Wielkie zakupy kosmetyczne- pielęgnacja + kolorówka

Wielkie zakupy kosmetyczne- pielęgnacja + kolorówka

Pod koniec kwietnia zrobiłam przegląd zapasów i zweryfikowałam stan moich kartonów/pudełek i szafek, w których trzymam kosmetyki. O ile pielęgnacja twarzy wciąż zasila półki łazienkowe w nadmiarze, o tyle wszelkie balsamy/mleczka/masła i musy zaskakująco poznikały. W końcu mogłam sobie coś kupić! Wybieranie było przyjemne :) Postawiłam jak zwykle na zapachy jadalne, bo wszelkie owoce, kokosy, ciasteczka i inne słodkie aromaty są moimi ulubionymi. Pojawiło się też trochę kolorówki i praktycznych gadżetów. Zakupy były robione na ezebra.pl, perfumesco.pl i w Rossmannie. Zajrzyjcie ile tego jest jeśli macie ochotę.


Nivea - jedwabisty mus do mycia ciała- karmel i wanilia

Jeśli coś do kąpieli to oczywiście pianka. Dużo się ich teraz pojawiło w drogeriach, a mi taka formuła spodobała się już dawno temu, kiedy po raz pierwszy spróbowałam różanek pianki od Phenome. Taka kąpiel jest dużo przyjemniejsza, bo konsystencja dosłownie otula skórę. W dodatk zapach waniliowo-karmelowy...Mam już upatrzone kolejne pianki, m.in. Dove.

Bielenda- karaibski odżywczy kokosowy olejek do ciała

Nawilżanie! Zawsze w domu mam produkty nawilżające w zróżnicowanych formach. Gęste masła na noc, lekkie mleczka na upalne dni i po opalaniu, balsamy i takie olejki w sprayu. Najbardziej lubię stosować kiedy ubieram sukienkę. Wtedy skóra rąk i nóg pięknie się błyszczy, bo olejek nie wchłania się całkowicie. Zapach jest zniewalający i co najlepsze, a zarazem dziwne, nie przypomina mi kokosa. To jest wypisz wymaluj zapach loda Zapp. Smak i zapach mojego dzieciństwa! Kiedy używam olejku, czuję się jakbym jadła tego Zappa :D Fanom naprawdę polecam sprawdzić.


Bielenda Vegan Friendly- peeling do ciała arbuzowy

Arbuz <3 Kiedyś miałam już masło i scrub Bielendy z innej serii i zakochałam się w tym soczystym zapachu. Musiałam go wybrać i nie pomyliłam się. Przygotuję oddzielny wpis, w którym pokażę go w całej okazałości.


Seche Vite- top coat

Niezmiennie, od lat. Top, który wysusza i umożliwia szybki powrót do działania po pomalowaniu paznokci u stóp. Na dłoniach od dawna robię hybrydę, więc problem mam z głowy. 


Kiwi- poduszki żelowe na pięty i pod podbicie

To właśnie te praktyczne "gadżety" o ile można je tak nazwać. Myślę, że mogą mi się przydać do wnętrza butów ślubnych. Wiem, że robią ogromną różnicę i przynoszą ulgę. Nie wyobrażam sobie przetańczenia całej nocy bez nich.




Veet- plastry z woskiem

Zawsze chciałam spróbować tej formy depilacji. Depilator jakoś mnie nie zachęca i leży w szafce, kremy do depilacji wraz ze szpatułką śmierdzą i zawsze pozostawiały dużo włosków, więc odpuściłam, a maszynki wiadomo...efekt na chwilę. Spróbuję z plastrami. Liczę na to, że się opłaci :D


Nabla - cień do powiek Mystic

Musiałam w końcu przekonać się o Nabli zanim zdecyduję się na całą paletkę. Wyglądają pięknie i chciałam wziąć co najmniej 5 kolorów, ale 32 zł za pojedynczy cień spowodowało, że na razie jeden. Wybór był idealny i może niestety, ale wiem, że na jednym się nie skończy. 



Nacomi- miodowe masło do ciała <3

Miodowe- to słowo wystarczy żeby produkt był udany. W dodatku jeśli to Nacomi to już wiadomo, że będzie dobrze. W ofercie tej firmy mamy do wyboru zapachy malin, borówek, ciasteczek i wiele innych. Na pewno stanowią one duże zagrożenie dla stanu mojego konta. Jak oni mogli zrobić same genialne zapachy. Wybrałam 3 i to było już po opanowaniu się. Miodowe masło opiszę oddzielnie, ale co tu dużo mówić, jest boskie.


