Zmysłowa malina od AA

Zmysłowa malina od AA

Witajcie ;)

Deszczowa, dołująca pogoda w Szczecinie skłoniła mnie do przedstawienia Wam nieziemsko pachnącego balsamu do ciała. Ostatnio tylko takich używam. Soczyste, świeże zapachy to wszystko czego potrzebuję w zimowe wieczory. Zapraszam Was do poznania Zmysłowej Maliny od AA ;).


Cukrowy scrub dla dłoni In a minute od Phenome

Cukrowy scrub dla dłoni In a minute od Phenome

Hej !

Kolejny wtorek, więc czas, abym przedstawiła Wam Phenome(nalny) produkt, z którym bardzo się polubiłam. Zapraszam na post z serii Wtorki z Phenome! :)


Od producenta:

Niezwykły produkt złuszczający stworzony specjalnie do pielęgnacji skóry dłoni. Wykorzystuje właściwości organicznych substancji czynnych i naturalnych olejów roślinnych. Kryształki cukru bezpiecznie i delikatnie usuwają martwe komórki naskórka, niwelują szorstkość, zapewniając dłoniom aksamitną gładkość. Skóra dłoni oraz płytki paznokci zostają natłuszczone i wzmocnione.

Skład:

drobne kryształki cukru

naturalny środek doskonale złuszczający martwe komórki naskórka

oleje: arganowy i makadamia

odżywiają, nawilżają i natłuszczają, zapewniając skórze miękkość i gładkość

oleje: z oliwek i kokosowy

optymalnie nawilżają

olejki eteryczne

doskonałe połączenie słodkiej, dojrzałej mandarynki oraz włoskiej pomarańczy – wspaniale odprężają i relaksują skórę dłoni

Sucrose**, Caprylic/Capric Triglyceride**, Dicaprylyl Carbonate**, Steralkonium Hectorite**,Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil*, Glyceryl Stearate**, Cocamidopropyl Betaine**,Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Myristyl Myristate**, Euphorbia Cerifera (Candelilla) Wax**,Cocos Nucifera (Coconut) Oil*, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil*, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Macadamia Ternifolia Seed Oil / Macadamia Integrifolia Seed Oil*, Argania Spinosa Kernel Oil*,Citrus Dulcis***, Tocopherols**, Citrus Reticulata (Tangerine) Leaf Oil***, Sodium Stearoyl Glutamate**, Propylene Carbonate, Mauritia Flexuosa (Buriti) Fruit Oil**, Dehydroacetic Acid,Benzyl Alcohol, Glyceryl Caprylate*, Limonene***


Przeznaczenie:

Scrub jest odpowiedni dla każdego rodzaju skóry.

Sposób użycia:

Rozprowadzić scrub na zwilżonej skórze dłoni, wykonać delikatny masaż, następnie zmyć ciepłą wodą lub zetrzeć ręcznikiem. W celu uzyskania silniejszego efektu złuszczającego nakładać na osuszoną skórę. Zabieg powtarzać 2-3 razy w tygodniu.

Opakowanie:

Scrub znajduje się w miękkiej, zakręcanej tubie o pojemności 100 ml. Takie tubki są charakterystyczne dla wielu produktów Phenome i szczerze mówiąc bardzo przypadła mi do gustu taka forma opakowania. Jest wygodna i umożliwia wydobycie produktu do końca. Etykieta zawiera niezbędne informacje w postaci symboli. Tubka nie wyślizguje się z mokrych rąk a sama nakrętka nie jest problematyczna. Szeroki otwór jest przemyślany i wcale nie wylatuje z niego zbyt duża ilość scrubu. Same plusy w tym aspekcie. 


Zapach:

Nie mam pojęcia czym pachnie ten scrub. W składzie jest m.in olej arganowy, makadamia, kokosowy i olejki eteryczne z mandarynki i pomarańczy, ale ja nie wyczuwam tutaj takich nut zapachowych. Na początku, jeszcze zanim zaczniemy rozcierać scrub na dłoni odczuwalny jest słodki, cukrowy zapach. Kiedy już rozpoczniemy wcieranie go w dłoń zapach robi się nieco mniej przyjemny, przeciętny. Nie ma to jednak żadnego znaczenia, ponieważ i tak po wykonaniu peelingu wcieramy w dłoń krem i to jego zapach zostaje na dłoni. (o kremie Phenome już niedługo, a ten pachnie fenomenalnie!)

