Moje małe uzależnienie zakupowe

Moje małe uzależnienie zakupowe

 Na pewno wiele (żeby nie napisać każdy) z nas/Was ma różne zakupowe fanaberie i miłości. Jest coś takiego, że są osoby kupujące ciągle buty przy całkiem rozsądnych ilościach posiadanych torebek, odzieży czy innych gadżetów. Są maniacy marynarek, torebek, elektroniki, kosmetyków - tu znam osobiście osoby kupujące np. tony pomadek, a posiadające 2 cienie. są też zwariowani na punkcie kupowania rowerów i gadżetów przydatnych do wycieczek rowerowych lub osoby gromadzące ubranka i zabawki dla swoich kotów bądź innych pupili. Osobiście przechodziłam w życiu różne etapy, w tym etap kupowania mnóstwa dekoracji i gadżetów domowych, ale jedno jest już od lat niezmienne. Zegarki. 




Od najtańszych badziewek na gumowych bransoletach, które wiele lat temu królowały i miałam ich z 10, przez te na pasku skórzanym, bransolecie, drewniane czy z innych dziwnych tworzyw. Uwielbiam zegarki. Wiele miałam, wiele oddałam lub wywaliłam, były takie, które sprzedałam przechodząc życiowo w fazę minimalizmu i nie gromadzenia przedmiotów, ale są też takie, które mam kilkanaście lat. Obecnie nie jest ich już wiele, z uwagi na wspomniane porządki, ale częste przeglądanie, śledzenie promocji, aby jakiś upatrzony w końcu wpadł do koszyka - to nadal zostało. Był etap, w którym chciałam mieć 1 model zegarka w 3 wariantach kolorystycznych, bo jak tu wybrać między srebrnym z czarną tarczą, czarnym z czarną tarczą czy różowym złotem. Zegarki często pojawiały się na moich zdjęciach we wpisach (co widać wyżej), nie potrafiłam ich zdejmować ani na chwilę. Pierwsze co robiłam po porannym prysznicu to oczywiście założenia zegarka, którego wybór odbywał się wieczorem, dzień wcześniej. Odkąd mam piękną, wysuwaną szufladę, w której mogą być ładnie ułożone obok siebie i podświetlone, nabrało to jeszcze innego wymiaru.

Dziś nie chcę jednak mówić o moich zegarkach tylko o tych, które są na tzw. Wishliscie. To, co dla mnie już od dość dawna ważne to jednak jakość, bo nie stawiam już na chwilówki, zmieniające kolor.

Nie jestem też gotowa za każdym razem wydawać 900-1000 zł na Korsy czy Tousy, więc chyba teraz szukam czegoś, co łączy solidność z dobrą ceną. Myślę, że zapomniane już dawno przez część osób zegarki Casio mają w sobie i jedno i drugie. Choć mnie kojarzyły się kiedyś ze zbyt sportowymi i pospolitymi, oferta niesamowicie się poszerzyła. I właśnie przeszukując sieć za taką sztuką, którą sobie wymyśliłam, trafiłam na nią w ofercie Casio. A przy okazji znalazłam drugi, który chętnie bym przytuliła na święta lub inną okazję :)


Pierwszy klasyczny, dość prosty w formie, o kwadratowej tarczy. Wszystkie w mojej szafie są okrągłe i coś, co wiem na pewno, to że kolejne będą inne. Stąd kwadrat. Elegancki, niewielki, delikatny. 





Nie zważając na to, co nosi się teraz, bo zawsze kieruję się moimi własnymi upodobaniami, wybrałam drugi, również nie okrągły. I tym razem też pierwszy bez klasycznych wskazówek. Elektronicznego nie miałam chyba nigdy, nawet jako dziecko :)





Drewniane dodatki na różne okazje

Drewniane dodatki na różne okazje

Od kilku lat na sile przybiera trend "eko" i "bio" co przejawia się w wielu dziedzinach życia. Chcemy jeść ekologiczne produkty, używać eko kosmetyki, nosić odzież produkowaną z naturalnych materiałów, mamy systemy różnego rodzaju w domach, przedmioty, które są z naturalnego drzewa. Unikamy plastiku (coraz więcej lokali podaje papierowe rurki, kubki, talerze), wracamy do wielorazowych ścierek w kuchni i wiele wiele innych. W domach dominuje też styl bardzo naturalny, pojawiają się elementy drewniane, rattanowe, które sama uwielbiam i coraz więcej wprowadzam go do swojego domu. Ostatnio w telewizji widziałam nawet reportaż o Polaku, który tworzy piękne drewniane TOREBKI! Absolutnie wyjątkowa sprawa. Drewno górą :)