Nacomi- pomarańczowe masło do ciała

Kolejne Nacomi, choć tym razem nie tak słodko, a orzeźwiająco i owocowo. Pomarańczowe masło różni się zupełnie konsystencją od miodowego. Zawartość słoiczka pokażę oczywiście we wpisie. 


Nacomi- ciasteczkowy mus do ciała

Trzeci rodzaj konsystencji to mus. Tak samo jak musy do kąpieli są moimi ulubionymi tak i do smarowania kocham puszyste, musowe produkty. Są po prostu przyjemne. Pachnie tak, że chce się wsadzić palucha i potem z niego zjeść. Niesamowicie.


Kolejna partia zakupów to demakijaż, kolorówka i coś do utrwalenia make upu.


Nivea MicellAIR- profesjonalny płyn micelarny z ekstraktem z czarnej herbaty

Reklamowany ostatnio nowy produkt Nivea. Spodobała mi się czarna butelka :D A tak poważnie, liczę, że będzie usuwał naprawdę mocny makijaż oka i jestem ciekawa czy dorówna moim ulubionym micelom Bioderma, Garnier i Dermedic. Szukam czegoś nowego i równie skutecznego. Skoro obietnica jest taka, że usuwa profesjonalny i długotrwały make-up to oby tak było. Na promocji z okazji tego, że jest nowością, dostałam go za lekko ponad 17 zł. Z tej serii są też chusteczki do demakijażu i płyn tylko do demakijażu oczu, w małej buteleczce.


Bielenda Rose Care- płyn micelarny różany 

Płyn Bielendy z wodą różaną dedykowany jest do cery wrażliwej, więc nie powinien szczypać w oczy. Mówiąc szczerze poszłam do drogerii z zamiarem kupna śmietanki do demakijażu Bielenda Botanic Spa Rituals, bo nowe serie bardzo mnie zaciekawiły. Niestety nie znalazłam jej, więc wybrałam różany płyn. Botanic Spa Rituals wydały mi się bardzo ciekawą linią, która jest oparta na naturalnych składnikach aktywnych. Występują w wersjach nawilżająca- olej z pestek malin i melisa, regenerująca- kurkuma i chia, przeciwzmarszczkowa- opuncja figowa i aloes. Są też kosmetyki do pielęgnacji ciała, m.in. len zwyczajny+szałwia. Na pewno któregoś razu kupię konkretny zestaw żeby prowadzić spójną pielęgnację, bo na razie wciąż mieszam. Jestem ciekawa porównania skuteczności płynów Nivea i Bielendy.


Golden Rose- make-up fixing spray

Od dawna zbierałam się do zakupu takiego preparatu. Przeszukałam trochę internet, ale suma sumarum przechodziłam obok stacjonarnego sklepu i złapałam spray od razu. Już bardzo dawno nie odwiedzałam Golden Rose ze względu na nadmiar szminek i kredek do ust oraz zerową potrzebę lakierów. Jeszcze bardzo długo tam nie zawitam. Pewnie dopiero kiedy przestanę chodzić na manicure hybrydowy. Około 13 zł, a wydajność na pewno ogromna, więc uważam to za dobry wydatek.

Eveline- serum do rzęs 3w1

Niestety odżywka Long4Lashes ma to do siebie, że najpierw rzęsy rosną, a potem odpadają jakbym obcięła je nożyczkami lub podpaliła. Najczęściej po pewnym czasie po prostu połowę górnych rzęs mam długą, a połowy prawie nie ma co doprowadza mnie do płaczu. Więcej po prostu jej nie kupię. Kiedyś rzęsy do nieba dała mi Revitalash i Bodetko, ale w tej chwili mam inne finansowe priorytety. Na Eveline zdecydowałam się żeby spróbować nie tyle wydłużyć, co odżywić rzęsy. Została mi polecona przez 2 osoby, których rzęsy komplementowałam, więc może i u mnie okaże się skuteczna.


Bielenda Vegan Friendly- pomarańczowe masło do ciała

Kolejna pomarańczka. Jedna była od Nacomi, a teraz Bielenda. Wszystko, tak jak wspomniałam na początku, w soczystych tematach. Od Bielendy arbuz, kokos, który okazał się lodem Zapp i pomarańcza <3. Cała linia Vegan Friendly ma super atrakcyjne zapachy. Z pewnością będę kupować kolejne po wykończeniu tych. 


