Pielęgnacja do 15 zł vol. 2

Pielęgnacja do 15 zł vol. 2

W poprzednim poście poznaliście opinię na temat kilku wyjątkowo niedrogich produktów do pielęgnacji, m.in : krem do rąk, peeling do stóp, oliwka do ciała, płyn do demakijażu. Pora na kolejne. Oto produkty, które stosuję na co dzień i jestem z nich zadowolona. 

#1 Czekoladowy peeling cukrowy do ciała Sweet Secret, Farmona

O tym cudownym zapachu ciemnej czekolady i pistacji wspominałam już przy okazji mleka do kąpieli z tej samej serii. Peeling ze zdjęcia również świetnie wpisuje się w grupę odświeżających kosmetyków na wiosnę. Dlaczego? Kryształki cukru w nim zawarte usuwają martwe komórki naskórka i pozostawiają świeżą, wygładzoną i pachnącą skórę. Efekt jest cudowny, ale największą różnicę poczujemy po regularnym stosowaniu go przez pewien czas. Myślę, że po zużyciu opakowania zdecydujecie się na zakup drugiego. Do głównych zalet należy oczywiście zapach - zniewalający, ale bardzo naturalny. 


Tak jak cała linia kosmetyków Sweet Secret, ten peeling cukrowy na pewno znajdzie swoich wielbicieli wśród zwolenników naturalnych kosmetyków. Konsystencja gęsta, aksamitna i bardzo przyjemna w dotyku. Efekt to skóra wygładzona, miękka, delikatna i odświeżona. Wypróbujcie, a nie pożałujecie. Ja do Sweet Secret przywiązałam się mocno i na długo. 


Do tej pory znalazłam go jedynie w Douglasie. 

Pojemność: 225 g
Cena: 11.90 zł
Ocena: 11/10 :) <3

#2 Płyn do demakijażu oczu, Ziaja

Wyjątkowo niedrogi płyn, który sprawdza się może nie doskonale, ale jest przyzwoity. Za taką cenę nie możemy spodziewać się cudów i zmywania porównywalnego do płynu Bioderma Sensibio. Płyn jest uniwersalny, a jak wiadomo lepiej dobrać dla siebie odpowiednio produkty do cery tłustej, normalnej lub suchej. Myślę jednak, że jeśli brak nam gotówki na coś lepszego to warto sięgnąć właśnie po niego. Zmywa dobrze cały makijaż (eyeliner+tusz) i nie podrażnia. 



Pojemność: 120 ml
Cena: 4 zł
Ocena: 7/10

#3 Krem do rąk i paznokci Sweet Secret, Farmona

Po raz kolejny już moja ulubiona pod każdym względem linia kosmetyczna Sweet Secret. Sprawdziła się również jeśli chodzi o krem do rąk. Przepiękny zapach słodkich trufli i migdałów to uczta dla zmysłów tak samo jak w przypadku czekolady i pistacji. Krem doskonale nawilża, nie pozostawia rąk tłustych i od razu się wchłania. Często trafiałam na kremy, których użycie zmuszało mnie do odczekania kilku minut, aby nie pozostawić na wszystkich ubraniach tłustych plam. W tym przypadku na pewno tak nie będzie, ponieważ sweet secret doskonale się wchłania. Godny uwagi ! :) Jedyny minus to dostępność. Do tej pory spotkałam go w Douglasie i Cosmedice.


Pojemność: 100 ml
Cena: 7,90 zł
Ocena: 10/10

#4 Krem do stóp, Lirene

Po miesiącach przetrzymywania stóp w zimowych butach i grubych skarpetach pora wypuścić je na wolność! Przydałoby się najpierw o nie zadbać, bo często po zimie skóra jest przesuszona i popękana. Właśnie do takiej skóry świetnie nadaje się regenerujący krem od Lirene. Krem stymuluje regenerację naskórka i likwiduje zrogowacenia. Po stosowaniu go przez miesiąc odczułam ogromną różnicę i przekonałam się, że warto poświęcić chwilę każdego wieczoru żeby zadbać o stopy. Skóra na piętach jest specyficzna i często trudno nam znaleźć krem, który pozostawi ją miękką i gładką, ale na pewno po Lirene można się tego spodziewać. Szczerze mówiąc ten produkt przerósł moje oczekiwania, a jego jedynym minusem jest zapach, który dla mnie jest zbyt intensywny. Krem zawiera olejek z drzewa herbacianego i prawdopodobnie to właśnie on nie do końca mi odpowiada. Zapach to jednak kwestia bardzo subiektywna i ile gustów czy preferencji, tyle opinii. Efekt: skóra miękka, wygładzona i dogłębnie zregenerowana.  Polecam gorąco, ale dla siebie postaram się znaleźć krem Lirene o przyjemniejszym zapachu. 


