Botame Body borówkowy krem do rąk- vege

Botame Body borówkowy krem do rąk- vege

Kocham testować nowe kremy do rąk i zachwycać się coraz lepszymi. Poznałam już wiele rewelacyjnych, do których często wracam, ale element nowości jest zawsze kuszący. Zapachowo preferuję zdecydowanie słodycz, nuty owocowe lub czekoladowe. Kiedy w jednym z pudełek BeGlossy znalazł się mały kremik borówkowy, czułam, że to może być coś dobrego. A co z tego wyszło?


Zapach borówek trudno jest oddać balsamami i kremami, o czym już dawno się przekonałam. Nie trafiłam chyba jeszcze produktu, który rzeczywiście oddawałby słodki, soczysty zapach przypominający borówki. Botame udało się to tylko trochę, bo do ideału sporo brakuje. Mimo to, pachnie pięknie. Polubiłam go za zapach i za działanie przede wszystkim, ale również za to, że jest poręczny i zgrabny. Nosiłam go zawsze w torebce. Tubka jest miękka, bardzo wygodna. Czasem denerwował mnie brak zatrzasku, bo nakrętkę trudniej jest zamknąć, tym bardziej śliskimi rękoma. Nie jest to jednak coś strasznego :). Działanie i efekt na skórze są warte tego żeby mieć krem przy sobie. 


Skład:


Odnośnie działania, szybko przynosi ulgę suchym dłoniom i bardzo wygładza. Nie jest tłusty, nie powoduje lepkości. Wchłania się po około minucie i pozostawia przyjemny film, który powoduje, że dłonie są przyjemne w dotyku. Odczułam poprawę po zużyciu niecałej tubki. Zawsze lubiłam wąchać własne ręce, kiedy miałam go wsmarowanego :) Cena jest bardzo rozsądna jak na jakość kremu, więc polecam zdecydowanie.

Cena: 9,99 zł/30 ml


Chciałabym poznać również wersję kokosową, bo w sumie masła/balsamy kokosowe to poza czekoladowymi moje ulubione. Cieszę się, że w BeGlossy znalazł się tak dobry produkt.


Bandi Gold Philosophy - krem do twarzy ze złotem

Bandi Gold Philosophy - krem do twarzy ze złotem

Bandi znam już od lat. Dawno temu kosmetyczka w salonie poleciła mi kupno i tak się zaczęło. Potem w beauty boxach zaczęły pojawiać się ich produkty, co zawsze mnie bardzo cieszyło. Na razie poznałam jedynie kremy do twarzy, ale jeszcze się nie zawiodłam. Jak było w przypadku złotej filozofii? Czy podarowała mojej skórze luksus?


Receptura preparatów GOLD PHILOSOPHY została opracowana w oparciu o najnowsze rozwiązania w walce ze starzeniem skóry. Jeżeli pod wpływem niekorzystnego oddziaływania czynników zewnętrznych oraz spowolnionych mechanizmów odnowy komórek Twoja skóra straciła napięcie i elastyczność, GOLD PHILOSOPHY zregeneruje i silnie odżywi, by mogła odzyskać świeży i odmłodzony wygląd.


Uwielbiam buteleczki Bandi. Nie ma wygodniejszego sposobu dozowania niż taka pompka. Poza tym, bardzo elegancki wygląd i butelka zapakowana dodatkowo w kartonik. Widać, że jest to produkt lepszej jakości. 


Składniki aktywne: d-pantenol (prowitamina b5), masło sheaolej buritiolej z ogórecznikatripeptyd-5złoto

Oczywiście zaciekawił mnie olej, więc zerknęłam, że pochodzi z Amazonii, jest tłoczony na zimno i działa nawilżająco oraz przeciwzmarszczkowo. Dedykowany cerze dojrzałej i suchej.


Co tu dużo mówić, lubię kremy Bandi i tym razem się nie zawiodłam. Konsystencja jest wspaniale aksamitna, przyjemna. Krem daje natychmiastowe ukojenie. Czuje się już po pierwszych użyciach, że cera jest wygładzona, miękka i jakby wypełniona od środka. Likwidacja zmarszczek to przegięcie, bo żaden krem nawet po zużyciu kilku opakowań pewnie tego nie zrobi, ale może dać ogólne rozświetlenie i nawilżenie, które wizualnie poprawia wygląd cery. Robi się ona sprężysta, bardziej jędrna. Wielki plus również za to, że nadaje się do użycia rano, tuż przed nałożeniem podkładu. Jest dla niego dobrą bazą i nie wywołuje rolowania. Nie zauważyłam na cerze wyprysków ani zapchania podczas stosowania kremu. Wydajność jest ogromna, używałam go z 4 miesiące, a mam wersję mniejszą niż 50 ml za 94 zł. Uważam więc, że warto za niego zapłacić.


