Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marion. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marion. Pokaż wszystkie posty
Coral Essence BeGlossy wrzesień 2020

Coral Essence BeGlossy wrzesień 2020

Jesień-wrzesień :) Ale co z tego jak pogoda piękna a wokół dzieją się same dobre rzeczy. Na świecie oczywiście nie do końca, bo sytuacja zarówno ta Covidowa, jak i geopolityczna wydaje się być co najmniej niepokojąca, ale w tym moim małym, osobistym świecie, same dobre zmiany :) Jedna z nich waży ponad tonę, ma 4 koła i rocznik 2020, więc nietrudno się domyśleć. W każdym razie wrzesień pod kątem BeGlossy zawsze był dla mnie super trafiony i z sentymentem wspominam wiele z nich. Chociażby zeszłoroczny Atelier de Beaute - klik - gdzie zestaw pędzli, gąbeczka i kosmetyki podbiły oczekiwania. Wrzesień zawsze zachwyca, a jak jest tym razem w edycji Coral Essence?


Na początku warto zauważyć, że delikatna kolorystyka karty, pasuje do niektórych opakowań zawartości, co fajnie się ze sobą komponuje :) Drobiazg, ale jednak. Pudełko było wyjątkowo ciężkie, więc spodziewałam się w środku co najmniej dwóch pełnowymiarowych butelek.

No i mamy tym razem 7 produktów, w tym 6 pełnowymiarowych oraz miniaturka, a Ambasadorki BeGlossy otrzymały dodatkowy produkt do rąk w pełnym wymiarze. Wyjmując kolejny i kolejny kosmetyk, byłam naprawdę mile zaskoczona.


1. AA Super Fruits&Herbs - żel do mycia ciała dynia&jaśmin

Produkt pełnowymiarowy
Cena: około 11 zł/500 ml

Po pierwsze, piękne opakowanie i kolor. Po drugie, zapach mnie powalił. Jest nieoczywisty, zupełnie inny niż większość. Ma w sobie coś świeżego i słodkiego, ale też olejkowe nuty. Cudo. Spojrzałam też na skład, który jest baaardzo długi, ale 25 składników to ekstrakty roślinne, kwiatowe lub olejki! Wielu nazw nawet nie kojarzę i musiałam sprawdzić. Takiego combo już dawno nie widziałam w żelu. Cena jak na żel pół litra jest naprawdę niska. Wystarczy mi pewnie na bardzo długo. Jak nie przepadam za tym, że żel za żelem w pudełkach, tak ten mnie zaciekawił i jest na plus. AA chyba na stałe wkradło się do boxa, bo co edycję coś od nich możemy znaleźć. Może jednak przydałaby się większa różnorodność marek, bo wszystko, nawet co dobre, może się znudzić. 



2. Marion Golden Skin Care - odmładzająca maska na twarz

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 8 zł/szt.

Maska klasycznie, ale tym razem znów lepiej. Przede wszystkim hydrożelowe maski to moja ulubiona wersja, która przebija nawet te na tkaninie. Daje najlepsze uczucie ukojenia, łagodzenia i genialny efekt. Wygląda bardzo ładnie, ale to tylko szczegół. Choć cena nie jest wygórowana, uważam to za dobry wybór wśród masek. Miesiąc temu również był to Marion (co jest kolejnym po AA powtórzeniem producenta) i maseczki też były ciekawe. Powtórzę się jednak, że jeśli co miesiąc będzie to Gliss, AA, Marion - w końcu nie będzie to miłe zaskoczenie. 