Pojemność: 75 ml
Cena: 8,99 zł
Ocena: 9/10

#5 Krem do rąk, Ziaja

W mojej szufladzie swoje miejsce mają aż 3 kremy do rąk Ziaja. Poza dwoma widocznymi na zdjęciu mam również oliwkowy, który tak naprawdę nawilża najlepiej spośród tej trójki. Generalnie pod względem zapachowym obydwa są niesamowite. Konsystencja również przyjemna, lekka i nietłusta. Wchłaniają się błyskawicznie i pozostawiają uczucie nawilżonych i gładkich dłoni. Obydwa także wzmacniają paznokcie i zapobiegają ich rozdwajaniu. Nie jestem w stanie stwierdzić, który z nich jest lepszy. Różnica jest taka, że kozie mleko zawiera witaminę A i E oraz służy jako profilaktyka zmarszczek, natomiast kokosowy krem zawiera lipidy z orzecha kokosowego oraz olej Canola, który chroni przed szkodliwym wpływem UV. Doskonale więc nadaje się dla osób korzystających z solarium lub latem, kiedy wystawiamy skórę do słońca. Są niedrogie i w moim przypadku świetnie się sprawdzają. 



Pojemność: 80 ml
Cena: około 5 zł
Ocena: 9/10

#6 Krem do rąk, Johnson's Body Care

Na koniec nieco po przejściach, ale bardzo wysłużona tubka kremu, który praktycznie przez 3 lata stosowałam bez przerwy. Przez okres liceum był to jedyny krem, który kupowałam i naprawdę byłam od niego uzależniona :) Bywały dni kiedy pod ławką smarowałam nim dłonie na każdej lekcji :) Uwielbiam jego delikatny i przyjemny zapach. Konsystencja nieco bardziej tłusta niż przykładowo Sweet Secret, jednak tylko początkowo, bo po wchłonięciu skóra jest naprawdę maksymalnie długo nawilżona. Nawet jeśli umyjemy ręce, dłonie wciąż pozostają miękkie. Kosztuje nieco więcej, ale od strony technicznej myślę, że jest najlepszy ze wszystkich wyżej wymienionych. Pozostawia bardzo miękkie i aksamitne dłonie i całkowicie eliminuje poczucie szorstkiej skóry. Trzeba go wypróbować przynajmniej raz żeby przekonać się ile można stracić stosując inne kremy :) Zawsze, ale to zawsze będę o nim pamiętać i do niego wracać.


Pojemność: 100 ml
Cena: 9-10 zł
Ocena: 10/10 !!!

Wypróbujcie i sami oceńcie :)

Na koniec kawałek, którego słucham w kółko, urzekł mnie szczególnie tekst. Miłego weekendu :)


Produkty do pielęgnacji do 15 zł

Produkty do pielęgnacji do 15 zł

Zapraszam Was na serię postów różnego typu produktów do 15 zł, które mogę Wam z czystym sumieniem polecić. Myślę, że nie w każdym przypadku należy wydawać fortunę na markowe kosmetyki, ponieważ możemy znaleźć godne uwagi produkty w rozsądnej, przystępnej cenie.  Mam kilka pomysłów na tę serię. Tym razem natomiast skupię się na produktach do pielęgnacji włosów, ciała, dłoni a także twarzy. Produkty te sprawdziły się w moim przypadku. Może znajdziecie tu coś dla siebie ;).

Na początek coś z pielęgnacji twarzy.

Krem NIVEA aqua effect



 Trafiłam na niego zupełnym przypadkiem przy kasie w Rossmannie. Zachęciła mnie do zakupu jego cena 9,99 zł. Mam cerę normalną. Lubię czuć jak skóra jest odświeżona i nawilżona. Nie uznaje rozróżnienia kremów na dzień i na noc. Krem ten spisuje się u mnie doskonale. Odpowiednio nawilża, bez natłuszczania skóry. Szybko się wchłania, dzięki czemu możemy stosować go jako podkład pod nasz makijaż. Kiedy nałożymy go na twarz daje uczucie chłodu i odświeżenia. To bardzo przyjemne, myślę, że będzie jeszcze bardziej przyjemne gdy użyjemy go po całym upalnym dniu ;). Ma przyjemną lekką formułę, nie klei się, a jego zapach jest bardzo naturalny i nie sądzę by komuś mógł przeszkadzać. 

Cena: 9,99 zł na promocji w Rossmannie, w cenie regularnej także mieści się w naszym przedziale, ponieważ kosztuje 14,99 zł.
Moja ocena : 10/10

Drugim produktem do pielęgnacji twarzy jest 2- fazowy płyn do demakijażu Bawełna z Bielendy. 



Bielenda wypuściła na rynek kilka różnych wersji tego produktu. Ja skusiłam się na Bawełnę, która podobno ma wzmacniać rzęsy. Takiego efektu w tym przypadku niestety nie zauważyłam. Jest to płyn 2- fazowy, dzięki czemu możemy być pewne, że zmyje wodoodporny tusz do rzęs, mocną kreskę oraz ciemne cienie do powiek. Płyn ten jest dość tłusty co daje nam uczucie lekkiego nawilżenie wokół oczu. Nie podrażnia, nie uczula, mogą go stosować osoby noszące szkła kontaktowe, oraz z wrażliwymi oczami. Nie używam go obecnie codziennie, ale zawsze mam go w kosmetyczce- tak na wszelki wypadek. Dodatkowym plusem tego produktu jest jego łatwa dostępność.