Cena: 94 zł/50 ml


Moja ocena: 6/6

Znacie już jakieś kosmetyki Bandi? Co o nich sądzicie?

Herbal Essences bio:renew Repair szampon i odżywka do włosów

Herbal Essences bio:renew Repair szampon i odżywka do włosów

Dziś kilka słów o drogeryjnym, niby zwyczajnym zestawie do pielęgnacji włosów, który na pierwszy rzut oka niczym się nie wyróżnia. Średnia półka cenowa, nowa linia promowana w mediach jako pozbawiona niektórych "szkodliwych" dla włosów składników. Z samą marką Herbal Essences nie miałam styczności o wielu lat i kiedy zestaw wpadł mi w ręce, nie miałam żadnych oczekiwań. Co się okazało już po pierwszym umyciu?


Oba produkty przeznaczone są  do włosów zniszczonych, a jednocześnie bezpieczne dla tych farbowanych ze względu na zrównoważone pH. Ich rolą jest odbudowa i wygładzenie, czyli typowe ujarzmienie niesfornych i suchych włosów. Butelki są wygodne, plastik miękki, zatrzask czasami denerwował zacinaniem, ale do zniesienia. Sam zapach niesamowicie mi się spodobał już od pierwszej chwili, a co ważne, utrzymywał się cały dzień. To jednak kwestia gustu, bo mój mąż go w ogóle nie polubił. Wyczuwałam w nim nuty kwiatowe. Oba produkty były bardzo wydajne i schodziły mi powoli, bo mogłam się nimi cieszyć ponad 2 miesiące mimo mycia włosów co drugi dzień. 

Skład:


No właśnie, a jaki efekt po umyciu?


Dla mnie nie jest problemem skład szamponu, bo włosy mam silikonolubne. Gorzej kiedy są po spłukaniu splątane, bo potem rozczesywanie trwa godzinę i jest bolesne. Ucieszyłam się więc kiedy poczułam już po samym użyciu szamponu, niesamowitą taflę pod palcami. Rzadko się zdarza, że czuję, że tak naprawdę obeszłoby się bez odżywki. Włosy po wyschnięciu lub wysuszeniu są bardzo ogarnięte, czyli gładkie, ujarzmione. Nie odstają żadne połamańce ani nowe baby hair. Są lejące, bardzo sypkie. Widać też połysk, chociaż ja i tak ostatnio odkryłam fajny nabłyszczacz, który namiętnie używam :). Obecnie jeśli miałabym wejść do drogerii i na szybko wybrać produkty, bo zabrakłoby mi czasu na zamówienie czegoś mega dobrego, bez wahania wzięłabym Herbal Essences z serii bio:renew. Nic innego nie wchodziłoby w grę. Jeśli się zastanawiacie - warto.

Cena szamponu: 19,99 zł/400 ml
Cena odżywki: 19,99 zł/360 ml


Moja ocena: 6/6

Przyjemny zestaw dla osób, które nie stawiają na eko składy, ale chcą czegoś lepszego niż szampony za grosze, które plączą włosy.

Perfumy damskie Bi-Es

Perfumy damskie Bi-Es

Dzisiaj zdecydowanie zapachnie rozmaicie za sprawą kilku flakoników, które od pewnego czasu mam okazję używać. Firma BI-ES oferuje nam wachlarz perfum, wód toaletowych i perfumowanych oraz dezodorantów dla kobiet i mężczyzn. Ceny są niskie, można powiedzieć, że na każdą kieszeń. Jeśli szukacie czegoś ciekawego w dobrej cenie, zerknijcie jak sprawdzają się u mnie perfumy ze zdjęcia. Miałam okazję poznać kilka zapachów z numerologicznej kolekcji Numbers i dziś opowiem Wam o wrażeniach. Ich związek z numerologią pozwala na odpowiedni dobór zapachu do cech charakteru osoby, która będzie się nimi zachwycać :)


Buteleczki bardzo mi się spodobały, bo są klasyczne i eleganckie. Nie ma tu wydziwiania i przerysowania, co coraz częściej się zdarza w przypadku niektórych wód perfumowanych. Nie lubię krzykliwości i te buteleczki są w punkt. Ładnie wyglądają stojąc w łazience lub na toaletce.


