Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bourjois. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bourjois. Pokaż wszystkie posty
Wielkie zakupy kosmetyczne- pielęgnacja + kolorówka

Wielkie zakupy kosmetyczne- pielęgnacja + kolorówka

Pod koniec kwietnia zrobiłam przegląd zapasów i zweryfikowałam stan moich kartonów/pudełek i szafek, w których trzymam kosmetyki. O ile pielęgnacja twarzy wciąż zasila półki łazienkowe w nadmiarze, o tyle wszelkie balsamy/mleczka/masła i musy zaskakująco poznikały. W końcu mogłam sobie coś kupić! Wybieranie było przyjemne :) Postawiłam jak zwykle na zapachy jadalne, bo wszelkie owoce, kokosy, ciasteczka i inne słodkie aromaty są moimi ulubionymi. Pojawiło się też trochę kolorówki i praktycznych gadżetów. Zakupy były robione na ezebra.pl, perfumesco.pl i w Rossmannie. Zajrzyjcie ile tego jest jeśli macie ochotę.


Nivea - jedwabisty mus do mycia ciała- karmel i wanilia

Jeśli coś do kąpieli to oczywiście pianka. Dużo się ich teraz pojawiło w drogeriach, a mi taka formuła spodobała się już dawno temu, kiedy po raz pierwszy spróbowałam różanek pianki od Phenome. Taka kąpiel jest dużo przyjemniejsza, bo konsystencja dosłownie otula skórę. W dodatk zapach waniliowo-karmelowy...Mam już upatrzone kolejne pianki, m.in. Dove.

Bielenda- karaibski odżywczy kokosowy olejek do ciała

Nawilżanie! Zawsze w domu mam produkty nawilżające w zróżnicowanych formach. Gęste masła na noc, lekkie mleczka na upalne dni i po opalaniu, balsamy i takie olejki w sprayu. Najbardziej lubię stosować kiedy ubieram sukienkę. Wtedy skóra rąk i nóg pięknie się błyszczy, bo olejek nie wchłania się całkowicie. Zapach jest zniewalający i co najlepsze, a zarazem dziwne, nie przypomina mi kokosa. To jest wypisz wymaluj zapach loda Zapp. Smak i zapach mojego dzieciństwa! Kiedy używam olejku, czuję się jakbym jadła tego Zappa :D Fanom naprawdę polecam sprawdzić.


Bielenda Vegan Friendly- peeling do ciała arbuzowy

Arbuz <3 Kiedyś miałam już masło i scrub Bielendy z innej serii i zakochałam się w tym soczystym zapachu. Musiałam go wybrać i nie pomyliłam się. Przygotuję oddzielny wpis, w którym pokażę go w całej okazałości.


Seche Vite- top coat

Niezmiennie, od lat. Top, który wysusza i umożliwia szybki powrót do działania po pomalowaniu paznokci u stóp. Na dłoniach od dawna robię hybrydę, więc problem mam z głowy. 


Kiwi- poduszki żelowe na pięty i pod podbicie

To właśnie te praktyczne "gadżety" o ile można je tak nazwać. Myślę, że mogą mi się przydać do wnętrza butów ślubnych. Wiem, że robią ogromną różnicę i przynoszą ulgę. Nie wyobrażam sobie przetańczenia całej nocy bez nich.




Veet- plastry z woskiem

Zawsze chciałam spróbować tej formy depilacji. Depilator jakoś mnie nie zachęca i leży w szafce, kremy do depilacji wraz ze szpatułką śmierdzą i zawsze pozostawiały dużo włosków, więc odpuściłam, a maszynki wiadomo...efekt na chwilę. Spróbuję z plastrami. Liczę na to, że się opłaci :D


Nabla - cień do powiek Mystic

Musiałam w końcu przekonać się o Nabli zanim zdecyduję się na całą paletkę. Wyglądają pięknie i chciałam wziąć co najmniej 5 kolorów, ale 32 zł za pojedynczy cień spowodowało, że na razie jeden. Wybór był idealny i może niestety, ale wiem, że na jednym się nie skończy. 