Cena: 5-7 zł
Moja ocena: 8/10

Do pielęgnacji twarzy używam także peelingu z Perfecty. 


Ten produkt już przedstawiałam bliżej na blogu jakiś czas temu <KLIK> .Nie sposób jednak nie wspomnieć o nim w tym przypadku.

Cena: 12,59 zł w Rossmannie

Moja ocena: 8/10 

Moim produktem nr 1 w pielęgnacji ciała jest oliwka pielęgnacyjna Hipp.


Zaczęłam ją stosować przy dużym wysuszeniu skóry. Od tamtej pory używam jej regularnie dzień w dzień, a właściwie wieczór w wieczór. Oliwka ta, jak i każda inna nie jest dobra do stosowania rano po prysznicu, ponieważ bardzo długo się wchłania. Natomiast pozostawiona na noc czyni cuda dla skóry. ;) Ma przyjemny delikatny zapach. Koniecznie muszę zaznaczyć, że ma bardzo naturalny skład, bez chemii, idealny dla ciała. Nie zamienię jej na nic innego. To dla mnie produkt doskonały. Dzięki tej oliwce moja skóra jest jedwabiście gładka i doskonale nawilżona. Czego chcieć więcej?!;)

Cena: około 13 zł
Moja ocena: 10/10

Czas na krem do rąk. 
Gorąco polecam krem Cien z Lidla. 


Krem ten wypatrzyłam u koleżanki i postanowiłam, że muszę go spróbować. Nie żałuję, ponieważ okazał się najlepszym kremem jaki miałam, a miałam ich w swojej kolekcji naprawdę wiele. Jest to krem intensywnie nawilżający z olejkiem z migdałów i masłem shea. Mogę potwierdzić, nawilża. Nie klei się, ma delikatny zapach olejku migdałowego. Szybko się wchłania pozostawiając uczucie świeżości na dłoniach. Dostępny jest na dziale kosmetycznym w Lidlu. Plusem tego kremu jest także jego cena równa 3,99zł. Na tę chwilę to mój ulubiony krem do rąk i nie zamierzam go zmieniać. 

Cena: 3,99 zł
Moja ocena: 10/10

Lato zbliża się do nas wielkimi krokami. Warto zadbać o stopy, które będziemy odsłaniać w sandałach czy japonkach. Do tego idealny będzie peeling do stóp bebeauty z Biedronki.


Peeling ten ma za zadanie złuszczyć martwy naskórek. Zawiera on w sobie naturalny pumeks, który posiada silne, mechaniczne właściwości ścierające. Lanolina ma za zadanie oczyścić, wygładzić i uelastycznić skórę stóp. Zapobiega pękaniu naskórka. Bardzo lubię ten peeling. Musimy pamiętać, że jest on dodatkiem, nie poradzi sobie z naskórkiem, który narastał nam przez cały zimowy okres. Jest to produkt, który pomoże utrzymać nam dobry stan naszych stóp. Dzięki niemu stopy stają się gładkie, nie pękają pięty i nie pojawiają się zgrubienia. Dostępny jest w Biedronce.

Cena: około 3 zł!!:)
Moja ocena: 10/10

Ostatnim produktem w tej serii będzie szampon do włosów Alterra.


Rossmann wypuścił serię produktów do pielęgnacji włosów, która nie zawiera syntetycznych barwników, substancji zapachowych czy konserwujących. Szampony te pozbawione są sylikonów, parafiny i SLSu. Jednak przy braku SLSu musimy liczyć się ze słabszym pienieniem się produktu, choć nie zawsze tak jest. Jak dla mnie szampon ten pieni się dobrze. Zawsze wybieram tę wersję- z papają i bambusem, która ma zwiększać objętość. Niczego takiego nie zauważyłam, ale nie jest to dla mnie problemem. Wybieram go, ponieważ najbardziej podoba mi się jego zapach ;). Na serię szamponów Alterra skusiłam się dzięki braku SLSu. Zauważyłam znaczną poprawę w kondycji- miękkości moich włosów. Przy innych szamponach czułam się jakbym miała siano na głowie. Dostępny jest tylko w Rossmannie. Spróbujcie, naprawdę warto!

Cena: 9.95zł w cenie regularnej, jednak co jakiś czas możemy kupić go na promocji za 6,49zł. 
Moja ocena: 10/10

Z produktów do pielęgnacji to wszystko. Mam nadzieję, że każdy znajdzie coś dla siebie. 
Niebawem druga część tej serii - kosmetyki kolorowe do 15 zł. ;)
Mascara vol. 2

Mascara vol. 2


Jakiś czas temu opisałam już kilka tuszów (Rimmel, Astor, L'oreal, Max Factor, Maybelline) a dziś pora na kolejne dwa. Całe szczęście z obu jestem bardzo zadowolona. Mowa o Maybelline New York Illegal Length i Lovely Curling Pump Up Mascara.