Zapach No2 z numerologicznej kolekcji Numbers - odpowiedni dla osób skromnych i wrażliwych, ceniących sobie przyjaźń i poczucie bezpieczeństwa; dla estetów kochających wszystko co piękne. Zapach ten otula frezją i delikatną aksamitką, pewności siebie dodaje pobudzający jamajski pieprz. Energetyczny i nieskrępowany.
Nuty głowy: pieprz jamajski, wanilia, paczula
Nuty serca: hibiskus, frezja, aksamitka
Nuty podstawy: drzewo sandałowe, cedr, gruszka

Mnie podoba się jako jeden z dwóch najbardziej. Słodki, ale nienachalny. Wyraźnie podkreśla kobiecość i dodaje pewności siebie. Nie trzeba się obawiać, że może drażnić otoczenie, ale też można być pewnym, że będzie wyczuwalny.


Zapach No3 z numerologicznej kolekcji Numbers – doskonały dla osób pozytywnie nastawionych do życia, towarzyskich i kreatywnych. Zapach energetyczny dzięki nutom piżma i lotosu, z tajemniczą aurą czarnej orchidei i pikanteryjnym zakończeniem z owocem granatu i mahoniem. To zapach szczęścia, ucieleśniający ducha ciepłej i zmysłowej kobiety.
Nuty głowy : owoc granatu, nektarynka, gruszka
Nuty serca: czarna orchidea, lotos, fiołek 
Nuty podstawy: wanilia, piżmo, mahoń

Trójeczka również jest w moim typie, ale ulokowałam ją na trzecim miejscu. Słodko-ostra, z wyczuwalnym piżmem i mahoniem. Trochę za ciężka. Zdecydowanie dla dojrzalszych nosów.

Zapach No9 z numerologicznej kolekcji Numbers – odpowiedni dla kobiet uczuciowych i pełnych pasji. Intensywny dzięki nutom wanilii i paczuli, a zarazem delikatny bo z dodatkiem jaśminu i różowego pieprzu. To wyjątkowo pociągająca kompozycja, której zwieńczeniem są nuty owocowe.
Nuty głowy: mandarynka, różowy pieprz, pieprz jamajski
Nuty serca: jabłko, kwiat pomarańczy, frezja 
Nuty podstawy: wanilia, kawa, paczula

Mój faworyt! Choć numer 9 to dla mnie nr 1 :) Jest lekki, przyjemny, elegancki. Według mnie ma najwięcej klasy i delikatności. Polecam mocno. 

Zapach No33 z numerologicznej kolekcji Numbers – doskonały dla kobiet zrównoważonych, wyrozumiałych i empatycznychGłównymi nutami kompozycji są róża i wanilia. Ostrości i trwałości nadają mu piżmo, a wyjątkowości - nektar z czarnej porzeczki.
Nuty głowy : czarna porzeczka, róża, frezja
Nuty serca: wanilia, drzewo sandałowe, paczula 
Nuty podstawy: nuty pudrowe, białe piżmo
Na mój nos najmocniejszy, najostrzejszy i najmniej mi odpowiada. Stawiam go spośród tej czwórki na miejscu ostatnim, ale myślę, że osobom lubiącym ostre i bardzo wyraziste zapachy się spodoba. Po prostu nie w moim stylu. Jest dla osób o dużej pewności siebie, lubiących zwracać uwagę. Widzę ten zapach na dojrzałej, stanowczej kobiecie. 

Cena: 35 zł/50 ml
Wszystkie zapachy Bi-es dostępne są w sklepie internetowym.

Ich trwałość jest przyzwoita jak na cenę, za którą można je dostać. Po wyjściu z domu i przebywaniu na zewnątrz, odzież wierzchnia wymaga spryskania ponownie już na drugi dzień, ale na marynarce trzyma się kilka dni, nawet po wyjęciu z szafy w kolejnym tygodniu. Jeśli chcecie zapewnić sobie ciekawy zapach za niewielkie pieniądze i nie chcecie inwestować w oryginalne perfumy, mogę polecić je jako alternatywę.


Shiny Christmas - ShinyBox grudzień 2018

Shiny Christmas - ShinyBox grudzień 2018

Grudniowe pudełko (a właściwie pudełka, bo zawartość nie zmieściła się w jednym) ShinyBox dotarło do mnie przed Wigilią, ale ze względu na wyjazd, mogłam je obejrzeć dopiero wczoraj, po powrocie do domu. Nie zaglądałam wcześniej na blogi żeby nie zepsuć sobie niespodzianki podczas otwierania. Czas na pokazanie mojej zawartości. Świąteczna edycja wyróżnia się jak co roku grafiką, co mnie się bardzo podoba. Zawiodło mnie jednak w środku to, że bibułka zawinięta bardzo niestarannie, wręcz wymięta, pognieciona- nie wyglądało to za dobrze. No i brak karty z produktami,  co utrudnia przygotowanie wpisu i zapoznanie się ze wszystkim. Zdarza się, więc wybaczam, ale mam nadzieję, że w kolejnej edycji będzie już ok.