Konsystencja:

Scrub jest gęsty, zbity i pełen drobinek cukru. Wygląda jak skrystalizowany miód :)


Wydajność:

Tak mała ilość produktu, jaką widzicie na zdjęciu poniżej jest wystarczająca do wykonania peelingu obu dłoni. Co za tym idzie - ogromna wydajność. Przy stosowaniu 2 razy w tygodniu spokojnie wystarczy na 3 miesiące. 

Dostępność:

Sklepy stacjonarne Phenome, które znajdziecie w Warszawie, Poznaniu, Katowicach oraz w niektórych drogeriach Douglas. Produkty Phenome znajdziecie również w ich sklepie internetowym pod tym adresem.

Cena:

69 zł/100 ml


Moja opinia:

Przyznam szczerze, że to mój pierwszy peeling dedykowany specjalnie dla dłoni. Do tej pory moja pielęgnacja opierała się na kremach, a sporadycznie stosowałam także maski. No i dlatego też nigdy dotąd nie miałam tak gładkich dłoni jak teraz. Scrub chociaż nie porwał mnie zapachowo, swoim działaniem czyni cuda. Rzadko mówię tak o jakimś produkcie, ale ten, szczególnie stosowany w parze z kremem Phenome, robi ze skórą niesamowite rzeczy. Po raz pierwszy zobaczyłam różnicę między dłońmi gładkimi a GŁADKIMI. Są odżywione i miękkie nie tylko powierzchownie i do momentu pierwszego umycia, ale cały czas. Już po 3-4 użyciach efekt ten został i utrzymuje się stale. Fanem tego scrubu stał się też mój partner, który ma bardzo suche i wymagające dłonie. Po tym jak namówiłam go na jednorazowy peeling był bardzo zaskoczony efektem i teraz sam po niego chętnie sięga. Jak zawsze Phenome nie zawodzi. Świetny skład, opakowanie, średni zapach(co w przypadku scrubu nie ma znaczenia) i fenomenalne działanie. Drobinki dość mocno ścierają martwy naskórek i poradzą sobie nawet z najbardziej oporną skórą. Często wychwalamy produkty za zapach i kupujemy je głównie dla niego, ale działanie jest  bardzo przeciętne, a tutaj w końcu na pierwszym planie stoi EFEKT. Polecam wszystkim, którzy mają problem z szorstkimi dłońmi, ale też każdemu kto chciałby odżywić, nawilżyć i zadbać o skórę w tym miejscu. Ten produkt stanowi świetne dopełnienie dla kremu do rąk. 


Plusy:
  • opakowanie
  • konsystencja
  • dobrze ściera
  • wygładza
  • odżywia
  • efekt nie jest chwilowy, zostaje
Minusy:
  • zapach- subiektywna kwestia

Moja ocena: 


Lakierowy poniedziałek - Wibo WOW sand effect nr 4

Lakierowy poniedziałek - Wibo WOW sand effect nr 4

Witajcie ;)!

Dawno nie miałam okazji prezentować Wam lakieru w naszych lakierowych poniedziałkach. Dziś czuję się raczej jakby była niedziela niż poniedziałek ;). Jutro już normalnie będę musiała wstać do pracy. Skończyło się błogie lenistwo. Wszystko co dobre tak szybko się kończy... Przejdźmy już do właściwego tematu postu czyli do dzisiejszego lakierowego bohatera. Poniżej przedstawiony piasek jest drugim w mojej kolekcji. Pierwszy prezentowałam jakiś czas temu w tym poście. Sprawdźcie sami czy ten też podbił moje serce ;). 


Zacznijmy od koloru. Tym razem wybrałam lakier bez brokatowego dodatku. Wibo sand effect nr 4 to matowy brąz. Bardzo przyjemny w odbiorze. Określiłabym go w ostatecznej ocenie jako mleczną czekoladę. 