L'Oreal Volume Million Lashes So Couture- mascara

Wśród tuszów do rzęs było kilka wyróżniających się, które polubiłam. Wracam cały czas jednak tylko do jednego. Fioletowy L'Oreal Volume Millio Lasher So Couture to mój number one. Wydłuża, nie skleja i nie pogrubia bardzo sztucznie. Rzęsy są naturalne, ale podkreślone. Kocham tę szczoteczkę. Różowa wersja niestety w ogóle mi nie przypasowała. Na drugim miejscu stawiam zieloną.


Bourjois Rouge Edition Velvet- 18 It's Redding Men, 14 Plum Plum Girl, 06 Pink Pong

Kolekcja się powiększyła! Mam ich łącznie 7, ale Don't pink of it nie mogłam znaleźć :) Co ja mogę powiedzieć na swoje usprawiedliwienie? Kosztują w Rossmannie 59 zł, w drogeriach internetowych, które mają niskie ceny jest po 28-31 zł a w mega promocjach za 26 zł. A nagle na Perfumesco wyświetla mi się cena 17 dla kilku kolorów. Przetarłam oczy. Kupiłam klasyczną czerwień, ostry róż i ciemny róż/śliwkę. Właśnie weszłam ponownie na Perfumesco i widzę, że cena spadła jeszcze na 14 zł. POLECAM!



Tyle moich zakupów :) Wyszło sporo, ale czasem trzeba uzupełnić zapasy. Znacie te produkty?

beGLOSSY kwiecień 2018 Beauty Around The World

beGLOSSY kwiecień 2018 Beauty Around The World

Kwiecień plecień, a beGLOSSY jak zwykle dotarło :) Tym razem w standardowym, różowym pudełku i z motywem przewodnim "Beauty Around The World". Nie bardzo widzę związek tytułu z zawartością, bo spodziewałabym się kosmetyków z różnych krajów, ale może Wy zinterpretujecie to inaczej. Wagowo było lekkie, a co w środku, przekonajcie się. Na pewno mamy 4 produkty pełnowymiarowe i 2 miniaturki. 


1. AUSSIE - Suchy szampon Wach + Blow in a Can Kool Kiwi Berry 

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 18,99 zł/150 ml

Suchych szamponów używam naprawdę sporadycznie. Może kilka razy w roku. Nie jest to więc coś, co bardzo mi się przyda, ale zostawię na wyjątkowe sytuacje. Pachnie pięknie. Dla kogoś, kto używa regularnie to na pewno trafiony produkt. 


2. BIOOLEO - Olej Macadamia + Sweet Dream

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 79,99 zł/30 ml

Biooleo kolejny raz pojawia się na blogu. Doskonale znam już ich olejki. Był Awokado, Migdałowy, Migdałowy z magnolią, Makadamia, a teraz Makadamia + zapach Sweet Dream. Może dodatkowy zapach podkręci wrażenia :) Co do tego produktu nie mam co prawda uwag, ale ostatnio już za dużo olejków i mam wrażenie, że Biooleo pojawia się wszędzie. 


3. VIANEK - Wzmacniające serum do twarzy

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 31,99 zł/ 15 ml

Vianek pojawia się często, więc po raz kolejny cieszy mnie coś nowego od nich. Były peelingi do twarzy, mgiełka-tonik, krem no i jest ciekawe serum do cery naczynkowej. Jak dla mnie najmocniejszy punkt pudełka! :)


4. L'OREAL PARIS - Peeling rozświetlający do twarzy Sugar Scrubs

Produkt miniaturowy
Cena: 34,99 zł/50 ml

Lubię testować peelingi do twarzy. W domu mam 2 Vianki, Purles, Bielendę, Kueshi i pewnie coś pominęłam. Saszetkę zużyję szybko, a przekonam się czy chciałabym do niej wrócić. Na wiosnę/lato super sprawa taki peeling rozświetlający. Szkoda, że tak go mało :(


5. Uriage - Aktywnie nawilżający krem pod oczy Eau Thermale

Produkt miniaturowy
Cena: 56,99 zł/15 ml

Lubię miniatury Uriage, ale są coraz mniejsze...mogłoby to być chociaż coś na kilka razy.


