Coral Essence BeGlossy wrzesień 2020

Coral Essence BeGlossy wrzesień 2020

Jesień-wrzesień :) Ale co z tego jak pogoda piękna a wokół dzieją się same dobre rzeczy. Na świecie oczywiście nie do końca, bo sytuacja zarówno ta Covidowa, jak i geopolityczna wydaje się być co najmniej niepokojąca, ale w tym moim małym, osobistym świecie, same dobre zmiany :) Jedna z nich waży ponad tonę, ma 4 koła i rocznik 2020, więc nietrudno się domyśleć. W każdym razie wrzesień pod kątem BeGlossy zawsze był dla mnie super trafiony i z sentymentem wspominam wiele z nich. Chociażby zeszłoroczny Atelier de Beaute - klik - gdzie zestaw pędzli, gąbeczka i kosmetyki podbiły oczekiwania. Wrzesień zawsze zachwyca, a jak jest tym razem w edycji Coral Essence?


Na początku warto zauważyć, że delikatna kolorystyka karty, pasuje do niektórych opakowań zawartości, co fajnie się ze sobą komponuje :) Drobiazg, ale jednak. Pudełko było wyjątkowo ciężkie, więc spodziewałam się w środku co najmniej dwóch pełnowymiarowych butelek.

No i mamy tym razem 7 produktów, w tym 6 pełnowymiarowych oraz miniaturka, a Ambasadorki BeGlossy otrzymały dodatkowy produkt do rąk w pełnym wymiarze. Wyjmując kolejny i kolejny kosmetyk, byłam naprawdę mile zaskoczona.


1. AA Super Fruits&Herbs - żel do mycia ciała dynia&jaśmin

Produkt pełnowymiarowy
Cena: około 11 zł/500 ml

Po pierwsze, piękne opakowanie i kolor. Po drugie, zapach mnie powalił. Jest nieoczywisty, zupełnie inny niż większość. Ma w sobie coś świeżego i słodkiego, ale też olejkowe nuty. Cudo. Spojrzałam też na skład, który jest baaardzo długi, ale 25 składników to ekstrakty roślinne, kwiatowe lub olejki! Wielu nazw nawet nie kojarzę i musiałam sprawdzić. Takiego combo już dawno nie widziałam w żelu. Cena jak na żel pół litra jest naprawdę niska. Wystarczy mi pewnie na bardzo długo. Jak nie przepadam za tym, że żel za żelem w pudełkach, tak ten mnie zaciekawił i jest na plus. AA chyba na stałe wkradło się do boxa, bo co edycję coś od nich możemy znaleźć. Może jednak przydałaby się większa różnorodność marek, bo wszystko, nawet co dobre, może się znudzić. 



2. Marion Golden Skin Care - odmładzająca maska na twarz

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 8 zł/szt.

Maska klasycznie, ale tym razem znów lepiej. Przede wszystkim hydrożelowe maski to moja ulubiona wersja, która przebija nawet te na tkaninie. Daje najlepsze uczucie ukojenia, łagodzenia i genialny efekt. Wygląda bardzo ładnie, ale to tylko szczegół. Choć cena nie jest wygórowana, uważam to za dobry wybór wśród masek. Miesiąc temu również był to Marion (co jest kolejnym po AA powtórzeniem producenta) i maseczki też były ciekawe. Powtórzę się jednak, że jeśli co miesiąc będzie to Gliss, AA, Marion - w końcu nie będzie to miłe zaskoczenie. 



3. Gliss Split Ends Miracle - ekspresowa odżywka w sprayu

Produkt pełnowymiarowy
Cena: około 13 zł

Od lat nie używałam odżywki w sprayu, ale akurat kilka miesięcy temu zaczęłam używać innej wersji Glissa (czarnej) i po tak długim czasie wróciłam z zamiłowaniem do stosowania odżywki bez spłukiwania. Obecnie, kiedy moje włosy są w połowie naturalne, a w połowie mam jeszcze blond farbę, działa na nie idealnie. To spowodowało, że ucieszyła mnie obecność akurat tej wersji, a nie klasycznej, spłukiwanej, którą również można było znaleźć w pudełkach. Dodatkowo mam jeszcze szampon z tej samej serii, a w parze mogą zdziałać jeszcze więcej. Nie są to kosmetyki naturalne, które też uwielbiam, ale wśród drogeryjnych, Gliss jest przeze mnie lubiany. Akurat w tym przypadku powtórzenie marki traktuję jako uzupełnienie zestawu do włosów, więc jest to jak najbardziej ok. Jeśli natomiast wraz z kolejnymi edycjami będą pojawiały się produkty Gliss z innych serii do włosów, będzie to już zbyt wiele...