Pudełko występowało w różnych wariantach, ale pokażmy co było w każdym ShinyBox.

1. MediqSkin PLUS - Żel punktowy do cery trądzikowej

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 50 zł/30 ml

Doskonale znam produkt, ponieważ od dawna używam całego zestawu 5 kosmetyków od MediqSkin właśnie z tej linii. Żel ma lekką formułę, dobrze działa na cerę problematyczną i ma wygodną butelkę typu airless. Działa złuszczająco, oczyszcza z martwych komórek i ułatwia oczyszczanie porów.  Bardzo się cieszę, że jest obecny w tej edycji.


2. Delia DERMO SYSTEM - mgiełka tonizująca do twarzy 

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 8,50 zł/150 ml

Obecnie używam toniku w mgiełce Ziaja liście manuka, ale po wykończeniu na pewno z przyjemnością sprawdzę Delię. Nigdy jeszcze nie miałam, więc jest to coś ciekawego. 


3. Delia- cień do powiek

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 8,90 zł/sztuka

Produkt, który się powtarza, bo w listopadowej edycji The Power of Beauty -> zawartość tutaj <- był zielony. Szkoda, bo akurat nie przepadam za taką strategią powielania produktów. Odnosi się takie wrażenie, że jak nie krótka data przydatności to może z kolei coś, co zostało jeszcze do zbycia jest wrzucane do boxu jako zapychacz. Będę oczywiście używać, ale co za dużo to wiadomo... Odcień, który trafiłam to nr  15 matt i jest bardzo ok. Kolor to róż z brzoskwinią i w sumie wygląda jakby był do policzków a nie do powiek.



Poza trzema powyższymi produktami, każde pudełko standardowe zawierało również 1 z 5 poniższych:

Emulsja rozświetlająca Glow Primer - Joko Make Up - 9,99 zł / szt.
Szampon do włosów Kerasys - Clinic Care Repairing  - 14 zł / 200 ml
Produkt pielęgnacyjny do jamy ustnej Blanx - 15,99 zł / szt.
Naturalna maseczka do twarzy Dermaglin - 6,99 zł / 20 g
Ampułka nawilżająco-wypełniająca z kwasem hialuronowym Dr. Grandel - 25 zł / szt.

Jako Ambasadorka, otrzymałam od ShinyBox 2 produkty  z tej listy:

4. Blanx Med Pure Nature - wybielająca pasta do zębów
Produkt pełnowymiarowy
Cena: 15,99 zł

Za pastami do zębów w pudełkach typu beauty box nie przepadam, ale tutaj wydaje się to być coś ciekawego i innego. Nieznana mi marka jest jedynym co działa na korzyść tej pozycji w pudełku. Generalnie wolałabym, aby mimo wszystko nie pojawiały się takie tematy w kolejnych edycjach :) Tak samo jak podpaski i wkładki.


5. Dermaglin - maseczka do twarzy - cera trądzikowa

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 6,99 zł/sztuka

Jak zawsze uważam, że maseczki są świetnym pomysłem do pudełka, bo możemy dzięki temu sprawdzić, które dobrze się na naszej skórze spisują i które tym samym będziemy chętnie kupować ponownie. Szkoda tylko, że tej akurat maseczki nie wypróbuję po raz pierwszy i nie mogę jej zaliczyć do poznawanych nowości. Dlaczego? Zajrzyjcie do zawartości pudełka Hippieness. Tutaj znalazła się również maseczka Dermaglin z zieloną glinką kambryjską. 


Następne produkty dodatkowe, a konkretnie te, które znalazły w swoich pudełkach klientki VIP. Tutaj można było znaleźć 1 z 4:

Mydło marsylskie 72% oliwy z oliwek BIO - La Vie Claire - 12,90 zł /3 szt.
Olejek eteryczny - Vera Nord - 11,55 zł /10 ml
Naturalny olejek - Natura Receptura –  4 zł /10 ml
Mydło korzenne - Allvernum - 4 zł /sztuka

Jako Ambasadorka znalazłam aż 3 produkty. 

6. Allvernum - mydło korzenne

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 4 zł

No i jest! ShinyBox zapewnił nam atmosferę świąt nie tylko szatą graficzną, ale też aromatem. Lubię mydła w pudełkach, bo rzeczywiście je zużywam, przede wszystkim do czyszczenia pędzli, gąbki do podkładu i rękawiczki do demakijażu. To korzenne mydełko pachnie pięknie. Ma w sobie aromaty cynamonu, imbiru, białego pieprzu, gałki muszkatołowej, wanilii, bergamotki, pomarańczy, karmelu i cukru trzcinowego. 


