Biovax- oleo krem do włosów z olejem indyjskim moringa i tamanu

Biovax- oleo krem do włosów z olejem indyjskim moringa i tamanu

Ciężko jest dogodzić moim trudnym włosom i znaleźć kosmetyki, które czynią je gładkimi, błyszczącymi i układającymi się dobrze. Mam skłonności do przesuszenia i chropowatości. Często tworzy mi się tzw. siano na głowie. Potrzeba wyjątkowo dobrego składu, aby to zmienić ale po obserwacji, wiem, że nie ma na to reguły. Pod lupą w ostatnim czasie była nowość firmy Biovax- Oleokrem, który otrzymałam w prezencie od zespołu Box Only You. 


Oleokrem to bardzo ciekawy produkt. Cała seria to 4 różne oleokremy, które znajdziecie tutaj.

1) Kawior i oleje indyjskie (moringa i tamanu)- do włosów suchych i zniszczonych - moja wersja
2) Złoto i oleje afrykańskie (arganowy i z nasion baobabu)- do włosów suchych i zniszczonych
3) Diamenty i oleje amazońskie (babassu i peqi)- do włosów słabych i wypadających
4) Perły i oleje dalekowschodnie (tsubaki i perilla)- do włosów osłabionych

Przyznam, że moja wersja jest dopasowana do włosów, ale też ciekawa jestem numeru 3. To naprawdę ciekawa seria.

Skład:


Ze składników aktywnych mamy ekstrakt z kawioru, olej moringa i olej tamanu. 

Cena: 17,99 zł/125 ml

Oleokrem znajduje się w miękkiej, smukłej tubce w pięknych kolorach złota i czerni. Wygląda bardzo elegancko, a od strony praktycznej nie mam zarzutów. Na pewno po długim czasie stosowania mogę powiedzieć, że jest niesamowicie wydajny. Do jednego użycia potrzeba ilości przypominającej złotówkę. To wystarczy na moje długie włosy, które sięgają do łopatek. Konsystencja jest kremowa, typowa dla odżywek. Jednym z największych i dla mnie jak zwykle istotnych plusów jest zapach. Przesłodki, ale nie mdlący. Cudowne nuty słodyczy olejków, unoszą się bardzo intensywnie po mieszkaniu.


Jak działa na moje włosy? Już dawno nie były tak miękkie i jednolite tuż po wysuszeniu. Nie są obciążone, nie są suche i tępe w dotyku. Ich struktura jest wygładzona, co czuć kiedy przesunie się palcami z góry na dół po paśmie włosów. Są jakby wypełnione. Końcówki nie rozchodzą się na wszystkie strony a babyhair nie latają dookoła głowy. Wizualnie są super. Gładkie i ogarnięte. W dotyku miękkie, nawilżone i zadbane. Bardzo łatwo się rozczesują, nie plączą. Połysk nie jest jakiś powalający i wyjątkowy jak po użyciu jedwabiu na wilgotne włosy, ale na pewno nie są matowe. Wyglądają zdrowo. Dla mnie Oleokrem to bardzo duża wartość dodana na rynku kosmetycznym i pierwsze co zrobię po jego skończeniu, to wybiorę się po wersję diamentową. 


Ocena: 6/6

Dla mojego typu włosów jest to kosmetyk idealny, który niweluje suchość nadając zdrowego wyglądu. Cena też rozsądna przy dużej wydajności.

Jestem ciekawa czy Wy już znacie któryś z Oleokremów.




InspiredBy Naturalnie Piękna

InspiredBy Naturalnie Piękna

Tak jak wspominałam w poście z recenzją pudełka Winter Spa mam dla Was jeszcze jedną recenzję - boxa InspiredBy Naturalnie Piękna. Niezwykłe pudełko z niezwykłą zawartością. Jestem po lekturze książki "Sekrety urody Koreanek" i otrzymane produkty idealnie wpisują się w moją chęć wprowadzenia 10 kroków pielęgnacji. Coś pięknego ;).

Liferia box luty 2017

Liferia box luty 2017

Luty był wyjątkowy pod względem zawartości boxów kosmetycznych. Nawet jak zerknęłam na te, których nie posiadam, każda firma niewątpliwie postarała się o dobór kosmetyków. Liferia ani trochę nie odstaje i po rozpakowaniu, byłam zachwycona. Zobaczcie jakie perełki kryły się pod bibułką.