4. Maybelline Lifter Gloss - błyszczyk

Produkt pełnowymiarowy
Cena: około 40 zł

No i jest! Pomadek i błyszczyków nigdy dość. Czekałam na jakiś kolor dopasowany do moich upodobań, bo niestety ostatnio trafiały mi się ciemne brązy i fiolety, których nie używam. Tym razem przepiękny, delikatny choć wcale nie taki jasny. Trochęę mix nude z różem. Pewnie wolałabym mat, bo on wciąż dla mnie króluje ze względu na swoją trwałość, ale błyszczyk też jest ok. To chyba mój ulubieniec pudełka <3 



5. Biodermic Dermocosmetics - serum kolagenowe

Produkt miniaturowy
Cena: 59 zł/30 ml

Opis producenta bardzo zachęca i prezentuje serum jako aktywne, dające szybkie efekty. Przy małej pojemności zapoznam się głównie z konsystencją, zapachem i tym, czy mnie nie podrażnia, ale chętnie poznaję kosmetyki w mniejszym wydaniu, a nieznane dotąd.

6. Glazel Visage - sypki cień Glamour 15

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 12,90/2g

Cienie! Na to czekałam. Nie kojarzę Glazel w BeGlossy, więc nareszcie coś nowego. Samą markę lubię, kilka lat temu miałam kilka cieni/pigmentów i były rewelacyjne. Ten kolor jest idealny. Nareszcie coś rozjaśniającego, coś co daje efekt glow. Pięknie rozświetli wewnętrzny kącik, ale też całą powiekę. Kolorystyka jest w tym miesiącu idealna. Bezpieczna i pasująca pewnie większości osób. 




7. Lirene - rajstopy w sprayu

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 19,00 zł/75 ml

I tu mamy coś co połowie może się spodoba, ale ryzykowne. Z jednej strony, mega zaskoczenie i czegoś takiego jeszcze nie było. Pasuje do pory roku, choć już za moment będziemy chyba ubierać grubsze rajstopy. No ale, większość kobiet chyba ma karnację jasną w Polsce, a trafił się do ciemnej, a w dodatku mnie nie przekonuje taki wynalazek. Zawsze pojawią się jakieś plamy, nierówności i widać, że coś nie gra. Dla mnie minus i po prostu mogę komuś przekazać. Wypróbowałam na kawałku skóry i kolor jest po prostu pomarańczowy...


Oraz na koniec dodatek dla Ambasadorek, czyli żel do higienizacji dłoni od Sesdermy. Na początku pomyślałam, że to coś do dezynfekcji, bo w końcu temat na topie, ale używa się go po umyciu i zdezynfekowaniu dłoni, a konsystencją to po prostu delikatny balsam. Ma dość specyficzny zapach. Jeśli ma pomóc kondycji skóry dłoni w czasie kiedy non stop wsmarowujemy w nie agresywne żele wlane do dozowników w marketach to pewnie warto. Zaciekawił mnie i na pewno będę go mieć przy sobie.


Tym razem spod mojej klawiatury wyszło dużo pozytywnych słów odnośnie rodzaju produktów i jak najbardziej cieszy widok kolorówki od producentów, których dawno nie było. Dla wyważenia, delikatny minus i wątpliwość budzi jednak powielanie z miesiąca na miesiąc trzech producentów. Sam dobór kosmetyków, świetny żel, piękna kolorystyka błyszczyka i cienia czy ciekawe serum są naprawdę super i wynoszą pudełko na wysoką ocenę. Chciałabym jednak poznać inne marki, bo czuję, że z oferty AA i Gliss znam już naprawdę dużo :)


Cena pudełka: 59 zł w subskrypcji
Wartość pudełka: około 110 zł
Moja ocena: 5/6 - głównie za powtarzanie w kółko tych samych producentów, ale jednak super produkty

A co Wy myślicie o Coral Essence?


Pozycjonowanie stron - czy warto wiedzieć co to takiego?

Hasło pozycjonowanie od wielu lat nie jest już nam obce i w dobie tak dużej popularności blogów, vlogów i wszystkich social mediów, pewnie większość z nas chociaż zetknęła się z tym pojęciem.Tylko czy zastanawialiście się czym tak naprawdę jest i czy jest potrzebne? Czy przyda się tylko blogerom popularnym czy może odwrotnie, jest to coś dla początkujących autorów treści w internecie? Postaram się chociaż trochę przybliżyć temat tym, którzy nie zagłębiali się na własną rękę. 

Pozycjonowanie strony w Google

Co to takiego?

