beGLOSSY wrzesień 2018 Filozofia Piękna

beGLOSSY wrzesień 2018 Filozofia Piękna

Jesienne beGLOSSY to dla mnie zawsze coś wyjątkowego. Kolekcjonuję boxy już od kilku lat i ostatnio, kiedy przeglądałam moje wpisy z przeszłości, zauważyłam, że zawsze okres od września do listopada obfituje w najlepsze dla mnie zawartości. Tym razem wrzesień przynosi nam chyba najpiękniejszą jak dotąd szatę graficzną. Świetny motyw roślinny! Zajrzyjmy do środka.


Bardzo podoba mi się konsekwentna na zewnątrz i w środku szata graficzna. Chciałabym, aby częściej był jakiś motyw przewodni. Z przyjemnością pociągnęłam za sznurki. Wagowo tym razem było w miarę, bo ani za lekko ani też wyjątkowo ciężko. 


W środku znalazło się 6 produktów, w tym 1 kolorowy i 5 pielęgnacyjnych. Cztery z nich to pełnowymiarowe produkty, a dwa są w wersji mini. 



Poza produktami, które znalazły się w każdym beGLOSSY, Ambasadorki otrzymały również prezent od marki Institut Esthederm, czyli ekskluzywne płatki pod oczy o działaniu liftingującym. Uwaga: dla Was Institute Esthederm przygotowała promocję, dzięki której z kodem B2LIFT do zamówienia dowolnego produktu IE w sklepie beGLOSSY otrzymacie 1 parę Lift&Repair Patches w prezencie :). Wartość jednej pary to około 26 zł.


1. Bioderma Sebium Gel Moussant- żel do mycia twarzy, cera tłusta z niedoskonałościami

Produkt miniaturowy
Cena: 35,00 zł/200 ml, 17,50 zł/100 ml

Uwielbiam Biodermę! Płyn micelarny lubię od lat i często do niego wracam. Z tym żelem również miałam już okazję się zapoznać, ale cieszę się, że pojawiła się ta marka. Zawsze gdy trafia się Uriage czy Bioderma jestem szczęśliwa. Mógłby również pojawić się jakiś kosmetyk SVR. Żel ma idealną pojemność, aby zabrać go do walizki, a właśnie pakuję się na urlop.


2. BioOleo- olej awokado+green tea

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 69,99 zł/30 ml

BioOleo jest mi doskonale znane już z kilku innych wersji olejków. Recenzowałam już m.in. Olejek ze słodkich migdałów z magnolią -> klik. Polubiłam tę markę za ich produkty i jestem ciekawa jak zadziała ten. Plus za naturalny produkt z wyższej półki.


3. Nature Box- szampon z tłoczonym na zimno olejem awokado

Produkt miniaturowy
Cena: 22,99 zł/385 ml, 3 zł/50 ml

Kompletnie nie znam firmy i nawet nigdy nie wpadło mi w oko to logo. Cieszę się, że mam jakąś nowość, która jednocześnie jest produktem naturalnym, z zawartością olejku w składzie. Zapowiada się dobrze i już nie mogę się doczekać aż go użyję. Zawsze chciałabym być tak zaskakiwana przez beGLOSSY. 


4. Biały Jeleń Dermo-Natura Intensywna Odbudowa- serum do twarzy

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 29,99 zł/1 szt.

Biały Jeleń i tak zawsze będzie kojarzył mi się z szarym mydłem i to jest silniejsze ode mnie :) Wiem jednak, że produkują dobre jakościowo i hipoalergiczne kosmetyki, które mają wiele fanek. Jestem ciekawa tego serum, a opakowanie zaskakuje solidnością i eleganckim wykonaniem.


5. Clochee- nawilżająca maseczka z glinką czerwoną

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 17,00 zł/2x6 ml

Clochee to szczecińska marka, którą uwielbiam. Pojawiła się kilka lat temu i zawładnęła wieloma sercami. Kosmetyki są drogie, ale niesamowite. Miałam przyjemność używać tylko dwóch, masła i olejku do demakijażu, ale byłam wtedy bardzo zadowolona. Maseczki nie próbowałam, więc świetnie, że do boxu wpadł choć mały produkt Clochee. Tym bardziej, że pokochałam glinki! Mnie trafiła się czerwona i nawet jestem już po użyciu. Myślę, że gdyby któregoś razu wiodącym produktem beGLOSSY został pełnowymiarowy kosmetyk Clochee, Klientki byłyby wniebowzięte. 