3. Gliss Split Ends Miracle - ekspresowa odżywka w sprayu

Produkt pełnowymiarowy
Cena: około 13 zł

Od lat nie używałam odżywki w sprayu, ale akurat kilka miesięcy temu zaczęłam używać innej wersji Glissa (czarnej) i po tak długim czasie wróciłam z zamiłowaniem do stosowania odżywki bez spłukiwania. Obecnie, kiedy moje włosy są w połowie naturalne, a w połowie mam jeszcze blond farbę, działa na nie idealnie. To spowodowało, że ucieszyła mnie obecność akurat tej wersji, a nie klasycznej, spłukiwanej, którą również można było znaleźć w pudełkach. Dodatkowo mam jeszcze szampon z tej samej serii, a w parze mogą zdziałać jeszcze więcej. Nie są to kosmetyki naturalne, które też uwielbiam, ale wśród drogeryjnych, Gliss jest przeze mnie lubiany. Akurat w tym przypadku powtórzenie marki traktuję jako uzupełnienie zestawu do włosów, więc jest to jak najbardziej ok. Jeśli natomiast wraz z kolejnymi edycjami będą pojawiały się produkty Gliss z innych serii do włosów, będzie to już zbyt wiele...

4. Maybelline Lifter Gloss - błyszczyk

Produkt pełnowymiarowy
Cena: około 40 zł

No i jest! Pomadek i błyszczyków nigdy dość. Czekałam na jakiś kolor dopasowany do moich upodobań, bo niestety ostatnio trafiały mi się ciemne brązy i fiolety, których nie używam. Tym razem przepiękny, delikatny choć wcale nie taki jasny. Trochęę mix nude z różem. Pewnie wolałabym mat, bo on wciąż dla mnie króluje ze względu na swoją trwałość, ale błyszczyk też jest ok. To chyba mój ulubieniec pudełka <3 



5. Biodermic Dermocosmetics - serum kolagenowe

Produkt miniaturowy
Cena: 59 zł/30 ml

Opis producenta bardzo zachęca i prezentuje serum jako aktywne, dające szybkie efekty. Przy małej pojemności zapoznam się głównie z konsystencją, zapachem i tym, czy mnie nie podrażnia, ale chętnie poznaję kosmetyki w mniejszym wydaniu, a nieznane dotąd.

6. Glazel Visage - sypki cień Glamour 15

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 12,90/2g

Cienie! Na to czekałam. Nie kojarzę Glazel w BeGlossy, więc nareszcie coś nowego. Samą markę lubię, kilka lat temu miałam kilka cieni/pigmentów i były rewelacyjne. Ten kolor jest idealny. Nareszcie coś rozjaśniającego, coś co daje efekt glow. Pięknie rozświetli wewnętrzny kącik, ale też całą powiekę. Kolorystyka jest w tym miesiącu idealna. Bezpieczna i pasująca pewnie większości osób. 




7. Lirene - rajstopy w sprayu

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 19,00 zł/75 ml

I tu mamy coś co połowie może się spodoba, ale ryzykowne. Z jednej strony, mega zaskoczenie i czegoś takiego jeszcze nie było. Pasuje do pory roku, choć już za moment będziemy chyba ubierać grubsze rajstopy. No ale, większość kobiet chyba ma karnację jasną w Polsce, a trafił się do ciemnej, a w dodatku mnie nie przekonuje taki wynalazek. Zawsze pojawią się jakieś plamy, nierówności i widać, że coś nie gra. Dla mnie minus i po prostu mogę komuś przekazać. Wypróbowałam na kawałku skóry i kolor jest po prostu pomarańczowy...


Oraz na koniec dodatek dla Ambasadorek, czyli żel do higienizacji dłoni od Sesdermy. Na początku pomyślałam, że to coś do dezynfekcji, bo w końcu temat na topie, ale używa się go po umyciu i zdezynfekowaniu dłoni, a konsystencją to po prostu delikatny balsam. Ma dość specyficzny zapach. Jeśli ma pomóc kondycji skóry dłoni w czasie kiedy non stop wsmarowujemy w nie agresywne żele wlane do dozowników w marketach to pewnie warto. Zaciekawił mnie i na pewno będę go mieć przy sobie.