Przy aplikacji może być lekko problematyczny. Jak zobaczycie na zdjęciu, gdzie prezentuję jedną warstwę, powoduje prześwity, kumulowanie się lakieru w jednym miejscu. Bardzo mnie to drażniło, ponieważ lubię jak lakier od początku dobrze wygląda. Jak dla mnie wersje piaskowe powinny mieć większe pędzelki. Ten jak dla mnie jest za mały. Jeśli chodzi o konsystencję to jest ona jak dla mnie za gęsta i to wg mnie ona powoduje problemy w aplikacji. 


Jedna warstwa lakieru niestety nie daje nam dobrego krycia. Sami widzicie, że w niektórych miejscach nie ma nałożonego piasku, jest sam kolor. Druga warstwa daje nam już odpowiednie krycie, ale trzeba się napracować by piasek pokrył całą płytkę. Lakier ma wykończenie matowe więc nie może być mowy o połysku. 

Zarówno ten odcień jak i jego poprzednik schnie w ekspresowym tempie. Przy piaskowym wykończeniu lakieru widać to gołym okiem, ponieważ lakier staje się całkowicie matowy. Niestety jego trwałość pozostawia wiele do życzenia. Na moich paznokciach wytrzymał dwa dni. Po pierwszym dniu zaczął ścierać się przy końcu paznokcia, a drugiego od tego samego miejsca zaczął odpryskiwać. Istna tragedia. Zupełnie się tego po nim nie spodziewałam. Jego poprzednik bez żadnych problemów wytrzymywał na pazurkach 5 dni. 


Całe szczęście zmywanie jest tak samo przyjemne jak w kolorze nr 1. Schodzi z paznokcia szybko. Nie wymaga silnego tarcia. Właśnie problemów ze zmywaniem najbardziej nie lubię przy lakierach.

Dostępność: drogerie Rossmann
Cena: około 7 zł
Pojemność: 8,5 ml

Podsumowanie:
  • kolor +
  • schnięcie +
  • konsystencja -
  • pędzelek -
  • cena + 
  • trwałość -
  • ilość warstw 2
  • dostępność +


 Moja ocena:


Strzał w dziesiątkę czyli krem BB Soraya

Strzał w dziesiątkę czyli krem BB Soraya

Witajcie ;)!

ulubieńcach listopada pisałam Wam o najlepszym dla mnie kremie BB. Po wielu nieudanych próbach znalezienia kremu odpowiedniego dla mnie wreszcie mi się udało. Trafiłam w dziesiątkę. Muszę przyznać, że trafiłam na niego dzięki pozytywnym recenzjom na kilku blogach i przez jakiś czas nachodziłam się by go znaleźć. Teraz już jest łatwo dostępny, więc zachęcam i Was do jego zakupu ;). 


Od producenta:
Ten multifunkcyjny produkt łączy w sobie zalety kliku kosmetyków. Doskonale wypielęgnuje, nawilży i wygładzi skórę, subtelnie poprawi jej koloryt i ukryje niedoskonałości, a dodatkowo zredukuje świecenie się i zapewni matową cerę. Teraz możesz być pewna, że wyglądasz perfekcyjnie. 
Skrót `BB` w nazwie swojego kremu Soraya wywodzi od `Best Beauty Formula`, nie od `Blemish Balm Cream`, więc nie jest to typowy "azjatycki" BB Cream.

Multifunkcyjna formuła 10w1 zapewni cerze:
- Nawilżenie
- Wygładzenie
- Ochronę przed UV. Zawiera filtr SPF 10.
- Matowość
- Poprawę kolorytu
- Ukrycie niedoskonałości
- Pielęgnacyjny komfort
- Perfekcyjny wygląd
- Naturalność
- Promienność

Przeznaczenie:
Odpowiedni do każdego rodzaju karnacji. 