6. Pierre Rene- pomadka Slim Lipstick

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 18,99 zł/szt

Kolorówka zawsze mile widziana! Z Pierre Rene to akurat już któraś pomadka, a chętnie widziałabym coś z L'Oreal, Maybelline, Bourjois czy Golden Rose jeśli już z tych popularnych marek. Najlepiej oczywiście gdyby to było coś trudniej dostępnego i mniej rozpowszechnionego. Nigdy mało kolorów na usta do wyboru. Dziś zamówiłam 3 pomadki Bourjois Rouge Velvet, bo są one moimi nr 1. Lepszych i bardziej trwałych nie znam. Mam 4 kolory, a będzie 7 i nie mogę się ich doczekać <3 Slim Lipstick ma delikatny kolor, nada się na co dzień. Za takim kształtem sztyftu nie przepadam. Jestem ciekawa trwałości.


Mówiąc szczerze i całkiem uczciwie, to beGLOSSY średnio mi się podoba. Atutem jest serum Vianek i na pewno bardzo dobry jest olejek, choć dla mnie już nudny. Był zresztą w październikowym pudełku. Pozostałe produkty: Aussie, Pierre Rene, L'Oreal to drogeryjne tematy, bez zachwytu. Miesiąc temu było o niebo lepiej. Krem do rąk, serum do twarzy i balsam do ust są genialne!

Tym razem ocena średnia mimo tego ze wartość pudełka całkiem spora, bo około 150 zł.

Moja ocena: 3/6

Co myślicie?

Wiosenne zakupy do szafy i do domu :)

Wiosenne zakupy do szafy i do domu :)

Wiosna zawsze wiąże się u mnie (u Was pewnie też) z zakupem kilku nowych ubrań, butów, czegoś w lżejszej i wiosennej kolorystyce do domu. No bo kto odmówi sobie nowych sandałków albo sukienki kiedy wychodzi słońce i robi się tak przyjemnie :) Nowe poszewki na poduszki dekoracyjne, jakiś wazon. Skoro ciepło to i zacznie się rower, bieganie, więc może pora na zakup legginsów? U mnie zaczęło się od zakupów do domu, a teraz rozglądam się właśnie m.in. za nowymi butami do biegania i treningów. Moje wysłużyły się przez 3 lata, co i tak uważam za mega kawał czasu. Poniżej kilka linków z pięknymi sportowymi butami ze sklepu https://1but.pl/ między którymi się waham. Może ktoś z Was mi pomoże :). Asortyment z dużej mierze sportowy, ale nie tylko. Dla mnie wiosna w sumie przebiega zawsze pod hasłem sport, dlatego czegoś takiego szukałam. Wracając do butów, do biegania wybrałam kilka pastelowych modeli i teraz podejmij człowieku decyzję, które!

https://1but.pl/reebok/sublite-xt-cushion-greymelonwhitepew-bs8710

https://1but.pl/nike/air-max-90-ultra-20-869950001

https://1but.pl/nike/wmns-dart-12-831535007

https://1but.pl/nike/lunar-flash-580397016

https://1but.pl/adidas/galaxy-3-w-bb4366

Poza tym chcę też przejrzeć sandałki, a kilka ciekawych par już wpadło mi w oko. Bieganie jest jednak priorytetem i sandałki muszą chwilę poczekać. Kolejny zakup, który jest dużym wyzwaniem co roku to okulary przeciwsłoneczne. Dopasować do mnie cokolwiek to koszmar. Potrzebuję w dodatku mocno przyciemniających a nie takich, które praktycznie nie robią różnicy. 

Co do zakupów do domu, te już za mną, bo wczoraj odwiedziłam Ikeę i też skończyło się z pełnym wózkiem. Postawiłam w tym roku na blady błękit w połączeniu ze złotem. Błękitna pościel i pudełka, a złote ramki, świeczniki czy kopuła na pędzle, którą w końcu dorwałam!




Dobrze było na chwilę w temacie zakupów odetchnąć od wszystkiego, co związane z weselem, ale... :) Temat grzebyka do włosów też się za mną ciągnął długo przez to, że nie mogłam znaleźć nic co byłoby małe (90% ozdób to ponad 10 cm, a więc większe niż moja głowa), delikatne i niezbyt błyszczące. Jeśli już coś było małe to całe z niskiej jakości błyskotek. Okropieństwa. Przez to, że będę miała proste włosy nie wchodziły w grę żadne druciane ozdoby, które obecnie królują na Pinterest, dlatego potrzebowałam małego grzebyka. Po przebrnięciu przez wszystko, co możliwe w końcu znalazłam coś nie aż tak błyszczącego i małego. Nie jest to ideał, ale przynajmniej spełnia większość oczekiwań.