Maybelline Illegal Length nie należy znowu do najtańszych mascar na rynku, bo kosztuje 31-36 zł. Możemy za to wyposażyć się w nią podczas promocji kiedy kosztuje przykładowo 26 zł. Mnie udało się trafić na promocję akurat wtedy, kiedy chciałam ją zakupić. Pierwszy kontakt z Illegal Length niezbyt mnie przekonał, ale szybko uległo to zmianie. Podstawowa zaleta to naturalne, rozczesane i nieposklejane rzęsy i wyraźne wydłużenie. Od dawna szukam tuszu, który wydłuży moje rzęsy i pokładałam wielkie nadzieje widząc nazwę "Illegal Length". Może taka illegal ta długość wcale nie jest, ale na pewno satysfakcjonująca.


Wyczytałam, że mascara zawiera specjalne mikro włókna i szczoteczkę Fiber Fix, co nie za wiele mówi, ale najważniejszy jest efekt. Szczoteczka nie należy do moich ulubionych, bo nie jest plastikowa, ale w tym przypadku wcale mi to nie przeszkadza. Tusz zasycha błyskawicznie i nie odbija się po nałożeniu na rzęsy. Nie kruszy się i nie pozostawia żadnych grudek. Muszę przyznać, że daje naprawdę naturalny efekt. Ponadto bardzo dobrze się zmywa i nie zostawia żadnych smug pod oczami. 


Nie mogę niestety zapomnieć o jedynym minusie tego tuszu. Od czasu zdarza się, że włoski ze szczoteczki podczas malowania wpadają pod powiekę. Kiedy do tego dochodzi, przez cały dzień odczuwam nieprzyjemne kłucie i irytuje mnie fakt, że nie mogę się tego pozbyć. Zdarzyło mi się to dwa razy i cały dzień przechodziłam grzebiąc palcami pod powieką. Nieprzyjemne, ale prawdziwe. Mam nadzieję, że więcej mi się to nie przytrafi, ale spotkałam się z opiniami innych użytkowniczek, które również tego doświadczyły. Może nie jest to optymistyczne zakończenie, ale myślę, że mimo wszystko warto mieć tę mascarę ze względu na efekt jaki pozostawia. 

Przeznaczenie: wydłużanie
Pojemność: 7ml
Cena: 31-16 zł
W promocji: 26 zł

Ocena: 9/10 

Kolej na hit, dosłownie. Nie przypuszczałam, że tak tani produkt może być tak genialny. Ostatnio 8 zł wydałam na tusz w gimnazjum i od tej pory nie schodziłam poniżej 26 zł. Chyba pora to zmienić. Jeśli tak wygląda chociaż połowa tuszów z niższej półki to ja już żałuję pieniędzy, które straciłam na wynalazki kosztujące 40-50 zł. Lovely Curling Pump Up Mascara.
Ten tusz jest naprawdę Lovely :)


Tak samo jak byłam i wciąż jestem zachwycona L'oreal Telescopic (55zł) tak samo zachwycona jestem tym żółtym wynalazkiem. L'oreal dawał efekt znacznie lepszy, ale na pewno nie aż tak oszałamiający żeby kosztować 6 razy więcej. Pump up bardzo ładnie unosi rzęsy, wydłuża i nieco pogrubia. Naprawdę jest godny uwagi i sądzę, że to jeden z must have w każdej kosmetyczce. Nie skleja, nie zostawia grudek i dobrze się zmywa. Nie dostrzegłam jak na razie żadnych minusów. Gdyby nieco mocniej wydłużał, dla mnie byłby to strzał w dziesiątkę. 


Ciekawie wyprofilowana szczoteczka umożliwia wygodne malowanie bez odbić na powiekach. Nie kruszy się i dobrze zmywa. Myślę, że lada moment będę testowała kolejne mascary od Lovely, bo ta zrobiła na mnie mega pozytywne wrażenie. Zachęcam do wypróbowania.

Przeznaczenie: podkręcanie, pogrubianie
Pojemność: 8 ml
Cena: 8,90

Ocena: jak na swoją cenę 10/10


Psychologia pozytywna

Psychologia pozytywna

Jesteśmy silniejsi i bardziej odporni na tragiczne zrządzenia losu niż nam się to może wydawać.
 
Dane podstawowe

Guru psychologii pozytywnej jest Martin Seligman. Narodziła się pod koniec XX w, w Stanach Zjednoczonych jako reakcja na dominującą psychologię negatywną, która powstała paradoksalnie po postępie gospodarczym. Początki są tragiczne. Szerzy się epidemia depresji w młodych pokoleniach, rośnie liczba rozwodów, psują się obyczaje, rośnie liczba samobójstw, spadają wskaźniki osiągnięć szkolnych. Ludzie zauważają brak instrukcji jak żyć, aby zachować zdrowie i życiowe spełnienie.  Niezmiernie interesujący jest fakt, że w ciągu ostatnich 20lat w literaturze psychologicznej pojawiło się 46 000 artykułów dotyczących depresji, a artykułów o radości było zaledwie 400. 