Zanim przejdę do listy kosmetyków, chciałabym zauważyć,że bardzo fajną i ciekawą dla mnie sprawą jest wstawienie na karcie z produktami wskazówek. Tym razem możemy poczytać o pielęgnacji włosów.

Zawartość:

5 kosmetyków, z których 4 są pełnowymiarowe.

1. Wax- odżywka z kolagenem- Anglia

21 zł/200 ml

Dla mnie odżywka lub maska do włosów w pudełku to zawsze idealny strzał. Jaka by nie była, zużyję i będę szczęśliwa, że coś mogę dodać lub nie do mojej listy kosmetyków, które dobrze działają na typ włosów, który mam.


2. Pose- ochronny krem do twarzy- USA

92 zł/50 ml

Pose <3 Już sam wygląd opakowania jest atutem tego kremu. Kiedyś widziałam tę markę w boxie innej firmy i żałowałam, że nie mogłam go kupić. Nareszcie poznam jego działanie. Wyglądem ozdabia moją łazienkę. W ofercie Pose są też kremu do twarzy ziołowy, poprawiający strukturę, odmładzający i najdroższy- wygładzający zmarszczki. Zastanawia mnie trochę różnica między odmładzającym a wygładzającym zmarszczki, ale to szczegół :). 


3. Pierre Rene- pomadka do ust- Polska

17 zł

Pomadka to tak samo temat, którego nigdy nie mam dość. Mam ich 40 a zawsze może być więcej, prawda? Tej firmy jeszcze w moich organizerach nie było, więc bardzo się cieszę. Kolor trafiony perfekcyjnie, a opakowanie czarne z połyskiem wygląda super. Pomadka jest nawilżająca.




4. Termissa- woda termalna- Polska (Podhale)

19 zł/ 150 ml

Odwiedziny strony internetowej firmy Termissa przyniosły mi zaciekawienie firmą. Termissa to linia kosmetyków do ciała, twarzy i włosów, które bazują na wodzie termalnej z Podhala. Szkoda, że akurat woda termalna, a nie krem lub żel do mycia twarzy, bo wtedy lepiej mogłabym ich poznać. Woda termalna zawsze przydaje mi się latem.


5. Earthnicity- jedwabny puder wykończeniowy rozświetlający- Anglia

12 zł/0.5 g

Maluszka zużyję pewnie dość szybko, ale lubię czasem zastosować do makijażu coś innego niż moje sprawdzone, stałe punkty. 


Plusy pudełka to na pewno zróżnicowanie produktów. Jest coś do twarzy, włosów i do makijażu. Żadna z firm jeszcze u mnie nie gościła, więc próbowanie czegoś nieznanego też jest dużo lepsze niż ponowne zużywanie znanych rzeczy. Dla mnie trochę za małe zróżnicowanie regionalne, mamy tu 2 produkty rodzime i 2 angielskie. 

Pudełko możecie zamówić na stronie Liferia, gdzie w subskrypcji kosztuje 59 zł, pojedyncza sztuka 69 zł a w pakietach wychodzi najtaniej. 

Co myślicie o kosmetykach z lutowego Liferia?
ShinyBox Winter SPA / luty 2017

ShinyBox Winter SPA / luty 2017

Luty był dla mnie niezwykle intensywnym i niezapomnianym miesiącem. Moje życie całkowicie uległo zmianie - zostałam Mamą. Po powrocie z długiego pobytu w szpitalu czekały na mnie paczki od ShinyBox. Ku mojemu zdziwieniu aż trzy! Dziś zawartość lutowego pudełka Winter SPA wraz z krótkim komentarzem ;) oraz pudełeczko to produkty dla ambasadorek od partnera ShinyBox - Elfa Pharm. Miłej lektury!

Nature Queen- truskawkowy scrub do ciała

Nature Queen- truskawkowy scrub do ciała

Ostatnio zaprezentowałam Wam moje pierwsze odkrycie w nowym roku. Już teraz wiem, że to nie masło kokosowo-truskawkowe było odkryciem, a cała marka Nature Queen. Dziś opowiem Wam jak spisuje się w pielęgnacji ciała scrub truskawkowy, na który składają się tylko 4 składniki. Każdy scrub powinien być tak naturalny, prawda?