I co myślicie? Jakie są Wasze plany zakupowe na najbliższy czas?
beGLOSSY Marzec 2018 Jestem Kobietą + prezent od Vichy

beGLOSSY Marzec 2018 Jestem Kobietą + prezent od Vichy

Można było się spodziewać, że nazwa beGLOSSY w marcu będzie nawiązywać do Dnia Kobiet, bo tematyka przecież zawsze jest kobieca. W zasadzie co miesiąc otwieranie pudełka, pociągnięcie z wstążkę i uchylenie bibułki, aby zobaczyć co kryje się wewnątrz, jest jakby prezentem na Dzień Kobiet. Z beGLOSSY mam go 12 razy w roku ;). Wpis trochę opóźniony, ale szkolenia, choroba i oczywiście niezmiennie temat ślubu, trochę blokują mnie czasowo. W końcu jednak się udało, więc zerknijcie jaka wersja trafiła się mnie.


Tym razem 5 produktów, z czego 4 to pielęgnacja, a 1 lakier, który jak zwykle powędruje do osoby zajmującej się moimi paznokciami :) 

1. Botame Body- borówkowy krem do rąk

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 9,99 zł/ 30 ml

Kieszonkowa wersja kremu, idealna do torebki rozmiarów klubowych :) Zdecydowanie się przyda, bo zaczyna się wiosna i planuję częściej być na mieście nocami! Do małej torebki nie chce się zmieścić nawet tangle teezer, więc mały krem jest zawsze dodatkowym miejscem. Pachnie zjawiskowo, więc wiem, że inne wersje też będę miała bez wątpienia. Myślę, że kokosową kupię żeby wrzucić do ślubnego Emergency Basket <3


2. Vichy Aqualia Thermal- krem do twarzy

Produkt miniaturowy
Cena: 80 zł/50 ml
Około 20 zł za 15 ml

Bardzo lubię kremy Vichy, więc i teraz ucieszyła mnie ta miniatura. Seria Idealia i Normaderm już dawno testowana, a nie przypominam sobie żebym miała Aqualia Thermal. Chętnie wypróbuję.

Recenzja szamponu i maski do włosów suchych od Vichy --> Klik.
Recenzja genialnego płynu do demakijażu Vichy --> Klik


Próbka boostera Vichy Mineral 89 była genialną zapowiedzią do tego co było potem :)


3. Evree Instant Help- multifunkcyjny balsam

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 16,99 zł 

Lubię takie maluchy i zazwyczaj są to cienie lub balsamy do ust. Tym razem mamy coś ciekawego, bo balsam jest do każdej partii ciała i ma naturalny skład. Są w nim oleje, masła i wosk. U mnie na pewno przyda się do ust, ale też na łokcie, które się bardzo wysuszają.


4. Mincer Pharma BotoliftX- serum do twarzy

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 45 zł/30 ml

Z pozoru, gdybym oceniała po opakowaniu i miała oszacować cenę, powiedziałabym więcej. O produkcie świadczy działanie, więc zobaczymy. Wiosną (a już jutro ma nadejść!) lubię produkty lekkie, świeże i takie serum zdecydowanie wpisuje się w tę konwencję. Odstawiam wtedy tłustsze kremy. Nie znam marki Mincer Pharma i podejdę do tego jak do czystej karty, bo na opinię trafiałam raczej nieprzychylne. 



5. Neonail- lakier hybrydowy Agitated Ocean

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 28 zł

Lakierów nigdy za wiele. Bardzo żałuję, że nie trafiła mi się lila lub fiolet, bo przez mój motyw ślubny obecnie dużo rzeczy mam w tym kolorze. O paznokciach na ten dzień też z początku myślałam fioletowych. Kolor, który dostałam i tak jest bardzo ciekawy i wyrazisty. 