Nacomi- miodowe masło do ciała <3

Miodowe- to słowo wystarczy żeby produkt był udany. W dodatku jeśli to Nacomi to już wiadomo, że będzie dobrze. W ofercie tej firmy mamy do wyboru zapachy malin, borówek, ciasteczek i wiele innych. Na pewno stanowią one duże zagrożenie dla stanu mojego konta. Jak oni mogli zrobić same genialne zapachy. Wybrałam 3 i to było już po opanowaniu się. Miodowe masło opiszę oddzielnie, ale co tu dużo mówić, jest boskie.


Nacomi- pomarańczowe masło do ciała

Kolejne Nacomi, choć tym razem nie tak słodko, a orzeźwiająco i owocowo. Pomarańczowe masło różni się zupełnie konsystencją od miodowego. Zawartość słoiczka pokażę oczywiście we wpisie. 


Nacomi- ciasteczkowy mus do ciała

Trzeci rodzaj konsystencji to mus. Tak samo jak musy do kąpieli są moimi ulubionymi tak i do smarowania kocham puszyste, musowe produkty. Są po prostu przyjemne. Pachnie tak, że chce się wsadzić palucha i potem z niego zjeść. Niesamowicie.


Kolejna partia zakupów to demakijaż, kolorówka i coś do utrwalenia make upu.


Nivea MicellAIR- profesjonalny płyn micelarny z ekstraktem z czarnej herbaty

Reklamowany ostatnio nowy produkt Nivea. Spodobała mi się czarna butelka :D A tak poważnie, liczę, że będzie usuwał naprawdę mocny makijaż oka i jestem ciekawa czy dorówna moim ulubionym micelom Bioderma, Garnier i Dermedic. Szukam czegoś nowego i równie skutecznego. Skoro obietnica jest taka, że usuwa profesjonalny i długotrwały make-up to oby tak było. Na promocji z okazji tego, że jest nowością, dostałam go za lekko ponad 17 zł. Z tej serii są też chusteczki do demakijażu i płyn tylko do demakijażu oczu, w małej buteleczce.


Bielenda Rose Care- płyn micelarny różany 

Płyn Bielendy z wodą różaną dedykowany jest do cery wrażliwej, więc nie powinien szczypać w oczy. Mówiąc szczerze poszłam do drogerii z zamiarem kupna śmietanki do demakijażu Bielenda Botanic Spa Rituals, bo nowe serie bardzo mnie zaciekawiły. Niestety nie znalazłam jej, więc wybrałam różany płyn. Botanic Spa Rituals wydały mi się bardzo ciekawą linią, która jest oparta na naturalnych składnikach aktywnych. Występują w wersjach nawilżająca- olej z pestek malin i melisa, regenerująca- kurkuma i chia, przeciwzmarszczkowa- opuncja figowa i aloes. Są też kosmetyki do pielęgnacji ciała, m.in. len zwyczajny+szałwia. Na pewno któregoś razu kupię konkretny zestaw żeby prowadzić spójną pielęgnację, bo na razie wciąż mieszam. Jestem ciekawa porównania skuteczności płynów Nivea i Bielendy.


Golden Rose- make-up fixing spray

Od dawna zbierałam się do zakupu takiego preparatu. Przeszukałam trochę internet, ale suma sumarum przechodziłam obok stacjonarnego sklepu i złapałam spray od razu. Już bardzo dawno nie odwiedzałam Golden Rose ze względu na nadmiar szminek i kredek do ust oraz zerową potrzebę lakierów. Jeszcze bardzo długo tam nie zawitam. Pewnie dopiero kiedy przestanę chodzić na manicure hybrydowy. Około 13 zł, a wydajność na pewno ogromna, więc uważam to za dobry wydatek.

Eveline- serum do rzęs 3w1

Niestety odżywka Long4Lashes ma to do siebie, że najpierw rzęsy rosną, a potem odpadają jakbym obcięła je nożyczkami lub podpaliła. Najczęściej po pewnym czasie po prostu połowę górnych rzęs mam długą, a połowy prawie nie ma co doprowadza mnie do płaczu. Więcej po prostu jej nie kupię. Kiedyś rzęsy do nieba dała mi Revitalash i Bodetko, ale w tej chwili mam inne finansowe priorytety. Na Eveline zdecydowałam się żeby spróbować nie tyle wydłużyć, co odżywić rzęsy. Została mi polecona przez 2 osoby, których rzęsy komplementowałam, więc może i u mnie okaże się skuteczna.


