Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cien. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cien. Pokaż wszystkie posty
Żel pod prysznic tropikalne mango Cien

Żel pod prysznic tropikalne mango Cien

Wraz z nadejściem lata ochoczo wracam do energetycznych i orzeźwiających zapachów żeli pod prysznic. Lubię z ogromem energii, zarówno tej płynącej z mojego serca jak i z tzw. umilaczy, rozpocząć dzień.  


Żel pod prysznic Cien mieści się w dużej, mieszczącej 300 ml płynu, butli. Opakowanie wizualnie prezentuje się dość minimalistycznie, ale mnie to odpowiada. Samo zamknięcie nie stanowi problemu. Zatrzask działa sprawnie i nie zaciska się tak, że otwarcie graniczy z cudem i pozbyciem się wszystkich paznokci ;). 


Żel ma dość gęstą konsystencję. Całe szczęście nie jest od tego zależna jego wydajność. Żel wydaje się nie mieć końca. Wystarczy niewielka ilość by cieszyć się ogromną, pachnącą mango pianą. Troszkę obawiałam się, że tak dobre pienienie się żelu będzie powodowało wysuszanie skóry. Nic bardziej mylnego. W moim przypadku po kąpieli skóra jest jędrna i nawilżona. Nie widać na niej wysuszonych placków. Nie wiem jak z tym nawilżeniem będzie w waszym przypadku, ponieważ ja regularnie się oliwkuję i być może ten zadziwiający brak wysuszenia zawdzięczam właśnie oliwce. Koniecznie dajcie mi znać jak to jest w Was. 


Mango o doskonały zapach na gorące letnie poranki. Orzeźwia i sprawia, że od samego rana jestem pełna energii i zapału do działania. Jeśli chodzi o utrzymywanie się zapachu na ciele to nie jest ono zachwycające. Chwilę po kąpieli jeszcze czuć cytrusową nutę jednak po niecałej godzinie już całkowicie nie pamięta się jakim żelem myliśmy się rano. Jestem zwolenniczką długo utrzymujących się zapachów, dlatego troszkę na tym polu czuję się zawiedziona. Jednak nie mogę być aż tak wybredna. Za te cenę, pojemność, dostępność, zapach podczas użytkowania jestem w stanie przeboleć ten minusik. 


Dostępność: sklepy Lidl

Pojemność: 300 ml

Cena: około 6 zł

Moja ocena:



Nowości kwietnia/ Nat

Nowości kwietnia/ Nat

Kwiecień owocował w częste wizyty kurierów i liczne paczki. Sama byłam zdziwiona tą częstotliwością. Nadszedł najwyższy czas pokazać Wam to co w najbliższym czasie będziecie mogli zobaczyć na blogu. Koniecznie napiszcie w komentarzu co chcecie zobaczyć najszybciej ;).

Denko lipca /Nat

Denko lipca /Nat

Witajcie ;)!

Pora na denko lipca. W poniższym zestawieniu znajduje się kilka kosmetyków, które wykończyłam w czerwcu.  Jeśli jesteście jakie produkty zużyłam i czy do nich wrócę to zapraszam dalej.



Denko luty i marzec/ Nat

Denko luty i marzec/ Nat

Witajcie ;)!

Nieubłaganie zbliża się koniec marca. Już się zbliża. Ostatnio dni mijają mi w tempie ekspresowym i ledwo przywitam nowy miesiąc już muszę go kończyć. Zostało mi jeszcze kilka dni na przygotowanie dla Was postu ze zużytymi produktami jednak z racji tego iż połączyłam denko lutego i marca nagromadziło mi się ich całkiem sporo i brakuje mi miejsca do ich przechowywania. To co, ciekawi jakie produkty wykończyłam? Zapraszam dalej ;).

Ulubieńcy 2014 Nat - pielęgnacja

Ulubieńcy 2014 Nat - pielęgnacja

Witajcie ;)!