Paczka od beGLOSSY tym razem była ogromna. Zapakowana po mistrzowsku! 2 pudełka jedno na drugim robiły wrażenie. Poza regularnym pudełkiem znalazł się osobno zapakowany prezent marki Vichy. Przepiękne serum Vichy Mineral 89. Wygląda cudnie, aż chce się na nie patrzeć. Na marginesie, zauważyłam, że kolor lakieru Neonail to dosłownie dół buteleczki Vichy. Produkt brzmi interesująco po przeczytaniu opisu i obietnic producenta. Mam duży dylemat, bo waham się między czterema bardzo ciekawymi produktami do twarzy. Na 1,5 miesiąca przed ślubem nie chcę ryzykować wysypem, zapchaniem i wolałabym nie eksperymentować. Chcę po prostu wybrać jeden produkt i systematycznie go stosować, ale nie wiem zupełnie który :D Skończyłam mojego ulubieńca Bandi i mam ten super dylemat. Może będzie to właśnie Vichy. 





Prezent jak najbardziej udany! BeGLOSSY w innych wersjach miało np. pomadkę ochronną Enilome (firmę bardzo lubię za krem do rąk), zamiast serum Mincer Pharma był booster Schwarzkopf, pojawił się też wspaniały scrub Body Boom i chyba jego żałuję najbardziej. Mimo to uważam moją wersję za ciekawą. Użyję wszystkiego. W następnym boxie chciałabym, aby pojawił się długo wyczekiwany przeze mnie tusz do rzęs jakiejś ciekawej marki. Pomadek nie brakuje i pojawiają się często, brązowe kredki też. 

Pudełko jak zawsze do kupienia na stronie beGLOSSY.

Wartość pudełka to około 120 zł.

Co myślicie?


Moja ocena: 5/6


BioOleo olejk ze słodkich migdałów

BioOleo olejk ze słodkich migdałów

Dziś krótko i na temat jeden z ulubionych przeze mnie ostatnio. Olejkowa pielęgnacja, tym razem w wersji migdałowej. Wśród moich olejków naturalnych uzbierała się pokaźna kolekcja, bo na półce stoi też marula, makadamia, jojoba, arganowy i migdałowy z magnolią. Generalnie każdy olejek ma oczywiście cenne właściwości i jest dla cery dobroczynny, ale to, który będzie najlepszy, jest moim zdaniem kwestią porównania na własnej cerze. Jest to kwestia tak indywidualna, że trzeba przetestować po kolei. Możliwe, że dla kogoś jeden z olejków będzie wyróżniał się bardzo na plus a któryś wcale nie da efektu. U mnie jest z kolei tak, że każdy działa tak samo i nie jestem w stanie dostrzec między nimi różnicy w niczym poza nutami zapachowymi. Każdy olejek dostarcza dużo przyjemności, każdy nawilża, chroni skórę przed czynnikami zewnętrznymi, starzeniem, regeneruje, ujędrnia i wzmacnia. Niektóre działają trochę bardziej antybakteryjnie, przeciwzapalnie. Dobre dla włosów, skóry twarzy i ciała oraz paznokci. 100% natury, 100% bezpieczeństwa i spokoju.


Składniki aktywne: kwas oleinowy, kwas linolowy, witaminy A,B1, B2, B6, D i E.
Działanie:
  • łagodzi podrażnienia i uruchamia procesy odbudowy zewnętrznych warstw skóry,
  • nawilża nawet bardzo przesuszoną skórę,
  • sprzyja redukcji zmarszczek spowodowanych suchością skóry,
  • chroni skórę przed działaniem szkodliwych czynników zewnętrznych,
  • wzmacnia kondycję paznokci.


Wszystkie olejki Biooleo są w buteleczkach z pipetą, niektóre także w formie roll-on, którą fajnie można wymasować twarz, w szczególności obszar pod oczami. Kosztują 59-65 zł/30 ml lub 69-79 zł/50 ml.

Kupić je można na stronie BioOleo.

Dermedic Tolerans - żel- syndet do mycia skóry nadwrażliwej

Dermedic Tolerans - żel- syndet do mycia skóry nadwrażliwej

Niedawno przedstawiałam pierwszy produkt Dermedic z linii Tolerans, dedykowany cerze nadwrażliwej i skłonnej do podrażnień. Poczytać o emulsji micelarnej możecie w tym miejscu. Dziś chciałabym zatrzymać się na chwilę przy żelu do mycia twarzy.


