka matowa

Produkt pełnowymiarowy
18,99 zł/5,5 ml

Absolutnie niesamowity, elektryzujący róż w pięknym, czarnym opakowaniu. Świetny, precyzyjny aplikator. Rewelacyjna konsystencja i krycie. Ta pomadka jest idealna! Tak dobrej nie miałam odkąd miłością darzę Bourjois Rouge Edition Velvet. Nie mogę się z nią rozstać. Cena jest niższa od Bourjois o minimum 50 zł (jeśli kupujemy Rouge Edition Velvet stacjonarnie), a trwałość taka sama. Dziś dla przykładu- 7:20 malowałam usta, 17:50 wróciłam do domu z kolorem. Zjadłam 4 posiłki, piłam 3 kawy, jakieś 8 szklanek wody. Pomadkę o 18 zmywałam płynem micelarnym. Miłość!


3. BEE NATURAL Balsam do ust

Produkt pełnowymiarowy
10,99 zł / 4,2 ml

Kolejny produkt naturalny, co zawsze bardzo cieszy. Bee Natural to fajna nazwa :) Balsam do ust jest w 100% naturalny i zawiera wosk pszczeli. Świetnie natłuszcza i wygładza usta. Dostaniemy go w drogeriach Rossmann. Nie ma zapachu. Uwielbiam go nakładać i robię to co rano, zanim nałożę pomadkę kolorową oraz co noc, przed snem. Wiadomo, że zima nadchodzi wielkimi krokami, a to też oznacza, że takiego rodzaju produkty będą nieodłącznym elementem pielęgnacji i czymś koniecznym w torebce. 


4. OLIMP LABS Apencontrol - suplement diety

Produkt pełnowymiarowy
31,50 zł / opakowanie

Od czasu do czasu trafiam w pudełkach suplementy diety, ale poza tymi, które służą kondycji włosów i paznokci, nie przyjmuję żadnych regularnie. Apecontrol ma wspomagać w niepodjadaniu, a z tym problemu nie mam. Na pewno jednak przyda się osobom, które chociażby takiego efektu placebo potrzebują, aby przestać ulegać bądź jeść mniejsze porcje. Tak samo jak gadżety, uważam że suplementy, batoniki czy drinki różnego rodzaju, są jednak fajnym elementem box'ów.


5.  BIOTANIQE - Naturalny krem odżywczy 

Produkt pełnowymiarowy
10,49 zł/ 150 ml

Krem jest mi znany z poprzedniej edycji ShinyBox, ale nie tylko. Ostatnio często na niego trafiam. Nie będę się powtarzać, ale dla mnie to po prostu przeciętniak. Mam nadzieję, że trzeci raz się nie pojawi :).


6. DELIA COSMETICS - krem do rąk i paznokci wygładzający z d-panthenolem 

Produkt pełnowymiarowy
3,90 zł / 75 ml

Krem do rąk to tak samo jak balsam do ciała czy szampon, zawsze mile widziany w pudełku kosmetyk. Nigdy za dużo, bo zużywam sporo. Delia to marka tania, ale akurat


Tym razem Ambasadorki otrzymały aż 3 genialne prezenty!

1. Krem do twarzy 360°AOX marki Naturativ o wartości 192 zł!

Krem, który kosztuje tak dużo...ciekawe jak działa. Opakowanie jest duże, wygodne. Taka pompka to mój ulubiony sposób dozowania kremu. Jak tylko zużyje mój obecny krem, ten napocznę natychmiast. Gwiazda pudełka, już jego wartość znacznie przekracza cenę boxu.


2. Bursztynowe kryształowe mydełka do ciała lub bursztynowe mydełko „Aqua Baltic” marki Horfes o wartości 20 lub 25 zł

Znowu rewelacja. Mydła używam co prawda do czyszczenia pędzli, ale jak trafiają się takie ciekawe egzemplarze, chętnie spróbuję jego działania również na skórze. Bursztynowe mydło wygląda rewelacyjnie, aż szkoda go ruszać.


3. LiqPharm LIQ CC Serum Light 15% Vitamin C BOOST- serum rozświetlające o wartości ok. 62 zł


Wartość pudełka bez prezentów: 112 zł
Wartość pudełka Ambasadorek: 386 zł

Uważam, że dawno nie było lepszego pudełka! Naturalne kosmetyki (Horfes, Bee Natural, Natirativ), droższe z wyższej półki, kolorówka genialnej jakości, nieznane marki...nic więcej do szczęścia nie potrzeba. Nawet bez prezentów uważam je za dobre, bo sama pomadka Kontigo, balsam do ust i odżywka są bardzo interesujące. Podoba mi się też to, że znalazł się suplement.

Moja ocena: 6/6 - bez prezentów dałabym 5/6

Think Pink można jeszcze kupić -> klik.