Początek stycznia to idealny czas na podsumowanie minionego roku. Mieliście okazje poznać już ulubione kosmetyki do pielęgnacji Ani, zapraszam więc na swoje ;). Ograniczyłam się do wytypowania dziesięciu produktów. Uznałam, że to najlepsze rozwiązanie i pozwoli mi na wyłonienie perełek. Ich kolejność jest zupełnie przypadkowa. No to go! ;).


3 produkty, które będę kupować zawsze - pielęgnacja

3 produkty, które będę kupować zawsze - pielęgnacja

Witajcie ;)!

Jakiś czas temu pokazałam Wam listę trzech produktów do makijażu, które mam nadzieję nigdy nie zostaną wycofane. Zgodnie z obietnicą dziś przychodzę z kolejną częścią postu czyli z pielęgnacją. Mam nadzieję, że post Wam się podobał i z ogromną chęcią poznacie moje trzy ulubione produkty do pielęgnacji. Zapraszam dalej ;).

Sierpniowe denko/ Nat

Sierpniowe denko/ Nat

Witajcie ;)!

Sierpień minął w tempie ekspresowym, ale jeszcze szybciej mijają mi te pierwsze dni września. Ponownie spóźniłam się z denkiem, mam nadzieję, że nie będziecie się mocno złościć ;). Nadrabiam zaległości i obiecuję poprawę. Jesteście ciekawi, jakie produkty zużyłam w sierpniu? Nie jest tego jakoś bardzo dużo. Jak zawsze oscyluję wokół liczby 6-8 produktów. Zapraszam dalej ;). 

Majowe denko / Nat

Majowe denko / Nat

Witajcie ;)!

Ogromną radość sprawia mi denkowanie produktów. Robię się w tym coraz bardziej wytrwała i widzę, że idzie mi coraz lepiej ;). Dzisiejsze produkty choć zużyte w Porto to zobaczycie kosmetyki polskie, które ze mną tu przyjechały. Wśród nich znajduje się tylko jeden produkt kupiony tutaj. Zapraszam dalej ;). 


Lutowe denko gigant  / Nat

Lutowe denko gigant / Nat

Witajcie ;)!

Wreszcie udało mi się uzbierać pokaźną ilość produktów do denka. Jednak, muszę być szczera i przyznać, że dołączyłam tu kilka produktów zużytych w styczniu. Skumulowałam dwa miesiące ze względu na mój wyjazd. Starałam się przed nim wykończyć napoczęte wcześniej produkty. W dużej części mi się to udało, a Wy dziś możecie oglądać tego efekty. 


Lidlowy MUST HAVE - Migdałowy krem do rąk

Lidlowy MUST HAVE - Migdałowy krem do rąk

Witajcie ;)!

Choć mówiłam o nim tyle razy, pokazywałam go w ulubieńcach czy denkach, do tej pory nie miał swojej recenzji. To bardzo dziwne, ponieważ jest moim ulubieńcem. Hitem hitów ;). Od bardzo dawna używam tylko jego i nie zamierzam z niego rezygnować. Poznajcie niezawodny krem do rąk, który zdetronizował wszystkie inne dostępne na rynku. Zapraszam do recenzji ;). 

Grudniowe denko/ Nat

Grudniowe denko/ Nat

Witajcie ;)!

Zapraszam Was na szybkie podsumowanie zużytych przeze mnie w grudniu kosmetyków. Obecnie przebywam w Szklarskiej Porębie. Jeśli jesteście ciekawi co porabiam to zapraszam na Instagram, gdzie znajdziecie zdjęcia z mojego wypoczynkowego pobytu. Przejdźmy do sedna.


Standardowo zużyłam mój ulubiony płyn micelarny do demakijażu z BeBeauty. To moje ente opakowanie i na pewno nie ostatnie. Spisuje się rewelacyjnie, nie podrażnia moich wrażliwych oczu i przede wszystkim dobrze zmywa makijaż. Czego chcieć więcej za tę przyjemnie niską cenę ;).