Tak naprawdę pozycjonowanie w wyszukiwarce internetowej są podejmowanymi przez nas (lub firmy profesjonalnie się tym zajmujące) działań, których główny celem jest zwiększenie widoczności naszej strony internetowej w wyszukiwarce internetowej. Tak można ująć to najprościej.

Czy można wpłynąć na popularność naszej strony?

Zastanówmy się. Kiedy wpisujemy sobie w Google cokolwiek, może to być „pogoda Wrocław” „rower górski” czy „praca w IT”, wynik „wypluwa” nam listę stron internetowych, które Google lub inna wyszukiwarka, z której korzystamy, uzna jako najbardziej odpowiadające i pasujące do konkretnego hasła. Kiedyś też wydawało mi się, że nie mamy na to wpływu i po prostu zachodzi jakaś selekcja na podstawie tego, jak popularna jest dana strona, ile ma wyświetleń bądź komentarzy i jaka jest jej jakość. Tylko, że tonie wszystko i mamy na to wpływ. Są osoby i firmy/agencje, specjalizujące się we wsparciu autorów stron w uzyskaniu wyższej pozycji w wyszukiwarce właśnie dzięki pozycjonowaniu, na którym doskonale się znają. Od razu nasuwa się myśl, że to oczywiście kosztuje, to fakt, ale samemu byłoby trudno bazują na ogólnodostępnych informacjach porządnie się o to zatroszczyć.

Za tym, jaka jest kolejność i hierarchia wyświetlania wyników i stron, odpowiada magiczny algorytm Google. Na pierwszych miejscach zobaczymy te adresy, które zostały uznane za najbardziej pasujące do hasła, jakie wpisaliśmy i właśnie za tę kolejność odpowiada algorytm – domyślam się, że mega skomplikowany. Powszechnie znane i dostępne w internecie są jednak czynniki (i jest ich mnóstwo) wpływające bezpośrednio na to, na którym miejscu znajdziemy konkretną stronę. Jest ich wiele, dzielą się także na grupy i podgrupy, ale nie o to mi chodzi. Ważne, aby zdać sobie sprawę, że takie czynniki istnieją, możemy je poznać, możemy poświęcić czas i trochę dowiedzieć się na ten temat, aby postawić choć pierwszy krok do poprawienia widoczności naszej strony/bloga. Kluczowe jest to pewnie dla firm zajmujących się sprzedażą produktów lub usług, ale jest to też ważne dla indywidualnych użytkowników promujących swoje treści.

Dla przykładu, mamy czynniki związane z popularnością naszej strony i one bazują przede wszystkim na linkach przekierowujących z innych stron do naszej. Są to m.in. jakość stron internetowych, które nas linkują, ich ilość, obecność w social mediach i wiele innych.

Zapewniam, że wiedzy do przyswojenia jest dużo, ale zamiast ją opisywać tu, zachęcam gorąco i odsyłam do profesjonalnych źródeł, które w jasny sposób, również z użyciem pomocnych ilustracji, pomagają w zrozumieniu tematu. Jednym z takich miejsc jest moje źródło wiedzy, czyli strona Afterweb https://afterweb.pl/pozycjonowanie-stron/

A Wy jesteście już zaznajomieni z tematem pozycjonowania?

Tropical Island BeGlossy sierpień 2020

Tropical Island BeGlossy sierpień 2020

Lato w pełni, ale wakacje dobiegają końca. Pogoda jest idealna żeby wyjechać nad wodę i opalać się (z głową). W temat wakacji doskonale wpisuje się nowa edycja BeGlossy, która zachwyca wyglądem pudełka. Czekałam aż pojawi się kolejne tak ładne. Przyjrzyjmy się jednak temu, co było w środku, bo pudełko było całkiem ciężkie :)



W pudełku znalazło się tym razem 7 produktów pełnowymiarowych. Mamy zarówno coś do pielęgnacji twarzy, włosów, rąk, do makijażu oraz suplement. Różnorodność jest spora. Na kolorówkę czekałam jak zwykle :) Przyjrzyjmy się lepiej.

1. Gliss - szampon do włosów Split Ends Miracle

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 13,99 zł/400 ml

Wśród produktów drogeryjnych, Gliss jest jednym z niewielu, który akceptuję jako markę/linię. Wiele z nich bardzo wysusza i powoduje u mnie puszenie, ale próbowałam już wielu produktów Gliss (różne serie, wiele kolorów butelek przerobione) i działają na moje włosy wygładzająco. Podoba mi się też ich zapach, zwykle jest do siebie podobny. Szampon jak szampon, przede wszystkim będzie oczyszczał, ale dziwi mnie niska cena za tak dużą pojemność. Tylko dużo tych szamponów, bo niedawno był w kostce (czerwiec), a jeszcze wcześniej wielka butelka Nature Box i była moja hitów miniatura Biokap - tej marki chciałabym dużo więcej w pudełkach. Myślę, że teraz fajnie byłoby spróbować czegoś innego, nakładanego po myciu :) 

2. AA Hydro Sorbet - krem nawilżający

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 21,99 zł/50 ml

Bardzo lubię kosmetyki AA i do makijażu i pielęgnacji. Tak jak cieszyłam się ostatnio z rozświetlacza czy płynu do higieny intymnej, tak i krem AA jest wg mnie dobrym punktem tej edycji. Ma w składzie to, co mi przynosi ulgę i dobre efekty, więc niebawem zacznę go używać.