6. Golden Rose - matte crayon lipstick- nr 06

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 11,90 zł/ sztuka

Jest i ona! Moja ukochana kredka. Wciąż mam 8 różnych numerków, z czego ulubiony jest 08. Czerwieni mam 4 różne odcienie a dziś dołącza do nich kolejna. Klasyczna, krwista czerwień. Obecność Golden Rose też mnie cieszy.


Wartość pudełka: około 148 zł

Uważam to za mega dobry wynik, a pomijając to ile kosztują produkty, Filozofia Piękna to po prostu genialny box. Już od wielu miesięcy nie byłam w 100% zadowolona z każdego kosmetyku. Wszystko jest dopasowane, zróżnicowane, ciekawych producentów.

Swoje beGLOSSY niezmiennie możecie zamówić na stronie https://www.beglossy.pl/beauty.

Dajcie znać co sądzicie o wrześniowym wyglądzie pudełka i zawartości! Dla mnie 6/6 bez dwóch zdań!

Film ślubny- brać czy nie brać?  + Sesja plenerowa Osadnik Gajówka.

Film ślubny- brać czy nie brać? + Sesja plenerowa Osadnik Gajówka.

Było już kilka słów o wybieraniu obrączek ślubnych, a dziś pozostając w tematyce lekka zmiana kierunku, bo trochę o tym co po weselu a nie przed nim. A po weselu oglądamy zdjęcia i filmy. Wiele osób zadaje sobie pewnie pytanie czy warto zainwestować i zapłacić kamerzyście, który nakręci film podczas przygotowań, ślubu i wesela. Mówię o tym inwestycja, bo koszt 3-5 tysięcy w zależności od tego, skąd jesteście, to zdecydowanie nie jest mała kasa. Każda para pewnie udzieli innej rady i będzie mieć opinię zależną od tego czy sama na film się zdecydowała czy też nie- musimy przecież szukać potwierdzeń słuszności podejmowanych przez siebie decyzji. Dziś chciałabym podzielić się moją opinią na temat tego czy warto zapłacić kamerzyście. Wklejam też trochę zdjęć z moich przygotowań i pleneru :)

















Z perspektywy osoby, która nie zamawiała filmu u profesjonalnej firmy, ale ma nagraną ogromną część wesela dzięki uprzejmości znajomych powiem, że warto. Jeśli kogoś stać na film ślubny, fajnie jest mieć to przygotowane profesjonalnie, bez wstrząsów i innych rzeczy które mogą się wkraść. U nas na szczęście pojawił się cud techniki, czyli gimball, dzięki któremu nakręcone filmy są idealnie płynne, wyraźne i w dobrej jakości pomimo tego, że kręcone były Iphonem. Niektórzy uważają, że film nie jest potrzebny, bo obejrzymy go tylko raz po ślubie i potem po latach pokażemy dzieciom. Możliwe, ale osoby bardziej sentymentalne częściej będą chciały przywołać wspomnienia lub pokazać film znajomym i rodzinie. Osobiście oglądałam te najważniejsze momenty już kilkakrotnie i za każdym razem się wzruszam. Zdjęcia są cudowną pamiątką, ale nie pokażą nam jak drżały ręce, jaką mieliśmy mimikę lub jak reagowaliśmy w różnych sytuacjach. Fajnie jest zobaczyć na filmie kto z kim się bawił, jak przebiegły oczepiny, jak kroiliśmy tort, przeniesienie przez próg i każdą chwilę, której przez emocje i stres się potem nie pamięta. Większość rzeczy zauważyłam dopiero na filmach, bo nie da się na własnym weselu być w wielu miejscach jednocześnie. Myślę, że nie ma co przesadzać z wyborem bardzo drogiego kamerzysty, który oferuje 3 osoby i dron do obsługi, ale podkreślę, że jeśli można sobie na to pozwolić, warto mieć nagrane chociaż kluczowe momenty. Film ślubny to po prostu szansa na przeżywanie tego dnia i nocy wiele razy. Choć z moich zdjęć jestem ogromnie zadowolona, bo uchwycone zostały doskonale emocje i łzy wzruszenia, to podczas filmu chce się znowu płakać :).