 

Bardzo lubię płukankę octową o zapachu malinowym do włosów. Tym razem miałam wersję od firmy Marion. Jest znacznie tańsza niż Yves Rocher, a działanie ma dokładnie to samo. Dzięki niej moje włosy są bardzo przyjemne w dotyku, nie plączą się i ładnie się błyszczą. Teraz przez miesiąc będę miała od niej przerwę, tylko chwilową i wracam do jej użytkowania. 

 

Wykończyłam bardzo gęsty krem do rąk z Cien. Dostępny jest on w Lidlu za niecałe 4zł. Na czas zimy to bardzo fajny krem, który dobrze nawilży i zadba o nasze dłonie. Na opakowaniu napisane jest, że starcza na około 200 użyć, ale uważam, że wystarczył na znacznie dłużej. Możecie przeczytać o nim więcej w tym poście.

 

W ekspresowym tempie zużyłam podkład Revlon Colorstay. Jak dla mnie wydajność tego podkładu jest tragiczna. Wykończyłam go w około miesiąc. Od razu muszę zaznaczyć, że nie brałam go w za dużych ilościach i używałam go tylko przy pomocy palców. Nie sądzę, że szybko po niego sięgnę. 

 

Krem do stóp Organique niestety nie przypadł mi do gustu. Jak dla mnie miał zbyt ziołowy, mocny zapach. Był drażniący i nieprzyjemny. Na pewno do niego nie wrócę. Zużyłam z wielką niechęcią i cieszę się, że już nie muszę się z nim męczyć.


Uwielbiam słodkie zapachy peelingów. Czekolada od Perfecty to fenomenalny zapach dokładnie odzwierciedlający zapach czekolady. Zużyłam go z ogromną przyjemnością i jestem przekonana, że wrócę do peelingów tej firmy, ale spróbuję innych wersji zapachowych. Zdecydowanie polecam.


Zużyłam również płyn do soczewek, który jest najlepszy dla moich oczu. Jako jedyny nie powoduje powstawania mgły na oczach. Mój zdecydowany ulubieniec ;). Jeśli ktoś nosi soczewki, a nie próbował tego płynu to zdecydowanie polecam.


Jak co miesiąc moje denko liczy około 6-7 produktów;P ciekawe czy kiedyś uda mi się tę liczbę przekroczyć ;). 

Listopadowe denko/ Nat

Listopadowe denko/ Nat

Witajcie ;)!

Z lekkim opóźnieniem przychodzę do Was z listopadowym denkiem. Nie ma tego nadzwyczaj dużo. Zazwyczaj wychodzi mi około sześciu zużytych produktów w miesiącu. W tym miesiącu zdecydowanie dominują produkty do pielęgnacji.  Zapraszam do lektury ;). 


Podczas jednych z zakupów skusiłam się na żel pod prysznic firmy Dove. Bardzo przypadł mi do gustu jego zapach i konsystencja. Zapach opisałabym jako kremowy tak samo zresztą jak konsystencja ;) Nie mam mu nic do zarzucenia. Kupiłam sobie wielkie opakowanie zawierające 400 ml produktu i to był mój błąd, ponieważ butelka zadawała się nie mieć końca ;). Ostatecznie udało się osiągnąć dno i z przyjemnością mogę zabrać się za inne żele. 


O tym produkcie nie będę się rozpisywać, wszystko co mogłam powiedzieć o wodzie termalnej Uriage zawarte jest w tym poście. Uwielbiam, uwielbiam! Polecam wszystkim! 


Ten peeling do stóp przedstawiałam Wam w poście o pielęgnacji do 15 zł. Jak dla mnie to topowy produkt Biedronki i wybieram się po kolejne opakowanie ;). Skuście się na niego, ponieważ bardzo dobrze spisuje się przy codziennej pielęgnacji stóp. Nie wyobrażam sobie kąpieli, prysznicu bez niego. Dajcie znać jeśli jesteście ciekawe tego produktu, a przygotuję dla Was jego recenzję! 