Skład:
Składniki aktywne:
- Pigment OPAL LIKE - nowoczesny pigment, który dopasowuje się do odcienia cery. Odbija i rozprasza światło w taki sposób, że skóra wygląda perfekcyjnie, jest idealnie gładka, a niedoskonałości są niewidoczne.
- Pudrowe sfery - wyspecjalizowane cząsteczki, które pochłaniają nadmiar sebum z powierzchni skóry. Sprawiają, że cera jest matowa i nie świeci się.
- Morelowy nektar - owocowy suplement dla skóry, który dostarcza jej składników nawilżających i przyjemnie wygładza powierzchnię naskórka.


Sposób użycia:
Krem starannie rozprowadź na skórze twarzy i szyi.

Opakowanie:
Niewątpliwie muszę przyznać, że opakowanie jest urocze ( nie dla tych, którzy nie lubią koloru różowego). Ja akurat nic do niego nie mam i wizualnie produkt prezentuje się jak najbardziej na plus. Tubka z kremem zapakowana jest w pudełeczko. Krem dostępny jest w wersji  50 ml. Tubka jest wygodna i poręczna. Dzięki płaskiej nakrętce możemy stawiać ją tak, aby krem spływał do wyjścia. To znacznie ułatwia wydobycie produktu w całości. Otwór przez który wydostaje się krem jest mały, nie wylatuje go za dużo. 



Zapach, trwałość:
Morelowy nektar, o którym mowa w opisie produktu zdecydowanie jest przyjemny, wyczuwalny, ale nie nachalny. Czuć go po odkręceniu tubki i wydobyciu kremu. Znika przy nałożeniu na twarz. Jeśli chodzi o trwałość, to ja jestem zadowolona. Utrzymuje się na mojej twarzy przez około 6-7 h. 

Kolor i konsystencja:
Krem jest dość gęsty, kremowy w dotyku. Nie jest tępy.  Bardzo przyjemni, gładko rozsmarowuje się na twarzy. Ma lekko beżowy kolor, który po nałożeniu dostosowuje się do koloru naszej skóry. 

Wydajność:
Bardzo cieszy mnie fakt, iż krem jest bardzo wydajny. Po dwóch miesiącach stałego użytkowania nie zużyłam nawet połowy. 

Dostępność: drogerie kosmetyczne

Cena: 18 zł za 50 ml


Moja opinia:
Cieszę się, ze trafiłam w Waszych recenzjach na ten krem. Moje poprzednie próby użytkowania kremów BB okazały się istną tragedią. Uznałam wtedy, że tylko typowe, zagraniczne produkty mogą spełnić moje oczekiwania i zaniechałam poszukiwań. Po kilku pozytywnych recenzjach tego kremu podjęłam decyzje o zakupie. Nie mogłam trafić lepiej. Idealnie się rozprowadza, dobrze się wchłania. Dostosowuje się do koloru mojej skóry i pięknie pachnie. Przyjemne dla oka opakowanie jest dodatkowym plusem. Ostatnio używam tylko jego i szybko się to u mnie nie zmieni. Dość długo utrzymuje się na twarzy, schodzi równomiernie nie tworząc plam. Mój ideał ;)! Jeśli jeszcze nie mieliście okazji go spróbować koniecznie to nadróbcie! 


Plusy:
+ przyjemny morelowy zapach
+ gęsta, aksamitna konsystencja
+ dobrze się rozprowadza
+ przystępna cena
+ duża pojemność
+ estetyczne opakowanie
+ dostosowuje się do koloru skóry
+ długo się utrzymuje

Minusy:
- brak

Moja ocena:


Jakich kremów BB Wy używacie?
PAT&RUB MEN- krem do twarzy dla niego

PAT&RUB MEN- krem do twarzy dla niego

Hej !

Mam dla Was dziś kolejną już męską recenzję i znowu będzie to krem do twarzy :) Ostatnio to Natalia podzieliła się z Wami opinią na temat kremu Phenome dla mężczyzn. Pora sprawdzić jak spisuje się męski produkt od PAT&RUB. 


Od producenta:

Krem do Twarzy PAT&RUB dla Panów ma za zadanie dbać o męską cerę dziś i w przyszłości.
Dlatego głównym celem tego kosmetyku naturalnego jest:
  • Regeneracja i nawilżenie skóry twarzy, przyspieszenie gojenia się naskórka
  • Ochrona przed przedwczesnym starzeniem się skóry
Krem do Twarzy doskonale nawilża, a także regeneruje suchą i zmęczoną cerę.


