Nowość - Gliss Kur Hair Repair - szampon Purify&Protect

Nowość - Gliss Kur Hair Repair - szampon Purify&Protect

Zawsze jak w beauty box'ach znajdzie się coś do pielęgnacji włosów, zacieram ręce robię "sasasasa" :D Moje włosy od listopada są rozjaśniane, więc w przeciwieństwie do czasu kiedy były rude i brązowe, obecnie mają tendencję do przesuszania i są bardziej szorstkie będąc blond. Dbam o nie trochę inaczej, używam często Olaplex Hair Perfector No. ,odżywki wychładzające kolor, ale też pielęgnację do włosów jasnych. Lubię jednak robić sobie odskocznię, dlatego jak trafia się coś np. w Shiny Box (zobacz zawartość styczniowego pudełka), chętnie próbuję, a potem oczywiście mówię Wam jak było. Dziś na świeczniku nowy szampon Gliss Kur. 


O produkcie:


Szampon Gliss Kur Purify & Protect z ekstraktem z nasion moringi i keratynowym serum odpowiada na potrzeby włosów przeciążonych zanieczyszczeniami oraz przetłuszczających się. Ta ultralekka linia odbudowuje zniszczenia powodowane wolnymi rodnikami, chroni włosy przed zanieczyszczeniami* oraz tworzy ultracienką warstwę ochronną, przeciwdziałającą szkodliwym czynnikom zewnętrznym.

Bez silikonów i sztucznych barwników.


Skład:

Aqua (Water, Eau) Sodium Laureth Sulfate Cocamidopropyl Betaine Sodium Chloride Moringa Oleifera Seed Extract Tocopheryl Acetate Hydrolyzed Keratin Panthenol Benzophenone-4 Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil Disodium Cocoamphodiacetate Glycerin Sodium Benzoate Citric Acid Cocamide MEA Parfum (Fragrance) PEG-40 Hydrogenated Castor Oil Polyquaternium-10 PEG-120 Methyl Glucose Dioleate PEG-7 Glyceryl Cocoate Linalool Phenoxyethanol Propylene Glycol Geraniol Butylphenyl Methylpropional Benzyl Alcohol Hexyl Cinnamal Benzyl Salicylate Citronellol


Butelka mieści 250 ml szamponu i zamykana jest tradycyjnie jak to Gliss Kur - na zatrzask. Bardzo mi się podoba, że jest przeźroczysta i ma takie holo etykiety. Naprawdę ładny design. Sami zresztą widzicie jak mieni się na zdjęciu. Konsystencja też nie odbiera od standardu, a jak jestem przy normie to i dodam, że zapach również typowy dla Gliss Kurowych kosmetyków. Ładny, perfumowany, ale nie jest naturalny jak olejki czy ekstrakty roślinne.


W użytkowaniu jest bardzo przyjemny, ładnie się pieni i nie trzeba go dużo wylewać na głowę, aby dokładnie umyć włosy na całej długości. Po spłukaniu czupryna jest jednak trochę szorstkawa, więc nie wyobrażam sobie pozostawienia jej bez użycia odżywki. Powinnam sprawdzić produkt z tej samej serii, aby ocenić całościowy efekt, ale jeszcze nie miałam okazji się zaopatrzyć. Mogę jednak powiedzieć, że mimo lekkiego splątania, czułam, że włosy są bardzo czyste, lekkie i pięknie pachniały. Po wysuszeniu, mimo użycia zupełnie innej odżywki, wciąż wyczuwalny był dla mnie zapach szamponu. Działanie ma być głównie oczyszczające i chroniące przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi, więc myślę, że spełnia  swoją rolę. Trochę górnolotnie zawsze producenci stosują nazwy (Urban stressed hair :D), bo sam szampon składem nie odbiega od pozostałych, ale marketing musi działać, to normalne. Smog i oczyszczacze powietrza są na czasie, więc i producenci kosmetyków tworzą kosmetyki antysmogowe:).


Cena: 9-12 zł/250 ml
Dostępność: wszystkie drogerie stacjonarne

Moja ocena: 5/6


Co powiedzieć skrótowo, na koniec? Jest to dobry, normalny i niewyróżniający się szampon o pięknym, perfumowanym zapachu i atrakcyjnej butelce z etykietą holo. Ma niską cenę i dobrze się pieni. Tyle.