O produkcie:

Nasiona truskawek znajdujące się w 100% naturalnym i ekologicznym peelingu do ciała z Nature Queen, stanowią świetną bazę na peeling na twarz i ciało. Wysuszone i drobno zmielone nasiona truskawek, są źródłem wielu cennych substancji czynnych oraz kwasów owocowych, pektyn i błonnika. Za pomocą peelingu owocowego usuwamy mechanicznie – ścieramy wierzchnią warstwę skóry, głównie obumarły naskórek. Usunięcie tej warstwy skóry powoduje pobudzenie do szybszego wzrostu i odnowy warstwy naskórka, oraz pobudza do wzrostu komórki warstw głębszych.

Działanie:

  • doskonale złuszcza martwy naskórek
  • usprawnia mikrokrążenie
  • intensywnie nawilża, regeneruje i uelastycznia
  • neutralizuje wolne rodniki
  • działa przeciwzapalnie i stymuluje odnowę komórkową


Skład jest jak widzicie prosty, całkiem naturalny. Peelingujące drobinki to nasiona truskawek, a nie różnego rodzaju sztuczne substancje. Scrub znajduje się w płaskim, okrągłym słoiczku, który jest odkręcany. Przez opakowanie dokładnie widać nasiona truskawek :) Wygląda to świetnie. Zapach jest słodziutki i naprawdę kuszący. Zachęca do zafundowania sobie takiego masażu pod prysznicem lub w wannie. Taki aromat daje swoją słodyczą dużo przyjemności i działa relaksująco. Polecam, naprawdę. Po stresującym dniu kiedy jestem zabiegana lub zawalona obowiązkami, daje mi fantastyczne odprężenie. 


Scrub się nie lepi, nie powoduje, że skóra się klei w sposób nieprzyjemny. Same ziarenka są odpowiednio ostre, aby pozbyć się skutecznie martwego naskórka, ale też nie podrażniają skóry. Po całym masażu i opłukaniu, ciało jest gładkie i aksamitnie miękkie. Potem rewelacyjnie przyjmuje balsam lub masło. Gdybym mogła, używałabym scrubu każdego dnia, przy każdej kąpieli. 



Cena: 35,99 zł

Peeling dostępny jest na stronie Nature Queen, w sklepie internetowym.

Ocena: 5/6

Jakie peelingi najbardziej lubicie? 


beGLOSSY luty 2017 Bliżej Natury

beGLOSSY luty 2017 Bliżej Natury

Następne beGLOSSy u mnie. Myślałam, że już nic mnie nie zaskoczy, a poziom pudełek z ostatniego pół roku był dość wyrównany. Tym razem jestem autentycznie szczęśliwa, a nie tylko mile zaskoczona. Uważam ten zestaw za najlepszy od początku beGLOSSY i mój faworyt został przebity. Kosmetyki naturalne- to temat przewodni. Koniecznie odkryjcie ze mną zawartość beGLOSSY Bliżej Natury.


Na początku zobaczcie najlepsze...2 wielkie prezenty dla Ambasadorek beGLOSSY, rewelacyjnej marki, o świetnych właściwościach, które były w kartonie poza pudelkiem beGLOSSY. Dlatego już kiedy zobaczyłam kuriera w drzwiach, rozmiar kartonu mnie zdziwił i coś się nie zgadzało. Masło do ciała i maska do ciała z minerałami z Morza Martwego. Już nie mogę doczekać się tej pielęgnacji. 


Poza prezentami box zawiera 5 produktów i 1 prezent. 3 kosmetyki są pełnowymiarowe. 

1. See See- masło do ciała

44 zł/250 zł

Produkt pełnowymiarowy


2. See See- maska do ciała

19 zł/500 ml



3. Vianek- tonik mgiełka do twarzy

18,99 zł/150 ml

Produkt pełnowymiarowy

Vianek <3 Znam już krem do twarzy i peeling, więc wiem, że kosmetyki Vianek to cudo. Moja cera bardzo dobrze na nie reaguje, a zapachy i opakowania są śliczne. Cieszę się z tej marki w pudełku, a akurat tonik Sylveco mi się kończy, więc przyda się następca.