Tym razem spod mojej klawiatury wyszło dużo pozytywnych słów odnośnie rodzaju produktów i jak najbardziej cieszy widok kolorówki od producentów, których dawno nie było. Dla wyważenia, delikatny minus i wątpliwość budzi jednak powielanie z miesiąca na miesiąc trzech producentów. Sam dobór kosmetyków, świetny żel, piękna kolorystyka błyszczyka i cienia czy ciekawe serum są naprawdę super i wynoszą pudełko na wysoką ocenę. Chciałabym jednak poznać inne marki, bo czuję, że z oferty AA i Gliss znam już naprawdę dużo :)


Cena pudełka: 59 zł w subskrypcji
Wartość pudełka: około 110 zł
Moja ocena: 5/6 - głównie za powtarzanie w kółko tych samych producentów, ale jednak super produkty

A co Wy myślicie o Coral Essence?


Marion 7 efektów- olejek w kremie do włosów

Marion 7 efektów- olejek w kremie do włosów

Olejek w kremie. Jeszcze jakiś czas temu dziwiłabym się słysząc coś takiego. Teraz producenci zapewniają nam olejki, balsamy i inne wynalazki w każdej postaci. Olejek od Marion wygląda jak odżywka do włosów, ale w rzeczywistości jest balsamem bez spłukiwania, który nakładamy po umyciu włosów. Poznałam go dzięki boxowi ONLY YOU Dookoła Włosów, który wpadł w moje ręce w listopadzie. Zobaczcie całą zawartość wielkiego pudełka tutaj. A jak sprawdza się olejek Marion 7 efektów i czy nie obciąża włosów przeczytacie w tym wpisie.


O produkcie:
Olejek w kremie odżywia włosy i ułatwia ich stylizację bez obciążania. Lekka i łagodna formuła bez spłukiwania.  Olejek zawiera bogaty w glicerydy oraz witaminy olej arganowy, olej kokosowy i olej inca inchi, które pomagają zapewnić włosom 7 efektów:
  • zmniejszają skutki oddziaływania UV
  • przywracają piękny połysk
  • wygładzają
  • odżywiają i nawilżają
  • nadają jedwabistą miękkość
  • zapobiegają puszeniu się włosów
  • ułatwiają rozczesywanie i układanie

Skład:


Charakterystyczne dla olejku jest to, że w zasadzie wygląda jak balsam a nie olejek. W składzie ma 3 olejki- kokosowy, arganowy oraz inca inchi. Ten ostatni jest olejem lekkim, nadającym blask, miękkość i jedwabistość. Konsystencja typowa dla balsamu, a kolor jak widać jest delikatnie brzoskwiniowy. Opakowanie doskonale współpracuje i dzięki pompce można dozować sobie odpowiednią ilość produktu. Jedno naciśnięcie do końca jest wystarczające dla całej długości włosów sięgających do łopatek. Jest to kosmetyk niesamowicie wydajny i wystarcza na kilka miesięcy. Największy atut to jego zapach! Słodki, kremowy i po prostu do zjedzenia. Włosy pachną cudownie.


Nakładam go na włosy wilgotne, jedynie osuszone delikatnie ręcznikiem. Rozprowadza się bez utrudnień i powoduje, że z łatwością mogę rozczesać, a potem ułożyć włosy. Ich wygląd zdecydowanie różni się po myciu bez użycia balsamu i z jego użyciem. Dzięki olejkowi 7 efektów są bardziej miękkie i wypełnione. Zyskują na objętości. Wyglądają też lepiej rano, jeśli były myte przed snem. Dzięki niemu włosy lepiej współpracują przy stylizowaniu szczotką i są bardziej posłuszne. Moje zazwyczaj wywijają się na wszystkie strony pomimo modelowania końcówek do wewnątrz, ale Marion potrafi je ujarzmić i utrzymać w miejscu. Absolutnie nie są obciążone. Widać lekkość, sypkość i większy blask. 


Przyznam, że przerobiłam sporo jedwabiów, olejków czy balsamów. Ten nie stał się faworytem, ale na pewno umieszczam go na podium. Ma genialny zapach, robi to, co powinien oraz jest tani jak barszcz (12 zł) a przy tym wystarcza na kilka miesięcy. Znaleźć go można bodajże w Hebe, ale też w internecie. 


