Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BeBeauty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BeBeauty. Pokaż wszystkie posty
Listopadowe zużycia/ Nat

Listopadowe zużycia/ Nat

Witajcie ;)!

Ok, wiem, że jestem bardzo spóźniona, ale przyszedł wreszcie czas na moje denko ;). Nie mogłam zebrać się do niego wcześniej, a później po prostu o nim zapomniałam. Jeśli chodzi o zużycia to jest tu tylko jeden produkt, który wykończyłam kilka dni temu czyli w grudniu. Cała reszta to produkty z listopada. Przejdźmy do meritum. 

Sierpniowe denko/ Nat

Sierpniowe denko/ Nat

Witajcie ;)!

Sierpień minął w tempie ekspresowym, ale jeszcze szybciej mijają mi te pierwsze dni września. Ponownie spóźniłam się z denkiem, mam nadzieję, że nie będziecie się mocno złościć ;). Nadrabiam zaległości i obiecuję poprawę. Jesteście ciekawi, jakie produkty zużyłam w sierpniu? Nie jest tego jakoś bardzo dużo. Jak zawsze oscyluję wokół liczby 6-8 produktów. Zapraszam dalej ;). 

Majowe denko / Nat

Majowe denko / Nat

Witajcie ;)!

Ogromną radość sprawia mi denkowanie produktów. Robię się w tym coraz bardziej wytrwała i widzę, że idzie mi coraz lepiej ;). Dzisiejsze produkty choć zużyte w Porto to zobaczycie kosmetyki polskie, które ze mną tu przyjechały. Wśród nich znajduje się tylko jeden produkt kupiony tutaj. Zapraszam dalej ;). 


Lutowe denko gigant  / Nat

Lutowe denko gigant / Nat

Witajcie ;)!

Wreszcie udało mi się uzbierać pokaźną ilość produktów do denka. Jednak, muszę być szczera i przyznać, że dołączyłam tu kilka produktów zużytych w styczniu. Skumulowałam dwa miesiące ze względu na mój wyjazd. Starałam się przed nim wykończyć napoczęte wcześniej produkty. W dużej części mi się to udało, a Wy dziś możecie oglądać tego efekty. 


Moja wieczorna pielęgnacja twarzy

Moja wieczorna pielęgnacja twarzy

Witajcie ;)!

Dziś przychodzę do Was z nieco luźniejszym postem w którym  powiem Wam jak dbam o skórę swojej twarzy. Skupię się na wieczornej pielęgnacji, ponieważ właśnie wieczorem koncentruję się na niej najmocniej. Zapraszam do postu w którym zobaczycie jakich produktów aktualnie używam. 


Rano z racji tego, że jestem śpiochem i zdecydowanie bardziej wolę dłużej spać moja pielęgnacja twarzy ogranicza się do minimum czyli toniku i kremu nawilżającego. Jednak wieczorem chcę odpłacić się jej za skromne poranki i poświęcam jej więcej czasu. 

Zaczynam oczywiście od zmycia makijażu. Już od bardzo długiego czasu używam płynu micelarnego. Początkowo była to Bioderma (do której wciąż bardzo chętnie wracam), a od około pół roku stosuję micela z BeBeauty, który jest już wszystkim dobrze znany ;). Moją opinię na jego temat znajdziecie w tym poście.


Po demakijażu zabieram się za peeling. Nie używam go codziennie, staram się to robić mniej więcej co 3 dni. Na co dzień używam żelu do mycia twarzy, ale kilka dni temu skończył mi się i nie mam opakowania by o nim wspomnieć w tym poście. Wracając do peelingu wciąż mam ten, który dostałam w GlossyBoxie. Jego recenzję możecie przeczytać tutaj.  Jestem z niego bardzo zadowolona głównie przez naturalny skład i delikatny zapach. 