Na tym wszystkim nie poprzestając, sama posiadam drewniany case/plecki na telefon, stojaki na tablet czy laptop, dębowe meble, a nawet drewnianą tacę pod jaja, zamiast kawałku plastiku :). Można tak wymieniać w nieskończoność i moje poszukiwania na pewno się nie skończyły. Zaczynam niebawem nowy etap w życiu, który poprzedza również wiele różnorodnych zakupów, dlatego przekopuję sieć, aby znaleźć coś, co mi wpadnie w oko, bo natura zagościła u mnie na stałe. Biznes obserwuje trendy i podąża za nimi coraz bardziej . Poszując w sieci lub stacjonarnie takich producentów, wcale nie jest ich tak wiele jak myślałam. WoodWear to jedno z miejsc, które oferuje nam osobiste dodatki drewniane, a wśród nich zegarki, okulary czy nawet muchy dla Panów. Zegarki szczególnie wpadły mi w oko i żałuję, że ciut za późno, aby zrobić z tego prezent na dzień chłopaka :) Nic straconego, będą i święta... No tak, już niebawem hoł hoł hoł! Takie drewniane dodatki to po prostu coś, co wręczamy bez wstydu, bo jest klasyczne, piękne, eleganckie i bardzo na czasie. Sama nie pogniewałabym się za piękny, damski zegarek z drewna. Coś genialnego. Mam nadzieję, że niebawem będziemy mieli dostęp do jeszcze większej ilości naturalnych przedmiotów, także tych do domu, biżuterii, dodatków czy gadżetów.

Coral Essence BeGlossy wrzesień 2020

Coral Essence BeGlossy wrzesień 2020

Jesień-wrzesień :) Ale co z tego jak pogoda piękna a wokół dzieją się same dobre rzeczy. Na świecie oczywiście nie do końca, bo sytuacja zarówno ta Covidowa, jak i geopolityczna wydaje się być co najmniej niepokojąca, ale w tym moim małym, osobistym świecie, same dobre zmiany :) Jedna z nich waży ponad tonę, ma 4 koła i rocznik 2020, więc nietrudno się domyśleć. W każdym razie wrzesień pod kątem BeGlossy zawsze był dla mnie super trafiony i z sentymentem wspominam wiele z nich. Chociażby zeszłoroczny Atelier de Beaute - klik - gdzie zestaw pędzli, gąbeczka i kosmetyki podbiły oczekiwania. Wrzesień zawsze zachwyca, a jak jest tym razem w edycji Coral Essence?


Na początku warto zauważyć, że delikatna kolorystyka karty, pasuje do niektórych opakowań zawartości, co fajnie się ze sobą komponuje :) Drobiazg, ale jednak. Pudełko było wyjątkowo ciężkie, więc spodziewałam się w środku co najmniej dwóch pełnowymiarowych butelek.

No i mamy tym razem 7 produktów, w tym 6 pełnowymiarowych oraz miniaturka, a Ambasadorki BeGlossy otrzymały dodatkowy produkt do rąk w pełnym wymiarze. Wyjmując kolejny i kolejny kosmetyk, byłam naprawdę mile zaskoczona.


1. AA Super Fruits&Herbs - żel do mycia ciała dynia&jaśmin

Produkt pełnowymiarowy
Cena: około 11 zł/500 ml

Po pierwsze, piękne opakowanie i kolor. Po drugie, zapach mnie powalił. Jest nieoczywisty, zupełnie inny niż większość. Ma w sobie coś świeżego i słodkiego, ale też olejkowe nuty. Cudo. Spojrzałam też na skład, który jest baaardzo długi, ale 25 składników to ekstrakty roślinne, kwiatowe lub olejki! Wielu nazw nawet nie kojarzę i musiałam sprawdzić. Takiego combo już dawno nie widziałam w żelu. Cena jak na żel pół litra jest naprawdę niska. Wystarczy mi pewnie na bardzo długo. Jak nie przepadam za tym, że żel za żelem w pudełkach, tak ten mnie zaciekawił i jest na plus. AA chyba na stałe wkradło się do boxa, bo co edycję coś od nich możemy znaleźć. Może jednak przydałaby się większa różnorodność marek, bo wszystko, nawet co dobre, może się znudzić. 