7. Natura Receptura - naturalny olejek arganowy

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 4 zł/10 ml

Naturalnych olejów pewnie nigdy za wiele, ale ostatnio mam ich tak dużo, że nie nadążam ze zużyciem. Ta mini buteleczka mieści w sobie 10 ml olejku arganowego. Cena jest adekwatna do tego, co mamy na rynku w większych pojemnościach.


8. Vera Nord - olejek eteryczny- wersja eukaliptus

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 11,55 zł/10 ml

Lubię olejki, więc i z tego się ucieszyłam. Zauważyłam jednak, że innym trafił się Zapach Świąt, czyli coś typowo wpisującego się w tę edycję pudełka. Jaz kolei dostałam po prostu jeden ze standardowo dostępnych w ofercie firmy eukaliptus. Szkoda. Na pewno będę używała do kąpieli, bo kocham zapachy w łazience. Firma Vera Nord istnieje na rynku już od 1995 roku i specjalizuje się w olejkach zapachowych i eterycznych, a w ofercie ma ich całe mnóstwo. Może eukaliptus to nie do końca mój klimat, ale na pewno działa relaksująco i wyciszająco. Gdybym miała rozważać zakup kolejnego, zdecydowanie poszłabym w kierunku imbiru, pomarańczy, lawendy lub trawy cytrynowej. Olejek już roztacza się po mieszkaniu, bo właśnie odpaliłam kominek :)



To, co zwraca uwagę to ceny produktów dla Klientek VIP. Nie chodzi mi o to, że mylę produkt dla Klientek VIP z produktem VIP. Nie jest przecież powiedziane, że produkt powinien być VIP, a więc drogi, z wyższej półki. Myślę jednak, że Klientki VIP chciałyby być bardziej wyróżnione niż mydełkiem za 4 zł lub olejkiem za 11 zł. Na pewno mogło to być coś bardziej extra.

I na koniec kosmetyki tylko dla Ambasadorek ShinyBox.

9. KeraSys Salon Car - szampon do włosów 

Produkt pełnowymiarowy
Cena: około 34 zł/ 470 ml



Koreańska marka KeraSys kompletnie mi nieznana, ale z sieci dowiedziałam się, że jest dość dobrze odbierana. Co prawda skład nie jest naturalny i zawiera SLS, ale mojej skórze i włosom to nie przeszkadza. Moja wersja Voluming Amopole Treatment przeznaczona jest do włosów zniszczonych i pozbawionych objętości. Butelka wygląda solidnie. Cena wcale nie wskazuje na wysoką jakość szamponu, bo jest to koszt jaki zapłacimy za szampony z drogerii typu Toni&Guy. Już dziś, w Sylwestra, sprawdzam jak się spisuje w myciu :) 


10. DR. GRANDEL - Hyaluron Refill Cream- krem do twarzy

Produkt miniaturowy
Cena: 166 zł/50 ml 

Marka Dr Grandel bardzo zachęca. Kosmetyki są wysokiej jakości, mają dobre składy. Bazują na kwasie hialuronowym, algach i wodzie morskiej, skwalanie, maśle shea. Refill Cream można stosować rano i wieczorem. Jego celem jest głębokie nawilżenie i wypełnienie nawet głębokich zmarszczek. Marka ma w ofercie także kosmetyki do ciała i do makijażu. Chętnie się im przyjrzę.  


Powiem Wam, że trochę gubię się już w tych produktach wymiennych, VIP i różnych wariantach pudełek. Może w sumie byłoby lepiej gdyby wszyscy dostawali to samo i ewentualnie coś dodatkowo dla VIP i Ambasadorek. Sama nie wiem. Generalnie pudełko jest dość średnie, bo choć produkty będą przydatne, są one przeciętne. Wersja dla Ambasadorek, którą otrzymałam, jest oczywiście bogatsza, urozmaicona. Gdyby jednak zamówiła podstawę, a więc kilka produktów, w tym 3 od Delii- byłabym chyba zawiedziona. Najbardziej zadowolona jestem z produktu Kerasys, bo jest mi w ogóle nieznany i uwielbiam testować kosmetyki do włosów. Cieszą mnie również olejki. To, co można było darować i zastąpić czymś zupełnie innym to pasta do zębów, powtarzający się cień Delia i powtarzająca się maseczka. Na plus jest to, że w pudełku znalazły się akcenty świąteczne. 