Bielenda Vegan Friendly- pomarańczowe masło do ciała

Kolejna pomarańczka. Jedna była od Nacomi, a teraz Bielenda. Wszystko, tak jak wspomniałam na początku, w soczystych tematach. Od Bielendy arbuz, kokos, który okazał się lodem Zapp i pomarańcza <3. Cała linia Vegan Friendly ma super atrakcyjne zapachy. Z pewnością będę kupować kolejne po wykończeniu tych. 


L'Oreal Volume Million Lashes So Couture- mascara

Wśród tuszów do rzęs było kilka wyróżniających się, które polubiłam. Wracam cały czas jednak tylko do jednego. Fioletowy L'Oreal Volume Millio Lasher So Couture to mój number one. Wydłuża, nie skleja i nie pogrubia bardzo sztucznie. Rzęsy są naturalne, ale podkreślone. Kocham tę szczoteczkę. Różowa wersja niestety w ogóle mi nie przypasowała. Na drugim miejscu stawiam zieloną.


Bourjois Rouge Edition Velvet- 18 It's Redding Men, 14 Plum Plum Girl, 06 Pink Pong

Kolekcja się powiększyła! Mam ich łącznie 7, ale Don't pink of it nie mogłam znaleźć :) Co ja mogę powiedzieć na swoje usprawiedliwienie? Kosztują w Rossmannie 59 zł, w drogeriach internetowych, które mają niskie ceny jest po 28-31 zł a w mega promocjach za 26 zł. A nagle na Perfumesco wyświetla mi się cena 17 dla kilku kolorów. Przetarłam oczy. Kupiłam klasyczną czerwień, ostry róż i ciemny róż/śliwkę. Właśnie weszłam ponownie na Perfumesco i widzę, że cena spadła jeszcze na 14 zł. POLECAM!



Tyle moich zakupów :) Wyszło sporo, ale czasem trzeba uzupełnić zapasy. Znacie te produkty?

Bourjois Rouge Edition Velvet 10 Don't Pink Of It! matowa pomadka

Bourjois Rouge Edition Velvet 10 Don't Pink Of It! matowa pomadka

Hej ;]

Ostatnio dość długo odpoczywałam od wykończenia matowego, stawiając na nawilżające i połyskujące pomadki. Seria Rouge Edition Velvet od Bourjois stała się hitem wśród matów i pewnie już nikomu nie trzeba jej przedstawiać. Sama posiadam 3 kolory, ale pokazuję Wam dopiero pierwszy z nich. Widzieliście już z kolei  Ping Pong w recenzji przygotowanej przez Natalię. Dzisiaj Don't Pink Of It! 


Ulubieńcy czerwca Nat

Ulubieńcy czerwca Nat

Witajcie ;)!
Z lekkim poślizgiem, ale są – ulubieńcy czerwca ;). Zdecydowałam się pokazać Wam po które produkty sięgałam w minionym miesiącu najczęściej ze względu na fakt, iż ulubieńców lipca na pewno nie będzie. Bez zbędnego przedłużania zapraszam do lektury ;). 

Nowości kosmetyczne lutego/Ania

Nowości kosmetyczne lutego/Ania

Hej ;]

Na początku najlepsze życzenia dla wszystkich Kobiet z okazji naszego święta. Samych cudownych chwil, mnóstwa miłości i życzliwości dookoła oraz sukcesów w każdej sferze życia. Mam nadzieję, że spędzicie ten dzień wyjątkowo, w miłym towarzystwie i wspaniałej atmosferze. Liczę też na to, że znajdziecie chwilkę, aby zerknąć na nowości, które chcę Wam dziś pokazać. Nazbierało się ich 15. 



Zakupowe plany na 2015 rok/ Nat

Zakupowe plany na 2015 rok/ Nat

Witajcie ;)!

Wraz z Nowym Rokiem postanowiłam ograniczyć ilość kupowanych przez siebie kosmetyków. Jednak nie jest to kategoryczne cięcie. Moim celem w tym roku jest postawienie na jakość, a nie na ilość. Staranniej będę wybierała kupowane kosmetyki. Chcąc, aby to postanowienie nie było tylko suchym stwierdzeniem stworzyłam listę kosmetyków (no i jeden nie kosmetyk), które chcę kupić w tym roku. Są to produkty z wyższej (jak dla mnie) półki. Ciekawi na co mam smaka? Zapraszam dalej :). 