Ten krem do rąk również pojawiał się już kilka razy na blogu. Jego opis znajdziecie w tym samym poście co powyższy peeling oraz w kilku poprzednich denkach. Jest dobry i tani. To chyba moje piąte opakowanie ;). Już używam kolejne, ale kto wie może skuszę się na coś innego, tak o, dla urozmaicenia. 


Szampon Yves Rocher również doczekał się swojej recenzji na blogu. Nie kupiłam kolejnego opakowania, ponieważ szukam czegoś nowego. Nie żegnam się z nim na stałe, bo na pewno do niego wrócę. Na moich włosach spisuje się rewelacyjnie. 


Po raz kolejny skończyło się moje ulubione serum do końcówek włosów i ponownie je kupiłam. Dobrze zabezpiecza końcówki przed rozdwojeniem i puszeniem. Tutaj znajdziecie jego recenzję. Jest tani i wydajny. Takie opakowanie wystarcza mi na dwa miesiące regularnego, codziennego stosowania. 


Dotarłyśmy do ostatniego produktu, który jest jedynym reprezentantem kolorówki w tym denku ;). Zużyłam tusz do rzęs firmy Lovely. Jest to mój ulubieniec od bardzo dawna. Nawet nie sięgam po inne tusze. Dzięki rossmannowej promocji zaopatrzyłam się w kolejne opakowanie ;). Jeśli jeszcze go nie próbowałyście to koniecznie to nadróbcie. Wiem, że ma on zarówno miłośników jak i hejterów. Ja jestem miłośnikiem i nie wiem kiedy zmienię go na coś innego.


Jak widzicie większość zużytych produktów to stali bywalcy w mojej kosmetyczce. Znam je i bardzo lubię. Cieszę się, że mam produkty sprawdzone do których mogę wracać i wiem, że mnie nie zawiodą. Oczywiście bardzo lubię nowości dlatego często im ulegam ;).

Lubicie próbować nowe kosmetyki czy dzielnie trwacie przy swoich ulubieńcach?

Cien SOS hand concentrate - gęsty krem do rąk

Cien SOS hand concentrate - gęsty krem do rąk

Witajcie ;)!

W ostatnich ulubieńcach wspomniałam Wam o kremie do rąk. Dziś chciałabym przedstawić go Wam bliżej. Zdecydowanie zasługuje na swoje pięć minut ;). Kremy do rąk goszczą u mnie cały czas. Zawsze jest u mnie w torebce, często również w samochodzie. Bardzo nie lubię uczucia suchych i szorstkich dłoni i robię wszystko by do tego stanu nie dopuścić. W ciągu dnia jednak używam kremów lekkich i takich, które szybko się wchłaniają. Wieczorem lubię mocno nawilżyć swoje dłonie dobrym, tłustym kremem. Dzisiejszy bohater właśnie trafił do moich ulubieńców w wieczornej pielęgnacji dłoni. 


Od producenta: 
Koncentrat intensywnie nawilża bardzo suche i zniszczone dłonie. Wystarcza na około 200 użyć. 

Przeznaczenie:
Pielęgnują suchą i zmęczoną skórę dłoni. 

Skład:
Aqua, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Phenoxyethanol, Palmitic Acid, Stearic Acid, Sodium Cetearyl Sulfate, Benzyn Alcohol,


Sposób użycia: 
Krem stosować można codziennie. Nakładamy go na skórę dłoni i delikatnie wmasowujemy. 

Opakowanie:
Koncentrat kupujemy w małym opakowaniu zawierającym 75 ml produktu. Opakowanie jest zgrabne i poręczne. Nie ma na nim nadmiaru informacji- jest proste i przejrzyste. Krem, koncentrat wydobywamy przez typowy dla kremów dziubek zamykany na zatrzask. Koncentrat wychodzi z niego powoli ale bez problemów. Opakowanie jest małe co mi sugeruje, że nadaje się do torebki ;). 