Box ONLY YOU Dookoła Włosów

Box ONLY YOU Dookoła Włosów

Dzięki portalowi urodowemu Only You i inicjatywie Box ONLY YOU, mam obecnie możliwość testować nowości kosmetyczne. Aktualne pudełko jest zatytułowane "Dookoła włosów", dlatego w środku znalazłam kosmetyki dedykowane właśnie włosom. Dziś chciałabym jedynie zaprezentować Wam zawartość, a sukcesywnie będę zamieszczała recenzje opisujące działanie poszczególnych produktów. Kupując lub otrzymując boxy kosmetyczne zawsze liczę, że w środku znajdzie się choć jeden produkt do pielęgnacji włosów. Z tego powodu propozycja ta jest dla mnie po prostu idealna.


Box zawierał 6 pełnowymiarowych kosmetyków. Szata graficzna jest przepiękna i widok pudełka po rozpakowaniu z folii od razu wywołał uśmiech na twarzy.


1. Ziaja- kuracja olejkami arganowym i tsubaki- szampon wygładzający

Cena: 7,75 zł

2. Ziaja- kuracja olejkami arganowym i tsubaki- skoncentrowana maska wygładzająca

Moje włosy uwielbiają kosmetyki z olejem arganowym i kokosowym, więc fajnie, że znalazł się tu cały zestaw. Co prawda z Ziają do włosów jeszcze nigdy nie miałam do czynienia, ale pora to zmienić.

Cena: 9,95 zł


3. L'biotica - suchy szampon o zapachu owoców tropikalnych

Moje próby stosowania szamponów suchych zawsze kończyły się tak, że butelkę odkładałam do szafki i w końcu przekazywałam komuś innemu. Nigdy nie potrafiłam przekonać się do tego i być może nie miałam sytuacji, w których miałabym okazję suchy szampon zastosować. Po raz kolejny podjęłam próbę żeby sprawdzić czy ten różni się od pozostałych. Pewne jest jedno- pachnie genialnie.


4. Flos-lek- serum multifunkcyjne do włosów suchych

Cena: 14-19 zł

Co prawda wciąż mam serum Marion, a w samy boxie poza FLOS-LEKIEM jest też kolejny balsam Marion, który nakłada się na wilgotne włosy, ale będę starała się używać ich systematycznie. Zawsze mam problem kiedy jednocześnie chcę korzystać z kilku produktów o tym samym przeznaczeniu. Serum multifunkcyjne zapowiada się interesująco.


5. Marion 7 efektów- olejek w kremie do włosów, bez spłukiwania

Cena: około 12 zł

Olejek, a właściwie balsam do włosów, który został nazwany olejkiem w kremie, pachnie idealnie. Słodko i subtelnie. Ma mega przyjemną konsystencję i od samego początku przypadł mi do gustu. Za jakiś czas będę go recenzowała. 


6. Cece of Sweden Hello Nature- odżywka z olejem kokosowym

Cena: 19 zł

To spośród wszystkich kosmetyków mój zdecydowany faworyt już od momentu spojrzenia na butelki i sprawdzenia zapachów. Spodobał mi się słodziutki zapach kokosa i skład też jest ciekawy. Myślę, że ta odżywka ma potencjał na zostanie moim hitem w pielęgnacji włosów. W końcu uwielbiam wszystko, co ma jakikolwiek związek z kokosem.


Każdy z produktów, który znalazł się w boxie jest dla mnie interesujący, ale zdecydowanym faworytem jest odżywka Cece oraz olejek Marion. Zapach to jednak dla mnie jeden z dominujących aspektów w kwestii oceny. Wszystko poszło już w ruch i niebawem będę dokładnie opisywała moje wrażenia. Kto z Was też otrzymał szansę na testowanie? 