Sok z aloesu koi i nawilża, szałwia goi, olej babassu wzmacnia naskórek. Substancje o działaniu łagodzącym: bisabolol, imbir, syrop z kukurydzy, panthenol redukują podrażnienia i zaczerwienienia. Niepodrażniona skóra wolniej się starzeje. Krem zawiera też odmładzające przeciwutleniacze -  witaminę E i wartościowy olej wiesiołkowy oraz wiążący wodę kwas hialuronowy. Krem do twarzy PAT&RUB MEN idealnie się wchłania, nie pozostawia  tłustej ani lepkiej warstwy. Pachnie męsko nutą cedru. Skóra jest nawilżona na długie godziny, gładka i wypoczęta.


Seria kosmetyków naturalnych PAT&RUB MEN jest dedykowana panom, którzy oczekują skutecznej pielęgnacji i czułej, łagodnej opieki bez podrażnień, jaką zapewnia tylko natura.

Skład: 

Kompozycja:
  • Sok z Aloe Vera* – łagodzi
  • Szałwia lekarska* – działa odkażająco i regulująco
  • Olej z wiesiołka* - przeciwdziała starzeniu się skóry, reguluje pracę gruczołów łojowych, poprawia elastyczność skóry
  • Olej babassu* – wzmacnia naskórek, naturalny filtr UV
  • Syrop z kukurydzy – nawilża i łagodzi
  • Prowitamina B5 (Panthenol) – nawilża i łagodzi
  • Bisabolol z Imbirem* – posiada wybitne działanie łagodzące
  • Kwas Hialuronowy*  – nawilża na długie godziny
  • Naturalna witamina E*  – działa przeciwstarzeniowo
*surowce naturalne i z certyfikatem ekologicznym



Sposób użycia:

Krem do twarzy PAT&RUB MEN może być stosowany do pielęgnacji i ochrony skóry twarzy na dzień i na noc. 

Opakowanie:


Krem mieści się w plastikowej buteleczce o pojemności 50 ml. Wydobywamy go przy pomocy wygodnej pompki, która umożliwia odpowiednie dozowanie produktu. Jestem ciekawa jak będzie wyglądało wydobycie go do końca, bo w przypadku opakowań z pompką często jest to dość problematyczne.

Zapach:

Wg producenta jest to nutka cedru. Mój mężczyzna określa go jako zapach "lasu i szyszek" i bynajmniej nie jest on przyjemny. Nie jest to typowy zapach męskich kosmetyków i naszym zdaniem jest on po prostu niezbyt ładny. Przez ten aspekt stosuje go tylko na noc żeby w dzień go nie wyczuwać. 

Konsystencja:

Przepraszam za brak zdjęcia z konsystencją produktu, ale jakoś tym razem mi to umknęło. Nie ma w niej nic nadzwyczajnego, co wymagałoby pokazania, więc nieduża strata. Kremowa, klasyczna konsystencja i biały kolor. Tyle można o niej powiedzieć.


Wydajność:

Jest ogromna, ponieważ do jednorazowego użycia i wysmarowania całej twarzy potrzeba jednej pompki. Myślę, że wystarczy na długo nawet przy stosowaniu dwa razy dziennie, co nieco rekompensuje cenę.

Dostępność:

Perfumerie Douglas, sklep internetowy PAT&RUB.

Cena:

95 zł/50 ml
Aktualnie jest promocja i kosztuje 76 zł.