Według Was warto spróbować?



Purlés - Pure Rebalancing Ceremony- Smart Balance Cream

Purlés - Pure Rebalancing Ceremony- Smart Balance Cream

Pewnie jak każda kobieta, lubię testować nowe kosmetyki, a w szczególności te z wyższej półki. Dają nam one poczucie troski o własną skórę na najwyższym poziomie, więc cieszymy się mogąc używać czegoś dobrego. Nie można zaprzeczyć, że czasem za ceną idzie jedynie marka i logo, ale w wielu przypadkach skład i działanie. Kwestia wczytania się w etykietę i sprawdzenia na żywym organizmie. Dziś pokażę Wam krem Purles, francuskiej marki. Półtora roku temu opowiadałam Wam o szokująco dobrych efektach stosowania produktu do ciała - lipolitycznego balsamu -> klik. Czy równie dobrze zaskoczył mnie krem do twarzy?

Smart Balance Cream

Wielofunkcyjny krem dedykowany pielęgnacji skóry tłustej, mieszanej i problematycznej. Dzięki zawartości ekstraktu z łopianu i drożdży reguluje pracę gruczołów łojowych oraz wpływa korzystnie na równowagę mikroflory naskórka. Składniki aktywne takie jak: niacynamid, pantenol czy pirydoksyna, łagodzą stany zapalne i zapewniają skórze odpowiednie nawilżenie. Ekstrakt z albicji jedwabistej usuwa objawy zmęczenia, przywracając cerze promienność. Krem pozostawia skórę świeżą, odżywioną i perfekcyjnie matową.




Nie da się ukryć uroku opakowania kremu. Nie mogłam się napatrzeć i z przyjemnością robiłam zdjęcia. Sama buteleczka jest szklana, elegancka i solidna. Bardzo wygodnie się dozuje krem, a miejsce które naciskamy jest też odpowiednio wyprofilowane, żeby nie zjeżdżał nam z niego paluch. W środku, krem wygląda jakby był napompowany powietrzem i puszysty jak mus. 



Działanie kremu miało być matujące i regulujące, bo jest dedykowany posiadaczom cery tłustej i problemowej. Używałam go wtedy, kiedy moja twarz taka była, więc liczyłam na zmatowienie, złagodzenie stanów zapalnych i regulacę pracy gruczołow łojowych. No i udało się. Rzeczywiście po wsmarowaniu, zauważyłam sporą różnicę nawet w tym jak zachowywał się mój makijaż w ciągu dnia, po wielu godzinach. Na cerze bez użycia kremu, zaczynałam się świecić już o 12 godzinie i niedoskonałości odsłaniały się w dużej mierze. Z kremem jest lepiej, bo nie musiałam często sięgać po puder, a i makijaż był w lepszym stanie. Nic się nie rolowało. W ciągu 2-3 dni uspokoiły się moje podrażnienia i szybko zniknęły bez śladu. Trochę jakbym użyła specjalnej maści zasuszającej. Niestety wraz z tym dostrzegłam, że cera zrobiła się lekko sucha, ale trudno powiedzieć czy nie były to inne czynniki zewnętrzne. Nie czułam już tłustości, ale też nie czułam komfortowego nawilżenia. Co jest jednak pewne, zniknęło błyszczenie i niedoskonałości. Krem prawie nie pachnie, jest przyjemny w użytkowaniu i bardzo wydajny. Używałam go około 3 miesiące. Uważam, że za to matowienie jest wart swojej ceny.

Cena: 88 zł/50 ml

Znacie kosmetyki Purles? Jeśli nie to mogę polecić je osobom, chcącym zainwestować w skuteczną pielęgnację z wyższej półki.



Mixa Hyalurogel- żel micelarny do skóry wrażliwej i odwodnionej

Mixa Hyalurogel- żel micelarny do skóry wrażliwej i odwodnionej

Osobiście uznaję żele micelarne za genialny wynalazek, który ułatwia życie. Już kilka razy przekonałam się, że ma to znaczenie, bo makijaż schodzi zdecydowanie łatwiej i skuteczniej niż z pomocą zwykłego żelu. Próbowałam kilka różnych marek, a tym razem chcę powiedzieć jak spisuje się w tej roli Mixa Hyalurogel. 