Serum Marion Olejki Orientalne- nawilżenie włosów

Serum Marion Olejki Orientalne- nawilżenie włosów

Uwielbiam produkty takie jak ten, o którym dziś opowiem. Każdy olejek, serum nabłyszczające lub jedwab to dla mnie wielka radość. Zawsze pięknie pachną i nadają połysk, bez którego nie wyobrażam sobie włosów. Może mi brakować wszystkiego, byleby nie połysku. Matowe włosy to najgorsze co mogło mnie kiedykolwiek spotkać. Niestety przed długi czas tak było, do czego przyczyniła się dekoloryzacja. Wśród produktów nabłyszczających mam swoich ulubieńców. Serum Marion było mi całkiem obce, więc ciekawiło mnie jak się sprawdzi. Chyba nie miałam jeszcze kosmetyku do pielęgnacji włosów z zawartością olejku z dzikiej róży, co dodatkowo zachęciło mnie do testowania. 


Ulubieńcy lutego /Nat

Ulubieńcy lutego /Nat

Witajcie ;)!

Przyszedł czas na ulubieńców lutego. Dawno nie było u nas tego zestawienia. Bardzo lubię czytać u Was spis najlepszych kosmetyków danego miesiąca. Zazwyczaj jeśli decyduję się na zakup jakiegoś produktu to głównie z tego powodu, iż u Was sprawdził się on doskonale. Sama również lubię opisywać Wam produkty, które używałam z ogromną przyjemnością i są godne polecenia i zachwalenia. Mam nadzieję, że moje posty z ulubieńcami Wam również się przydają ;).


Marion dodatkowa pielęgnacja włosów

Marion dodatkowa pielęgnacja włosów

Witajcie :)!

Długo nas tu nie było... Wracamy jednak pełne energii po zdanych sesjach i prężnie działamy :). Mamy nadzieję, że tęskniliście za nami ;p. Powracam do Was z produktem do włosów, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Przejdźmy jednak do sedna :).


Grudniowe denko/ Nat

Grudniowe denko/ Nat

Witajcie ;)!

Zapraszam Was na szybkie podsumowanie zużytych przeze mnie w grudniu kosmetyków. Obecnie przebywam w Szklarskiej Porębie. Jeśli jesteście ciekawi co porabiam to zapraszam na Instagram, gdzie znajdziecie zdjęcia z mojego wypoczynkowego pobytu. Przejdźmy do sedna.


Standardowo zużyłam mój ulubiony płyn micelarny do demakijażu z BeBeauty. To moje ente opakowanie i na pewno nie ostatnie. Spisuje się rewelacyjnie, nie podrażnia moich wrażliwych oczu i przede wszystkim dobrze zmywa makijaż. Czego chcieć więcej za tę przyjemnie niską cenę ;).

 

Bardzo lubię płukankę octową o zapachu malinowym do włosów. Tym razem miałam wersję od firmy Marion. Jest znacznie tańsza niż Yves Rocher, a działanie ma dokładnie to samo. Dzięki niej moje włosy są bardzo przyjemne w dotyku, nie plączą się i ładnie się błyszczą. Teraz przez miesiąc będę miała od niej przerwę, tylko chwilową i wracam do jej użytkowania. 

 

Wykończyłam bardzo gęsty krem do rąk z Cien. Dostępny jest on w Lidlu za niecałe 4zł. Na czas zimy to bardzo fajny krem, który dobrze nawilży i zadba o nasze dłonie. Na opakowaniu napisane jest, że starcza na około 200 użyć, ale uważam, że wystarczył na znacznie dłużej. Możecie przeczytać o nim więcej w tym poście.

 

W ekspresowym tempie zużyłam podkład Revlon Colorstay. Jak dla mnie wydajność tego podkładu jest tragiczna. Wykończyłam go w około miesiąc. Od razu muszę zaznaczyć, że nie brałam go w za dużych ilościach i używałam go tylko przy pomocy palców. Nie sądzę, że szybko po niego sięgnę. 

 

Krem do stóp Organique niestety nie przypadł mi do gustu. Jak dla mnie miał zbyt ziołowy, mocny zapach. Był drażniący i nieprzyjemny. Na pewno do niego nie wrócę. Zużyłam z wielką niechęcią i cieszę się, że już nie muszę się z nim męczyć.