Moja opinia:

A w tym przypadku opinia mojego partnera :) Krem, co od razu widać, kosztuje dość dużo. Rekompensuje to na pewno jego naturalny skład, który jest imponujący, oraz wydajność. Opakowanie produktu jest bez zarzutu. Pompka jest bardzo wygodna w obsłudze i maksymalizuje wydajność kremu.  Wchłania się bardzo szybko i nie pozostawia tłustego filmu na skórze. Jedyne co jest drażniące to jego męczący i intensywny zapach leśny. Oczywiście jeśli komuś się on spodoba to będzie to tylko dodatkowy plus i krem pozostanie wówczas właściwie bez minusów. Jeśli chodzi o działanie to spośród obietnic producenta na pewno spełniona została ta o dobrym poziomie nawilżenia. Rzeczywiście skóra jest dobrze nawilżona, miękka i przyjemna w dotyku. Nie zauważyliśmy jednak działania gojąco-regenerującego, bo podrażnienia jak były tak są. Skóra mężczyzny moim zdaniem jest dużo bardziej wymagająca jeśli chodzi o pielęgnację twarzy, dlatego warto zainwestować w BARDZO dobry krem. Czy PAT&RUB jest aż tak dobry? Wydaje mi się, że gdyby pachniał lepiej i działał łagodząco i kojąco to byłby ideałem, ale tak niestety nie jest. Wiele mu do perfekcji brakuje. Mimo wydajności i składu jego działanie zdecydowanie nie zasługuje na 6 gwiazdek. Zapach jest jednak na tyle subiektywną kwestią, że zalecam po prostu zapoznanie się z nim przez zakupem, a być może okaże się, że dla kogoś to świetny i przyjemny aromat. Jest to dobrze nawilżający krem o naturalnym składzie i świetnym opakowaniu. Gdyby goił podrażnienia i zaczerwienienia zgodnie z obietnicą producenta, byłby idealny. 


Plusy:
  • opakowanie
  • skład
  • wydajność
  • szybkie wchłanianie
  • brak tłustego filmu
  • dobre nawilżenie skóry
Minusy:
  • męczący zapach- kwestia subiektywna
  • brak działania łagodzącego, kojącego



Moja ocena:



Wyniki noworocznego rozdania z Good to try !

Wyniki noworocznego rozdania z Good to try !

Kochani !

Przyszła pora na wyniki czwartego już blogowego rozdania ! Dziękujemy wszystkim za liczny udział i życzymy powodzenia w kolejnych. Dobrą wiadomością dla tych, którym się nie udało będzie to, że już niedługo na 1-sze urodziny bloga szykujemy największe do tej pory rozdanie ! :) Aby nie przedłużać przejdę już do wyników...


Nagroda powędruje do:


Gratulujemy Ci serdecznie i prosimy o kontakt mailowy pod adresem goodtotry.mail@gmail.com.
Na adres, zgodnie z regulaminem, czekamy 2 dni. W razie gdybyś przeoczyła wyniki poinformujemy Cię również drogą mailową. 

Jeszcze raz dziękujemy za udział !



Mój ulubiony suchy szampon od Batiste

Mój ulubiony suchy szampon od Batiste

Witajcie ;)!

Wróciłam już z odpoczynku w Szklarskiej Porębie, jednak nie mogę powiedzieć, że cała i zdrowa, ponieważ rozchorowałam się okrutnie mocno. Biję rekordy w kichaniu... Masakra. Niestety muszę się uczyć na ostatnie kolokwium i idzie mi to bardzo opornie. Ale dość już o mnie, przejdźmy do bohatera dzisiejszego postu czyli suchego szamponu Batiste. Myślę, że większość z Was zna już ten produkt, jeśli nie z własnego doświadczenia to ze słyszenia. Jeśli jeszcze nie skusiliście się na ten suchy szampon to mam głęboką nadzieję, że ten post to zmieni ;). 

Soraya Piękne Ciało- balsam wyszczuplający w uroczej tubie

Soraya Piękne Ciało- balsam wyszczuplający w uroczej tubie

Hej ! :)

Mam nadzieję, że odpoczęliście już po nocy sylwestrowej i jesteście wystarczająco wypoczęci, aby wrócić do rzeczywistości. Dzisiaj przedstawię Wam balsam "wyszczuplający"' z różowym pieprzem. Kosmetyki z linii So Pretty cechuje wyjątkowo ładne opakowanie(o ile nie jest się zagorzałym przeciwnikiem różowego, a takie osoby znam) ;] Zapraszam dalej!