2. Marion Golden Skin Care - odmładzająca maska na twarz

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 8 zł/szt.

Maska klasycznie, ale tym razem znów lepiej. Przede wszystkim hydrożelowe maski to moja ulubiona wersja, która przebija nawet te na tkaninie. Daje najlepsze uczucie ukojenia, łagodzenia i genialny efekt. Wygląda bardzo ładnie, ale to tylko szczegół. Choć cena nie jest wygórowana, uważam to za dobry wybór wśród masek. Miesiąc temu również był to Marion (co jest kolejnym po AA powtórzeniem producenta) i maseczki też były ciekawe. Powtórzę się jednak, że jeśli co miesiąc będzie to Gliss, AA, Marion - w końcu nie będzie to miłe zaskoczenie. 



3. Gliss Split Ends Miracle - ekspresowa odżywka w sprayu

Produkt pełnowymiarowy
Cena: około 13 zł

Od lat nie używałam odżywki w sprayu, ale akurat kilka miesięcy temu zaczęłam używać innej wersji Glissa (czarnej) i po tak długim czasie wróciłam z zamiłowaniem do stosowania odżywki bez spłukiwania. Obecnie, kiedy moje włosy są w połowie naturalne, a w połowie mam jeszcze blond farbę, działa na nie idealnie. To spowodowało, że ucieszyła mnie obecność akurat tej wersji, a nie klasycznej, spłukiwanej, którą również można było znaleźć w pudełkach. Dodatkowo mam jeszcze szampon z tej samej serii, a w parze mogą zdziałać jeszcze więcej. Nie są to kosmetyki naturalne, które też uwielbiam, ale wśród drogeryjnych, Gliss jest przeze mnie lubiany. Akurat w tym przypadku powtórzenie marki traktuję jako uzupełnienie zestawu do włosów, więc jest to jak najbardziej ok. Jeśli natomiast wraz z kolejnymi edycjami będą pojawiały się produkty Gliss z innych serii do włosów, będzie to już zbyt wiele...

4. Maybelline Lifter Gloss - błyszczyk

Produkt pełnowymiarowy
Cena: około 40 zł

No i jest! Pomadek i błyszczyków nigdy dość. Czekałam na jakiś kolor dopasowany do moich upodobań, bo niestety ostatnio trafiały mi się ciemne brązy i fiolety, których nie używam. Tym razem przepiękny, delikatny choć wcale nie taki jasny. Trochęę mix nude z różem. Pewnie wolałabym mat, bo on wciąż dla mnie króluje ze względu na swoją trwałość, ale błyszczyk też jest ok. To chyba mój ulubieniec pudełka <3 



5. Biodermic Dermocosmetics - serum kolagenowe

Produkt miniaturowy
Cena: 59 zł/30 ml

Opis producenta bardzo zachęca i prezentuje serum jako aktywne, dające szybkie efekty. Przy małej pojemności zapoznam się głównie z konsystencją, zapachem i tym, czy mnie nie podrażnia, ale chętnie poznaję kosmetyki w mniejszym wydaniu, a nieznane dotąd.

6. Glazel Visage - sypki cień Glamour 15

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 12,90/2g

Cienie! Na to czekałam. Nie kojarzę Glazel w BeGlossy, więc nareszcie coś nowego. Samą markę lubię, kilka lat temu miałam kilka cieni/pigmentów i były rewelacyjne. Ten kolor jest idealny. Nareszcie coś rozjaśniającego, coś co daje efekt glow. Pięknie rozświetli wewnętrzny kącik, ale też całą powiekę. Kolorystyka jest w tym miesiącu idealna. Bezpieczna i pasująca pewnie większości osób. 




7. Lirene - rajstopy w sprayu

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 19,00 zł/75 ml

I tu mamy coś co połowie może się spodoba, ale ryzykowne. Z jednej strony, mega zaskoczenie i czegoś takiego jeszcze nie było. Pasuje do pory roku, choć już za moment będziemy chyba ubierać grubsze rajstopy. No ale, większość kobiet chyba ma karnację jasną w Polsce, a trafił się do ciemnej, a w dodatku mnie nie przekonuje taki wynalazek. Zawsze pojawią się jakieś plamy, nierówności i widać, że coś nie gra. Dla mnie minus i po prostu mogę komuś przekazać. Wypróbowałam na kawałku skóry i kolor jest po prostu pomarańczowy...