Jestem ciekawa czy Wy decydowaliście się na film ślubny i jakie są Wasze odczucia. Jeśli ślub wciąż przed Wami dajcie znać jakie macie plany.

Rosadia- płyn micelarny/tonik/mgiełka 3w1

Rosadia- płyn micelarny/tonik/mgiełka 3w1

Rosadia...nazwa tego produktu natychmiast skojarzyła mi się z różą i chwilę poźniej z etykiety już wiedziałam, że mówimy tu o róży damasceńskiej, która posiada niesamowite właściwości pielęgnacyjne. 

Wielofunkcyjny preparat do oczyszczania i tonizowania cery wrażliwej, mieszanej, dojrzałej i naczynkowej. Stworzony na bazie hydrolatu z róży damasceńskiej, który wykazuje działanie przeciwstarzeniowe i antyoksydacyjne, oraz zwiększa elastyczność skóry. Dodatek kwasu mlekowego ujednolica jej koloryt i strukturę, wygładzając przy tym drobne zmarszczki mimiczne.
Skład:

Aqua, Bulgarian Pink Rose (Rosa Damascena) Hydrolate, Coco-Glucoside, Panthenol, Sorbitol, Lactic Acid, Allantoin, Cocamidopropyl Betaine, Pelargonium Graveolens Oil, Citrus Limonum Peel Oil, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Limonene.


Jeśli produkt jest wielofunkcyjny, nie jestem zazwyczaj przekonana do jego skuteczności. Budzi we mnie sceptycyzm coś, co ma równie skutecznie pozbywać się makijażu, tonizować i jeszcze nawilżać. Spotkałam się już jednak kiedyś z takimi kosmetykami, które rzeczywiście budziły zaskoczenie. Tym razem również byłam zdziwiona, bo okazało się, że za niską cenę możemy mieć płyn pozbywający się tuszu, podkładu, mocnej kreski i całych resztek makijażu. Pozostawia cerę świeżą, czystą i przyjemną w dotyku. Nie odczuwam żadnej tłustości czy przesuszenia. Raczej w drugą stronę, powierzchnia skóry jest miękka w dotyku. Płyn doskonale przygotowuje cerę do przyjęcia kremu bądź serum. Nie mam pytań. Żeby nie było za różowo, ma jedną wadę! I to nie małą :) Nie rozumiem co autor miał na myśli projektując dozownik. Niby klasyczna mgiełka, więc mamy odpowiednią pompkę, ale bynajmniej z butelki nie wydostaje się delikatna mgiełka/bryza, a mocny strumień, który uderza w twarz/lustro/ścianę. Próbowałam wielu sposobów i ostatecznie biorę wacik i STRZELAM w niego strumieniem z daleka. A potem oczywiście wacikiem przecieram twarz. Może dla niektórych byłby to drobiazg, ale mnie to przeszkadza. 

Cena: waha się od 23-30 zł/200 ml

Produkt jest dostępny w wielu sklepach internetowych, w HEBE. 


Gdyby nie sposób dozowania myślę, że produkt zasługiwałby na 6, bo jego działanie i właściwości są bez zarzutu. Dobre działanie  + naturalny skład, a w dodatku cena przystępna to coś, czego oczekuję od każdego produktu. Tonik-mgiełka spełnia moje oczekiwania i mogę go polecić (jeśli macie cierpliwość do niesfornego dozownika :)).