Uwielbiam słodkie zapachy peelingów. Czekolada od Perfecty to fenomenalny zapach dokładnie odzwierciedlający zapach czekolady. Zużyłam go z ogromną przyjemnością i jestem przekonana, że wrócę do peelingów tej firmy, ale spróbuję innych wersji zapachowych. Zdecydowanie polecam.


Zużyłam również płyn do soczewek, który jest najlepszy dla moich oczu. Jako jedyny nie powoduje powstawania mgły na oczach. Mój zdecydowany ulubieniec ;). Jeśli ktoś nosi soczewki, a nie próbował tego płynu to zdecydowanie polecam.


Jak co miesiąc moje denko liczy około 6-7 produktów;P ciekawe czy kiedyś uda mi się tę liczbę przekroczyć ;). 

Moje największe denko- październik/Ania

Moje największe denko- październik/Ania

Hej :)

Tym razem wykończyłam więcej produktów niż w ostatnich miesiącach, z czego bardzo się cieszę, ponieważ mogłam otworzyć wiele nowych :) Staram się teraz otwierać po jednym produkcie danej kategorii, a nie jak dotychczas- używać 4 płynów do kąpieli czy balsamów. Moje denko październikowe to aż 19 produktów. Widziałam dużo wyższe wyniki u Was, ale jak na mnie to bardzo dużo. Dotychczas mój rekord to 9 :D 


Pielęgnacja twarzy

1. Garnier Czysta Skóra- żel peelingująco- rewitalizujący przeciw niedoskonałościom

Produkt przeciętny, największą zaletą jest owocowy zapach. Dobrze oczyszcza, zostawia uczucie świeżości i wygładza. Nie zauważyłam poprawy stanu skóry i działania przeciw niedoskonałościom. Jakiś czas po jego użyciu przetłuszczała mi się skóra twarzy. Z tego powodu odpada.

Czy kupię ponownie?: nie
Recenzja: brak

2. Bourjois- płyn micelarny 

To bardzo dobry płyn micelarny. Jest dużo lepszy niż uwielbiany przez większość płyn z Biedronki, bo zmywa lepiej i nie piecze. Mam wrażliwe oczy, ale ten micel sprawdza się doskonale. Makijaż zmywa dobrze, choć z wodoodpornym tuszem nieco słabiej. Jeśli nie używacie produktów wodoodpornych, a zależy Wam na niedrogim produkcie do wrażliwych oczu to będzie bardzo dobry. Kosztuje 13 zł i jest dostępny w Rossmannie. 

Czy kupię ponownie?: tak
Recenzja: brak


Produkty do kąpieli

3. Les Cosmetiques Design Paris- miodowy żel do kąpieli

Ogólne wrażenie po zużyciu tego żelu jest pozytywne, ale ma on swoje wady, o których możecie poczytać w pełnej recenzji. Jest on tak tani, że można wybaczyć mu ten skład. Kosztuje niecałe 5 zł.

Czy kupię ponownie?: tak
Recenzja: tutaj

4. The Body Shop- borówkowy żel pod prysznic

Od zapachów TBS jestem uzależniona. Uwielbiam każdy, jaki wyprodukowali. Wersja borówkowa jest obłędna i cudowna, a udało mi się ją kupić za 12.50 zł. Każdy kto używał żelu TBS wie o czym mówię. Poza zapachem, dobrze oczyszcza, nie wysusza i nawet długo się utrzymuje. Nie lubię w nim otwarcia- zatrzask jest koszmarny. 

Czy kupię ponownie?: tak
Recenzja: brak

5. Nuxe- kremowy żel pod prysznic bez mydła

Jest całkiem dobry. Oczyszcza, pachnie świetnie i ma genialną konsystencję. Po więcej odsyłam Was do recenzji. 200 ml można dostać już za 13 zł, ale cena średnia to ponad 20 zł. 