Oraz na koniec dodatek dla Ambasadorek, czyli żel do higienizacji dłoni od Sesdermy. Na początku pomyślałam, że to coś do dezynfekcji, bo w końcu temat na topie, ale używa się go po umyciu i zdezynfekowaniu dłoni, a konsystencją to po prostu delikatny balsam. Ma dość specyficzny zapach. Jeśli ma pomóc kondycji skóry dłoni w czasie kiedy non stop wsmarowujemy w nie agresywne żele wlane do dozowników w marketach to pewnie warto. Zaciekawił mnie i na pewno będę go mieć przy sobie.


Tym razem spod mojej klawiatury wyszło dużo pozytywnych słów odnośnie rodzaju produktów i jak najbardziej cieszy widok kolorówki od producentów, których dawno nie było. Dla wyważenia, delikatny minus i wątpliwość budzi jednak powielanie z miesiąca na miesiąc trzech producentów. Sam dobór kosmetyków, świetny żel, piękna kolorystyka błyszczyka i cienia czy ciekawe serum są naprawdę super i wynoszą pudełko na wysoką ocenę. Chciałabym jednak poznać inne marki, bo czuję, że z oferty AA i Gliss znam już naprawdę dużo :)


Cena pudełka: 59 zł w subskrypcji
Wartość pudełka: około 110 zł
Moja ocena: 5/6 - głównie za powtarzanie w kółko tych samych producentów, ale jednak super produkty

A co Wy myślicie o Coral Essence?


Pozycjonowanie stron - czy warto wiedzieć co to takiego?

Hasło pozycjonowanie od wielu lat nie jest już nam obce i w dobie tak dużej popularności blogów, vlogów i wszystkich social mediów, pewnie większość z nas chociaż zetknęła się z tym pojęciem.Tylko czy zastanawialiście się czym tak naprawdę jest i czy jest potrzebne? Czy przyda się tylko blogerom popularnym czy może odwrotnie, jest to coś dla początkujących autorów treści w internecie? Postaram się chociaż trochę przybliżyć temat tym, którzy nie zagłębiali się na własną rękę. 

Pozycjonowanie strony w Google

Co to takiego?

Tak naprawdę pozycjonowanie w wyszukiwarce internetowej są podejmowanymi przez nas (lub firmy profesjonalnie się tym zajmujące) działań, których główny celem jest zwiększenie widoczności naszej strony internetowej w wyszukiwarce internetowej. Tak można ująć to najprościej.

Czy można wpłynąć na popularność naszej strony?

Zastanówmy się. Kiedy wpisujemy sobie w Google cokolwiek, może to być „pogoda Wrocław” „rower górski” czy „praca w IT”, wynik „wypluwa” nam listę stron internetowych, które Google lub inna wyszukiwarka, z której korzystamy, uzna jako najbardziej odpowiadające i pasujące do konkretnego hasła. Kiedyś też wydawało mi się, że nie mamy na to wpływu i po prostu zachodzi jakaś selekcja na podstawie tego, jak popularna jest dana strona, ile ma wyświetleń bądź komentarzy i jaka jest jej jakość. Tylko, że tonie wszystko i mamy na to wpływ. Są osoby i firmy/agencje, specjalizujące się we wsparciu autorów stron w uzyskaniu wyższej pozycji w wyszukiwarce właśnie dzięki pozycjonowaniu, na którym doskonale się znają. Od razu nasuwa się myśl, że to oczywiście kosztuje, to fakt, ale samemu byłoby trudno bazują na ogólnodostępnych informacjach porządnie się o to zatroszczyć.

Za tym, jaka jest kolejność i hierarchia wyświetlania wyników i stron, odpowiada magiczny algorytm Google. Na pierwszych miejscach zobaczymy te adresy, które zostały uznane za najbardziej pasujące do hasła, jakie wpisaliśmy i właśnie za tę kolejność odpowiada algorytm – domyślam się, że mega skomplikowany. Powszechnie znane i dostępne w internecie są jednak czynniki (i jest ich mnóstwo) wpływające bezpośrednio na to, na którym miejscu znajdziemy konkretną stronę. Jest ich wiele, dzielą się także na grupy i podgrupy, ale nie o to mi chodzi. Ważne, aby zdać sobie sprawę, że takie czynniki istnieją, możemy je poznać, możemy poświęcić czas i trochę dowiedzieć się na ten temat, aby postawić choć pierwszy krok do poprawienia widoczności naszej strony/bloga. Kluczowe jest to pewnie dla firm zajmujących się sprzedażą produktów lub usług, ale jest to też ważne dla indywidualnych użytkowników promujących swoje treści.