Moja ocena: 3/6

Listopad wypadł znacznie lepiej i wciąż cieszę się produktami z zeszłej edycji. Przed chwilą brałam kąpiel z użyciem przecudnego żelu Dushka <3. Myślę, że będzie lepiej! Przekonamy się za niecały miesiąc. Jestem ciekawa podpowiedzi. 

Kochani, dostępne jest jeszcze pudełko na styczeń 2019 -> tutaj. Sprawcie sobie prezent noworoczny jeśli macie ochotę :) Nawet jeśli nie zawsze odpowiada nam zawartość w 100% to samo uczucie niespodzianki i niepewności jest warte wypróbowania. 

Co myślicie o edycji Shiny Christmas?




Magic Moments beGLOSSY grudzień 2018

Magic Moments beGLOSSY grudzień 2018

BeGlossy lubię za wiele aspektów. Jednym z nich są zmieniające się tytuły edycji i szata graficzna pudełek. Zdecydowanie jestem za tym, aby każde było inne, wyjątkowe i niepowtarzalne. Poprzednie lata przyzwyczaiły mnie do tego, że edycja świąteczna była utrzymana w czerwono-zielono-białek kolorystyce, a wzór zdecydowanie związany z Bożym Narodzeniem. Tym razem nieco delikatniej, subtelniej objawia się nawiązanie. Magic Moments to nazwa przepiękna, ale można spojrzeć na nią szerzej niż tylko w kontekście świąt. Grudzień jest wyjątkowy pod wieloma względami. Zapowiedzi edycji Magic Moments powodowały niecierpliwość i wzmagały ciekawość, bo sama informacja o obecności produktu Nabla Cosmetics była obiecująca. Finalnie pudełko dotarło zapakowane w jeszcze większy karton, więc warto zerknąć co było w środku.


Na początek produkty VIP, a więc te, których spodziewać mogły się stałe Klientki mające wykupione pakiety na min. 6 miesięcy lub subskrybujące BeGlossy.


Produkty VIP

1. WOW! opaska na włosy

Cena: 24,90 zł/1 szt.

Różowa opaska z wielką kokardą na czole :D No cóż. Kiedy ja zobaczyłam trochę się uśmiałam, bo nie jestem osobą, która lubuje się w takich gadżetach. Szlafroczek owszem, pędzle, gąbeczki, pilniczki tak, ale opaska...Gdyby była dość neutralna w swoim design'ie to może potraktowałabym ją poważniej. Na opakowaniu napisano, że można wykorzystywać w kąpieli, do makijażu, na treningach (już to widzę) i do zabawnych selfie. Dla mnie jedyną opcją jest założenie jej kiedy będzie mi w domu zimno w uszy ;). A tak całkiem serio, pewnie znajdą się kobiety, które lubią poleżeć w wannie z różową kokardą na głowie, ale nie jestem to ja. Gadżet jednak ciekawy, bardzo przyjemny w dotyku, po prostu akurat nie dla mnie. 


2. Pierre Rene Camouflage- korektor wielofunkcyjny

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 19,99 zł/3,5 g 

Strzał w 10! Mój hit korektorowy to oczywiście niezmiennie Catrice Camouflage i sprawdza się u mnie od dawna. Chciałam jednak spróbować czegoś innego, a bojąc się ryzyka i źle wydanej kasy, nie podjęłam próby. Kolor trafiony, więc będę mogła poznać alternatywę. Szczęśliwie mój korektor po roku akurat się kończy, więc lepiej być nie mogło. 


Wersja pudełka dla Ambasadorek zawierała kilka dodatkowych niespodzianek. Oto one.

1. Cremolab - Marine Hyaluronic Revital Mask - maska nawilżająca w płachcie

Produkt pełnowymiarowy
Cena:  17-19 zł/25 g

Uwielbiam maseczki w płachcie, chyba nawet preferuję takie niż wklepywane i zastygające. To jeden z kilku produktów koreańskiej marki Cremolab, które będę miała okazję poznać. Oczywiście jak cała marka, maska również bazuje na wodzie termalnej T.E.N., ale zawiera również kwas hialuronowy, hydrolizowany kolagen, ekstrakt z morskiego planktonu (zawierający enzym odpowiadający za odbudowę komórek), ekstrakt z alg, chlorelli, zwyczajnej, przypołudnika kryształkowego, zielonej herbaty, arcydzięgla olbrzymiego, listownicy japońskiej oraz owoców anyżu. Jest tego sporo, a nazwy aż zadziwiają. Świat flory jest chyba nie do poznania w 100%. Maska działa przeciwzmarszczkowo, nawilża i wygładza. Przed świętami, planuję na sobotę, zrobię sobie taki relaksujący wieczór z maską, solą do kąpieli od Tołpy i kilkoma innymi produktami z tej edycji pudełka.