Zapach:
Bardzo kremowy, naturalny. Nie pachnie sztucznie czy chemicznie. Ciężko go do czegokolwiek porównać, ponieważ to bardzo spokojny zapach. 

Kolor: 
Jak praktycznie każdy krem ( zaczęłam się właśnie zastanawiać czy spotkałam się z kremem do rąk, który miałby inny kolor niż biały??) jest biały. Jak się mu przyglądamy z bliska sprawia wrażenie lekko bezbarwnego. 

Konsystencja:
Bardzo gęsta, dlatego też nie jest to typowym krem, a koncentrat. Początkowo miałam duże problemy, by przekonać się do niego, ponieważ ciężko mi się go rozprowadzało. Sprawiał wrażenie lekko tępego jednak szybko nauczyłam się z niego korzystać i problem się rozwiązał.  Mam wrażenie, że jego tępość znika pod wpływem ciepłych dłoni.  Już niewielka ilość wystarczy na nakremowanie całych dłoni. Ta ilość, którą widzicie poniżej na zdjęciu to za dużo ;). Przy takiej ilości trzeba będzie trochę dłużej poczekać na całkowite wchłonięcie.



Wydajność: 
Producent zapewnia, że koncentrat wystarczy nam na około 200 użyć. Zdecydowanie się z tym zgadzam. Choć nie liczyłam ile razy go użyłam do tej pory to myślę, że przekroczyłam te liczbę, a w moim opakowaniu jest jeszcze około 1/4 kremu. 

Dostępność:
Kupicie go w Lidlu.

Cena:
Około 4 zł. 

Moja opinia:
Krem- koncentrat bardzo dobrze spisuje się na moich dłoniach. Lubię wieczorem dać moim dłoniom mocne nawilżenie. On zdecydowanie to robi. Mimo że jest bardzo gęsty to bardzo go lubię. Takie gęste kremy używam wieczorem przed pójściem spać i rano przed wyjściem z domu. W ciągu dnia wystarczy mi tylko kilka aplikacji zwykłego kremu do rąk i moje dłonie są dobrze nawilżone. Nie sądzę, że sprawdziłby się dobrze w ciągu dnia aplikowany na szybko. Wchłania się szybko jeśli nie weźmiemy za dużej ilości. Jednak wydobycie odpowiedniej ilości jest szybkie do nauczenia. Składu nie ma zbyt bogatego, nie ma w nim naturalnych olejków i mimo iż się na tym całkowicie nie znam to nie robi wrażenia. Dlatego też, tak duże było moje zaskoczenie, że jest on dla mnie naprawdę dobry. Nie powoduje wysypu na dłoniach czy podrażnień. Przynosi natychmiastową ulgę dla suchych dłoni. Na pewno zdecyduję się na jego ponowny zakup. 


Plusy: 
+  niska cena
+  dobra dostępność
+ duża wydajność
+ dobre nawilżenie
+ gęsta konsystencja

Minusy:
- skład
- wolna wchłanialność przy za dużej ilości

Moja ocena:


Macie swoje ulubione tłuste, gęste kremy do wieczornej pielęgnacji?

Ulubieńcy października

Ulubieńcy października

Witajcie ;)!

Za oknem buro i deszczowo, mnie męczy silne przeziębienie. Udało mi się jednak zebrać się w sobie by przedstawić Wam kilka produktów, które wyjątkowo często były przeze mnie wykorzystywane w październiku. Nie ma tych produktów dużo, ale są one zdecydowanymi faworytami. Jeśli jesteście ciekawi zapraszam dalej. 


W październiku moje gusta podbiły dwa produkty z kolorówki, trzy z pielęgnacji i jeden zapach ;). Cieszę się, że mogę pokazać Wam produkty z różnych kategorii, a nie ograniczać się tylko do jednej jak to czasem bywa, ale cóż, nigdy nie wiadomo co nam przypadnie do gustu ;). Na pierwszy ogień pójdzie kolorówka. 