Dla przykładu, mamy czynniki związane z popularnością naszej strony i one bazują przede wszystkim na linkach przekierowujących z innych stron do naszej. Są to m.in. jakość stron internetowych, które nas linkują, ich ilość, obecność w social mediach i wiele innych.

Zapewniam, że wiedzy do przyswojenia jest dużo, ale zamiast ją opisywać tu, zachęcam gorąco i odsyłam do profesjonalnych źródeł, które w jasny sposób, również z użyciem pomocnych ilustracji, pomagają w zrozumieniu tematu. Jednym z takich miejsc jest moje źródło wiedzy, czyli strona Afterweb https://afterweb.pl/pozycjonowanie-stron/

A Wy jesteście już zaznajomieni z tematem pozycjonowania?

Tropical Island BeGlossy sierpień 2020

Tropical Island BeGlossy sierpień 2020

Lato w pełni, ale wakacje dobiegają końca. Pogoda jest idealna żeby wyjechać nad wodę i opalać się (z głową). W temat wakacji doskonale wpisuje się nowa edycja BeGlossy, która zachwyca wyglądem pudełka. Czekałam aż pojawi się kolejne tak ładne. Przyjrzyjmy się jednak temu, co było w środku, bo pudełko było całkiem ciężkie :)



W pudełku znalazło się tym razem 7 produktów pełnowymiarowych. Mamy zarówno coś do pielęgnacji twarzy, włosów, rąk, do makijażu oraz suplement. Różnorodność jest spora. Na kolorówkę czekałam jak zwykle :) Przyjrzyjmy się lepiej.

1. Gliss - szampon do włosów Split Ends Miracle

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 13,99 zł/400 ml

Wśród produktów drogeryjnych, Gliss jest jednym z niewielu, który akceptuję jako markę/linię. Wiele z nich bardzo wysusza i powoduje u mnie puszenie, ale próbowałam już wielu produktów Gliss (różne serie, wiele kolorów butelek przerobione) i działają na moje włosy wygładzająco. Podoba mi się też ich zapach, zwykle jest do siebie podobny. Szampon jak szampon, przede wszystkim będzie oczyszczał, ale dziwi mnie niska cena za tak dużą pojemność. Tylko dużo tych szamponów, bo niedawno był w kostce (czerwiec), a jeszcze wcześniej wielka butelka Nature Box i była moja hitów miniatura Biokap - tej marki chciałabym dużo więcej w pudełkach. Myślę, że teraz fajnie byłoby spróbować czegoś innego, nakładanego po myciu :) 

2. AA Hydro Sorbet - krem nawilżający

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 21,99 zł/50 ml

Bardzo lubię kosmetyki AA i do makijażu i pielęgnacji. Tak jak cieszyłam się ostatnio z rozświetlacza czy płynu do higieny intymnej, tak i krem AA jest wg mnie dobrym punktem tej edycji. Ma w składzie to, co mi przynosi ulgę i dobre efekty, więc niebawem zacznę go używać.

3. Concertino - antybakteryjny krem do rąk

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 6,99 zł/100 ml

Pierwsza raz mam styczność z taką firmą. Z tego co zdążyłam sprawdzić, w sieci widziałam jedynie żele antybakteryjne do rąk. Nie wiem czy to jakiś wyjątek, że firma wyprodukowała krem, ale samo dopisanie antybakteryjny powoduje, że łączę to oczywiście z obecnymi czasami pandemii. No cóż, jeśli nawilża tak dobrze jak inne kremy to czemu nie. Przekonamy się. Być może jest skuteczny.

krem do rąk

4. AA Wings of Color

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 25,49 zł/szt.