Ja nie mogę się już doczekać edycji The Power of beauty. Jest reklamowana produktami naturalnymi i siłą prostoty. Brzmi obiecująco.


Beauty Rituals BeGlossy październik 2018

Beauty Rituals BeGlossy październik 2018


W zeszłym miesiącu BeGlossy porwało mnie szatą graficzną. Pudełko Filozofia Piękna naprawdę zachwycało i trzymam je na stole J. Beauty Rituals jest klasyczne, minimalistyczne. W sobie kryje jednak coś dużo bardziej ciekawego, co ma nam umilić ponure, jesienne wieczory. Czasem gdyby nie dobre wino, serial czy właśnie kosmetyki, jesień byłaby nie do zniesienia. Zajrzyjmy do środka.


1. BIOTANIQE - NATURALNY KREM ODŻYWCZY
Produkt pełnowymiarowy
9,00 zł/150 ml

Krem już znany, bo pojawił się nie tylko w BeGlossy J Dawka nawilżenia potrzebna zawsze, a ja balsamy i masła zużywam jeden za drugim, dlatego nawet spory zapas zawsze schodzi dość szybko. Teraz co prawda postawię bardziej na oleje i cięższe masła, natomiast i balsam zużyję po pewnym czasie. W końcu do wiosny niedaleko! ;)


2. BIOTANIQE - SERUM NAPRAWCZE
Produkt pełnowymiarowy
21,99 zł/25 ml

Lubię pielęgnację twarzy uzupełniać serum, poza stosowaniem kremów. Biotanique znam jedynie z kremu do ciała i nie wiem jak sprawdzają się produkty do twarzy.


3. ILU - GĄBKA DO MAKIJAŻU OLIVE CUT
Produkt pełnowymiarowy
19 zł/sztuka

Od pierwszego zastosowania gąbki Blend It jestem zakochana w tej metodzie aplikacji podkładu. Przez lata podejmowałam próby i podchodziłam do jakiejś gąbki, potem do pędzli i efekt nigdy nie był zadowalający. Podkład miał dziwne wykończenie, a czyszczenie też mi przeszkadzało. Okazało się, że Blend It była ideałem ze względu na miękkość, ale gąbeczkę ILU już raz użyłam i jestem zachwycona. Wydawała się na początku dużo twardsza i bardziej zbita, ale po zmoczeniu wodą cudownie się zmienia. Podkład wygląda idealnie po aplikacji. Jak dla mnie zamiast past do zębów i dezodorantów, co kilka pudełek mogłaby pojawiać się gąbeczka innej firmy, aby można było znaleźć swój ideał.


4. HIMALAYA - WYBIELAJĄCA PASTA DO ZĘBÓW
Produkt miniaturowy
21,99 zł/150 g

Jak tylko pojawia się pasta, zawsze myślę to samo. „Eh”. No żużyję, wiadomo. Choć wolę Elmex J Mała pasta zębów nie wybieli, a jest, bo jest. Nie jest to mój faworyt pudełka ;]


5. HIMALAYA - MASKA NEEM PEEL OFF
Produkt pełnowymiarowy
13,49 zł/ 75 ml

Kolejny produkt od Himalaya, czyli maseczka peel-off z serii Neem, którą poznałam już dzięki piance oczyszczającej do mycia twarzy. Nadal ją używam i jestem bardzo zadowolona z tego jak oczyszcza skórę. Jej recenzję znajdziecie tutaj:
Maseczek akurat mam już za dużo i ostatnio po prostu próbuję każdej po trochu. Jestem ciekawa jej działania.


6. INSTITUT ESTHEDERM - INTENSIVE HIALURONIC CREAM
Produkt miniaturowy
269,00 zł/50 ml
50 zł/10 ml

Markę znam dzięki BeGlossy coraz lepiej i o wysokiej jakości tych kosmetyków jestem przekonana. Cieszą mnie nawet miniatury od Institut Esthederm. Kremik na pewno daje dobre efekty, ale jestem ciekawa jego zapachu, konsystencji i tego jaka cera jest rano, po przebudzeniu.


I na koniec mini prezent, który ze względu na termin przydatności do 30/11 trzeba zużyć od razu

7. INSTITUT ESTHEDERM - CELLULAR WATER CREAM
Produkt miniaturowy
152,00 zł/50 ml
30 zł/10 ml


Krem ma mega eleganckie opakowanie. Naprawdę robi wrażenie.

Tak właśnie prezentuje się najnowsze, październikowe pudełko BeGlossy i rytuał piękna. Wartość to około 150 zł. Jestem bardzo zadowolona z produktów Institut Esthederm, gąbeczki ILU i serum Biotanique. Produkty Himalaya są w porządku, ale nie jestem mega fanką. Różnorodność jest w miarę, bo przeważają jednak produkty do pielęgnacji twarzy, choć bardzo duży plus za gadżet. Pędzle, pilniczki, gąbeczki i inne takie drobiazgi są świetnym dodatkiem do kosmetyków.