Psychologia pozytywna jest nauką o mocnych stronach człowieka i o osobistym spełnieniu. W zagadnieniach psychologii pozytywnej znajdziemy pojęcie dobrostanu psychicznego, czyli naszej oceny emocjonalnej życia. Na te ocenę składa się nasza reakcja na zachowania oraz nasze sądy dotyczące zachowania i spełnienia. Jest jeszcze jeden bardzo ważny składnik psychologii pozytywnej. Są nim pozytywne doświadczenia, ponieważ nadają one naszemu życiu wartość.
 
3 grupy dotyczące szczęścia
 
Pierwsza grupa mówi o zaspokajaniu potrzeb i osiąganiu celów. Czyli poczucie szczęścia jesteśmy w stanie osiągnąć w sytuacji kiedy uda nam się dojść do jakiegoś idealnego stanu czy też osiągnąć określony, ważny cel. Uważa się, że ludzie którzy posiadają jakiś ważny życiowy cel są bardziej energiczni, czują, że ich życie ma sens. Druga grupa to teoria procesu lub działania. Grupa ta zakłada, że poczucie szczęścia zmienia się wraz z warunkami w jakich żyjemy. Inaczej mówiąc, jeśli jesteśmy zaangażowani w realizowanie naszych celów to doświadczamy poczucia szczęścia. Trzecia grupa natomiast mówi, że szczęście zależy od predyspozycji genetycznych i osobowościowych. Zwolennicy tego myślenia uważają, że do pewnego stopnia ludzie są predysponowani do bycia szczęśliwymi lub nieszczęśliwymi. Różnice w byciu szczęśliwym wynikają także z naszego sposobu myślenia o świecie. Na nasze poczucie szczęścia ma wpływ nie tylko to, kim jesteśmy, ale  także to, w jaki sposób myślimy o swoim życiu.
 
Cebulowa teoria szczęścia

Teoria ta wyróżnia na wzór cebuli trzy warstwy czyli trzy poziomy dobrostanu psychicznego. Poziom najgłębszy to nasze zdeterminowanie genetyczne. To nasza wola życia. Poziom pośredni naszej cebuli szczęścia to bilans emocjonalny oraz ogólne życiowe satysfakcje, sens życia. Najbardziej zewnętrzną, trzecią część cebulki tworzą bieżące doświadczenia oraz satysfakcje cząstkowe czyli te które odnoszą się do konkretnych aspektów życia np. pracy, rodziny, wypoczynku, sfery finansów.

Czynniki szczęścia

Do wytłumaczenia przyczyn szczęścia niezbędne będą nam jego czynniki. W książce „Psychologia pozytywna” Janusza Czaplińskiego wyróżnione zostały takie czynniki: wiek, wykształcenie, klasa społeczna, dochód, relacje społeczne, oparcie społeczne, mniejszości etniczne, bezrobocie, czas wolny, sport- aktywność ruchowa, religia czy kompetencje i cechy osobiste.  Stwierdzono, że niezwykle silnym czynnikiem szczęścia jest małżeństwo. Osoby pozostające w związku małżeńskim mają lepsze zdrowie fizyczne i psychiczne niż osoby żyjące samotnie. Jesteśmy istotami społecznymi i odczuwamy silne potrzeby przynależności. Chcemy mieć silne więzi z bliskimi nam osobami. 



Zmienianie wrodzonego potencjału szczęścia

Nie jesteśmy aktorami w teatrze, nie mamy narzuconego odgórnie potencjału szczęścia. Każdy z nas ma możliwość nauczenia się jak przekraczać swój wyjściowy potencjał poprzez nabywanie nowych nawyków, prostych reguł. To jest nasze życie i każdy z nas decyduje jak ma się toczyć. Oczywiście możemy pozwolić mu iść swoją drogą, ale ta droga jest tym wyjściowym potencjałem szczęścia. Samemu możemy wybierać kierunki, którymi chcemy iść i tym samym możemy zadbać o wzrost naszego szczęścia.
 
Osobowość człowieka szczęśliwego

Osoby szczęśliwe nie wyróżniają się żadnymi szczególnymi warunkami życia, wiekiem, płcią czy wykształceniem. Nie są zdrowsi, nie zależy to od ich losu. To co wyróżnia człowieka szczęśliwego to trwałe cechy osobowości czyli skłonność do przeżywania życia w sposób pozytywny, a nie negatywny. Na przeżywanie pozytywne naszego życia składa się bardzo ważny czynnik- samoocena. Młodzi ludzie, którzy są podatni na krytykę innych są bardziej podatni na bycie nieszczęśliwym. Związki między wieloma cechami osobowości i temperamentu a szczęściem są bardzo silne. Silniejsze są niż związki między dobrostanem psychicznym a warunkami życia. Część cech osobowości stanowi prawie definicyjne składniki postawy wobec życia.