3. Concertino - antybakteryjny krem do rąk

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 6,99 zł/100 ml

Pierwsza raz mam styczność z taką firmą. Z tego co zdążyłam sprawdzić, w sieci widziałam jedynie żele antybakteryjne do rąk. Nie wiem czy to jakiś wyjątek, że firma wyprodukowała krem, ale samo dopisanie antybakteryjny powoduje, że łączę to oczywiście z obecnymi czasami pandemii. No cóż, jeśli nawilża tak dobrze jak inne kremy to czemu nie. Przekonamy się. Być może jest skuteczny.

krem do rąk

4. AA Wings of Color

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 25,49 zł/szt.

Od dawna czekałam na eyeliner! Co prawda nie jest to idealny strzał, bo jak na początku oczy mi się zaświeciły, bo kocham serię AA Wings of Color i czekałam na eyeliner, to miałam nadzieję, że jest po prostu czarny. Okazał się blue :) Też jest piękny, ale ja noszę klasyczną czerń i bardzo chciałam jej spróbować. Jeśli jednak jakość okaże się dobra to mogę dokupić iny kolor - tym bardziej, że występuje w 5 wersjach. Choć wolę w pisaku to zaczęłam sobie radzić z linerami w pędzelku, a ten wydaje się całkiem wygodny. To chyba hit pudełka jeśli o mnie chodzi. Teraz jeszcze tylko tusz Wings of Color i będzie ekstra komplet :)

eyeliner


5. Marion - maska na tkaninie x2

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 6,99 zł/szt.

Maseczek przeznaczonych tylko na okolice oczu jeszcze nie było, więc brzmi ciekawie. Ostatnio z kolei pojawiają się coraz ciekawsze maski, bo nie wiem czy pamiętacie, ale była też typowo na usta. Idzie to w dobrym kierunku. Design opakowań też mi się bardzo podoba, jest kobiecy i kojarzy mi się z imprezami karnawałowymi. 

maseczka oczy

6. CannabiGold

Kapsułki
Cena: 35 zł/10 kapsułek

To akurat niespotykane, choć kiedyś chyba kojarzę jakiś witaminowy shot w pudełku. Nie mam nic przeciwko, aby się znajdowały się takie produkty w pudełkach. Jedyna kwestia, że efektów nie zobaczymy tak szybko. 


7. Delia Cosmetics - lakier do paznokci

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 8,50 zł

Od jakiegoś czasu odzwyczaiłam się od lakierów, ale pomyślałam, że jakiś fajny letni kolor zawsze się przyda. Na spisie produktów zobaczyłam fajne, żywe kolory, ale jednak mi trafił się trochę taki lodowy. Co prawda ładny, ale zbyt zimny. Jest trochę perłowy, ma w sobie shimmer. Za jakiś czas z przyjemnością go użyję.



Cena pudełka: 59 zł w subskrypcji
Wartość pudełka: około 123 zł - tak jak ostatnio
Moja ocena: 5/6

Największe zaskoczenie i hit pudełka to wg mnie eyeliner, ale ciekawi mnie też test kremu do rąk i maseczek wokół oczu. Czeka mnie wieczorne spa. Po wystawianiu twarzy do słońca taka dawka nawilżenia na pewno się przyda. Uważajcie na swoją cerę i na słońce.

Jak podoba się pudełko?





Novaclear Hydro - nawilżająca pianka do mycia twarzy

Novaclear Hydro - nawilżająca pianka do mycia twarzy

Minęło kilka miesięcy odkąd życie zmieniło się w znacznym stopniu. Za mną już miesiące pracy Home Office i zupełnie innej rzeczywistości. Ostatni czas to dla mnie czas odpoczynku, bardzo intensywnych relacji rodzinnych, ale też okazja do porządków, bliższego przyjrzenia się swoim potrzebom. Za tym idą porządki i segregacja w szafie z ubraniami, ale też z kosmetykami. Osobiście udało mi się sprzedać kilka par butów i ubrań, które były albo nie użyte ani razu albo maksymalnie raz czy dwa. Zdecydowanie zmniejszyłam swoje zapasy, opróżniłam szafki i nie wiem jak to się dzieje, ale filozofia minimalizmu działa. Im mniej przedmiotów, niepotrzebnych gratów, tym lżej i głębiej można oddychać. Już od dawna wybrałam stawianie na jakość a nie ilość i to się opłaca.