Lakier ten już pewnie kojarzycie, ponieważ pokazałam go już w Lakierowym Poniedziałku. Gościł na moich paznokciach przez praktycznie cały miesiąc. Przyciąga mnie jego ciekawy poziomkowy kolor. Ostatnio w czerwieniach na paznokciach czuję się najlepiej. Ten jest szczególnie interesujący ;). 


Szminka jest drugim produktem z kolorówki, który trafił do moich ulubieńców w ubiegłym miesiącu. Bardzo często gościła na moich ustach. Jak możecie zobaczyć na powyższym zdjęciu zostało mi jej niewiele. Kolor to ciepły pomarańczowy. Na moich ustach wygląda wg mnie cudownie. Nie jest typową pomarańczą, ma lekkie tony czerwieni, ale bardzo delikatne. Nie jest krzykliwa i idealnie dopasowuje się do makijażu. Szczerze mówiąc powinna trafić do moich ulubieńców wszech czasów, ponieważ z nią czuję się najlepiej ;). Wkrótce pojawi się jej recenzja. 

Przyszedł czas na pielęgnacje.


Z całego serca uwielbiam oliwkę dla dzieci Hipp. Jednak postanowiłam spróbować innych balsamów, których mam dość dużo w zapasie do wykorzystania. Moja skóra od jakiegoś czasu była lekko przesuszona, dlatego postanowiłam wypróbować regenerujące mleczko do ciała od Garnier. Przeznaczony on jest do skóry bardzo suchej. Już po pierwszym użyciu zauważyłam i poczułam różnicę, a stosowany regularnie przez tydzień przywrócił mojej skórze odpowiednie nawilżenie. Zdecydowanie polecam!  


O tym, że krem z Lidla bardzo lubię mogliście przekonać się w już dość starym poście tutaj. Krem tam prezentowany wciąż jest moim numerem jeden. Dołączył do niego krem, który widzicie na zdjęciu powyżej. Nie jest to typowy krem, producent nazwał go koncentratem ze względu na jego gęstość. To bardzo trafne określenie. Jest ogromnie gęsty, bardzo pomału wychodzi z tubki. Już niewielka ilość wystarcza na pokrycie całych dłoni. Wiem, że wielu osobom może przeszkadzać jego konsystencja, ale ja ją bardzo lubię. Używam go codziennie wieczorem przed pójściem spać. Dłonie dzięki niemu są aksamitnie gładkie i nawilżone. Niebawem jego pełna recenzja na blogu. 


Olejek nawilżający Phenome poznaliście bliżej całkiem niedawno. Używam go codziennie wieczorem, a w weekendy nawet rano, gdy znacznie później wykonuję makijaż. Jego pełną recenzję znajdziecie tutaj . Stał się moim faworytem w pielęgnacji twarzy. Nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez niego. Poszukuję jeszcze nawilżającego, lekkiego kremu, który będę mogła używać rano przed nałożeniem makijażu. Jeśli macie możliwość wypróbujcie go, jest tego wart! 


Tak jak pisałam na początku w moich ulubieńcach pojawił się jeden zapach. Mam go już bardzo długo i co jakiś czas używam, jednak w poprzednim miesiącu on królował. Poznajcie Cacharel Promesse. Jest to zmysłowy kwiatowo-owocowy zapach. 
Nuty zapachowe: 
nuta głowy: cytrusy, jaśmin, orchidea 
nuta serca: jeżyna 
nuta bazy: piżmo, ambra, cedr, drzewo sandałowe.  
Zapach ten jest niezwykle przyjemny i kuszący. Wiele osób kiedy go używam pyta się mnie co to za piękny zapach. Jest bardzo trwały i wydajny. Powąchajcie go i zobaczcie jak przyciąga uwagę ;). 

Znacie te produkty? Może jeden z nich jest Waszym ulubieńcem? 

Copyright © 2016 Good to try! , Blogger