4. Organique- balsam do ciała z masłem shea Rytuał Czarna Orchidea

34,90 zł/100 ml

Produkt pełnowymiarowy

Co mogę powiedzieć. Jeśli znacie Organique, wiecie jaki to poziom i jaka jakość kosmetyków. Już od wielu miesięcy czekałam na ich wytwór w boxie i w sumie ostatnio jakieś 2 lata temu coś się trafiło, ale kiedy zamawiałam boxy innej firmy. Mega dobrze, że jest tu masło, które swoją drogą pachnie GENIALNIE. Jak cudowne perfumy. Tak doskonały produkt zostawiam sobie do użytku na wyjątkowe okazje.


5. Nacomi- naturalny peeling cukrowy do ciała- kawowy

16,50/100 ml

Produkt pełnowymiarowy

Z Nacomi miałam już masło z olejkiem pomarańczowym i tego aromatu i połysku na skórze nie zapomnę. Wtedy miałam chyba najlepsze nogi w swoim życiu ;). Marka oferująca całkiem naturalne, pięknie pachnące produkty. Uwielbiam i od dawna chciałabym mieć okazję do kupienia musów. Borówkowy lub ciasteczkowy! Może kiedyś się uda.


6. Farmona Nivelazione- dermatologiczny krem do rąk i paznokci

6,50/75 ml

Produkt miniaturowy

Niewielkie kremy do rąk to najlepsze, co może być. Zawsze są lżejsze niż te duże, a do torebki nadają się idealnie. Po zimie mam mocno przesuszoną skórę, więc może w końcu coś zadziała.



7 i 8.L'Oreal Skin Expert- Maska Czysta Glinka- oczyszczająco matująca i detoksykująco rozświetlająca.

Próbki.

9. Uriage- krem Eau Thermale

75 zł/40 ml

Produkt miniaturowy


Podsumować mogę tak. Co miesiąc zawartość pudełek jest ciekawa i zróżnicowana, czasem z pewnymi minusami i brakami. Tym razem, pewnie z uwagi na ukochane marki i naturalne kosmetyki, pudełko jest wymarzone. Jeśli cokolwiek bym zmieniła to dodałabym oczywiście coś z kolorówki, ale w zeszłym miesiącu był cudowny tusz do rzęs Collistar, który stał się moim ulubieńcem i nie oczekuję, że będzie tak co miesiąc. Lubię jednak gdy choć jedna rzecz do makijażu jest w środku beGLOSSY. Marki Vianek, Organique czy Nacomi to moi faworyci na rynku, więc nie ma o czym mówić. Chciałabym częściej znaleźć coś naturalnego w boxach. Myślę, że w tym miesiącu ciężko będzie znaleźć Klientki narzekające na zawartość, bo jest obiektywnie po prostu świetna.

Ocena: 6/6

Kupić możecie tę oraz poprzednie wersje na stronie internetowej beGLOSSY.


I co myślicie o lutowym boxie?

Keratynowe prostowanie włosów w domu- tak czy nie?

    Zakładam, że jeśli nie każda to prawie każda kobieta chciałaby mieć lśniące, gładkie włosy. Rzadko kiedy genetyka i warunki zewnętrzne umożliwiają nam uzyskanie tego bez żadnego wkładu i starań. Musimy więc poszukać wsparcia w kosmetykach lub zabiegać, aby mieć to, co piękne. Prostowanie włosów za pomocą keratyny jest najbardziej efektywnym ze wszystkich sposobów na uzyskanie prostych, gładkich i pięknych włosów. Zabieg oferują wszystkie studia fryzjerskie o odpowiedniej renomie. O wiele tańszą, ale bardziej czasochłonną metodą jest kupno domowego zestawu do prostowania włosów. Jak wygląda taki zabieg i czy lepiej udać się do profesjonalisty? Może kiedyś zastanawiałyście się nad tym czy zrobić keratynowe prostowanie u fryzjera, ale powstrzymuje Was cena, bo zawsze są ważniejsze wydatki. Chcę dziś poruszyć ten temat i może uda się rozwiać jakieś wątpliwości.

    Zdjęcie użytkownika Good to try.