Następny w kolejce jest tonik. Włączyłam go do swojej pielęgnacji dopiero niedawno. Zaczęłam od wody różanej. Teraz używam toniku z Bourjois z witaminą C, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Niebawem na blogu pojawi się jego recenzja, jednak już teraz mogę go Wam z czystym sumieniem polecić. Widzę różnicę przy jego używaniu. Skóra staje się odżywiona i zyskuje naturalny blask. Super sprawa ;). 


Zbliżamy się do końca całego wieczornego rytuału. Zostało tylko odpowiednie nawilżenie skóry twarzy. Właśnie na tym najbardziej mi zależy. Zaczynam od bardzo wrażliwej skóry pod oczami. Do tego celu używam biokremu z Lirene. Wcześniej był to krem z Alterry, ale nie widziałam po nim tak dobrych efektów jak po tym. Skóra w okolicach oczu stała się sprężysta i nawilżona. Żałuję jedynie tego, że tak późno sięgnęłam po kremy dedykowane pod oczy. 


Następnie przychodzi czas na pozostałą część twarzy. Tutaj stosuję zamiennie dwa produkty. Pierwszy z nich to nawilżający olejek z Phenome, który daje mi silne nawilżenie. Uwielbiam ten produkt. Pisałam o nim w tym poście. Dzięki niemu moja skóra zmieniła się na lepsze. Jednak staram się go oszczędzać by wystarczył mi na jak najdłużej. 


Dlatego zamiennie używam go z masłem kakaowym z Ziaji, który również mocno nawilża i odżywia skórę.


Dodatkowo raz w tygodniu używam maseczki oczyszczającej z Ziaji.


To już wszystko Kochani. Nie ma tego jakoś mega dużo, ale uważam, że za duża ilość produktów nie jest dobra w codziennym użytkowaniu. Cieszę się, że udało mi się znaleźć odpowiedni sposób pielęgnacji skóry twarzy. Najważniejsze, że jest on dla mnie skuteczny i przynosi pożądane efekty ;). 


Proszę polećcie mi jakiś żel do mycia twarzy! ;) Zastanawiam się nad żelem BeBeauty - warto?
Grudniowe denko/ Nat

Grudniowe denko/ Nat

Witajcie ;)!

Zapraszam Was na szybkie podsumowanie zużytych przeze mnie w grudniu kosmetyków. Obecnie przebywam w Szklarskiej Porębie. Jeśli jesteście ciekawi co porabiam to zapraszam na Instagram, gdzie znajdziecie zdjęcia z mojego wypoczynkowego pobytu. Przejdźmy do sedna.


Standardowo zużyłam mój ulubiony płyn micelarny do demakijażu z BeBeauty. To moje ente opakowanie i na pewno nie ostatnie. Spisuje się rewelacyjnie, nie podrażnia moich wrażliwych oczu i przede wszystkim dobrze zmywa makijaż. Czego chcieć więcej za tę przyjemnie niską cenę ;).

 

Bardzo lubię płukankę octową o zapachu malinowym do włosów. Tym razem miałam wersję od firmy Marion. Jest znacznie tańsza niż Yves Rocher, a działanie ma dokładnie to samo. Dzięki niej moje włosy są bardzo przyjemne w dotyku, nie plączą się i ładnie się błyszczą. Teraz przez miesiąc będę miała od niej przerwę, tylko chwilową i wracam do jej użytkowania. 

 

Wykończyłam bardzo gęsty krem do rąk z Cien. Dostępny jest on w Lidlu za niecałe 4zł. Na czas zimy to bardzo fajny krem, który dobrze nawilży i zadba o nasze dłonie. Na opakowaniu napisane jest, że starcza na około 200 użyć, ale uważam, że wystarczył na znacznie dłużej. Możecie przeczytać o nim więcej w tym poście.

 

W ekspresowym tempie zużyłam podkład Revlon Colorstay. Jak dla mnie wydajność tego podkładu jest tragiczna. Wykończyłam go w około miesiąc. Od razu muszę zaznaczyć, że nie brałam go w za dużych ilościach i używałam go tylko przy pomocy palców. Nie sądzę, że szybko po niego sięgnę. 