Od producenta:

Jedwabna formuła balsamu stworzona została dla kobiet o wyrafinowanym guście, ceniących komfort i zdrowy blask swojej skóry. Balsam dekoruje ciało, otula je i rozpieszcza. Poczuj się jak w swojej ulubionej sukience: atrakcyjna, zadbana, pewna siebie, piękna.
Efekt wyszczuplenia: pink pepperslim pobudza mikrokrążenie. Przyspiesza spalanie tłuszczu, pomagając zredukować obwód ciała. Modeluje i wyszczupla sylwetkę.
Efekt antycellulitowy: wyciąg z guarany - zawiera kofeinę - zmniejsza objawy cellulitu, pobudza drenaż, wygładza oraz ujędrnia skórę.
Efekt nawilżenia: kwas hialurynowy - doskonale nawilża skórę, wygładza jej powierzchnię, poprawia elastyczność i jędrność. Utrzymuje maksymalne nawilżenie skóry przez wiele godzin.

Skład:

Aqua, Paraffinum Liquidum, Ethylhexyl Stearate, Petrolatum, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-12, Dimethicone, Propylene Glycol, Sodium Hyaluronate, Schinus Terebinthifolius Seed Extract, Paullinia Cupana Fruit Extract, Caffeine, Tetrahydroxypropyl Ethylenediamine, Carboner, DMDM, Hydantoin, Methylparaben, Propylparaben, Parfum.

Sposób użycia:

Balsam starannie rozprowadź na skórze. Wmasuj okrężnymi ruchami. Stosuj codziennie.


Opakowanie:

Balsam jest zamknięty z miękkiej tubie o pojemności 200 ml. Opakowanie ma swoje plusy i duży minus, który jest wręcz nie do zniesienia. Dobrze, że jest miękka, bo z łatwością możemy wydobyć z niej produkt do samego końca. Jest też bardzo(jak dla mnie) ładna i ma uroczą szatę graficzną. Najgorsze co może się przytrafić to zamknięcie. Jest to niby zwykły zatrzask, ale ile trzeba się namęczyć żeby go zamknąć. Za każdym razem musiałam uderzać tubą o szafkę, bo ręką nie szło tego zamykać. Coś okropnie irytującego. Od razu zaznaczę, że nie miałam wadliwej tubki, bo nie tylko ja napotkałam na ten problem.

Zapach:

Przyjemny, niezbyt intensywny, perfumowany. Nie pachnie ani naturalnie, ani chemicznie. 


Konsystencja:

Kremowa, typowa dla balsamów. Jest charakterystyczna dla większości produktów pielęgnacyjnych Soraya. Nie mam żadnych zastrzeżeń, bo rozprowadza się bardzo dobrze. 

Wydajność:

W moim przypadku bardzo duża, ponieważ używałam go tylko od pasa w dół. Przy takim korzystaniu miałam go prawie 3 miesiące. 

Dostępność:

Rossmann, Superpharm, Hebe, hipemarkety.

Cena:
około 14 zł/200 ml


Moja opinia:

Skusiłam się na ten balsam kiedy był on jeszcze nowością i byłam jego zwyczajnie ciekawa. Wybrałam ten konkretny nie ze względu na działanie pseudowyszczuplające, ale ze względu na przyjemny zapach. Oczywiście nie ma co snuć rozważań nad jego działaniem antycellulitowym i wyszczuplającym, bo kosmetyki, w szczególności tak niedrogie, na pewno takiego działania nie mają. Balsam ma odpowiednią konsystencję, dobrze się go rozprowadza i bardzo szybko się wchłania. Nie pozostawia tłustego filmu na ciele. Po wchłonięciu uzyskujemy efekt wygładzonej, miękkiej i jędrnej skóry. Zapach jest naprawdę ładny i zaliczam go również do plusów tego produktu. Tubka jak już mogliście przeczytać nieco wyżej wywołała u mnie dwojakie uczucia. Z jednej strony wygodna, miękka, z drugiej okropne zamknięcie wymuszające walenie w szafkę. Wspomniany różowy pieprz i wyciąg z guarany lokują się mniej więcej w połowie składu, ale na drugim miejscu niestety nietolerowana przez wiele osób parafina. Muszę przyznać, że konsystencja tego balsamu absolutnie na to nie wskazywała(w przeciwieństwie do niektórych produktów Green Pharmacy i Farmony). Nie odczułam obecności parafiny w żadnym stopniu. Generalnie za taką cenę jest to całkiem dobry produkt jeśli nie mamy mega wysokich wymagań odnośnie nawilżania i naturalnego składu. 