Od dawna czekałam na eyeliner! Co prawda nie jest to idealny strzał, bo jak na początku oczy mi się zaświeciły, bo kocham serię AA Wings of Color i czekałam na eyeliner, to miałam nadzieję, że jest po prostu czarny. Okazał się blue :) Też jest piękny, ale ja noszę klasyczną czerń i bardzo chciałam jej spróbować. Jeśli jednak jakość okaże się dobra to mogę dokupić iny kolor - tym bardziej, że występuje w 5 wersjach. Choć wolę w pisaku to zaczęłam sobie radzić z linerami w pędzelku, a ten wydaje się całkiem wygodny. To chyba hit pudełka jeśli o mnie chodzi. Teraz jeszcze tylko tusz Wings of Color i będzie ekstra komplet :)

eyeliner


5. Marion - maska na tkaninie x2

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 6,99 zł/szt.

Maseczek przeznaczonych tylko na okolice oczu jeszcze nie było, więc brzmi ciekawie. Ostatnio z kolei pojawiają się coraz ciekawsze maski, bo nie wiem czy pamiętacie, ale była też typowo na usta. Idzie to w dobrym kierunku. Design opakowań też mi się bardzo podoba, jest kobiecy i kojarzy mi się z imprezami karnawałowymi. 

maseczka oczy

6. CannabiGold

Kapsułki
Cena: 35 zł/10 kapsułek

To akurat niespotykane, choć kiedyś chyba kojarzę jakiś witaminowy shot w pudełku. Nie mam nic przeciwko, aby się znajdowały się takie produkty w pudełkach. Jedyna kwestia, że efektów nie zobaczymy tak szybko. 


7. Delia Cosmetics - lakier do paznokci

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 8,50 zł

Od jakiegoś czasu odzwyczaiłam się od lakierów, ale pomyślałam, że jakiś fajny letni kolor zawsze się przyda. Na spisie produktów zobaczyłam fajne, żywe kolory, ale jednak mi trafił się trochę taki lodowy. Co prawda ładny, ale zbyt zimny. Jest trochę perłowy, ma w sobie shimmer. Za jakiś czas z przyjemnością go użyję.



Cena pudełka: 59 zł w subskrypcji
Wartość pudełka: około 123 zł - tak jak ostatnio
Moja ocena: 5/6

Największe zaskoczenie i hit pudełka to wg mnie eyeliner, ale ciekawi mnie też test kremu do rąk i maseczek wokół oczu. Czeka mnie wieczorne spa. Po wystawianiu twarzy do słońca taka dawka nawilżenia na pewno się przyda. Uważajcie na swoją cerę i na słońce.

Jak podoba się pudełko?





Novaclear Hydro - nawilżająca pianka do mycia twarzy

Novaclear Hydro - nawilżająca pianka do mycia twarzy

Minęło kilka miesięcy odkąd życie zmieniło się w znacznym stopniu. Za mną już miesiące pracy Home Office i zupełnie innej rzeczywistości. Ostatni czas to dla mnie czas odpoczynku, bardzo intensywnych relacji rodzinnych, ale też okazja do porządków, bliższego przyjrzenia się swoim potrzebom. Za tym idą porządki i segregacja w szafie z ubraniami, ale też z kosmetykami. Osobiście udało mi się sprzedać kilka par butów i ubrań, które były albo nie użyte ani razu albo maksymalnie raz czy dwa. Zdecydowanie zmniejszyłam swoje zapasy, opróżniłam szafki i nie wiem jak to się dzieje, ale filozofia minimalizmu działa. Im mniej przedmiotów, niepotrzebnych gratów, tym lżej i głębiej można oddychać. Już od dawna wybrałam stawianie na jakość a nie ilość i to się opłaca.


W szafce z kosmetykami pojawiła się ostatnio nowa dla mnie, bardzo ciekawa buteleczka z kosmetykiem do twarzy. Marka kosmetyków Novaclear była mi już znana, ponieważ kilka razy miałam okazję próbować różne produkty. Pokazywałam tutaj m.in. płyn do mycia twarzy z serii Acne czy rewelacyjny płyn micelarny.

Tematem dzisiejszego wpisu będzie nawilżająca pianka do twarzy, która wzbudziła moją ciekawość nie tylko opisem działania, ale przede wszystkim sposobem aplikacji i wyglądem buteleczki.

Od producenta:

Nawilżająca pianka do twarzy z nisko- i średniocząsteczkowym kwasem hialuronowym delikatnie usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry, pozostawiając ją gładką i miękką w dotyku. Ekstrakt z ryżu wraz z alantoiną zapobiegają przesuszaniu skóry i łagodzą podrażnienia.