2. Cettua - maska rozświetlająca w płachcie 

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 11,90 zł/ sztuka

Kolejna maseczka, jedna ta o działaniu rozświetlającym i marki Cettua. Jest to również koreańska firma, tak jak Cremolab. Znalazłam kilka innych wariantów masek w internecie i wyglądają ciekawie. Opakowania jak to koreańskie, bardzo kolorowe i przyjazne dla oka. Naprawdę rewelacja, że w końcu pojawiły się nieznane, interesujące produkty. Zapowiadają się fajne wieczory pielęgnacyjne podczas przerwy świątecznej. 


3. Cremolab - Mineral Treatment Essence  T.E.N. -Esencja intensywnie rozświetlająca

Produkt miniaturowy
Cena: 130 zł/270 ml

4. Cremolab - Fresh water gel T.E.N. - krem żelowy wygładzający

Produkt miniaturowy
Cena: 134 zł/100 ml

Zestaw jest bardzo ciekawy, bo koreańskiej marki Cremolab na oczy nie widziałam, a kosmetyki wyglądają na bardzo jakościowe, profesjonalne i o dobrych składach. Jak podaje ulotka, kosmetyki umożliwiają 10 kroków koreańskiej pielęgnacji. Same kosmetyki bazują na wodzie termalnej T.E.N., która zawiera ponad 10 rzadkich minerałów takich jak wapń, magnez, potas, miedź, sód, cynk, selen, wanad i german. Esencja na bazie wody termalnej T.E.N. zawiera witaminę B3, adenozynę, ekstrakty z rumianku, lilii, kwiatów chabra bławatka, korzenia piwonii, czerwonej herbaty, liści hurmy wschodniej. Ma działanie rozjaśniające przebarwienia, nawilżające, ujędrniające, antyoksydacyjne i antybakteryjne. Funkcja esencji to przygotowywanie cery do absorbcji następnego produktu.

Krem żelowy z kolei zwiększa nawilżenie skóry o 63% i zawiera 10 minerałów oraz ekstrakty z lawendy, kamelii, róży, storczyków, aloesu, witaminy A, C, E, B oraz kwas hialuronowy. Ciekawy jest tez ekstrakt z bułgarskiego oleju różanego, który wykorzystywany jest w aromaterapii. 

Jestem bardzo ciekawa jak sprawdza się zestaw i czy po takiej próbce będę chciała kiedyś się zaopatrzyć w wersje pełnowymiarowe. 


Najlepsze, zdecydowanie najlepsze produkty z pudełka to 2 zapachy od Medicine. Kocham otwierać pudełka, w których poza kosmetykami jest jakiś gadżet, suplement lub właśnie zapach. Dobrze, że nie jest to żaden inny tylko właśnie zapach marki Medicine. A dlaczego? Nie chodzi tylko o buteleczki, ale te nuty zapachowe są przepiękne, czego się nie spodziewałam po wodzie perfumowanej za niecałe 100 zł. Wersja męska znalazła się w pudełkach Ambasadorek BeGlossy i  jest obłędna. Fajnie, że mogłam w tym czasie przedświątecznym podarować mężowi coś drobnego. Brawo BeGlossy za produkt męski. Jestem za. 

5. Medicine Black Desert - woda perfumowana dla mężczyzn
Cena: 79,90 zł/50 ml


I przejdźmy do zawartości pudełka standardowego.

Produkt 1 z 2:

1. Medicine - Poison Garden - woda perfumowana dla kobiet

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 79,90 zł/ 50 ml

Jak już wspomniałam wyżej, ogromnie się cieszę, że w BeGlossy zapakowano zapach. Kocham używać perfum, robię to non stop i uwielbiam dopasowywać do swoich aktualnych potrzeb kolejne nuty zapachowe. Zaskakujące, ale ten zapach niesamowicie mi się spodobał, a opakowanie chyba jeszcze bardziej. 


 Moje zapachy to Armani Si, Lancome La Nuit Tresor i Miss Dior Absolutely Blooming i powiem Wam szczerze, że zapach od Medicine jest równie atrakcyjny. Zobaczymy jak z trwałością.


2. Tołpa Spa Detox - sól do kąpieli Wyciszenie

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 8,00 zł/ 60 g

3. Tołpa Spa Detox - peeling Harmonia

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 8,00 zł/ 42 g

Spośród marek obecnych w drogeriach, Tołpa jest chyba jedną z moich ulubionych. Niektóre serie kosmetyków są bardzo dobre i dopasowane do moich potrzeb. Kiedyś kupowałam kilka kosmetyków z danej serii, aby zapewnić sobie spójną i konsekwentną pielęgnację. Sól i peeling na pewno doskonale wpisują się w świąteczno-relaksacyjny klimat i podtrzymuję, że zrobię sobie wieczór SPA z ich użyciem. Do tego oczywiście maski w płachcie.