 

Krem do stóp Organique niestety nie przypadł mi do gustu. Jak dla mnie miał zbyt ziołowy, mocny zapach. Był drażniący i nieprzyjemny. Na pewno do niego nie wrócę. Zużyłam z wielką niechęcią i cieszę się, że już nie muszę się z nim męczyć.


Uwielbiam słodkie zapachy peelingów. Czekolada od Perfecty to fenomenalny zapach dokładnie odzwierciedlający zapach czekolady. Zużyłam go z ogromną przyjemnością i jestem przekonana, że wrócę do peelingów tej firmy, ale spróbuję innych wersji zapachowych. Zdecydowanie polecam.


Zużyłam również płyn do soczewek, który jest najlepszy dla moich oczu. Jako jedyny nie powoduje powstawania mgły na oczach. Mój zdecydowany ulubieniec ;). Jeśli ktoś nosi soczewki, a nie próbował tego płynu to zdecydowanie polecam.


Jak co miesiąc moje denko liczy około 6-7 produktów;P ciekawe czy kiedyś uda mi się tę liczbę przekroczyć ;). 

BeBeauty peeling do stóp

BeBeauty peeling do stóp

Witajcie ;)!

W listopadowym denku pokazałam Wam bardzo fajny peeling do stóp. Wykazaliście duże zainteresowanie tym produktem, dlatego też postanowiłam poświęcić mu nieco więcej uwagi w oddzielnej recenzji. Mam nadzieję, że będzie dla Was przydatna. Zapraszam do lektury ;).


Od producenta:
Złuszczający, kremowy peeling do stóp skutecznie usuwa zrogowacenia i zgrubienia naskórka pozostawiając skórę gładką i nawilżoną. Specjalnie dobrane składniki aktywne przyspieszają naturalne procesy odbudowy i regeneracji komórek naskórka.

Stosowany regularnie 2-3 razy w tygodniu zapobiega pękaniu naskórka.



Przeznaczenie:
Peeling dostosowany jest do złuszczenia naskórka stóp.

Skład:
Kwasy owocowe AHA - z ekstraktów owoców passiflory, cytryny i brzoskwini.  Złuszczają obumarły, zrogowaciały naskórek, działają wygładzająco i stymulują procesy odnowy skóry.
Naturalny pumeks – posiada silne, mechaniczne właściwości ścierające martwe komórki naskórka.
Lanolina – oczyszcza, wygładza I uelastycznia skórę. 


Sposób użycia:
Odpowiednią ilość peelingu nanieść na czystą, lekko zwilżoną skórę stóp, energicznie masować, a następnie spłukać ciepłą wodą.

Opakowanie:
Peeling zamknięty jest w małą, poręczną tubkę. Wyglądem przypomina krem do rąk. Produkt wydobywamy przez mały otwór zamykany na zatrzaskową klapkę. Wydobycie produktu jest bardzo proste, ponieważ to na tej klapce go stawiamy, a przez to produkt cały czas jest przy ujściu gotowy do użycia. Nie wyślizguje się z dłoni podczas użytkowania. Zawartość nie wylewa się z opakowania ani nie robi problemów przy wydobyciu. Plastikową tubkę możemy przeciąć dla całkowitego zużycia peelingu. 


Zapach:
Naturalny. Nie drażni, ani nie zachwyca pięknym aromatem.

Kolor i konsystencja:
Różnej wielkości niebieskie i szare drobinki otoczone są białą, przypominającą balsam, konsystencją. Nie spływa z dłoni podczas aplikacji. Przyjemnie masuje stopy, choć muszę przyznać, że niezbędne jest zaciskanie zębów przy jego nakładaniu, ponieważ mam ogromne łaskotki na stopach ;). Drobinki są mocne, ale nie ostre, raniące. Łatwo się zmywa, nie obkleja stóp i nie pozostawia ich klejących. 



Wydajność:
Duża. Takie opakowanie wystarczyło mi na około 3 miesiące użytkowania. 