Na zakończenie

Życie człowieka szczęśliwego jest różne od życia nieszczęśliwego. Szczęście to dla nas los, który  wygraliśmy na loterii, który daje nam szansę na wygraną. Tą wygraną dla każdego z nas jest co innego. Dla jednych będzie to zdrowie, dla innych dobre relacje z bliskimi a dla jeszcze innych kariera zawodowa, pieniądze czy cokolwiek innego o czym marzymy. Szczęście jak twierdził Budda jest drogą do celu, naszego powodzenia a nie celem samym w sobie.


Tisane. Balsam do ust

Tisane. Balsam do ust

Wraz z końcem zimy chciałabym przedstawić Wam produkt, bez którego byłoby mi bardzo ciężko przetrwać mrozy. Wszyscy dobrze wiemy, że w okresie zimy należy dbać o pielęgnacje swojego ciała ze zdwojoną mocą, w przeciwnym razie skutki będą bardzo nieprzyjemne. Szczególną troską obdarzyć musimy swoje usta. Niezbędny do tego będzie odpowiedni balsam. 

Wybrałam jeden produkt, który bez wątpienia okazał się strzałem w dziesiątkę- balsam do ust Tisane. 


W informacji od producenta czytamy, że balsam ma: wygładzić, nawilżyć, odżywić i zregenerować szorstkie i spierzchnięte usta. Dodatkowo chronić ma przed niekorzystnym działaniem mrozu, wiatru, słońca i deszczu. Po 6 miesiącach stosowania go kilka razy dziennie mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że spełnia on wszystkie powyższe zalecenia!! Jak dla mnie jest to najlepszy produkt do ust jaki kiedykolwiek miałam. Usta są po nim gładkie, miękkie, nawilżone. O popękanych ustach całkowicie już zapomniałam ;).

Balsam ma lekko ziołowo-miodowy zapach, który mi zupełnie nie przeszkadza. Po nałożeniu na usta utrzymuje się na nich przez długi czas. 


Jedynym jego minusem może być sposób aplikacji. Nie jest on w wygodnej tubce, z której możemy aplikować bezpośrednio na usta, lecz w słoiczku, a do aplikacji musimy użyć palców. Może budzić to dużą niechęć, szczególnie jeśli używamy go kilka razy dziennie na dworze, uczelni czy w autobusie. Jak dla mnie nie stanowi to większego problemu. Wiem, że można kupić balsam Tisane w sztyfcie, jednak słyszałam, że jego właściwości nie są tak dobre i skuteczne jak tego w słoiczku. 

Dodatkowym plusem Tisane jest jego niewygórowana cena około 10 zł. Możesz go znaleźć w większości aptek. Jeśli trafisz go w swojej, nie wahaj się i kup go, jest tego wart!!

Moja ocena: 10/10
Wiosenna regeneracja. Eksfoliacja.

Wiosenna regeneracja. Eksfoliacja.

W końcu po przebudzeniu za oknem można ujrzeć słońce. Skoro wiosna nareszcie nadchodzi, warto byłoby zadbać o odpowiednie nawilżenie i regenerację cery. Przez kilka miesięcy nasza twarz miała kontakt z mrozem i wiatrem, a jako jedyna część ciała nie może być chroniona czapką, kurtką czy szalikiem (kominiarka?). Od teraz skóra twarzy będzie wystawiana na słońce, zacznie nabierać koloru. Zadbajmy o to, aby była też dobrze nawilżona. Do wyboru mamy naprawdę mnóstwo kremów. W tej chwili do nawilżania stosuję 2 kremy - Nivea Aqua Effect regenerujący krem na noc oraz Bandi- ochronny krem z probiotykami SPF 25.

Jeśli nie chcecie lub nie możecie przeznaczyć dużo pieniędzy, polecam niedrogi krem regenerujący- Nivea Aqua Effect.



Pomimo, że nie przepadam za większością kremów od Nivea, ten jest naprawdę godny uwagi. Kiedy pośród nawilżających i regenerujących kremów na półkach poszukiwałam czegoś dla siebie, moją uwagę zwróciła cena tego kremu. 9,99 zł to niezbyt wygórowana kwota, więc pomyślałam, że dam Nivei jeszcze jedną szansę (po tym jak okropnie zażenowana byłam BB kremem). 




Stosuję go zgodnie z nazwą, na noc, ponieważ skóra po wsmarowaniu go pozostaje lekko tłustawa. Krem bardzo ładnie się wchłania i skóra faktycznie jest dobrze nawilżona, ale jak już wspomniałam również trochę tłusta. Dlatego też na dzień lepiej stosować kremy, które pozostawiają ją matową. Rano skóra jest świeża i możemy podarować jej kąpiel z użyciem jakiegoś dobrego żelu i nałożyć krem na dzień. Może to być przykładowo Nivea Aqua Effect matujący krem nawilżający na dzień lub odżywczy krem nawilżający na dzień. Myślę, że oba byłyby dobrym uzupełnieniem mojego kremu. Jak to bywa z Niveą, uwielbiam zapachy żelów do twarzy i peelingów, ale kremy nie przekonują mnie w żadnym wypadku. Nivea Aqua Effect dobrze nawilża, ale zapach znowu jest  zbliżony do zwykłego kremu Nivea, który wszyscy znamy. To chyba jedyna jego wada.  Generalnie warto spróbować, bo lepiej nawilżać i regenerować skórę czymkolwiek niż wcale. Po zużyciu na pewno będę szukać dalej :) Generalnie polecam, wypróbujcie i oceńcie. 