W szafce z kosmetykami pojawiła się ostatnio nowa dla mnie, bardzo ciekawa buteleczka z kosmetykiem do twarzy. Marka kosmetyków Novaclear była mi już znana, ponieważ kilka razy miałam okazję próbować różne produkty. Pokazywałam tutaj m.in. płyn do mycia twarzy z serii Acne czy rewelacyjny płyn micelarny.

Tematem dzisiejszego wpisu będzie nawilżająca pianka do twarzy, która wzbudziła moją ciekawość nie tylko opisem działania, ale przede wszystkim sposobem aplikacji i wyglądem buteleczki.

Od producenta:

Nawilżająca pianka do twarzy z nisko- i średniocząsteczkowym kwasem hialuronowym delikatnie usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry, pozostawiając ją gładką i miękką w dotyku. Ekstrakt z ryżu wraz z alantoiną zapobiegają przesuszaniu skóry i łagodzą podrażnienia.


Składniki aktywne:

✓ Kwas hialuronowy
✓ Ekstrakt z ryżu
✓ Alantoina

Skład:

Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Ammonium Lauryl Sulfate, Sodium Hyaluronate, Oryza Sativa Extract, Allantoin, Urea, Propylene Glycol, Tetrasodium EDTA, Benyzl Alcohol, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Lactic Acid, Parfum.

Seria Hydro dedykowana jest skórze odwodnionej, suchej, potrzebującej nawilżenia. W serii tej znajdują się również nawilżające serum do twarzy, nawilżający krem-żel na dzień oraz nawilżający krem-maska na noc, które należy stosować po użyciu pianki. Jest również klasyczny żel do mycia twarzy w butelce z pompką, krem pod oczy, płyn micelarny i nawet pomadka do ust. Oferta jest naprawdę szeroka.

Zawsze lubiłam pianki najbardziej wśród dostępnych produktów do oczyszczania twarzy. Ich konsystencja jest tak przyjemna, że bardzo umila to pielęgnację cery zmęczonej całym dniem. Do mycia często używałam jakiegoś gadżetu typu szczoteczka czy specjalna myjka, dzięki którym zawsze skóra oczyszczona jest lepiej niż gdy robimy to dłonią. Teraz, kiedy mam piankę, mam 2 w 1, bo i przyjemną konsystencję i świetny sposób aplikacji. 


Silikonowa szczoteczka jest chroniona dzięki plastikowej nakładce, która zabezpiecza przed kurzem i zanieczyszczeniami. Piankę wystarczy delikatnie wycisnąć i kiedy pojawi się na szczoteczce, kolistymi ruchami masować skórę twarzy. Po spłukaniu skóra jest świeża, oczyszczona i miękka. Na szczoteczce widać wyraźnie zmywany ze skóry brud, który zgromadził się w ciągu dnia oraz resztki makijażu (mimo użycia płynu micelarnego). 



Ogromnym atutem jest więc dokładne oczyszczanie, ale również łatwy sposób wyczyszczenia samej końcówki. Wystarczy ją przepłukać i natychmiast spływa wszystko, co niechciane. 

Zapach pianki jest neutralny i w ogóle nie przeszkadza. Po jej użyciu nie odczułam niczego nieprzyjemnego, nie pojawiły się też wypryski lub wysypka. Cera jest na pewno bardziej świeża, lepiej przygotowana do aplikacji kremu lub serum. Odnośnie nawodnienia, jest mi to na razie trudno ocenić, bo bardziej wpływa na to stosowanie innych produktów, natomiast na pewno nie wysusza skóry po umyciu, tak jak niektóre żele. 


Według mnie to najlepsze, co można wybrać i jest tak wygodne, że ciężko będzie mi wrócić do zwykłego żelu z pompką. Produkt używa nawet moja druga połowa i ocenia go na plus.

Piankę można wyszukać w internecie tutaj.

Cena: około 26-27 zł/100 ml

Mieliście kiedykolwiek okazję używać coś z takim sposobem aplikowania?