Vichy Mineral 89 Daily Booster- serum nawilżająco-wzmacniające z kwasem hialuronowym

Vichy Mineral 89 Daily Booster- serum nawilżająco-wzmacniające z kwasem hialuronowym

Razem z którymś beGLOSSY, dotarł do mnie box Vichy, w którym znalazła się nowość- Booster z kwasem hialuronowym. Jestem już po wykończeniu całej buteleczki, co zajęło mi prawie 3 miesiące, a więc serum jest bardzo wydajne. Skupiłam się na nim w pielęgnacji twarzy żeby dobrze sprawdzić działanie. Dziś dowiecie się jak poszło.


Serum Vichy było dodatkowo zapakowane w osobny box dedykowany, więc prezent, jaki otrzymałam od beGLOSSY bardzo mi zaimponował. Naprawdę rewelacja. Sama przyjemność otwierać takie pudełka.


W buteleczce z serum są bąbelki, które mega ładnie wyglądają :). Cała buteleczka, jej kształt i kolor bardzo mi się podobają. Poza dobrą prezentacją na półce, jest to też bardzo praktyczne i higieniczne opakowanie. Dozujemy przez maleńki otwór jedynie potrzebną ilość produktu. Konsystencja typowego serum, wodnista, nietłusta, lekka. Produkt jest bezzapachowy, w kilkanaście sekund całkiem się wchłania. Daje cerze fajne uczucie ukojenia i dopieszczenia. Nie roluje się i nic się z nim nie dzieje po nałożeniu podkładu. 


Po całych 2,5 miesiąca używania, mogę śmiało stwierdzić, że ubyło mi zaskórników, które są moim głównym utrapieniem. Miałam rzadsze problemy z cerą. Nawilżenie suchych obszarów jest lepsze, a tłusta strefa T nie uległa zmianie. Ogólnie odczuwałam zmianę na plus i cera wygląda lepiej. Najbardziej przekonała mnie do siebie wodnista konsystencja i brak jakiejkolwiek tłustości, bo tego w kremach do twarzy nie lubię. Zdecydowanie polecam i jest to tak samo fajna opcja jak krem nawilżający.


Cena: 75-90 zł/50 ml

Booster można kupić stacjonarnie tam gdzie Vichy, czyli m.in. w SuperPharm. 


Ocena może być tylko jedna- 5+. 

Projekt Mieszkanie- urządzamy swoje 70 metrów kwadratowych cz.1

Temat mieszkanie: czas start. Naturalna kolej rzeczy, bo przecież był ślub, to i na zakup najlepszej życiowej inwestycji przyszła pora. Ostatnie kilka miesięcy było wyjątkowe i napięte, bo od samej decyzji, przez poszukiwania TEGO jedynego miejsca na mapie Łodzi, kontakty i negocjacje z deweloperem, wybór doradcy finansowego, banku, architekta aż po etap, na którym jesteśmy obecnie- projekt, czyli wszystko, co techniczne oraz aranżacja wnętrza. Wydawać by się mogło, że to takie proste i przyjemne, ot, wybieranie tego, co chcemy mieć w mieszkaniu. Decydowanie o tym, jak powinno wyglądać, aby czuć się w nim dobrze. Wyłącznie przyjemne to by pewnie było, gdyby metraż i stan konta nie był w jakikolwiek sposób ograniczony. W przeciwnym razie, zaprojektowanie tak, aby się podobało i odpowiednio kosztowało, to spore wyzwanie. Każde doświadczenie uczy, dlatego obecnie mogłabym powiedzieć, że dzięki godzinom spędzanym na Homebooku, Pintereście, wszystkich stronach z inspiracjami oraz sklepach meblowych, jestem trochę interior designerem. Moja współpraca z architektem jest intensywna, ale też niełatwa (dla niego :D), ponieważ silna asertywność i określone oczekiwania powodują, że nie godzę się łatwo na propozycje. Pokażę Wam oczywiście wizualizację 3d mojego mieszkania i progres, jaki w tych projektach zachodził, ale zrobię to już wtedy, kiedy będę miała ostateczną wersję. Dziś chciałabym poruszyć temat inspiracji, które mi towarzyszyły. Lubię wnętrza dość surowe, nie przeszkadza mi ich chłód. Może w przeciwieństwie do większości, mnie odstrasza nadmiar dodatków, tkanin i tzw. przejawy zbieractwa. Nie lubię też wnętrz bardzo kolorowych i pstrokatych. W moich inspiracjach starałam się kierować tym, aby było współcześnie i ponadczasowo. Takim elementem współczesności, który znalazłam w sieci jest beton architektoniczny, inaczej dekoracyjne panele 3d. Beton może nie brzmi porywająco i kreatywnie, ale kiedy spojrzymy na wizualizacje, percepcja całkiem się zmienia.