Dostępność: Biedronka
Cena: około 4 zł
Pojemność: 75 ml

Moja opinia:
Kupiłam go zachęcona opiniami pojawiającymi się w internecie. Nie spodziewałam się jednak cudów jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Nie wiem czy jest produkt, który samodzielnie uczyniłby nasze stopy jedwabiście gładkie. Jest to jednak produkt, który warto mieć pod prysznicem, ponieważ pozwala nam utrzymać stopy w dobrym stanie po uprzednim zadbaniu o nie. Dzięki temu peelingowi, stosowanemu regularnie, możemy zapomnieć o szorstkich stopach. Po takim peelingu pozostaje nam tylko nakremować stopy i wskoczyć w skarpetki, a nasze stopy będą w siódmym niebie ;). Warto o nie dbać nie tylko w lecie!


Plusy:
+ delikatny zapach
+ przyjemna konsystencja
+ stosowany regularnie zapobiega pękaniu pięt
+ łatwo dostępny
+ niska cena

Minusy:
- sam z siebie cudów nie zdziała

Moja ocena:


Co sądzicie o produktach z Biedronki? Macie swoich faworytów?


Listopadowe denko/ Nat

Listopadowe denko/ Nat

Witajcie ;)!

Z lekkim opóźnieniem przychodzę do Was z listopadowym denkiem. Nie ma tego nadzwyczaj dużo. Zazwyczaj wychodzi mi około sześciu zużytych produktów w miesiącu. W tym miesiącu zdecydowanie dominują produkty do pielęgnacji.  Zapraszam do lektury ;). 


Podczas jednych z zakupów skusiłam się na żel pod prysznic firmy Dove. Bardzo przypadł mi do gustu jego zapach i konsystencja. Zapach opisałabym jako kremowy tak samo zresztą jak konsystencja ;) Nie mam mu nic do zarzucenia. Kupiłam sobie wielkie opakowanie zawierające 400 ml produktu i to był mój błąd, ponieważ butelka zadawała się nie mieć końca ;). Ostatecznie udało się osiągnąć dno i z przyjemnością mogę zabrać się za inne żele. 


O tym produkcie nie będę się rozpisywać, wszystko co mogłam powiedzieć o wodzie termalnej Uriage zawarte jest w tym poście. Uwielbiam, uwielbiam! Polecam wszystkim! 


Ten peeling do stóp przedstawiałam Wam w poście o pielęgnacji do 15 zł. Jak dla mnie to topowy produkt Biedronki i wybieram się po kolejne opakowanie ;). Skuście się na niego, ponieważ bardzo dobrze spisuje się przy codziennej pielęgnacji stóp. Nie wyobrażam sobie kąpieli, prysznicu bez niego. Dajcie znać jeśli jesteście ciekawe tego produktu, a przygotuję dla Was jego recenzję! 


Ten krem do rąk również pojawiał się już kilka razy na blogu. Jego opis znajdziecie w tym samym poście co powyższy peeling oraz w kilku poprzednich denkach. Jest dobry i tani. To chyba moje piąte opakowanie ;). Już używam kolejne, ale kto wie może skuszę się na coś innego, tak o, dla urozmaicenia. 


Szampon Yves Rocher również doczekał się swojej recenzji na blogu. Nie kupiłam kolejnego opakowania, ponieważ szukam czegoś nowego. Nie żegnam się z nim na stałe, bo na pewno do niego wrócę. Na moich włosach spisuje się rewelacyjnie. 


Po raz kolejny skończyło się moje ulubione serum do końcówek włosów i ponownie je kupiłam. Dobrze zabezpiecza końcówki przed rozdwojeniem i puszeniem. Tutaj znajdziecie jego recenzję. Jest tani i wydajny. Takie opakowanie wystarcza mi na dwa miesiące regularnego, codziennego stosowania. 