Funny Sunny - BeGlossy lipiec 2020

Funny Sunny - BeGlossy lipiec 2020


Lipcowe BeGlossy o śmiesznej i rymowanej nazwie dotarło do mnie podczas urlopu, dlatego dopiero je odebrałam i mogłam zajrzeć do środka. Wcześniej nie chciałam sobie psuć niespodzianki i zawsze staram się omijać podpowiedzi, bo to element zaskoczenia lubię wciąż najbardziej. Pokażę Wam dziś co znalazło się w pudełku, choć pewnie już dawno mieliście okazję sprawdzić. Króciutko jednak skomentuję co ja uważam o zawartości w stosunku np. do poprzednich edycji.
 W Funny Sunny znalazło się 5 produktów pełnowymiarowych, 1 produkt dla Klientek VIP oraz próbka do przetestowania. W zeszłej edycji mieliśmy również 5 pełnowymiarowych kosmetyków i 1 dla VIP. 

1. Nivea Fresh Blends - żel pod prysznic 

Produkt pełnwymiarowy
Cena: 12,99 zł/300 ml

Moja wersja to malina, borówka i mleko migdałowe. Mamy jednak również w tej linii mango, morela, mleko ryżowe oraz wersja zielona - arbuz, mięta, mleko kokosowe. Żele Nivea nie należą do moich ulubionych, bo lubię stawiać na te naturalne, ale tutaj mamy sporo składników pochodzenia naturalnego, a nawet na opakowaniu podkreślono, że butelka powstała z recyklingu. Zapach jest piękny, bardzo słodki, a więc w sam raz dla mnie. Jest idealny na lato, soczysty. Sprawia mi przyjemność, bo miałam już okazję go wypróbować zaraz po odpakowaniu. Dobrze też, że nie powtórzył się żel pod prysznic - w zeszłej edycji mieliśmy żel do higieny intymnej.


2. AA Wings of color - holograficzny rozświetlacz do twarzy i ciała

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 39,99 zł/szt.

Uwielbiam produkty z serii Wings of color. Miałam już kilka, w tym puder i rozświetlacz do twarzy i byłam bardzo zadowolona. Są świetnej jakości. Nie będę używać często akurat holograficznego, bo to raczej na okazje kiedy wyjątkowo przykłada się do makijażu (i robi go przy toaletce w pełnym świetle żarówek :)), ale wypróbuję. Dużo bardziej cieszę się z tego niż z pomadki Bell w zeszłej edycji BeGlossy. Produkt na plus.
Piękne kolory: turmalinowy fiolet, szmaragdowa zieleń i szafirowy błękit, dają połysk i odpowiednie odbijanie światła. 
3. Mbeauty Cosmetics - nawilżająca maseczka hydrożelowa do ust 

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 12,99/ szt.

To jest dla mnie największa ciekawostka edycji. Do tej pory co najmniej kilkakrotnie pudełka skrywały maleńkie pudełeczka z peelingami do ust, ale maseczki hydrożelowej chyba nie było. Chętnie się przekonam jak działa i jak się aplikuje taką formę maski na usta. Interesuje mnie czy jest to rozwiązanie praktyczne czy jakiś wymysł producentów. Bez względu na to, jest to coś zupełnie nowego i cieszę się z tego, że trafiło do pudełka. 
4. RedBlocker - aktywny kompres w masce

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 29,14 zł/50 ml

Marka RedBlocker jest mi znana głównie z reklam, bo naprawdę często da się zauważyć ich produkty w telewizji. Nie miałam jednak nigdy okazji używać i w BeGlossy też nigdy nie było, więc kolejny produkt uważam z dobry wybór. Maska jest przeznaczona do cery wrażliwej, bazuje na czerwonej glince i ma działać łagodząco. Już nie mogę się doczekać pierwszego użycia. 
5. N.A.E - dezodorant roll-on

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 21 zł/50 ml

Po raz kolejny coś nowego w tej edycji. Jestem naprawdę zaskoczona. Dezodorant w kulce ucieszył mnie już przez sam fakt, że jest w kulce, bo lubię tę formę aplikacji. Producent zapewnia, że 90% to składniki pochodzenia naturalnego, a 20% z upraw organicznych, a w składzie nie ma alkoholu. Pachnie bardzo ładnie, roślinnie. Jest delikatny. Ma chronić do 24h, natomiast tego nigdy nie sprawdzę, bo sobie nie wyobrażam jak by to było możliwe. Kolejny plusik dla pudełka i jako edycja letnia,w te upalne dni, idealnie trafione. 

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 11,99 zł/szt.

Tradycyjnie maseczka, ale tym razem ciekawsza :) Wygląd pandy bardzo mnie rozbawił, a działanie rzeczywiście miała kojące, wyciszające i bardzo przyjemnie chłodzące. 

Podsumowując, dla mnie w tej edycji dużo zaskoczeń, nieznane produkty, producenci. Najbardziej ciekawi mnie maska do ust, maska do twarz RedBlocker i dezodorant. Ciekawie dobrane produkty, odpowiednie na lato. 