Bourjois Gentle eye makeup remover czy taki delikatny?

Bourjois Gentle eye makeup remover czy taki delikatny?

Witajcie ;)!

Demakijaż to dla mnie zupełna podstawa pielęgnacji twarzy. Nie wyobrażam sobie pójść spać w makijażu czy z niedomytymi oczami od tuszu. Skusiłam się na płyn dedykowany do demakijażu oczu. Byłam ciekawa czy ten produkt się u mnie sprawdzi i czy zadowoli moje oczekiwania. Zapraszam na recenzję ;). 


Sierpniowe denko/ Nat

Sierpniowe denko/ Nat

Witajcie ;)!

Sierpień minął w tempie ekspresowym, ale jeszcze szybciej mijają mi te pierwsze dni września. Ponownie spóźniłam się z denkiem, mam nadzieję, że nie będziecie się mocno złościć ;). Nadrabiam zaległości i obiecuję poprawę. Jesteście ciekawi, jakie produkty zużyłam w sierpniu? Nie jest tego jakoś bardzo dużo. Jak zawsze oscyluję wokół liczby 6-8 produktów. Zapraszam dalej ;). 

Denko lipcowe/Ania

Denko lipcowe/Ania

Hej ;]

Najpiękniejszy i mój ulubiony miesiąc w roku niestety już się kończy. W tym roku trzeba przyznać, że lipiec jest wyjątkowo upalny i pogoda typowo wakacyjna. Całe szczęście przede mną jeszcze 2 miesiące wakacji :). Jako że mamy prawie koniec lipca, chciałabym pokazać Wam jakie produkty udało mi się zużyć. Zapraszam na denko.

Czerwcowe zakupy /Nat - Biedronka, Rossmann i Kosmetykizameryki

Czerwcowe zakupy /Nat - Biedronka, Rossmann i Kosmetykizameryki

Witajcie ;)!

Bardzo długo zajęło mi zebranie się i przygotowanie dla Was tego postu. Nie wiem czemu, przecież to taki przyjemny temat. Ostatecznie jednak udało mi się zebrać siły i oto jest obiecany post z moimi czerwcowymi zakupami. Większość rzeczy zamówiłam przez internet i miałam w domu nalot wszystkich możliwych firm kurierskich ;). W takim razie, bez przedłużania zapraszam dalej ;). 

Lutowe denko gigant  / Nat

Lutowe denko gigant / Nat

Witajcie ;)!

Wreszcie udało mi się uzbierać pokaźną ilość produktów do denka. Jednak, muszę być szczera i przyznać, że dołączyłam tu kilka produktów zużytych w styczniu. Skumulowałam dwa miesiące ze względu na mój wyjazd. Starałam się przed nim wykończyć napoczęte wcześniej produkty. W dużej części mi się to udało, a Wy dziś możecie oglądać tego efekty. 


Przyjemny tonik witaminowy od Bourjois

Przyjemny tonik witaminowy od Bourjois

Witajcie ;)!

W moim poście o wieczornej pielęgnacji twarzy wspomniałam, że od jakiegoś czasu używam toniku do twarzy. Nie mam w tym obszarze dużego doświadczenia, ale chcę Wam dziś przedstawić produkt, który jest moim zdaniem godny wypróbowania. Dlaczego tak jest dowiecie się z dalszej części postu. Zapraszam;). 


Od producenta:
Nawilżający tonik o właściwościach rozświetlających skórę zmęczoną i poszarzałą. Wzbogacony ekstraktem witaminy C wpływającej korzystnie na zdrowy koloryt, stosowany codziennie sprawia, że skóra twarzy promienieje z dnia na dzień. Bezalkoholowy, testowany dermatologicznie. Pobudzający cytrusowy zapach.

Przeznaczenie:
Przeznaczony do każdego rodzaju cery,

Skład:
Aqua/Water, Glycerin, Phenoxyethanol, Tetrasodium EDTA, PPG-26-Buteth-26, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Citric Acid, Methylparaben, Parfum (Fragrance), Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, Ascorbyl Tetraisopalmitate, PPG-8-Ceteth-20, Butylene Glycol, PPG-4-Ceteth-20, CI 15985 (Yellow 6), CI 14700 (Red 4) 08BSV006-3 (03.06.2012)


Sposób użycia:
Nalewamy tonik na wacik i kolistymi ruchami myjemy twarz.  