Moja ocena: 4/6

Co Wy myślicie o tej zawartości?
Swoje pudełko możecie zamówić na stronie BeGlossy: tutaj.

Coś pięknego ShinyBox wrzesień 2018

Coś pięknego ShinyBox wrzesień 2018


Tym razem wpis ze sporym opóźnieniem, ale urlop na Majorce, za którym już tęsknię i ogarnianie spraw związanych z mieszkaniem pochłaniają całkowicie mój czas. Nadrabiam szybko, bo do pokazania mam dużo!



ShinyBox dzięki swoim opakowaniom zawsze powinien mieć dopisek Coś Pięknego :). Zawsze wspominam o tym, że mam sentyment do wrześniowych pudełek, bo już od pierwszego boxu, który kupiłam kilka lat temu, wrzesień zawsze wymiatał. Jak jest tym razem?

Pudełko jak zwykle ma różne warianty, ale zazwyczaj trafiam bardzo dobrze.

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 111 zł/30 ml

Pierwszy raz widzę taki olejek i markę. Opakowanie mega przyciąga wzrok, a brazylijska papaja zachęca :). Cena jest absurdalna, więc nie wiem czego się spodziewać po tym maleństwie. Od razu przetestuję. Jesienią i zimą lubię stosować oleje w pielęgnacji, dlatego będzie w sam raz.


Produkt miniaturowy
7,99 zł/90 ml
Produkt miniaturowy
7,99 zł/75 ml

Zawsze cieszą mnie produkty do włosów, a szczególnie kiedy jest szampon i odżywka, bo tak najlepiej testować. Wolę nawet wersje mini, ale żeby sprawdzić jak produkty działają na włosy niż wielkie butle. Wolałabym co prawda coś trudniej dostępnego i mniej znanego niż zwykłe Aussie. Te już doskonale znam, bo i w boxach znalazły się niejednokrotnie. Na szczęście są dobre i ślicznie pachną. Nie zdążyłam zabrać na urlop, ale zużyję w domu.



Produkt pełnowymiarowy
5,99 zł/75 ml

Znam ten krem i jest całkiem ok, choć pamiętam, że trochę przeszkadzała mi jego konsystencja. Nie zapadł mi w pamięć mocno, bo raczej nie był ani wyróżniający się na plus ani na minus. Przeciętniak, ale zużyję.



Produkt pełnowymiarowy
13,64 zł/100 ml

Dezodoranty zużyje się zawsze tyle że ja mam swój ulubiony od Garniera i już na inne go nie zamieniam. Wypróbuję oczywiście ten, bo nigdy nie zakładam, że nie może być lepiej. Produkt jest naturalny, ma dobry skład i jeśli będzie też odpowiednio zabezpieczał, kto wie :D Może odpuszczę sobie mojego faworyta.


Teraz kosmetyki wymienne, które uzależnione są od wersji pudełka.

Produkt pełnowymiarowy
24,00 zł/150 g

Marka Chantal również jest dla mnie nowością, tak jak większość z tej edycji pudełka. Cieszy to bardzo, bo będę miała zupełnie nowe kosmetyczne doznania- oby same dobre :) Co prawda 12 w 1 brzmi mało wiarygodnie, ale...po prostu zacznę testować i tyle.


Produkt pełnowymiarowy
21,90 zł/10 ml

Takie mini cuda z kwasem zawsze cieszą moje oko. Lubię dawać cerze porządną dawkę nawilżenia i wklepywać skoncentrowane serum. Zawsze przynosi to efekt wygładzenia, jedwabistości. Świetnie, że ta szklana buteleczka wpadła do pudełka.




8. STR8 Ahead- odświeżający żel pod prysznic

Prezent dla mężczyzn to niespodzianka od ShinyBox z okazji Dnia Chłopaka. Okazuje się, że to prezent również dla mnie, bo uwielbiam zapach akurat tej wersji żelu STR8 <3

Wartość pudełka to ponad 200 zł, a więc bardzo dużo. Wszystkie produkty poza Aussie są ciekawe, mało znane, dobrane tak, że mamy różnorodność. Nie pojawiła się kolorówka, ale za to sporo pielęgnacji twarzy i włosów. Bardzo, ale to bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie ta zawartość swoją nieoczywistością. O to chodzi, będę testować nieznane kosmetyki i obserwować ich działanie.

Ambasadorki mogą również cieszyć się prezentem, jakim jest tusz marki Pablo Color.



Moja ocena: 5/6

Co myślicie? Znacie już te produkty czy tak jak dla mnie, są dla Was nowością?

Copyright © 2016 Good to try ! , Blogger