Składniki aktywne:

✓ Kwas hialuronowy
✓ Ekstrakt z ryżu
✓ Alantoina

Skład:

Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Ammonium Lauryl Sulfate, Sodium Hyaluronate, Oryza Sativa Extract, Allantoin, Urea, Propylene Glycol, Tetrasodium EDTA, Benyzl Alcohol, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Lactic Acid, Parfum.

Seria Hydro dedykowana jest skórze odwodnionej, suchej, potrzebującej nawilżenia. W serii tej znajdują się również nawilżające serum do twarzy, nawilżający krem-żel na dzień oraz nawilżający krem-maska na noc, które należy stosować po użyciu pianki. Jest również klasyczny żel do mycia twarzy w butelce z pompką, krem pod oczy, płyn micelarny i nawet pomadka do ust. Oferta jest naprawdę szeroka.

Zawsze lubiłam pianki najbardziej wśród dostępnych produktów do oczyszczania twarzy. Ich konsystencja jest tak przyjemna, że bardzo umila to pielęgnację cery zmęczonej całym dniem. Do mycia często używałam jakiegoś gadżetu typu szczoteczka czy specjalna myjka, dzięki którym zawsze skóra oczyszczona jest lepiej niż gdy robimy to dłonią. Teraz, kiedy mam piankę, mam 2 w 1, bo i przyjemną konsystencję i świetny sposób aplikacji. 


Silikonowa szczoteczka jest chroniona dzięki plastikowej nakładce, która zabezpiecza przed kurzem i zanieczyszczeniami. Piankę wystarczy delikatnie wycisnąć i kiedy pojawi się na szczoteczce, kolistymi ruchami masować skórę twarzy. Po spłukaniu skóra jest świeża, oczyszczona i miękka. Na szczoteczce widać wyraźnie zmywany ze skóry brud, który zgromadził się w ciągu dnia oraz resztki makijażu (mimo użycia płynu micelarnego). 



Ogromnym atutem jest więc dokładne oczyszczanie, ale również łatwy sposób wyczyszczenia samej końcówki. Wystarczy ją przepłukać i natychmiast spływa wszystko, co niechciane. 

Zapach pianki jest neutralny i w ogóle nie przeszkadza. Po jej użyciu nie odczułam niczego nieprzyjemnego, nie pojawiły się też wypryski lub wysypka. Cera jest na pewno bardziej świeża, lepiej przygotowana do aplikacji kremu lub serum. Odnośnie nawodnienia, jest mi to na razie trudno ocenić, bo bardziej wpływa na to stosowanie innych produktów, natomiast na pewno nie wysusza skóry po umyciu, tak jak niektóre żele. 


Według mnie to najlepsze, co można wybrać i jest tak wygodne, że ciężko będzie mi wrócić do zwykłego żelu z pompką. Produkt używa nawet moja druga połowa i ocenia go na plus.

Piankę można wyszukać w internecie tutaj.

Cena: około 26-27 zł/100 ml

Mieliście kiedykolwiek okazję używać coś z takim sposobem aplikowania?

Funny Sunny - BeGlossy lipiec 2020

Funny Sunny - BeGlossy lipiec 2020


Lipcowe BeGlossy o śmiesznej i rymowanej nazwie dotarło do mnie podczas urlopu, dlatego dopiero je odebrałam i mogłam zajrzeć do środka. Wcześniej nie chciałam sobie psuć niespodzianki i zawsze staram się omijać podpowiedzi, bo to element zaskoczenia lubię wciąż najbardziej. Pokażę Wam dziś co znalazło się w pudełku, choć pewnie już dawno mieliście okazję sprawdzić. Króciutko jednak skomentuję co ja uważam o zawartości w stosunku np. do poprzednich edycji.
 W Funny Sunny znalazło się 5 produktów pełnowymiarowych, 1 produkt dla Klientek VIP oraz próbka do przetestowania. W zeszłej edycji mieliśmy również 5 pełnowymiarowych kosmetyków i 1 dla VIP. 