Plusy:
  • wydajność
  • dostępność
  • szata graficzna
  • skóra wygładzona, miękka
  • delikatny, przyjemny zapach
  • szybkie wchłanianie
Minusy:
  • parafina w składzie
  • okropny zatrzask
  • brak efektu wyszczuplająco-antycellulitowego wbrew zapewnieniom producenta


Moja ocena:


Taki drogeryjny przeciętniaczek. A Wy znacie produktu Soraya z linii Piękne Ciało? Polecacie jakiś konkretny balsam?
Grudniowe denko/ Nat

Grudniowe denko/ Nat

Witajcie ;)!

Zapraszam Was na szybkie podsumowanie zużytych przeze mnie w grudniu kosmetyków. Obecnie przebywam w Szklarskiej Porębie. Jeśli jesteście ciekawi co porabiam to zapraszam na Instagram, gdzie znajdziecie zdjęcia z mojego wypoczynkowego pobytu. Przejdźmy do sedna.


Standardowo zużyłam mój ulubiony płyn micelarny do demakijażu z BeBeauty. To moje ente opakowanie i na pewno nie ostatnie. Spisuje się rewelacyjnie, nie podrażnia moich wrażliwych oczu i przede wszystkim dobrze zmywa makijaż. Czego chcieć więcej za tę przyjemnie niską cenę ;).

 

Bardzo lubię płukankę octową o zapachu malinowym do włosów. Tym razem miałam wersję od firmy Marion. Jest znacznie tańsza niż Yves Rocher, a działanie ma dokładnie to samo. Dzięki niej moje włosy są bardzo przyjemne w dotyku, nie plączą się i ładnie się błyszczą. Teraz przez miesiąc będę miała od niej przerwę, tylko chwilową i wracam do jej użytkowania. 

 

Wykończyłam bardzo gęsty krem do rąk z Cien. Dostępny jest on w Lidlu za niecałe 4zł. Na czas zimy to bardzo fajny krem, który dobrze nawilży i zadba o nasze dłonie. Na opakowaniu napisane jest, że starcza na około 200 użyć, ale uważam, że wystarczył na znacznie dłużej. Możecie przeczytać o nim więcej w tym poście.

 

W ekspresowym tempie zużyłam podkład Revlon Colorstay. Jak dla mnie wydajność tego podkładu jest tragiczna. Wykończyłam go w około miesiąc. Od razu muszę zaznaczyć, że nie brałam go w za dużych ilościach i używałam go tylko przy pomocy palców. Nie sądzę, że szybko po niego sięgnę. 

 

Krem do stóp Organique niestety nie przypadł mi do gustu. Jak dla mnie miał zbyt ziołowy, mocny zapach. Był drażniący i nieprzyjemny. Na pewno do niego nie wrócę. Zużyłam z wielką niechęcią i cieszę się, że już nie muszę się z nim męczyć.


Uwielbiam słodkie zapachy peelingów. Czekolada od Perfecty to fenomenalny zapach dokładnie odzwierciedlający zapach czekolady. Zużyłam go z ogromną przyjemnością i jestem przekonana, że wrócę do peelingów tej firmy, ale spróbuję innych wersji zapachowych. Zdecydowanie polecam.


Zużyłam również płyn do soczewek, który jest najlepszy dla moich oczu. Jako jedyny nie powoduje powstawania mgły na oczach. Mój zdecydowany ulubieniec ;). Jeśli ktoś nosi soczewki, a nie próbował tego płynu to zdecydowanie polecam.


Jak co miesiąc moje denko liczy około 6-7 produktów;P ciekawe czy kiedyś uda mi się tę liczbę przekroczyć ;). 

Copyright © 2016 Good to try! , Blogger