Opakowanie:
Tonik Bourjois kupujemy w dużym 250 ml opakowaniu. Jest ono charakterystyczne dla tej firmy, takie samo ma płyn micelarny czy płyn do demakijażu oczu. Przyznam, że bardzo mi się podoba. Szczególnie ten uroczy "dzyndzelek" na czubku ;). Otwiera się je bez problemów i połamanych paznokci. Otwór jest średniej wielkości. Dość szybko płyn wypływa na wacik, ale nie ma się co obawiać, można to kontrolować i wydobyć odpowiednią ilość produktu.


Zapach:
Jak dla mnie rewelacyjny. Piękny, cytrusowy. Nie jak tandetny odświeżacz do toalety. Subtelny i orzeźwiający. Bardzo go lubię. Wieczorem daje przyjemne uczucie ukojenia dla skóry, a rano przyjemnego pobudzenia.

Kolor i konsystencja:
Płyn ma pomarańczowy kolor, który jest adekwatny do cytrusowego zapachu.


Wydajność:
Uważam ją za dużą. Produkt stosuję rano i wieczorem codziennie od około miesiąca i dopiero zużyłam połowę butelki.

Dostępność: Drogerie kosmetyczne.
Cena: 13,99 zł

Moja opinia:
Nigdy wcześniej nie używałam toniku w pielęgnacji skóry twarzy. Ten produkt jest moim pierwszym w tym obszarze. Muszę przyznać, że spisuje się naprawdę dobrze. Dzięki niemu skóra jest nie dość, że dokładnie oczyszczona to również odświeżona i promienna. Pachnie pięknie i przez niego jeszcze mocniej tęsknię za latem i różnorodnymi owocami. Mam ochotę na pyszne, świeżo wyciskane soki z pomarańczy. Ajj. Jeśli jednak wrócimy do rozpatrzenia czy rzeczywiście działa, a nie marzenia o lecie, to okaże się, że mogę Wam powiedzieć - działa ;). Moja skóra twarzy dzięki niemu stała się bardziej promienna, świeża. Kiedy używam go rano po przebudzeniu daje mi przyjemne pobudzenie. Nie mówiąc już o tym, że zbiera nagromadzone przez noc sebum, które wchodzi w pory i ukrywa się w załamaniach skóry przy nosie czy w okolicach oczu. Zaaplikowany wieczorem po demakijażu domywa twarz i daje jej przyjemne ukojenie. Tonik Bourjois jest niezmiernie wydajny co czyni go atrakcyjnym produktem do zakupu. Jak mówiłam wcześniej nie miałam toników innych firm, ale chętnie je wypróbuję i wybiorę dla siebie najlepszy. Na ten moment nie ma dla mnie minusów. Możecie być pewni, że kiedy spróbuję innych to dam Wam znać, czy ten wciąż jest tak dobry ;).


Plusy:
+ przyjemny cytrusowy zapach
+ duża wydajność
+ estetyczne opakowanie
+ wygodna aplikacja
+ przyjemne pobudzenie skóry rankiem
+ pozytywne działanie na skórę twarzy

Minusy:
brak ;)

Moja ocena:


Używacie toników? Które możecie mi polecić?

Moja wieczorna pielęgnacja twarzy

Moja wieczorna pielęgnacja twarzy

Witajcie ;)!

Dziś przychodzę do Was z nieco luźniejszym postem w którym  powiem Wam jak dbam o skórę swojej twarzy. Skupię się na wieczornej pielęgnacji, ponieważ właśnie wieczorem koncentruję się na niej najmocniej. Zapraszam do postu w którym zobaczycie jakich produktów aktualnie używam. 


Rano z racji tego, że jestem śpiochem i zdecydowanie bardziej wolę dłużej spać moja pielęgnacja twarzy ogranicza się do minimum czyli toniku i kremu nawilżającego. Jednak wieczorem chcę odpłacić się jej za skromne poranki i poświęcam jej więcej czasu. 