1. Nivea Fresh Blends - żel pod prysznic 

Produkt pełnwymiarowy
Cena: 12,99 zł/300 ml

Moja wersja to malina, borówka i mleko migdałowe. Mamy jednak również w tej linii mango, morela, mleko ryżowe oraz wersja zielona - arbuz, mięta, mleko kokosowe. Żele Nivea nie należą do moich ulubionych, bo lubię stawiać na te naturalne, ale tutaj mamy sporo składników pochodzenia naturalnego, a nawet na opakowaniu podkreślono, że butelka powstała z recyklingu. Zapach jest piękny, bardzo słodki, a więc w sam raz dla mnie. Jest idealny na lato, soczysty. Sprawia mi przyjemność, bo miałam już okazję go wypróbować zaraz po odpakowaniu. Dobrze też, że nie powtórzył się żel pod prysznic - w zeszłej edycji mieliśmy żel do higieny intymnej.


2. AA Wings of color - holograficzny rozświetlacz do twarzy i ciała

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 39,99 zł/szt.

Uwielbiam produkty z serii Wings of color. Miałam już kilka, w tym puder i rozświetlacz do twarzy i byłam bardzo zadowolona. Są świetnej jakości. Nie będę używać często akurat holograficznego, bo to raczej na okazje kiedy wyjątkowo przykłada się do makijażu (i robi go przy toaletce w pełnym świetle żarówek :)), ale wypróbuję. Dużo bardziej cieszę się z tego niż z pomadki Bell w zeszłej edycji BeGlossy. Produkt na plus.
Piękne kolory: turmalinowy fiolet, szmaragdowa zieleń i szafirowy błękit, dają połysk i odpowiednie odbijanie światła. 
3. Mbeauty Cosmetics - nawilżająca maseczka hydrożelowa do ust 

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 12,99/ szt.

To jest dla mnie największa ciekawostka edycji. Do tej pory co najmniej kilkakrotnie pudełka skrywały maleńkie pudełeczka z peelingami do ust, ale maseczki hydrożelowej chyba nie było. Chętnie się przekonam jak działa i jak się aplikuje taką formę maski na usta. Interesuje mnie czy jest to rozwiązanie praktyczne czy jakiś wymysł producentów. Bez względu na to, jest to coś zupełnie nowego i cieszę się z tego, że trafiło do pudełka. 
4. RedBlocker - aktywny kompres w masce

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 29,14 zł/50 ml

Marka RedBlocker jest mi znana głównie z reklam, bo naprawdę często da się zauważyć ich produkty w telewizji. Nie miałam jednak nigdy okazji używać i w BeGlossy też nigdy nie było, więc kolejny produkt uważam z dobry wybór. Maska jest przeznaczona do cery wrażliwej, bazuje na czerwonej glince i ma działać łagodząco. Już nie mogę się doczekać pierwszego użycia. 
5. N.A.E - dezodorant roll-on

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 21 zł/50 ml

Po raz kolejny coś nowego w tej edycji. Jestem naprawdę zaskoczona. Dezodorant w kulce ucieszył mnie już przez sam fakt, że jest w kulce, bo lubię tę formę aplikacji. Producent zapewnia, że 90% to składniki pochodzenia naturalnego, a 20% z upraw organicznych, a w składzie nie ma alkoholu. Pachnie bardzo ładnie, roślinnie. Jest delikatny. Ma chronić do 24h, natomiast tego nigdy nie sprawdzę, bo sobie nie wyobrażam jak by to było możliwe. Kolejny plusik dla pudełka i jako edycja letnia,w te upalne dni, idealnie trafione. 

Produkt pełnowymiarowy
Cena: 11,99 zł/szt.

Tradycyjnie maseczka, ale tym razem ciekawsza :) Wygląd pandy bardzo mnie rozbawił, a działanie rzeczywiście miała kojące, wyciszające i bardzo przyjemnie chłodzące. 

Podsumowując, dla mnie w tej edycji dużo zaskoczeń, nieznane produkty, producenci. Najbardziej ciekawi mnie maska do ust, maska do twarz RedBlocker i dezodorant. Ciekawie dobrane produkty, odpowiednie na lato. 

Cena pudełka: 59 zł w subskrypcji
Wartość pudełka: około 125 zł
Moja ocena: 5/6

W przyszłej edycji najbardziej chciałabym zobaczyć coś do włosów, ale czekam wciąż na więcej naturalnych kosmetyków. W każdym razie Funny sunny sprawiło, że moje lato będzie przyjemniejsze. 

A jak Wam się podoba?



Copyright © 2016 Good to try ! , Blogger