Składniki aktywne: Arlatone Duo, Neutrazen™, Alantoina, D-Panthenol, Olej migdałowy, Dub Diol, Gliceryna

  • Oczyszcza bez ryzyka podrażnień
  • Nie wysusza skóry jak inne środki myjące
  • Wyjątkowo przyjemna, kremowa formuła
  • Nie zawiera mydła, SLS i SLES
  • Hypoalergiczny



Żel umieszczono w bardzo solidnej, sztywnej butelce zakończonej pompką. W przypadku tego rodzaju produktu jest to wygodne i dobre rozwiązanie. Nie lubię pompek w balsamach, ale żel jak najbardziej. Zapach jest neutralny, w ogóle nie drażni. Sama konsystencja zwyczajna, typowa. Po umyciu, skóra na twarzy jest oczyszczona, gładka i świeża. Nie odczuwam ściągnięcia, suchości. Oczywiście i tak po umyciu stosuję tonik i krem, ale cera jest tak przyjemna w dotyku, że obeszłoby się bez czegokolwiek. Bardzo ważne jest dla mnie, że żel-syndet działa łagodząco na wszelkie podrażnienia. Używam już ponad miesiąc i zużycia prawie nie czuć. Myślę, że na 3 miesiące spokojnie wystarczy.


Więcej o nim na stronie Dermedic. A żel kupicie w cenie 30 zł/200 ml. Przy jego wydajności i bezpieczeństwie, jakie gwarantuje, nie jest to cena wygórowana.


Jestem pewna, że jeśli borykacie się z objawami cery nadwrażliwej, skłonnej do podrażnień, zmian trądzikowych, żel-dyndet od Dermedic zadziała łagodząco i zapewni bezpieczną, kojącą pielęgnację. Myślę, że warto spróbować, bo cała linia Tolerans jest pod względem składu doskonale dobrana dla wrażliwców.


ShinyBox Love - luty 2018

ShinyBox Love - luty 2018

Kolejne pudełko ShinyBox już u mnie.Pierwsze w 2018 roku. Zdążyłam nawet rozpocząć testowanie kilku produktów. Czy tego boxa mogę zaliczyć do trafionych? Zapraszam dalej.

 
Cheers - naturalna witamima C

Cheers - naturalna witamima C




Witamina C- prosta sprawa. Każdy chyba od małego zna, wie na co, po co w czym ją znaleźć (choć niektórzy błędnie myślą, że najwięcej jej w cytrynie). Już dawno temu udało mi się odkryć, że dużo więcej jej w brokułach, brukselce, jarmużu czy żółtej papryce, dzikiej róży :) Zawsze jednak wspierałam się różnymi kapsułkami- rozpuszczalnymi w wodzie lub takimi do połykania. Próbuję wciąż nowych. Teraz, zakładając, że witamina C pomaga w prawidłowej produkcji kolagenu w celu zapewnienia prawidłowego funkcjonowania chrząstek, kości, naczyń krwionośnych, dziąseł i zębów- jest ona dla mnie chyba najważniejszą witaminą przy moich słabych chrząstkach i problemach z kolanami. 


Witamina C od Cheers jest całkiem naturalna i nie zawiera barwników i konserwantów. Jest to produkt odpowiedni dla wegan i wegetarian, nie zawiera alergenów i glutenu. Zawiera  z kolei bioflawonoidy, kwas elagowy, selen.

Skład:

Ekstrakt z owoców dzikiej róży (Rosa canina L.) [70% witaminy C]; otoczka kapsułki – hydroksypropylometyloceluloza; ekstrakt z owoców gorzkiej pomarańczy (Citrus aurantium L.) [40% witaminy C]; ekstrakt z owoców aceroli (Malpighia punicifolia L.) [25% witaminy C]; ekstrakt z owoców pomarańczy słodkiej (Citrus sinensis L.) [60% bioflawonoidów cytrusowych]; ekstrakt z nasion granatu właściwego (Punica granatum) [40% kwasu elagowego]; mąka ryżowa; drożdże wzbogacone w selen (Saccharomyces cerevisiae).



Rekomendowana dawka to 3 kapsułki dziennie do posiłku. Nie są one bardzo duże, więc nie mam problemu z ich przełykaniem, na co jestem dość wrażliwa. 



Więcej witamin znajdziecie na stronie Cheers Premium Health&Care.
Pudełeczko zawierające 90 kapsułek kosztuje 119 zł. 


Cena za witaminy nie jest najniższa, ale poparta tym, co mamy w środku. Obecnie dla mnie najważniejsze jest mocne zadbanie o siebie nie tylko od zewnątrz, nie tylko przez odżywki do rzęs, peeling kawitacyjny i zabiegi pielęgnujące, ale też od wewnątrz. Oprócz treningów i picia wody możemy wspierać się dodatkowo, co ja robię regularnie.