O żelu:
Mixa Hyalurogel żel micelarny to skuteczny demakijaż wrażliwej i odwodnionej skóry – bez podrażnień, przesuszenia i nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia. Właściwości oczyszczające, nawilżające i odświeżające pozwalają na zachowanie skóry w doskonałej kondycji i przywrócenie jej poczucia komfortu.
Dzięki zawartości czystego kwasu hialuronowego, naturalnego składnika mającego zdolność wchłaniania nawet tysiąca razy więcej cząsteczek wody, niż sam waży, żel micelarny Mixa Hyalurogel zapewnia skórze odpowiedni poziom nawodnienia. Zawarte w jego formule micele jak magnes przyciągają zanieczyszczenia i bez trudu usuwają je z twarzy. Lekka konsystencja żelu nie wymaga użycia wody.
Kosmetyki Mixy dobrze współgrają z moją cerą skłonną do niedoskonałości i wrażliwą. Wiem to, bo każdy krem, serum czy płyn micelarny działały bardzo dobrze. Stosowałam różne linie - zimą te do cery suchej, kiedy potrzebowałam bogatego nawilżenia, a w cieplejsze miesiące tych do cery wrażliwej i podrażnionej. Kilka przykładowych recenzji:

Recenzja kojącego kremu nawilżającego Mixa -> klik.
Recenzja bogatego odżywczego kremu Mixa -> klik.
Recenzja płynu micelarnego do cery suchej Mixa -> klik.

Skład:


Skład jest krótki, a z naturalnych rzeczy mamy ekstrakt z róży francuskiej. Moja cera kocha wody różane i takie ekstrakty, ponieważ działa to na mnie super wyciszająco i leczniczo. Butelka jest typowa dla żelu do twarzy, zakończona pompką. Żel jest dość gęsty, ale nie spływa z wacika. Stosujemy go bez użycia wody, właśnie przy użyciu płatka kosmetycznego. Celem miceli jest przyciągnięcie brudu i każdego, nawet najmniejszego zanieczyszczenia, aby pozostawić cerę świeżą i czystą. Jest przyjemny, nie czułam prawie żadnego zapachu. Po przytrzymaniu i rozsmarowaniu po twarzy, od razu widać schodzący makijaż. Trzeba go jednak trochę zużyć i kilkakrotnie dołożyć, aby efekt był całkowicie zadowalający i pozwalający powiedzieć, że cera jest oczyszczona. Zużywałam przy nim o co najmniej 3-4 waciki więcej niż przy standardowym płynie. Sam efekt końcowy super. Cera nie tylko czysta, ale też jakby nawilżona, gotowa do pielęgnacji. Była pod palcami miękka, aksamitna i bardzo przyjemna. Tego uczucia nie daje zwykły micel i myślę, że to przemawia zdecydowanie na korzyść żelu. Jedyny minus to niezbyt duża wydajność, ale stopień zadowolenia mi to rekompensował.

Cena: 17-19 zł/ 200 ml
Dostępność: drogerie internetowe oraz stacjonarne


Jeśli zależy Wam na delikatnym oczyszczeniu z mocnego makijażu, po którym nie będziecie mieć suchej, ściągniętej skóry, polecam gorąco. Jeśli jednak szukacie czegoś, co po prostu zmywa i wystarcza na długo - nie polecam. Po raz kolejny jestem zadowolona z kosmetyku Mixa, co dobrze świadczy o marce.

Moja ocena: 5/6

Novex- brazilian keratin- maska do włosów

Novex- brazilian keratin- maska do włosów

Nieznane wcześniej kosmetyki do włosów wraz z kremami do rąk i kolorówką lubię testować najbardziej. Każda nowa maska lub odżywka cieszy. W jednym z pudełek ShinyBox znalazł się taki oto czerwony słoiczek, a w nim maska z keratyną. Jak wpływa na stan włosów i jaki efekt daje tuż po umyciu?  