Czy kupię ponownie?: nie
Recenzja: tutaj


Produkty antycellulitowe

6. Eveline Cosmetics- serum antycellulitowe

W tym przypadku mam mieszane uczucia i nie byłam zadowolona z tego serum. Irytował mnie zapach, lepkość jaką po sobie zostawiał i oczywiście to, że nie spełniał swojej funkcji. Otrzymałam go do testów od Maliny, ale sama bym więcej nie kupiła.

Czy kupię ponownie?: nie
Recenzja: tutaj

7. Marion- koncentrat antycellulitowy chłodzący

Koncentrat znajdował się w plastikowych ampułkach, których w opakowaniu było 5. Był to mój pierwszy produkt firmy Marion i znalazłam go w sierpniowym ShinyBox. Jego działanie jest zerowe, przynajmniej po zużyciu jednego opakowania. W ampułkach znajduje się za dużo koncentratu, więc reszta idzie do wyrzucenia, a sam produkt jedynie wygładza i chłodzi. Jest rzadki i ciężko się go nakłada, ciężko go nie rozlać.

Czy kupię ponownie?: nie
Recenzja: brak



Pielęgnacja włosów

8. Phenome Rebalance - szampon przywracający równowagę skóry głowy

Ten szampon miał dla mnie tylko jedną, małą wadę- zapach miętowej gumy. Poza tym ma same zalety, bo dobrze oczyszcza, ma naturalny skład, jest wydajny i ma piękne opakowanie. Cena jest wysoka, ale adekwatna do jakości produktu i jego składu. Za 200 ml zapłacimy 75 zł, a za 50 ml 25 zł.

Czy kupię ponownie?: nie- ze względu na zapach
Recenzja: tutaj

9. Phenome Volumizing- szampon na objętość

Nie chcę zdradzać zbyt wiele, bo jego recenzję dopiero zamieszczę, ale jest bardzo dobry i warty uwagi. 

Czy kupię ponownie?: tak
Recenzja: wkrótce


10. Cece Care- szampon chroniący kolor do włosów farbowanych

Dostałam go w prezencie razem z odżywką. To był pierwszy produkt tej firmy i nie był zły, ale też mnie nie zachwycił i miłości z tego nie będzie. To szampon o niezwykle rzadkiej, lejącej konsystencji i niezbyt przyjemnie pachnący. Skład też nie jest fajny, zawiera silikony. Włosy są po nim ok, ale nie jest to produkt, do którego wrócę.

Czy kupię ponownie?: nie
Recenzja: brak

11. Timotei with Jericho Rose- szampon do włosów brązowych

Bardzo lubię wszystkie szampony Timotei ze względu na zapach, opakowanie i działanie. Są niedrogie i ciekawe, choć jak wiadomo skład jest taki sobie, bo nie jest to produkt naturalny.

Czy kupię ponownie?: tak
Recenzja: tutaj

12. Alterra- szampon do włosów matowych i zniszczonych

Polubiłam Alterrę za skład i ładny zapach. Bardzo denerwuje mnie jednak gęsta, kluchowata konsystencja, która powoduje,  że często szampon zeskakuje mi w dłoni i ląduje w wannie. Mimo braku SLS dobrze się pieni i rozprowadza jeśli zrobimy to umiejętnie. Generalnie jestem na tak.

Czy kupię ponownie?: tak
Recenzja: brak


Pielęgnacja ciała

13. Alva- krem do rąk

Krem wygrałam w konkursie Poluj na kosmetyki organizowanym przez ShinyBox. W ogóle mi nie przypasował choć jest to produkt naturalny, o doskonałym składzie. Nie odpowiadał mi jego duszący zapach. Nie wiem czy to wina nagietka, rumianku czy czegoś innego, ale był nie do zniesienia. Działanie super, bo dłonie były miękkie i elastyczne, ale mimo to oddałam go partnerowi. 