Moim zdaniem beton pasuje do każdego wnętrza, jako jego niewielki fragment lub nawet cała ściana. W łazience genialnie wygląda na przestrzeni przy wannie lub prysznicu, w kuchni dobrze leży nad blatem, a w salonie dzięki zabawie płaszczyznami i betonem można świetnie nadać charakteru temu największemu pomieszczeniu. U mnie struktura betonu pojawi się właśnie w salonie, na ściance z TV. Poza funkcją ozdobną, panele 3d po prostu zastępują klasyczne płytki ścienne lub nawet fronty szafek w zabudowie. Ich trójwymiarowość jest kolejnym atutem, bo dzięki odpowiedniemu oświetleniu, możemy zyskać coś naprawdę wyjątkowego. Płytki 3d podobały mi się już od dawna i takie klasyczne, białe, mam też w obecnym mieszkaniu. Dekoracyjne panele 3d mają przeróżne formy i kształty- m.in. przepiękny heksagon, który jest obecnie jednym z największych trendów w home design.

PB 01

Właściwie takie panele mogą przybrać każdy kształt, bo obecnie jedynym ograniczeniem produkcyjnym są granice wyobraźni projektantów. Poniżej kilka wizualizacji z wykorzystaniem betonu architektonicznego.

PB 05

PB 16

PB 23

PB 30


PB 20

I jak, fajne co? Beton w moim projekcie przyjmuje co prawda formę 2d, ale wygląda równie ciekawie. Chętnie dowiem się jakie wyzwania Wy napotkaliście podczas projektowania mieszkania i czy wykorzystaliście beton.

ShinyBox sierpień Hippieness

ShinyBox sierpień Hippieness

Każdy kolejny ShinyBox jest dobrym umilaczem dnia i powoduje, że przerwa w pracy, podczas której je otwieram, jest najlepszą przerwą z możliwych. W sierpniu zaprojektowano bardzo ładną ulotkę, a zawartość jest bardzo, bardzo ciekawa! Przedstawiam Wam ją z przyjemnością!


W pudełku tym razem 8 produktów pełnowymiarowych, z czego 3 są produktami saszetkowymi i 1 zupka w saszetce. Dodatkowo produkt VIP, którym jest zaproszenie na targi Beauty Days. Pokaźna, różnorodna zawartość, którą przybliżę poniżej. 

1. Novex Brazilian Keratin- maska do włosów z keratyną 

Cena: 15 zł/210 g
Cena za 100 ml: około 7 zł

Nie widziałam nigdy na oczy firmy Novex, jest to dla mnie coś nowego, a to zawsze duży plus. Maska pachnie ładnie, będzie idealna pod względem rozmiaru na mój tygodniowy pobyt na Majorce już niedługo!


2Biotaniqe MultiBioMask CALM & CLEAN Maska Łagodząca + Maska Oczyszczająca 

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 1,79 zł/2x4ml

Kolejna maseczka do sprawdzenia, zawsze mile widziana. Lubię używać jednorazowe maseczki w weekendy rano. Tę widziałam w Rossmannie, ale nigdy nie zdecydowałam się złapać i wrzucić do koszyka. Teraz dzięki ShinyBox mam ją od razu w domu. Fajnie, że dwie różne maseczki są połączone w jedno.


3. EkaMedica - olej Arganowy z nasion drzewa arganowego tłoczony na zimno 

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 38 zł/100 ml

Olej przeznaczony do spożycia, więc dla mnie coś nowego. Olejki w siebie wcierałam, a nie wlewałam :). Do tej pory piłam jedynie olej lniany. Bardzo podoba mi się idea czegoś takiego w pudełku, poza kosmetykami.