Pojemność: 50 ml
Cena: 14,99 zł - aktualnie w Rossmanie 9,99zł 
Ocena: 8/10


Po zimowych torturach dobrze byłoby poddać się zabiegowi eksfoliacji. Zabieg ten polega na złuszczeniu i usunięciu suchej, zrogowaciałej skóry za pomocą odpowiednich kwasów i daje nam oczyszczenie, odświeżenie, odblokowanie porów oraz wygładzenie.  Jeśli mamy zregenerować cerę to bardzo ważne jest usunięcie warstwy martwych komórek i odsłonięcie świeżych i zdrowych. Warto znaleźć czas i nieco środków, aby zrobić to w profesjonalnym gabinecie kosmetycznym. Wykonanie tego zabiegu polepszy kondycję skóry, ale też podniesie skuteczność nawilżania i przywracania jej blasku. Preparat, który jest odpowiedni do pielęgnacji skóry po eksfoliacji to Bandi z probiotykami. Bandi to profesjonalna linia kosmetyków, a jak wiadomo idzie za tym cena tych produktów. Koszt kremów to 50-70 zł. 



Jest to krem regenerujący, ochronny i przynoszący ulgę podrażnionej skórze. Nie tylko po zabiegu eksfoliacji, ale również po zimowej suszy na twarzy.  Krem zawiera probiotyki i prebiotyki, które odbudowują korzystną mikroflorę na powierzchni skóry, przywracając jej naturalną równowagę. Dużą zaletą jest pompka. Ma cudowną konsystencję i nie natłuszcza skóry, a pozostawia ją wygładzoną i nawilżoną. Dla chcących zainwestować w dobrą kondycję skóry polecam gorąco. Zapach bardzo słaby, praktycznie ledwo wyczuwalny. Dzięki SPF 25 ochroni naszą skórę przed szkodliwymi promieniami UVB. 


Pojemność: 50 ml
Cena: 52 zł
Ocena: 10/10

Traktujcie swoja skórę tak, aby mogła Wam się odwdzięczyć promiennym wyglądem. I cieszcie się nadchodząca wiosną :)


Na koniec chcę się podzielić cudowną nutą, która umila mi dzisiejszy dzień :)





Czarna bezgwiezdna noc

Czarna bezgwiezdna noc

Jestem wielką fanką Stephena Kinga. Nie mam przeczytanych wszystkich jego dotychczasowych książek, nie mogę powiedzieć też, że jestem na bieżąco z czytaniem najnowszych książek. Staram się jednak sukcesywnie zwiększam te liczbę. Czym się kieruję wybierając następną książkę do przeczytania? Interesujący tytuł przede wszystkim, następnie krótki opis danej książki. Musi mnie zaintrygować, a w przypadku książek Kinga nie trudno o to ;). 



Ostatnimi czasy wybieram książki Kinga czy Cobena, które składają się z kilku opowiadań. Przyczyną takiego wyboru jest przede wszystkim ograniczony czas, jaki mogę przeznaczyć w tej chwili na czytanie książek. Bardzo lubię czytać książki i pochłaniają mnie one niesamowicie w swój świat, powodując że całkowicie tracę poczucie czasu i nagle okazuje się, że jest godzina 4 rano. Niestety następnego dnia, gdy o 9:00 trzeba być w pracy pojawia się duży problem;)

Tym razem moją uwagę przyciągnęła książka pod tytułem „ Czarna bezgwiezdna noc”.  Książka ta składa się z czterech odrębnych, niczym ze sobą powiązanych opowiadań.



Pierwsze opowiadanie nosi tytuł „1922”.

Akcja toczy się w latach 20 XX wieku. Ukazuje ona spór małżeństwa oraz jego tragiczne skutki. Czego oczywiście łatwo można się domyśleć ;). Rolnik ze stanu Omaha nie chce pogodzić się z decyzją swojej żony. Ona pragnie sprzedać jego ziemię, na której uprawiają kukurydzę. Ziemię tę odziedziczył po swoich przodkach. Upór obu małżonków jest tak silny, że prowadzić może tylko do zbrodni.
Opowieść ta zawiera kilka gorszących opisów, ale jest to zdecydowanie do przejścia.

„Wielki kierowca” to druga opowieść Kinga.