A jak jest z Wami?

Nowość- Dermedic Tolerans- fizjologiczna emulsja micelarna

Nowość- Dermedic Tolerans- fizjologiczna emulsja micelarna

Wraz z końcem stycznia w mojej pielęgnacji pojawiły się kosmetyki Dermedic, do których wróciłam po przerwie. Wspominałam je bardzo pozytywnie i wszystkie moje recenzje były dobre, bo każdy kosmetyk dawał zadowalające efekty. Teraz na stronie spodobały mi się i zaciekawiły nowości z linii Tolerans, dedykowanej dla skóry nadwrażliwej, skłonnej do podrażnień. Koncentrat balsamu Hydrain3 Hialuro do skóry suchej doskonale już znam, dlatego chcąc zapewnić skórze całego ciała mega mocne nawilżenie po zimie, świadomie zdecydowałam się właśnie na niego. Dwa pozostałe produkty widoczne na zdjęciu poniżej, są dla mnie nowością. 


Składniki aktywne: Gliceryna, Betaina, Beta-glukan, Alantoina, D-Panthenol
  • Do mycia zarówno z użyciem wody, jak i bez
  • Skutecznie usuwa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia
  • Utrzymuje właściwy poziom nawilżenia skóry
  • Łagodzi podrażnienia, nie wywołuje uczucia ściągnięcia ani wysuszenia
  • Utrzymuje fizjologiczną równowagę skóry i pielęgnuje jej naturalną barierę ochroną

Razem z kosmetykami w paczce znalazłam całkiem ładną zawieszkę do kluczy :) Emulsja bardzo podoba mi się chociażby za opakowanie. Uwielbiam fioletowy, więc tubka wyjątkowo mi się spodobała. Jest też wygodna, miękka i bardzo łatwo wydobywa się z niej żel.


Bardzo ważne jest to, że skład dobrany jest odpowiednio do stosowania przez osoby o cerze wyjątkowo wrażliwej, nadreaktywnej. Na pewno stworzony został dla tych, którzy mają problemy z dobraniem odpowiednich kosmetyków pielęgnacyjnych. Jeśli poszukiwania wywołują już u Was nerwy, a wysypki czy podrażnienia wciąż są, myślę, że warto będzie dać szansę linii Tolerans.


Sama nigdy nie zidentyfikowałam nigdy jaka jest moja skóra. Na pewno kapryśna, bo raz sucha, raz tłusta, z tendencją do podrażnień, zaskórników i wyprysków. Reaguję bardzo mocno na wszelkie kremy, toniki i żele, bo natychmiast dostrzegam zmiany na cerze. Produkty do demakijażu wywołują u mnie największą irytację kiedy rozmazują makijaż zamiast go usuwać i spędzam na demakijażu więcej niż minutę. Do tej pory sprawdziły się u mnie maksymalnie 3 produkty, z czego jeden był olejkiem. Emulsji jeszcze nie stosowałam, ale wskakuje na miejsce nr 1. Nie przypuszczałam, że swój hit 2018 odkryję już na samym początku roku. Emulsję można stosować z wodą, tak jak zwykły żel do mycia twarzy lub bez wody, na wacik i jedziemy.  Na początku trzymałam się sposobu pierwszego i było całkiem ok. Potem próba bez wody spowodowała, że już przy tym zostałam. Zmywanie tuszu, kredki, cieni i całego makijażu jest w końcu błyskawiczne. Wszystko od razu się rozpuszcza i co najważniejsze, schodzi z wacikiem, a nie pozostawia smug pod oczami. Zaczęłam dzięki niej zużywać mniej płatków kosmetycznych. Poza tym, że skuteczna, jest też wydajna. 3 krople na 3 płatkach zmywają mi całkowicie nawet mocniejszy makijaż wyjściowy. Oczywiście żadnych podrażnień, a za to uczucie ulgi i świeżości. Fizjologiczna emulsja jest bezzapachowa i ma konsystencję żelu. 


Tuba o pojemności 200 ml kosztuje 30 zł i wystarcza na 2 miesiące. Za tak genialne działanie i szybkie pozbywanie się makijażu zapłaciłabym i więcej. Naprawdę warto. Produkt przyjemny w użytkowaniu.


Znacie linię Tolerans od Dermedic? Co u Was sprawdza się w demakijażu najlepiej?






Copyright © 2016 Good to try! , Blogger