Czy kupię ponownie?: nie
Recenzja: brak

14. Scottish Fine Soaps Au Lait- mleko do ciała

Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam. To mój ulubieniec jeśli chodzi o zapach, konsystencję i nawilżenie. To najlepszy produkt z wrześniowego ShinyBox. Skóra jest po nim cudowna, a zapach przepiękny.

Czy kupię ponownie?: tak
Recenzja: tutaj

15. Farmona Sweet Secret- masło do ciała, ciemna czekolada i orzech pistacji

Masło o idealnym zapachu dla mojego nosa. Kocham zapachy czekoladowe, kokosowe, malinowe, bananowe, jagodowe oraz ich mixy. Ten czekoladowo-pistacjowy cud to mój ulubieniec. Jest to masło, ale ma taką konsystencję musową i jest naprawdę świetne. Kosztuje około 13-15 zł, ale każdemu polecam i na pewno kiedyś po zużyciu wszystkic nagród kupię inne zapachy, z których słynie ta seria. Szarlotka, migdały i trufle, kokos-banan czy inne... aż chce się jeść. Kocham Farmonę ! Jeśli chodzi o czekoladę z pistacją to miałam też mleko do kąpieli oraz peeling cukrowy i wszystko polecam !

Czy kupię ponownie?: wiele razy
Recenzja: brak

16. Green Pharmacy- peeling cukrowo- solny, masło shea i zielona kawa

O tym peelingu wypowiem się szczegółowo w recenzji, która pojawi się wkrótce. Będzie to jednak recenzja innego zapachu, ponieważ z tym poniżej nie chcę mieć do czynienia. Zapach był okropny i zraził mnie do tego produktu. Sądziłam, że nigdy go nie kupię, ale teraz nie jestem pewna. A dlaczego? Wersja masło shea i kawa to produkt z kupionego przeze mnie ShinyBoxa, ale niedawno napoczęłam wygrany w konkursie peeling o zapachu Figi i oleju arganowego. No i całkiem zmieniłam zdanie, choć do konsystencji nadal nie jestem przekonana. To dobry ścierak. 

Czy kupię ponownie?: wciąż się waham
Recenzja: wkrótce



17. Capivit Sun System- kapsułki

To nie kosmetyk, ale wiąże się z dbaniem o skórę, więc dorzuciłam je do reszty. Brałam przez całe wakacje, ale moja skóra i tak prawie się nie opala, więc nic nie wskórały. 

18. Rimmel Stay Matte- puder prasowany nr 005 Silky Beige

Po raz pierwszy puder w moim denkowym poście. Na lato miałam odcień ciemniejszy, a teraz używam 003 peach glow, bo jestem już biała jak ściana. Od dawna używam tylko tego pudru, bo jakoś się do niego przyzwyczaiłam. Bardzo dobrze matuje i stosuję go na podkład jako wykończenie. Kiedy są promocje -40% robię zapasy, bo kosztuje wtedy około 15 zł. 


19. Palmolive- mydło w płynie

Już wiele mydeł w płynie przewijało się przez moją łazienkę. Nigdy nie zwracam na nie uwagi, ale teraz to się zmieniło. Pierwszy raz produkt do mycia rąk jest dla mnie ciekawy i wart uwagi. Pierwszy raz też mam zamiar udać się specjalnie po to do drogerii, bo dotychczas mydło do rąk wybierałam losowo lub kupowałam te przecenione. Z tej serii widziałam w Rossmannie 3 zapachy: fioletowy- lawenda i rumianek, różowy- róża damasceńska i piżmo oraz zielony- bergamota i werbena. Każdy z tych zapachów jest wyjątkowy, ale najbardziej spodobał mi się rumianek z lawendą. Jest po prostu cudowny i polecam Wam zakup tego mydełka :) Teraz zaczęłam używać różowego :) 


Koniec :) Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was tak długim denkiem i że przeczytaliście choć trochę. Jestem oficjalnie dumna z tego, że wykończyłam tyle kosmetyków! :D 

Ile Wam udało się zużyć w tym miesiącu? 

Copyright © 2016 Good to try! , Blogger