Maska z keratyną Novex Brazilian Keratin powstała z myślą o pielęgnacji każdego rodzaju włosów. W składzie znajduje się keratyna, która ma działanie odżywcze oraz doskonale wchłania się we włosy, wzmacniając nich strukturę. Keratyna to ważny składnik, gdyż stanowi aż 90% struktury włosa. Niestety ubytki keratyny są widoczne gołym okiem, gdyż włosy tracą wtedy swoją witalność i zdrowy wygląd. Dzieje się to pod wpływem czynników środowiskowych, a także w trakcie stylizacji wysoką temperaturą i niewłaściwej pielęgnacji. Regularne używanie  maski sprawia, że włosy są błyszczące, miękkie, odżywione i pełne życia. 
 
Skład:


Maska jest niedużych rozmiarów, ale wystarczyła mi na około 1.5 miesiąca. Każde z kilkunastu użyć było dla mnie przyjemnością, bo moje włosy naprawdę polubiły jej niedoskonały skład. Jest w nim hydrolizat keratyny, kilka ciekawych ekstraktów roślinnych i kwiatowych. Konsystencja jest typowa dla maski, ale najbardziej przypomina maski Kallos. Zapach przyjemny, pudrowy. Zostawiałam maskę na włosach przez kilka minut, a po spłukaniu już czuć było pod palcami duże wygładzenie struktury włosa. Tworzyła się tafla, która po wysuszeniu nie zamieniała się w "sianopusz". Włosy pozostawały lekkie, gładkie i przyjemne w dotyku. Były odpowiednio dociążone i nie fruwały na wszystkie strony, choć nie da się im odmówić sypkości. Fajnie pachniały, ale też długo i intensywnie, a ich zapach roznosił się wkoło. Reasumując, jestem bardzo zadowolona i nie spodziewałam się po tak niepozornej masce nieznanej mi marki, że da mi dużo satysfakcji.



Cena: 10 zł/ 100 g
Moja ocena: 6/6

Znacie firmę Novex? Może mieliście okazję próbować inne kosmetyki?

Pantene Pro-V 3 Minute Miracle - odżywka Hair Superfood

Pantene Pro-V 3 Minute Miracle - odżywka Hair Superfood

Nowość wśród odżywek 3 Minute Miracle od Pantene to odżywka Hair Superfood z fioletowym motywem. Jest ona dedykowana włosom słabym i cienkim. Tubkę znalazłam w styczniowym BeGlossy New Beginning, którego pełną zawartość możecie zobaczyć tutaj. Zwykła, znana wszystkim doskonale marka kosmetyczna z drogerii. Czy wniosła wartość dodaną do mojej pielęgnacji suchych, farbowanych włosów? Zapraszam na kilka słów o niej.


O odżywce:

Odkryj superodżywianie dla włosów dzięki 3-minutowej odżywce Pantene Superfood wzbogaconej formułą Pro-V. Natychmiast wchłania się we włosy i wzmacnia je od nasady dzięki wzmacniającej formule Pro-V, antyoksydantom, które chronią włosy, oraz lipidom, które uzupełniają ich strukturę. Stosuj po każdym myciu, aby zmienić słabe, zniszczone włosy we włosy Pantene: wyraźnie zdrowsze, bardziej lśniące i silniejsze.


Nie sposób tu powiedzieć coś nowego, bo odżywki Pantene są znane pewnie większości. Nie będę więc opisywać konsystencji, zapachu i opakowania, bo niczym się ono nie różni od poprzednich wersji. Czy te antyoksydanty i lipidy coś zmieniają? Po umyciu włosy są piękną taflą, która rozczesuje się bardzo łatwo. Naprawdę pod tym kątem bez zarzutu. Suche są sypkie, bardzo lekkie, jakby unosił się w powietrzu. Nie zyskały połysku i w moim odczuciu wzmocnienia też nie. Pachną normalnie, jak po drogeryjnej odżywce. Co to oznacza? Doceniam sypkie, lejące się włosy, bo to jeden z najważniejszych dla mnie efektów. Poza tym jednak odżywka nie robi nic istotnego i nic fajnego. Zwyklak, można powiedzieć.


Cena: 15 zł/ 250 ml

Odżywka jak odżywka, nie zrobiła na mnie wrażenia ani negatywnego, ani pozytywnego. Nie wyróżnia się niczym.

Ocena: 3/6

Mieliście okazję już jej spróbować?