Zaczynam oczywiście od zmycia makijażu. Już od bardzo długiego czasu używam płynu micelarnego. Początkowo była to Bioderma (do której wciąż bardzo chętnie wracam), a od około pół roku stosuję micela z BeBeauty, który jest już wszystkim dobrze znany ;). Moją opinię na jego temat znajdziecie w tym poście.


Po demakijażu zabieram się za peeling. Nie używam go codziennie, staram się to robić mniej więcej co 3 dni. Na co dzień używam żelu do mycia twarzy, ale kilka dni temu skończył mi się i nie mam opakowania by o nim wspomnieć w tym poście. Wracając do peelingu wciąż mam ten, który dostałam w GlossyBoxie. Jego recenzję możecie przeczytać tutaj.  Jestem z niego bardzo zadowolona głównie przez naturalny skład i delikatny zapach. 


Następny w kolejce jest tonik. Włączyłam go do swojej pielęgnacji dopiero niedawno. Zaczęłam od wody różanej. Teraz używam toniku z Bourjois z witaminą C, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Niebawem na blogu pojawi się jego recenzja, jednak już teraz mogę go Wam z czystym sumieniem polecić. Widzę różnicę przy jego używaniu. Skóra staje się odżywiona i zyskuje naturalny blask. Super sprawa ;). 


Zbliżamy się do końca całego wieczornego rytuału. Zostało tylko odpowiednie nawilżenie skóry twarzy. Właśnie na tym najbardziej mi zależy. Zaczynam od bardzo wrażliwej skóry pod oczami. Do tego celu używam biokremu z Lirene. Wcześniej był to krem z Alterry, ale nie widziałam po nim tak dobrych efektów jak po tym. Skóra w okolicach oczu stała się sprężysta i nawilżona. Żałuję jedynie tego, że tak późno sięgnęłam po kremy dedykowane pod oczy. 


Następnie przychodzi czas na pozostałą część twarzy. Tutaj stosuję zamiennie dwa produkty. Pierwszy z nich to nawilżający olejek z Phenome, który daje mi silne nawilżenie. Uwielbiam ten produkt. Pisałam o nim w tym poście. Dzięki niemu moja skóra zmieniła się na lepsze. Jednak staram się go oszczędzać by wystarczył mi na jak najdłużej. 


Dlatego zamiennie używam go z masłem kakaowym z Ziaji, który również mocno nawilża i odżywia skórę.


Dodatkowo raz w tygodniu używam maseczki oczyszczającej z Ziaji.


To już wszystko Kochani. Nie ma tego jakoś mega dużo, ale uważam, że za duża ilość produktów nie jest dobra w codziennym użytkowaniu. Cieszę się, że udało mi się znaleźć odpowiedni sposób pielęgnacji skóry twarzy. Najważniejsze, że jest on dla mnie skuteczny i przynosi pożądane efekty ;). 


Proszę polećcie mi jakiś żel do mycia twarzy! ;) Zastanawiam się nad żelem BeBeauty - warto?
Grudniowe zużycia- Ania i info o spotkaniu w Szczecinie

Grudniowe zużycia- Ania i info o spotkaniu w Szczecinie

Witajcie !

Wracamy do Was po świątecznej przerwie w pisaniu :) Zapewne wiele z Was zacznie teraz nadrabiać zaległości i z pełnymi brzuchami przeglądać będzie blogosferę. U nas okres poświąteczny zaczniemy od zużyć grudniowych. Mamy nadzieję, że jesteście wypoczęci, najedzeni i zadowoleni z prezentów. A w moim denku tym razem znalazł się mix produktów do twarzy, włosów, ciała i na koniec kolorówka. Zapraszam dalej. 


Pielęgnacja twarzy

1. Bielenda 3w1- płyn micelarny

To produkt w któregoś ShinyBoxa. Spisywał się przeciętnie, ale nie napiszę za wiele, bo lada dzień pojawi się jego pełna recenzja.

Czy kupiłabym ponownie?: Być może
Recenzja: Będzie

2. Pharmaceris N- żel do twarzy

O tym produkcie już pisałam, więc jeśli Was ciekawi to zapraszam tutaj. Jest bardzo dobrym i godnym polecenia kosmetykiem i zachęcam do przeczytania. 