4. Dermaglin - maseczka oczyszczająco-odżywcza z zieloną glinką kambryjską, jedwabiem i olejkiem jojoba

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 6,99 zł/20 g

Dermaglin to również nieznana mi dotąd marka, więc cieszę się na test. Dość duża saszetka. Wydaje się być ciekawa, ma naturalny skład. Produkt otrzymał Laur Klienta, więc mogę się spodziewać fajnego efektu. Działanie oczyszczające zawsze jest mile widziane, a moja skóra lubi glinki, które dobrze oczyszczają i ujędrniają. 


5. SheFoot Domowe Spa Dla Stóp - maska + peeling 

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 5,31/16 ml

Uwielbiam jak dorzucane są saszetki z maseczkami i kąpielami do stóp, nawet bardziej niż maseczki. Muszę o stopy dbać bardzo mocno i regularnie, ponieważ jestem łazikiem chodzącym codziennie 4 km do pracy, dużo ćwiczę i można powiedzieć, że zajeżdżam swoje nogi. Gdyby nie pilnik elektryczny i częste kąpiele w soli, nie wiem czy mogłabym je pokazywać :). Produkty marki SheFoot są dobrej jakości. Do maseczki dorzucono jeszcze kojący żel, który teraz, po koncertach, bardzo się przyda. 



6. Unani - jedwabiste mleczko do ciała z drobinkami

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 43,00 zł/60 ml

Produkt gwarantowany był dla Klientek, których sierpniowy zestaw ShinyBox jest minimum drugim zamówieniem w ramach jednej i tej samej subskrypcji lub aktywnego pakietu, wykupionego przed pierwszą wysyłką sierpniowego pudełka ShinyBox. 

Mleczko Unani mogło trafić się wymiennie z maseczką antycellulitową Dermaglin oraz balsamem do ciała Kokos Dairy Fun. Jakbym miała wybierać to waśnie między mleczkiem a kokosowym balsamem, więc trafiłam dobrze. Widzę, że drobinki mienią się pięknie, więc przed kolejnym wyjściem na miasto nocą, wysmaruję się i będę błyszczeć! ;)


7. O'Herbal - balsam do ciała z ekstraktem z lawendy

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 22,49 zł/500 ml

Balsam O'Herbal mógł trafić się również wymiennie z kilkoma innymi kosmetykami. Druga wersja balsamu była odświeżająca, z werbeną, ale były też trzy różne płyny micelarne (dla cery tłustej, wrażliwej lub suchej), szampon i tonik oczyszczający od Vis Plantis.


8. Foods by Ann - zupa krem Burak & Batat 

Cena: 4,29 zł

Zupa była zamiennie ze Smoothie oraz puddingiem. W sumie chyba najchętniej spróbowałabym smoothie ze spiruliną, ale zupa była smaczna i słodkawa. Konsystencja gęsta, bardziej jak krem, więc zdecydowanie w moim stylu. Jedynie to, że była pusta, bez żadnych ziaren, pestek z dyni, ciecierzycy czy innego dodatku. Zjadłam jak tylko otrzymałam, dlatego nie miałam już jak zrobić zdjęcia :) Do zrobienia jak każda zupa instant. 

Produktem VIP było też zaproszenie dla dwóch osób na targi Beauty Days. Nie wiem czy mimo chęci będę mogła się wybrać, bo niecały tydzień później będę znowu jechać do Warszawy, a poza tym będzie to czas dla mnie bardzo napięty. Jeśli tylko będzie szansa na 1 dzień się zjawić, na pewno będę.


Moja ocena: 4/6
Wartość pudełka: około 130 zł

Zawartość nie jest idealna, bo brakuje mi tu jakiejś kolorówki i czegoś z wyższej półki, a jednak przeważają tu saszetkowe produkty. Mimo to są to kosmetyki ciekawe i marki, których nie znałam. Dzięki temu oceniam je poprawnie, nie mogąc już doczekać się kolejnej odsłony.

Pudełko Hippieness jest jeszcze dostępne :) Kupić można je tutaj.

Copyright © 2016 Good to try ! , Blogger