Delia Cosmetics - Dermo System - mgiełka tonizująca do każdego typu cery

Delia Cosmetics - Dermo System - mgiełka tonizująca do każdego typu cery

Tym razem przedstawiam coś, co znalazłam w pudełku Shiny Christmas ->pełna zawartość<- a konkretnie mgiełkę tonizującą od Delia Cosmetics. Czas testowania trwał 1,5 miesiąca, mgiełki mam jeszcze sporo, ale efekty mogę już śmiało przybliżyć. Szczegóły dalej.


O mgiełce:
  • przywraca naturalne pH skóry
  • przygotowuje skórę do przyjęcia składników aktywnych kremu lub serum
  • nie ściąga skóry
  • jest odpowiednia dla każdego typu cery
  • zawiera: ekstrakt z aloesu, alantoinę, ekstrakt z lukrecji, naturalną betainę i kompozycję zapachową bez alergenów
  • nie zawiera: alkoholu, silikonów i parabenów
Skład wygląda na naprawdę fajny, bo nie ma tego, co nam szkodzi, a zawiera cudownie działające na moją cerę ekstrakt z aloesu i alantoinę. Te dwa składniki świetnie wyciszają wszelkie podrażnienia i łagodzą. Za listę składników plus dla Delii.

Skład:


Jak to na mgiełkę przystało, prezentuje się ona w butelce z rozpylaczem. Mój ulubiony sposób na tonizację. Wygodny i prosty sposób użytkowania. Fajne, trochę aptecznie wyglądające opakowanie. Mgiełka nie ma zapachu, ma za to, o czym już wspomniałam, bardzo przyzwoity skład. Po rozpyleniu odczekuję aż całkiem się wchłonie i dopiero wsmarowuję krem lub serum. Tuż po psiknięciu, cera natychmiast doznaje ukojenia. Pojawia się przyjemne uczucie świeżości, czystości i lekkiego chłodu. Mgiełka nie powoduje lepienia się ani ściągnięcia skóry. Jest dla mnie doskonała i nie wyobrażam sobie nie stosować takiego typu produktu po umyciu twarzy żelem i demakijażu. Jest niesamowicie tania, więc tym bardziej nie ma się co wahać. Spokojnie swoim działaniem dorównała moim faworytom, w tym mgiełce od Vianek -> recenzja.


Cena: 5-6 zł/ 150 ml

Mgiełkę znajdziemy w więkoszości drogerii stacjonarnych i w wielu sklepach internetowych.

Lubicie Delia Cosmetics?
Stara Mydlarnia- wyszczuplające czekoladowe masło do ciała

Stara Mydlarnia- wyszczuplające czekoladowe masło do ciała

Kolejny produkt od Starej Mydlarni, tym razem jednak coś o zapachu jadalnym! Ostatnio pisałam o mgiełce do ciała, która przenosiła wyobraźnię daleko do ogrodu pełnego kwiatów -> zajrzyjcie tutaj. Czekoladowe, kokosowe lub orzechowe zapachy kosmetyków to moje ulubione aromaty. Mazidło, o którym dziś to masło czekoladowe, które zapewne na długo zapadnie mi w pamięć. Dlaczego? Przeczytajcie :)


Masło ma fajny skład, bazujący na oleju sojowym, maśle kakaowym i shea. Przeznaczone jest do skóry suchej, wymagającej ujędrnienia.

Skład:


Masełko zamknięte jest w zakręcanym, plastikowym opakowaniu o pojemności 200 ml. Jest płaskie i poręczne. Konsystencja prawdziwie maślana, treściwa. Jeśli mam wypowiedzieć się o zapachu to powinnam wstawić kilkanaście serduszkowych ikon, bo trafia on w mój gust perfekcyjnie. Słodki, kakaowy, głęboki zapach. Bardzo mnie relaksował kiedy wieczorem odkręcałam słoiczek i zaczynałam balsamowanie. Naprawdę warto go mieć dla samego uczucia błogiego spokoju i otulenia. Doskonale nadaje się na zimowe wieczory, ale jeśli kochacie słodki zapach to jest świetny o każdej porze roku. Początkowo trochę oblepia skórę, ale kilka minut cierpliwości i wszystko się wchłania, pozostawiając fajny efekt nawilżenia i śliskości. Uczucie szorstkiej skóry w najbardziej wrażliwych i wymagających obszarach znika. Po zużyciu produktu do końca, zauważyłam, że skóra jest w lepszym stanie. Pomógł moim łokciom, a to chyba najbardziej suchy fragment skóry jaki mam :) Sukces.