    Na wstępie trzeba podkreślić, że preparaty do prostowania włosów są kierowane do osób, które styczności z fryzjerstwem de facto nie miały. Mimo to mogą sobie taki zabieg wykonać na własną rękę. I to nie w tak wysokiej cenie, jak to ma miejsce w zakładzie fryzjerskim, za to w domowych pieleszach i bez tracenia czasu na umawianie się.

    Po co wykonuje się zabieg keratynowego prostowania włosów?
    Celem jest nie tylko zminimalizowanie skrętu. Włosy poddane działaniu keratyny stają się bardziej gładkie, zyskują blask, mają mniejsze skłonności do puszenia się, łatwiej jest je ujarzmić. Do przeprowadzenia zabiegu wystarczy zestaw kosmetyków i odpowiedni pędzel do ich aplikacji. W celach ochronnych należy założyć maseczkę oraz rękawiczki. Dla lepszego wchłonięcia preparatu należy stosować prostownicę oraz suszarkę z chłodnym nawiewem. Tutaj dokładnie, z opisem krok po kroku dowiesz się jak zrobić keratynowe prostowanie włosów.

    Krok po kroku

    Aby preparat zadziałał dobrze należy postępować ściśle z wytycznymi podanymi na opakowaniu lub w ulotce. Najpierw należy dobrze oczyścić włosy, potem lekko je osuszyć. Pasma należy bardzo dobrze rozczesać, upewniając się, że żadne z nich nie zbiło się w strąki. Sam preparat nakładamy po uprzednim potrząśnięciu pojemnika z preparatem – tak by wszystkie substancje dobrze się połączyły. Kosmetyku z keratyną nie nakładamy na całe włosy, lecz staramy się zachować około jednego centymetra odstępu od cebulek. Podczas jednej sesji zabiegu zużywa się około 70 mililitrów keratyny – wiele zależy od stanu włosów, ich grubości i długości. Potem należy włosy dokładnie wysuszyć przy pomocy suszarki. Gdy pasma dobrze już wyschną, nadchodzi czas na potraktowanie ich prostownicą, która jest nagrzana do temperatury powyżej 200 stopni. Włosy dzielimy na pasma, każde z nich prostujemy przynajmniej dwa razy. Dzięki wysokiej temperaturze, keratyna dobrze wchłania się do struktury włosa. Po zabiegu powinniśmy wystrzegać się mycia włosów przez dwa dni. Staramy się nie spinać włosów, nie naginać ich struktury, za to rano możemy je dodatkowo prostować. W tym czasie należy stosować dedykowane preparaty, które wspomagają pielęgnację włosów. Należy nie stosować preparatów farbujących i ograniczyć wizyty na basenie.

    Moje włosy są kapryśne. Raz się trochę puszą, są mniej ujarzmione i do ogarnięcia, a innym razem gładkie i tworzące taflę. Nawet na zdjęciach widać różnicę. 

    Zdjęcie użytkownika Good to try.

    Zdjęcie użytkownika Good to try.

    Jak sądzicie, warto spróbować? Może macie już jakieś doświadczenia i próbowaliście samodzielnie wykonać takie zabieg?


Ujarzmiłam swoje włosy dzięki Cece Sweden i serii Experto Antifrizz

Ujarzmiłam swoje włosy dzięki Cece Sweden i serii Experto Antifrizz

Puszące się, niesforne włosy to mój odwieczny problem. Mogę być dzień po wizycie u fryzjera, a na mojej głowie i tak królować będzie puch. Chyba w poprzednim wcieleniu musiałam być pudlem... Mam włosy średnioporowate. Nie powinno więc być aż tak tragicznie. Na każdym zdjęciu widać jak moje włosy żyły własnym życiem. Próbując przybliżyć Wam jeszcze bardziej jak wyglądałam powiem, że można było przypuszczać, że tapirowałam sobie włosy, jednak nie u nasady a od połowy głowy do ich końca. Widzicie to? Dramat! Nareszcie jednak znalazłam produkty, które pomagają mi panować nad tym chaosem.