Cena pudełka: 59 zł w subskrypcji
Wartość pudełka: około 125 zł
Moja ocena: 5/6

W przyszłej edycji najbardziej chciałabym zobaczyć coś do włosów, ale czekam wciąż na więcej naturalnych kosmetyków. W każdym razie Funny sunny sprawiło, że moje lato będzie przyjemniejsze. 

A jak Wam się podoba?



Dermedic Hydrain – skuteczne nawilżanie latem i nie tylko

Dermedic Hydrain – skuteczne nawilżanie latem i nie tylko

Nareszcie mamy ciepłe, letnie dni. Szkoda tylko, że często wiąże się to z ulewami i zalanymi ulicami, co bardzo utrudnia przemieszczanie się. Pozostańmy jednak przy zaletach lata, bo tak optymistyczny nastrój chciałabym utrzymać. Jakiś czas temu zostałam szczęśliwą posiadaczką takiego pięknego zestawu od Dermedic, który zapakowany został w piękną, wyraziście różową kosmetyczkę. To właśnie to trio testowałam na swojej skórze w ostatnim czasie i dziś chciałabym zdać relację z tego, jak nam się współpracowało.

Dermedic znam od dawna i lubię, ale miałam dość długą przerwę, więc z wielką chęcią powróciłam do ich kosmetyków. Jak widzicie, zapakowane w poręczną kosmetyczkę, która na pewno posłuży mi na wyjazdy. W środku zaś 3 produkty z linii Hydrain3: Serum nawadniające twarz, szyję i dekolt, płyn micelarny oraz krem nawilżający o dogłębnym działaniu SPF15. Jak działają i czy zaobserwowałam efekt? O tym już za chwilę.

Zawsze podobał mi się minimalizm w kwestii opakowań i szaty graficznej w przypadku Dermedic. Bazowanie na bieli i błękicie wpisuje się w moje upodobania. Wszystkie opakowania są też odpowiednio dobrane do tego, co się w nich znajduje, co sprawia, że mamy dużą wygodę użytkowania. Linia Hydrain3 to kosmetyki dedykowane cerze suchej i odwodnionej, a ich działanie jest typowo nawilżające. Ma zapewnić nam kompleksowe nawodnienie i zapewnić skuteczne działanie. Składnikiem wiodącym w linii Hydrain jest kwas hialuronowy, który doskonale nawilża naszą skórę. Do wyboru mamy różne produkty w samej pielęgnacji twarzy, a do tego dochodzi też pielęgnacja ciała. Oferta jest szeroka i jest co testować. Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie.

1. Krem nawilżający SPF15 

Składniki aktywne: Woda termalna, Kwas hialuronowy, Hydroveg VV, Filtry ochronne UVA, UVB – SPF 15, Gliceryna, Alantoina, Mocznik

Krem, tak samo jak wszystkie kosmetyki Dermedic, pachnie delikatnie. Tak delikatnie, że byłabym w stanie uznać go za bezzapachowy. Jest to może ciut pudrowa nutka, jak już przyłożymy się do tego, aby coś wyczuć. Elegancki, szklany słoiczek, który umożliwia wydobycie kremu do samego końca, bardzo dobrze się sprawdza. Krem był oczywiście zabezpieczony sreberkiem. 

Jego konsystencja jest bogata, treściwa, ale wbrew pozorom nie powoduje to, że po wchłonięciu mamy tłustą cerę, której nie da się przez godzinę położyć na poduszce. Po nałożeniu, natychmiast przynosi uczucie ulgi, ukojenia i nawilżenia. Jest to bardzo przyjemne. Trwa to mniej więcej 10 minut, aby dać mu się wchłonąć i pozostawić buzię miękką, sprężystą i przyjemnie aksamitną.

Jaki jest efekt długofalowy? Po zużyciu ponad połowy opakowania, dostrzegam, że poza poprawą nawilżenia i dużo przyjemniejszą skórą pod palcami (również wokół oczu), nie nawiedzają mnie żadni nieprzyjaciele w postaci wyprysków. Jestem z niego bardzo zadowolona, a dodatkowym atutem jest ochrona przed szkodliwym działaniem UVA i UVB. Krem nadaje się pod makijaż i przy moim podkładzie (lekki, wodnisty) nie spowodował rolowania lub tworzenia się placków. Właściwie, dostarczył mi tylko komfortowych wrażeń.