Cena: 29 zł/200 ml
Dostępność: w sklepie Stara Mydlarnia


Choćbym szukała celowo minusów masła, nie potrafię wymienić żadnego. Z przyjemnością zużyłam całe opakowanie masła, żałując, że już koniec. Teraz mam ochotę wypróbować inne warianty zapachowe, bo w sklepie są też m.in. zielona herbata, róża, magnolia, malina, pomarańcza, sweet mango. Brzmią apetycznie, nie da się zaprzeczyć, prawda?

Znacie kosmetyki ze Starej Mydlarni?
Vianek- wzmacniające serum do twarzy z ekstraktem z borówki, bzu czarnego i kasztanowca

Vianek- wzmacniające serum do twarzy z ekstraktem z borówki, bzu czarnego i kasztanowca

Vianek tworzy niesamowite kosmetyki, które dla mnie okazują się w każdym jak na razie przypadku strzałem w 10. Dzisiaj pokażę Wam maluszka, czyli 15 ml buteleczkę, w której zamknięte jest serum wzmacniające dedykowane cerze naczynkowej, zaczerwienionej i wrażliwej. Jakie ma działanie i czy pozostawił po sobie dobre wrażenia?


O serum:

Silnie nawilżające serum o lekkiej konsystencji, do zaawansowanej pielęgnacji cery naczynkowej, wrażliwej i zaczerwienionej. Zawiera kompleks ekstraktów (z owoców borówki brusznicynasion kasztanowca i kwiatów czarnego bzu) o działaniu wzmacniającym i uszczelniającym kruche naczynka, niwelując jednocześnie skutki codziennego stresu oksydacyjnego. Serum posiada aktywny składnik – azeloglicynę – w stężeniu 3%, wykazujący właściwości rozjaśniające, regulujące i uelastyczniające. Systematyczne stosowanie redukuje widoczność “pajączków”, przynosząc skórze ukojenie.
 Skład:

Stosowałam to maleństwo przede wszystkim w okolicach oczu i nosa, ponieważ w tych obszarach moja cera jest słabsza i wokół nosa pojawiają się u mnie naczynka. Warto podkreślić, że pomimo bardzo drobnych rozmiarów, buteleczka jest wygodna i dobrze się z niej wydobywa serum. Jest prześliczna, jak każde opakowanie od Vianek. Serum jest kremowe, gęste i ma nietłustą konsystencję. Bardzo lekkie i przyjemne. Praktycznie bezzapachowe, bo ledwo cokolwiek wyczuwam. Po rozprowadzeniu wchłania się już po upływie 2 minut. Skóra staje się wyraźnie jędrna, bardziej sprężysta. Efektem długofalowym, przy stosowaniu regularnym, jest ujędrnienie i nawilżenie okolic oczu. Skóra ogółem jest rozjaśniona i wygląda lepiej kondycyjnie.

Cena: 34 zł/15 ml
Dostępność: sklep Vianek


Serum jest bardzo ciekawym i uroczym wizualnie kosmetykiem, który spełni oczekiwania osób o kruchych naczynkach oraz skórze wymagającej kopniaka ujędrniającego.

Moja ocena: 5/6



Eco Receptura by Stara Mydlarnia-mgiełka do ciała Extravaganza

Eco Receptura by Stara Mydlarnia-mgiełka do ciała Extravaganza

Dzisiaj na blogu zagości bukiet kwiatów, a konkretnie ich zapach. Używając mgiełki nie trzeba wkładać wysiłku w próbę wyobrażenia sobie, że dookoła pełno fiołków, róż, irysów i innych pięknych kwiatów. Przenosimy się na łąkę albo chociaż do kwiaciarni :) Wszystko za sprawą Eco Receptura - mgiełki Extravaganza.