Główną bohaterką tej powieści jest sympatyczna autorka kryminałów Tessa Jean. Jej historia zaczyna się w trakcie podróży na spotkanie z czytelnikami. W drodze powrotnej łapie gumę. Z pomocą przychodzi jej przejeżdżający mężczyzna. Jak się jednak okazuje jego pojawienie się nie zwiastuje nic dobrego. Mężczyzna dusi ją, gwałci, a bezwładne ciało wpycha do przepustu kanalizacyjnego przy drodze. Tess udaje się przeżyć. Nie przestaje jej jednak dręczyć narastająca chęć zemsty…

Trzecie opowiadanie to „Dobry interes”.

Poznajemy Dava, mężczyznę, który dowiedział się, że ma raka i pozostał mu jedynie rok życia. Jadąc samochodem, napotyka tajemniczego mężczyznę. Opowiada mu swoją historię. Mężczyzna składa mu bardzo dziwną propozycję. Dave ma mu oddawać piętnaście procent swoich dochodów w zamian za wyleczenie, a co za tym idzie przedłużenie życia. Jest tylko jedno ALE - Dave musi wskazać osobę, której naprawdę nienawidzi.

Ostatnim opowiadaniem jest „Dobrane małżeństwo”.

Darcy żyje od 22 lat w szczęśliwym małżeństwie. Ma dwoje dorosłych dzieci, z których jest bardzo dumna. Podczas jednej z delegacji, na których jest jej mąż, odkrywa, że jest on prawdopodobnie seryjnym mordercą i sadystą. Żadna z możliwych dróg nie jest dobra. Nie wie co ma zrobić, aby nie zrujnować życia samej sobie a przede wszystkim dzieciom.

Opowiadanie to pięknie ukazuje nam jak ludzie będący w związku znają się, jak wiele ich łączy. Najmniejszy gest Darcy biegle rozpoznaje jej mąż, wiedząc co się dzieje.

Muszę w tym momencie zaznaczyć, że według mojej opinii opowiadanie „ Dobry interes” najmniej pasuje do pozostałych. Zaskakuje nas, owszem, ale w nie odpowiedni sposób. Jesteśmy raczej zaskoczeni, że to już koniec, że tak to się skończyło, choć oczekiwalibyśmy więcej.

Wszystkie opowiadania ukazują jak ciemna, przerażająca potrafi być ludzka natura.

Bardzo dobrym pomysłem Kinga jest zamieszczenie na końcu książki krótkiego wyjaśnienia skąd wziął pomysły na te opowiadania. Jak się okazuje, życie pisze najlepsze opowiadania;).




Gorąco wam polecam tę książkę. Na pewno nie będziecie zawiedzeni, no może tylko troszkę przez „Dobry interes”, ale całość jest naprawdę warta uwagi.

Cena: 34,99zł
Liczba stron: 488
Moja ocena: 9/10 

Sernik

Sernik

Uwielbiam sernik. Musi być jednak bardzo gładki, delikatny i powinien rozpływać się w ustach. Wykluczam wszelkie bakalie, skórki i dodatki. Te kryteria spełnia sernik, który chciałabym Wam pokazać. Pochodzi z przepisu mojej cioci :)

Czego potrzebuję?

Masa serowa
  • 1 kg twarogu
  • 1/2 kostki masła
  • 3/4 szklanki cukru
  • 3 żółtka (na koniec dodać ubite białka)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 budyń waniliowy lub śmietankowy bez cukru



Jak zrobić?

Masło utrzeć z cukrem i żółtkami, a następnie dodać proszek do pieczenia i budyń(proszek:)). Na koniec ubić białka i połączyć z masą mieszając łyżką.



Kruche ciasto

Czego potrzebuję?

  • 2 szklanki mąki
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1/2 kostki margaryny Kasi
  • 1 jajko i 2 żółtka
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
Jak zrobić?

Użyłam blachy o wymiarach spodu 33cm x 21 cm.


Wszystkie składniki zagniatamy aż do powstania jednolitej masy i rozwałkowujemy. Kruche ciasto umieszczamy na spodzie blachy wyłożonej papierem do pieczenia i wylewamy na to naszą masę serową.



Całość pieczemy około 60 minut w temperaturze 160 stopni. Radziłabym obserwować sernik i dostosować czas w zależności od koloru. Z wierzchu powinniśmy zobaczyć lekko brązowawy kolor.



Smacznego!
Mobile mix # 1

Mobile mix # 1

Zapraszam was na pierwsze z mojej strony zdjęciowe podsumowanie miesiąca. Zdjęcia wykonane w marcu;)
W mobile mix nie może zabraknąć zdjęć zrobionych na szybkim shoppingu ;)


Na takiej maszynie mogłabym uszyć dla siebie nie jedną sukienkę ;)



Nowe "ubranko" dla mojego telefonu.




A teraz moje marcowe wariacje na paznokciach:










Trochę zdjęć pięknej zimy na te święta :)






Na koniec kilka zdjęć z bliżej nie określoną tematyką:



Naprawdę nie mam pojęcia co to za trunek jest w tych butelkach ;)


Święta świętami ale popracować trochę trzeba;)

Pozdrawiam!
Copyright © 2016 Good to try! , Blogger