Dotarłyśmy do ostatniego produktu, który jest jedynym reprezentantem kolorówki w tym denku ;). Zużyłam tusz do rzęs firmy Lovely. Jest to mój ulubieniec od bardzo dawna. Nawet nie sięgam po inne tusze. Dzięki rossmannowej promocji zaopatrzyłam się w kolejne opakowanie ;). Jeśli jeszcze go nie próbowałyście to koniecznie to nadróbcie. Wiem, że ma on zarówno miłośników jak i hejterów. Ja jestem miłośnikiem i nie wiem kiedy zmienię go na coś innego.


Jak widzicie większość zużytych produktów to stali bywalcy w mojej kosmetyczce. Znam je i bardzo lubię. Cieszę się, że mam produkty sprawdzone do których mogę wracać i wiem, że mnie nie zawiodą. Oczywiście bardzo lubię nowości dlatego często im ulegam ;).

Lubicie próbować nowe kosmetyki czy dzielnie trwacie przy swoich ulubieńcach?

Październikowe denko/ Nat

Październikowe denko/ Nat

Witajcie ;)!

Po długiej serii recenzji zapraszam Was na post podsumowujący Październik. Dziś pokażę jakie produkty udało mi się zużyć w minionym miesiącu. Nie ma tego niestety za wiele. Wciąż dość opornie idzie mi zużywanie produktów mimo, iż jestem bardzo regularna w ich stosowaniu.

1. Żel pod prysznic Yves Rocher
W moim posiadaniu była miniaturowa wersja tego produktu, którą dostałam jako gratis do zakupów. Na blogu pojawiła się już jego recenzja. Urzekł mnie swoim zapachem, który przywołuje miłe wspomnienia z wakacji. Umilał mi poranny prysznic.  Niestety nie trwało to długo, ponieważ to była tylko miniatura, ale zachęciło mnie do spróbowania innych wersji zapachowych. 



2. Drożdżowa odżywka do włosów Babuszki Agafii
Maskę uwielbiam, mam już kolejne opakowanie. Na moich włosach sprawdza się rewelacyjnie. Jeśli chcecie poznać ją bliżej, to odsyłam Was do tego postu. Nie wiem, kiedy z niej zrezygnuję, ponieważ jak dla mnie jest niezastąpiona.  Polecam Wam wszystkim!


3. Szampon Aussie 
Miniaturę tego szamponu dostałam w GlossyBoxie. Uważam, że to całkiem dobry szampon do włosów, choć nie ma nic wspólnego z kosmetykami naturalnymi. Sprawdził się u mnie dobrze, nie wysuszył mi włosów ani nie poplątał ich. Nie mam mu nic do zarzucenia ;). Niedługo pojawi się jego recenzja! 


4.  Energetyczna emulsja do twarzy Lierac
Kolejny produkt z GlossyBoxa. Ciekawy produkt, choć nie do końca idealny dla mojej cery. Cieszę się, że miałam możliwość przetestowania produktu tej firmy. Ma niesamowicie piękny zapach, który niesamowicie kusi do stosowania. Po pełną recenzję odsyłam Was tutaj.


5. Płyn do demakijażu BeBeaty
To produkt, który pojawia się co miesiąc. Bardzo go lubię i w zapasie mam jeszcze jedno opakowanie ;). Całe szczęście jest teraz dostępny i nie będzie problemów z jego zakupem. Z dużym powodzeniem zastępuje mi płyn micelarny z Biodermy. Jego recenzja znajduje się już na blogu. Zdecydowanie polecam go wszystkim. Jest tego wart!


6.  Maska oczyszczająca Ziaja
Chyba nie będę się za wiele rozwodzić nad tym produktem, ponieważ pojawia się on co miesiąc;P Oszczędzę Wam następnych moich zachwytów;). Mogę Was jedynie pocieszyć, że w przyszłym miesiącu maseczka ta się nie pojawi ( o dziwo), ponieważ kupiłam glinkę szarą do rozrobienia samodzielnie ;). 


W tym miesiącu denko jest bardzo małe, niestety ;(. Nie wiem czemu nie udało mi się zużyć większej ilości, ale czasem tak bywa. Na następne denko postaram się bardziej ;)!