O mgiełce:
Mgiełka perfumowana Extravaganza o zmysłowym zapachu eleganckich perfum, będących połączeniem nut kwiatowych: irysa, fiołka, aksamitki, jaśminu z nutami owocowymi: truskawki, mandarynki oraz drzewem sandałowym, pieprzem i ambrą.
Otuli Twoje ciało zmysłowym i romantycznym zapachem i sprawi, że poczujesz się wyjątkowo każdego dnia!

Zacznę od tego, że bardzo spodobała mi się buteleczka, której grafika bardzo ładnie prezentuje się wraz z całością. Zdobi toaletkę lub półkę łazienkową. Mgiełka jest całkiem wydajna, bo używałam jej chyba ponad 4 miesiące, przy czym jedno użycie to zawsze kilka "psiknięć". Nie stosowałam jej jednak częściej niż raz w tygodniu. Zapach, który wydostaje się na zewnątrz jest niesamowicie bogatym bukietem kwiatowym. Czułam się jakbym zbliżała nos do mojego bukietu ślubnego, co przywoływało miłe wspomnienia. Lubiłam używać mgiełki szczególnie wiosną. Zapach utrzymywał się mniej więcej godzinę, może odrobinę dłużej. To jedyny jej minus, ale summa summarum jest przyjemnym produktem wartym poznania.

Cena: 36,00 zł/100 ml
Dostępność: sklep Stara Mydlarnia


Dla mnie zapach ok, ale mógłby utrzymywać się dłużej. Myślę, że osoby lubiące świeże, kwiatowe zapachy również by ją polubiły.
Nacomi Miodowe Gofry- miodowe masło do ciała

Nacomi Miodowe Gofry- miodowe masło do ciała

Miodowe masło 😻💗 A właściwie Miodowe Gofry! To od razu brzmi dobrze, prawda? Dawno temu robiłam zamówienie, na które składało się kilkanaście produktów do pielęgnacji ciała. Były to różne peelingi i balsamy. Część z nich było od Nacomi, bo ich zapachy maseł/musów są dla mnie czymś, obok czego nie mogłabym przejść obojętnie. Do zapachów dorzućmy piękne słoiczki, etykiety z zachęcającymi grafikami i czcionkami. No i mamy produkt idealny. Czy działanie masła potwierdza dobrą zapowiedź?


O produkcie:

Wyjątkowe, lekkie masło do ciała z olejami i masłami roślinnymi może być stosowane do pielęgnacji każdego rodzaju skóry. Ma przyjemną, kremową konsystencję, szybko się wchłania. Nie pozostawia na skórze tłustej i lepkiej warstwy, otula ją natomiast miłym, miodowo-mlecznym zapachem słodkich gofrów.  

Skład:


Słodki poniedziałek zacznijmy od słodko pachnącej skóry. Masło ma w składzie olej arganowy, ze słodkich migdałów, awokado i makadamia oraz masło shea i masło kakaowe. Wszystko, co w najlepszy i naturalny sposób dba o nawilżenie. Zapach trudno będzie opisać, bo nie do końca jest miodowy, ale właśnie przypomina mi jakieś słodkie pancake's lub zapach gofrów. Mniam! Konsystencja jest aksamitna, cudownie się rozprowadza i wsmarowuje. Skóra jest na początku lekko tłusta, ale szybko pozostaje jedynie delikatnie śliski film i nabłyszczenie, bez lepkości. Po użyciu masła czułam, że moja skóra jest dopieszczona. Dawało mi wyjątkowe doznania zmysłowe, dlatego zawsze będę do niego wracać i gorąco Wam polecam. Opakowanie jest nieduże, bo 100 g, ale wystarczył mi na miesiąc codziennego stosowania. 


Główne zalety masła:

- skład bogaty w naturalne składniki roślinne
- lekka konsystencja
- dobrze się wchłania
- odpowiednie dla każdego rodzaju skóry
- przyjemny zapach słodkiego, mleczno-miodowego deseru
- nie zawiera parafiny i jej pochodnych, silikonów i parabenów

Cena: 19-25 zł/100 ml


Masło Miodowe Gofry od Nacomi jest warte każdej ceny. Kocham ten wyjątkowy zapach i działanie. Jeśli jeszcze nie znacie marki Nacomi, pora to zmienić i zapełnić wirtualny koszyk :)

Moja ocena: 6/6



Copyright © 2016 Good to try ! , Blogger