Nature Queen- kokosowo-truskawkowe masło do ciała

Nature Queen- kokosowo-truskawkowe masło do ciała

W ciągu ostatniego miesiąca czerpałam dużo przyjemności z  poznawania naturalnych kosmetyków firmy Nature Queen, która pochodzi z Poznania. W mojej paczuszce znalazło się masło do ciała, peeling do ciała, olej awokado oraz czerwona glinka. Na początek chciałabym podzielić się z Wami wrażeniami na temat masła, które po prostu skradło mi serce. 


O produkcie:

Odżywcze kokosowo-truskawkowe masło do ciała o owocowym zapachu zapewnia doskonałą pielęgnację skóry. Nadaje skórze wyjątkową miękkość i elastyczność, pozostawia ją gładką i miłą w dotyku. Specjalnie opracowana receptura zawiera odżywczy olejek kokosowy, olejek z truskawek, wosk pszczeli i witaminę E.
Kokosowo – truskawkowe masło do ciała Nature Queen doskonale sprawdza się przy pielęgnacji każdego rodzaju skóry. Szczególnie zalecany jest do pielęgnacji skóry suchej, wrażliwej, skłonnej do niedoskonałości. Doskonale nawilża, ujędrnia i aktywuje procesy regeneracji, chroni skórę przed promieniowaniem UV oraz ma działanie przeciwzmarszczkowo. Zawiera witaminy B1, B2, B3, B6, C, E, kwas foliowy, wapń, potas, magnez, cynk, fosfor i żelazo, polifenole.

Skład masła to sama natura. Olejek kokosowy i olej z pestek truskawek dają z połączeniu tak niesamowity zapach, że używając masła, ma się ochotę je zjeść. Takie jadalne zapachy są moimi ulubionymi, więc pod tym względem jest to produkt idealny. Słodko, apetycznie i naturalnie pachnie w całym domu, nie tylko skóra. Sam słoiczek jest lekki, plastikowy i płaski. Ma bardzo ładną i oddającą naturalność kosmetyku etykietę. Tak cudowny skład, który zapewnia naszej skórze najwyższej jakości pielęgnację i mnóstwo dobroczynnych właściwości, daje duże uczucie komfortu. 


Nieużywane masło ma konsystencję bardzo zbitą i gęstą, tak jak zwykłe masło spożywcze. Musimy więc najpierw trochę je rozpuścić w dłoni, aby móc rozpocząć wsmarowywanie w skórę. Kiedy już się rozgrzeje, masaż ciała jest samą przyjemnością. Nie jest tępe i delikatnie, gładko sunie po całej skórze. Nadaje niesamowitej gładkości i pozostawia tłustą warstwę na mniej więcej godzinę. Najlepiej więc używać go pod wieczór, wiedząc, że potem możemy polatać po domu w szortach lub szlafroku. Ubieranie od razu spodni lub legginsów nie byłoby dobrym pomysłem. Trzeba dać masełku spokojnie się wchłonąć, aby mogło wypielęgnować ładnie skórę. 


Poza gładkością, którą widzimy natychmiast po użyciu, Nature Queen dało mi dużą dawkę nawilżenia i odżywienia. Po całym miesiącu stosowania regularnie, każdego wieczoru, widzę znaczącą poprawę wyglądu skóry. Najbardziej zauważalna zmiana zaszła na nogach. Mamy mrozy i kiedy przyjrzałam się swoim łydkom, widać było mocną suchość naskórka. Dzięki kokosowo-truskawkowemu maślanemu cudeńku, sytuacja się odwróciła. Teraz nie ma nawet śladu po zimowym przesuszeniu. Kolor jak widzicie na zdjęciu jest lekko zielonkawy.


Cena: 35,99 zł

Masło możecie kupić w sklepie internetowym Nature Queen.

Ocena:  6/6

Masło jest genialne. Nie potrzeba więcej słów, bo to opisuje je w zupełności. Polecam wypróbować.



ShinyBox Party Time / styczeń 2017

ShinyBox Party Time / styczeń 2017

Pierwsze, styczniowe, pudełko od ShinyBox pod hasłem Party Time zachęca do zabawy w karnawale. Produkty w nim zawarte są bardzo różnorodne, dbają o praktycznie każdy aspekt przygotowań do wielkiej zabawy. Co dokładnie znalazło się w moim boxie? Zobaczcie sami. 



Copyright © 2016 Good to try! , Blogger