Cena: 65,20 zł/50 ml[DM4] 

2. Serum nawadniające twarz, szyję i dekolt

 

Składniki aktywne: Woda termalna, Kwas hialuronowy, Olej migdałowy, Witamina E, Gliceryna, Phytosqualan – Skwalan

Serum umieszczone jest w buteleczce z pipetą, co również jest idealnym rozwiązaniem przy jego rzadkiej, lejącej konsystencji. Jest to produkt lekki, dostarcza przyjemności przy wklepywaniu w skórę twarzy, szyi i dekoltu. Ma szerokie zastosowanie, a jego działanie jest głównie wygładzające oraz ujędrniające. Stosować możemy je zarówno rano, pod makijaż, jak i na noc, przed snem. Cenię je za wygodę użytkowania i super odczucie, które jednak nieco różni się od tego po kremie. Dzięki 15% zawartości kwasu hialuronowego, serwujemy sobie znowu sporą dawkę nawilżenia. Generalnie, cały skład jest bardzo dobry, tak jak w przypadku pozostałych dermokosmetyków Dermedic.

Pipetka dobrze leży w dłoni, nie leje się z niej samoistnie, dopóki nie zaczniemy dawkować produktu. Wystarczy kilka kropel, aby pokryć obszary, które chcemy nawilżyć, co czyni produkt wydajnym. Jestem pewna, że wystarczy mi jeszcze na długo. Tym bardziej, że stosuję je zamiennie z kremem, aby urozmaicić pielęgnację. Tak samo jak cała seria, serum dedykowane jest skórze suchej, odwodnionej, potrzebującej intensywnego nawilżenia.

Myślę, że jest produktem, który może zastąpić spokojnie 2 kremy (dzień i noc) oraz serum, dlatego jego cena powinna być podzielona przez 2. Poza tym, wydajność, którą oferuje, sprawia, że wcale nie jest to duża kwota biorąc wszystko pod uwagę. Naprawdę polubiłam się z serum nawadniającym i chyba zostało moim faworytem z całej trójki.

Cena: 72,10 zł/30 ml

3. Płyn micelarny H2O

Pora na trzeci produkt, choć stosujemy go w pielęgnacji jako pierwszy J

Składniki aktywne: Woda termalna, Kwas hialuronowy, Hydroveg VV, Gliceryna, Alantoina, Mocznik

Zwykle stosuję ten płyn w butelce o pojemności 250 ml, ponieważ jest lżejszy przez co wygodniejszy w użyciu. Z drugiej strony, większa pojemność wystarcza na dłużej i można kupić ją w bardzo dobrej cenie. Płyn jest bezzapachowy. Działa bezbłędnie i to jest właśnie najważniejsze! Wystarczy przyłożyć zwilżony wacik do oka  nawet jeśli mamy pełen makijaż z kreską eyelinerem i tuszem włącznie, 2 pociągnięcia i wszystko jest ładnie rozpuszczone. Pamiętajmy jednak, że do makijażu wodoodpornego stosować należy płyn dwufazowy, który świetnie sobie z nim poradzi. Rzadko kiedy (a może i nigdy) nie zdarzało mi się zużyć 1-2 płatków kosmetycznych do oczyszczenia 1 oka. Zazwyczaj były to co najmniej 4 żebym mogła powiedzieć, że mam czyste oko, bez pozostałości tuszu. Teraz, dzięki płynowi Dermedic, nie dość, że zmywam szybko, bezboleśnie, bez szczypania i czerwonych oczu, to jeszcze oszczędzam waciki. Czego chcieć od micela więcej? To 500 ml pewnie wystarczy mi na 4-5 miesięcy przy używaniu wieczorem. Nie ma minusów. Częściej chciałabym tak pozytywnie wypowiadać się o kosmetykach, ale niestety oczy często cierpiały przy próbowaniu różnych nowości, dlatego na długo przerzuciłam się na wodę i specjalną myjkę. Teraz jednak cieszę się, że znalazłam coś nowego, co jest dla mnie korzystne.

Płyn zaskoczył mnie swoim natychmiastowym działaniem i rozpuszczaniem kosmetyków kolorowych. Za wszystkie zalety trafia na listę moich ulubieńców.

Cena: 63,30 zł/500 ml

Jak widać na zdjęciu powyżej, mam w swoich zbiorach więcej kosmetyków Dermedic z nawilżającej linii Hydrain3. Dziś skupiłam się na zawartości zestawu limitowanego wraz z kosmetyczką, ale oczywiście zamierzam już niebawem opisać każdy po kolei. Nie spodziewam się czegoś zaskakującego, ponieważ marka trzyma poziom i oferuje nam solidne, efektywne produkty. Z wspomnianej dziś trójki jestem niezwykle zadowolona i mogę bez obaw polecić.

 

A co Wy myślicie i jakie macie doświadczenia z Dermedic?


Copyright © 2016 Good to try ! , Blogger