Czy kupiłabym ponownie?: Tak
Recenzja: tutaj

3. Clean&Clear- żel do twarzy

Szczerze mówiąc w ogóle nie odpowiada mi taki żel do pielęgnacji. Pachnie bardzo sztucznie, chemicznie, jest gęsty i ma drobinki peelingujące, które właściwie są bo są - nie robią nic. 

Czy kupiłabym ponownie?: Nie
Recenzja: brak


Pielęgnacja włosów

4. Cece Care- odżywka do włosów, ochrona koloru

Tak jak szampon z tej samej serii w ogóle mnie nie przekonała. Dziwny zapach chemii, mini dziurka + kluchowata konsystencja = nerwy przy wydobywaniu oraz słaby skład. 

Czy kupię ponownie?: Nie
Recenzja: brak

5. Goldwell Dualsenses Rich Repair- balsam na włosy

To dla mnie była włosowa trauma. Naprawdę się tego nie spodziewałam. Przyjemny zapach- koniec plusów. Włosy trudne do rozczesania, splątane, a po wysuszeniu puszące się i sianowate. Okropne. Cieszę się, że to była wersja mini.

Czy kupię ponownie?: Nie
Recenzja: brak

6. DeBa - szampon na objętość

Ten szampon kupiłam tylko dlatego, że nie miałam już żadnego a akurat był w Biedronce. To typowy przeciętniak, którego nic szczególnego nie wyróżnia. Ładnie pachnie i słabo się pieni- tyle mogę o nim powiedzieć.

Czy kupię ponownie?: Być może
Recenzja: brak


Pielęgnacja ciała

7. Eveline Cosmetics- mleczko nawilżająco- wygładzające do ciała

Ten produkt to wydajnościowe wyzwanie. Po prostu nie mogłam go zużyć choć zaangażowałam w to jeszcze jedną osobę:) Dobrze nawilża, szybko się wchłania i ma delikatny zapach. W dodatku kosztował mnie tylko 13 zł. 

Czy kupię ponownie?: Tak
Recenzja: brak

8. Soraya- Balsam do ciała wyszczuplająco-antycellulitowy

O tym balsamie na dniach będę pisała, dlatego teraz powiem tylko, że jest przyjemny w odbiorze choć ma denerwujące zamknięcie. 

Czy kupię ponownie?: Tak
Recenzja: Niedługo


9. PAT&RUB- masło rewitalizujące do ciała

Świetne masło o cudownym składzie i działaniu. Bardzo je polubiłam i teraz mam ochotę na wersję otulającą. Niestety cena jest wysoka i muszę poczekać na jakąś promocję. To masło jest idealne pod każdym względem. 

Czy kupię ponownie?: Tak(jeśli będzie w promocji)
Recenzja: tutaj


Kolorówka

10. Clinique High Impact- tusz do rzęs

Dla mnie za taką cenę efekt powinien być dużo lepszy niż jest w rzeczywistości. Już po godzinie rzęsy opadają, efekt jest niewidoczny i makijaż beznadziejny. Zdecydowanie nie dla mnie. 

Czy kupię ponownie?: Nigdy
Recenzja: tutaj

11. Bourjois 123 Perfect- podkład 

To pierwszy podkład, z którego byłam tak zadowolona. Potem poznałam Revlon i to już inna historia, ale wyłączając RC to właśnie Bourjois jest moim ulubionym podkładem. Bez promocji kosztuje 50 zł. To sporo, ale można zaopatrzyć się kiedy są 40% zniżki. Dobrze kryje, matuje, utrzymuj się cały dzień i nie dzieje się z nim nic złego. Absolutne przeciwieństwo koszmaru Bio detox.


Na koniec próbki, z których szampon Bielendy jest naprawdę fajny i godny uwagi, szampon i odżywka Romantic Professional w ogóle mi się nie podobają, a krem Corine de Farme bardzo przyjemny. Po próbkach ciężko ocenić produkt rzetelnie, ale szamponu Bielendy miałam mnóstwo saszetek i jest naprawdę dobry. 




Na koniec jeszcze informacja o spotkaniu zaplanowanym na luty ! Jeśli jesteś ze Szczecina, okolic lub po prostu chcesz wziąć udział w spotkaniu pisz na adres: kasiabanaszak92@op.pl
Spotkajmy się w Szczecinie :) My tam będziemy !


P.S. Pochwalcie się też co dostaliście w prezencie !


Copyright © 2016 Good to try! , Blogger