Projekt denko- wrzesień/ Nat

Projekt denko- wrzesień/ Nat

Witajcie ;)!

Anka już podzieliła się z Wam swoimi wykończonymi we wrześniu produktami. Teraz przyszedł czas na mnie ;). Jesteście ciekawe co zużyłam? Zapraszam do dalszej części postu. 


Jak czytam denkowe posty na innych blogach to zawsze jestem w szoku, że niektóre z Was mogą zużyć taką ilość produktów. Moje zużycia nie są duże, a każdy produkt jest praktycznie przeze mnie maltretowany by udało mi się go w miesiąc wykończyć ;). 

Maski oczyszczającej z Ziaji za wiele opisywać Wam nie muszę, ponieważ co miesiąc pojawia się w projekcie denko. Jak dla mnie najlepsza i już. Korzystam tylko z niej choć inne kuszą zapachami ;). 


We wrześniu udało mi się zużyć balsam do ust Tisane. To było moje trzecie opakowanie. Balsam ten przypadł mi bardzo do gustu. Na moje usta działa i na pewno zaopatrzę się w kolejne opakowanie, choć teraz korzystam z masła Organique, które również spisuje się świetnie. 


Moje maniactwo lakierowe nie zna granic i zużyłam w przeciągu dwóch miesięcy zużyłam  zmywacz do paznokci w płatkach Style Pen o zapachu truskawkowym. Teraz używam o zapachu kokosowym i pasuje mi znacznie bardziej. O tym zmywaczy możecie przeczytać więcej w poście Anki tutaj.


Serum wygładzająco- regenerujące do końcówek włosów Joanna również doczekało się całkowitego zużycia. Rozpoczęłam już kolejne opakowanie. Jeśli chcecie poznać bliżej ten produkt do zapraszam Was na jego recenzję na blogu. 


Poniższy krem Nuxe dostałam od Anki podczas jednej z jej wygranych rozdań. Firmę miałam okazję poznać już wcześniej i dlatego też bardzo ucieszyłam się z możliwości przetestowania tego kremu. Zapach zdecydowanie był jego największą zaletą. Niestety było go na tyle mało, że nie udało mi się zaobserwować jakiegokolwiek działania. Z chęcią sięgnęłabym po ten krem ponownie. 


Maska do włosów L'biotica Biovax myślę, że jest wszystkim dobrze znana. Jej zapach również ;). Dość specyficzny. Właśnie przez zapach używałam jej tylko do mojej weekendowej pielęgnacji włosów podczas której mieszałam ją z innymi produktami. Czy działa sama w sobie to nie wiem, ale w połączeniu z innymi produktami spisała się całkiem nieźle. 


Jak już pisałam w recenzji tego produktu jest to obecnie mój numer jeden do demakijażu. Płyn micelarny BeBeauty z Biedronki podbił moje serce na długo. Dlatego też spotykacie się z nim po raz kolejny w denku. 


Równie często co powyższy płyn pokazuję Wam ten szampon Yves Rocher I love my planet. Pokazywałam go ostatnio w mojej aktualnej pielęgnacji włosów i ponawiam zobowiązanie, że pojawi się na blogu jego recenzja, bo zdecydowanie na nią zasługuje. Mój ulubieniec od dłuższego czasu!


Woda termalna Uriage również jest moim ulubieńcem. Ma również swoją recenzję . Wciąż jej używam, już przestałam nawet liczyć, które obecnie mam opakowanie. Na dobre zagościła w mojej pielęgnacji twarzy i nie sądzę aby ustąpiła miejsca komuś innemu. Totalne must have!  Zdecydowanie ją Wam polecam.





To by było na tyle w tym miesiącu. Znacie te produkty? Może macie lepszy do polecenia na miejsce już zużytych? Jestem tego niezmiernie ciekawa! Czekam na komentarze.

Copyright © 2016 Good to try! , Blogger