4. Petite Delete - Delete Makeup - mini rękawiczka do demakijażu

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 14,90 zł/ 1 szt.

Genialnie! Kolejny gadżet do wypróbowania. Miałam już podejście do takiej rękawiczki i byłam zadowolona, ale muszę się przyznać bez bicia, zgubiłam. Kiedyś nie stosowałam takich produktów, ale teraz wszelkie gąbki, pędzle do nakładania podkładu i różne ciekawe przybory do demakijażu są dla mnie fajną opcją. Wczoraj po odpakowaniu box'u, od razu użyłam i pokiwałam głową z aprobatą. Cały makijaż zniknął bez śladu przy użyciu wody i rękawiczki. Dziękuję BeGlossy!



5. Nabla - Dazzle Liner- Eyeliner w płynie

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 52,00 zł/ 6 ml

Eyeliner Nabla był ujawniony już od jakiegoś czasu i miał zachęcić odbiorców do zakupu pudełka. Marka Nabla jest świetna i w swojej toaletce mam z 6-7 pojedynczych cieni do powiek, od których nie potrafię się uwolnić. Odkąd je mam, przestałam korzystać z innych paletek. Ich trwałość, napigmentowanie i efekt są nie do pobicia. Liner wygląda ciekawie, ale szkoda, że nie jest to kolor, który będę mogła używać w codziennym makijażu. Trafiłam na wersję białą, perłową. Nie wykonuję makijażu artystycznego, ambitnego...nie wiem jeszcze jak mogłabym go wykorzystać, ale podejmę próbę. Poszukam inspiracji w internecie. Oby przed święta był na to czas. Plus za markę i ogromny plus za to, że coś do make-up'u. Oby Nabla zagościła w kolejnych edycjach, może pod postacią cieni lub tuszu? :)


6. Aloesove - krem do rąk

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 18,90 zł/ 100 ml

W końcu! Widziałam już wiele razy pozytywne opinie o kosmetykach Aloesove i czekałam aż w końcu coś się trafi. Kremy do rąk schodzą mi hurtowo, więc genialnie. Już stoi na biurku w pracy.


7. Selfie Project - krem CC

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 16,99 zł/ 30 g

Marka ostatnio daje się zauważyć w beauty box'ach :) Mnie znana głównie z wizyt w Rossmannie, ale jeszcze nie próbowałam jej na sobie.


W pudełku był też dodatkowy prezent, którego nie ma na karcie standardowej. Jest to jednak serum, który był już w pudełku październikowym Beauty Rituals, więc po prostu muszę komuś podarować w prezencie, co jednak jakby nie patrzeć jest tez w porządku opcją.

8. Biotanique - serum naprawcze

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 21,99 zł/ 25 ml



Trzeba przyznać, że w 2018 roku były miesiące słabsze i tendencja robiła się nieciekawa. Zdarzały mi się krytyczne oceny zawartości pudełka BeGlossy. Ostatni kwartał tego roku wyciągnął jednak całościową ocenę bardzo w górę. Aktualnie z miesiąca na miesiąc jest coraz lepiej. Ciekawe co przyniesie nam nowy rok. Zdziwiło mnie na początku to, że w świątecznej edycji nie znalazł się żaden balsam lub żel o zapachu korzennym, piernikowym lub pokrewnym. Nie musiał się jednak pojawiać, bo rewelacyjną ocenę BeGlossy zawdzięcza perfumom w wersji męskiej (prezent dla Ambasadorek) i damskiej, gadżetowi do demakijażu, produktowi Nabla (mimo że kolor mógłby być inny) i ciekawym maseczkom koreańskim (prezent dla Ambasadorek). Nawet te tańsze produkty, a mam tu na myśli krem Aloesove, są interesujące. 6 produktów pełnowymiarowych i zróżnicowanych w zawartości standardowej, do tego 2 świetne prezenty dla Klientek VIP, a o zawartości ambasadorskiej już nie wspomnę. Brawo. Tak mogę podsumować. 

A teraz jak to wygląda w liczbach.

Wartość pudełka standardowego: 198 zł
Wartość pudełka VIP: 243 zł
Wartość pudełka dla Ambasadorek: około 390 zł

Moja ocena: 6/6

I co? Rewelacja, zgodzicie się? Ja dawno nie byłam aż tak zadowolona. Pudełka można kupić na stronie BeGlossy.

Copyright © 2016 Good to try ! , Blogger